Juliusz Słowacki

Biografia


Juliusz Słowacki przyszedł na świat 4 września 1809 roku w Krzemieńcu (wg. „starego stylu”, tj. kalendarza juliańskiego: 23 VIII), zmarł natomiast 3 kwietnia 1849 roku w Paryżu. Ojciec Poety, Euzebiusz, zmarł 14 listopada 1814 roku w Wilnie. Zajmował się teorią i historią literatury, tworzył również dramaty i przekładał poetów starożytnego Rzymu oraz tragedie Racine’a. Był synem rządcy dóbr Rzewuskich, zaś od roku 1806 nauczycielem w Liceum Krzemienieckim (wykład literatury polskiej na mającym charakter uniwersytecki tzw. kursie III). W 1811 rozpoczął wykłady w katedrze poezji i wymowy na Uniwersytecie w Wilnie. Podzielał poglądy klasycystyczne, dużo czerpał ze współczesnych sobie estetyków niemieckich o nowatorskich poglądach (F. Bouterweck, J.G. Sulzer, J.J. Eschenburg).

Słowaccy byli herbu Leliwa, rozpoczęte przez Euzebiusza starania o potwierdzenie szlachectwa (według prawa rosyjskiego) zakończyły się sukcesem dopiero w 1828, gdy dekretem Wołyńskiego Szlacheckiego Deputackiego Zgromadzenia wpisano Słowackich do księgi szlachty guberni wołyńskiej. Po śmierci ojca, Juliusza wychowywała matka, Salomea z Januszewskich, ojczym – dr A. Bécu oraz jego dwie córki. Duży majątek pozostawiony przez ojca (ok. 79 800 złotych polskich) zapewnił dzieciom i wdowie bardzo dobre warunki materialne, co umożliwiło Juliuszowi pełne poświęcenie się pracy literackiej. Również jako dorosły, Juliusz potrafił zadbać o swoje dochody (akcje kolei francuskiej, które nabył w 1842, itp.).

Edward Odyniec pisał o małym Juliuszu jako o dziecku z charakterystycznymi, wielkimi, czarnymi, pałającymi oczyma, jednak również z nieodłącznym pierwiastkiem pychy, sarkazmem, ironią uśmiechu – cechy te miał odziedziczyć po ojcu. Po matce zaś miał przejąć nerwową wrażliwość, bujną imaginację … usposobienie poetyczne. Bardzo wiele czytał, poza klasykami (Homer, Wergilusz, Horacy itd.) oraz twórcami klasycystycznymi, w tym Ignacym Krasickim czy Janem Kochanowskim, pochłaniał romanse angielskie i francuskie, a obok nich poezje Adama Mickiewicza, którego z czasem zaczął uważać za poetę doskonałego i jeden ze swych wzorów. Edukacja domowa obejmowała francuski, literaturę i rysunek. Uczniem, jak wskazują świadectwa, był bardzo dobrym.

Z życia młodzieńczego Juliusza Słowackiego należy wspomnieć sytuację, która mogła być zarzewiem domniemanego „konfliktu” z Mickiewiczem. Podczas pierwszego spotkania obu poetów, gdy Juliusz miał zaledwie 13 lat, matka zaprosiła do domu rodzinnego gości. Spotkania odbywały się często, a zapraszana na nie była wileńska elita. Tego dnia jednym z nich był Adam Mickiewicz, drugim, rektor uniwersytetu Wileńskiego, Jan Śniadecki. Śniadecki spóźniony na śniadanie zaczął niepochlebnie wyrażać się o niedawno wydanych mickiewiczowskich „Dziadach” udając, że nie widzi bądź nie zna siedzącego obok niego ich autora. Do Śniadeckiego dołączył ojczym Słowackiego, August Bécu, parodiując kolejne wersy. Sam Mickiewicz według przekazu „zbladł” i opuścił posiadłość. Dla Juliusza była to zachowanie co najmniej zaskakujące – Słowacki obeznany z wydaniami Mickiewicza bardzo je doceniał i czerpał z nich.

W latach nauki w Krzemieńcu – „Atenach Wołyńskich”, i na Uniwersytecie stykał się dzień w dzień z elitą intelektualną dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego: Mickiewiczem, Lelewelem i braćmi Śniadeckimi. Samo Liceum Krzemienieckie (Liceum Wołyńskie) zapewniało wykształcenie półwyższe, kierując się rozumieniem patriotyzmu w Towarzystwie Przyjaciół Nauk (rozwój cywilizacji, kultury a zw. języka, poniechanie akcji politycznych). Miało bogatą bibliotekę, której trzonem były zbiory Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wychowankowie byli zwykle mocno zintegrowani ze sobą i ze szkołą (samorząd, pisma, emigracyjne „biesiady krzemienieckie”). Słowacki planował studia orientalistyczne, wspólnie z Ludwikiem Spitznaglem i Aleksandrem Chodźką. Jednakże, kierując się wskazówkami czy nakazami matki, podjął studia prawnicze, które ukończył 21 VI 1828 jako kandydat obojga praw – utriusque iuris. Wtedy zakochał się w Ludwice Śniadeckiej, swe uczucie upoetyzował w późniejszych utworach.

Warszawa, Powstanie i emigracja

W Wilnie spędził ponad 10 lat życia. Barokowa architektura miasta wraz z pejzażami Wołynia pozostały na zawsze we wspomnieniach, wywierając duży wpływ na wyobraźnię poetycką Słowackiego. Na początku lutego 1829 znalazł się jednak w Warszawie. Jako protegowany księcia Ksawerego Druckiego-Lubeckiego, uzyskał pracę w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Z posady prawnika-urzędnika nie był jednak zadowolony. Aktywnie za to brał udział w życiu towarzyskim (salon Teresy Kickiej), śledził konflikt romantyków z klasycyzmem, był świadkiem koronacji Mikołaja I, odwiedzał teatry (por. listy do matki i Aleksandry Bécu-Mianowskiej). Jakikolwiek czynny udział w Powstaniu 1830 wykluczała i choroba płuc i ostrożność matki. 9 stycznia 1831 Słowacki zrezygnował z pracy w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, następnie „ofiarował swe usługi” w biurze dyplomatycznym, pracując tam jako bezpłatny aplikant.

8 marca 1831 roku wyjechał z Warszawy do Drezna, skąd 25 lipca wyruszył jako kurier dyplomatyczny Rządu Narodowego do Paryża (tam dowiedział się o upadku Warszawy i kapitulacji) oraz Londynu. Stolica Imperium Brytyjskiego zachwyciła Poetę: obejrzał Westminster, odwiedził Niemcewicza, udał się do teatru na Ryszarda III. Po wykonaniu zleconych zadań państwowych zamieszkał w Paryżu („Nowej Sodomie” jak pisał w wierszu Paryż z 1832), gdzie aktywnie działał w środowisku emigracji politycznej (m.in. członek Towarzystwa Litewskiego i Ziem Ruskich, Tow. Naukowego Tułaczów Polskich) W roku 1832 wydał tam dwa tomy poezji (powieści poetyckie Żmija, Jan Bielecki, Hugo, Mnich, Arab dramaty Mindowe i Maria Stuart). Negatywne zdanie Mickiewicza (… gmach piękną architekturą stawiony, jak wzniosły kościół – ale w kościele Boga nie ma) sam Poeta początkowo przyjął pozytywnie (w liście do matki pisał: śliczne i poetyczne zdanie), jednak w dalszej perspektywie spowodowało ono zły odbiór twórczości Słowackiego przez najbliższą dekadę (według niektórych źródeł poezja Słowackiego przez Mickiewicza została odebrana negatywnie ze względu na wspomniane zachowanie ojczyma poety z dzieciństwa). W salonach bywał jednak chętnie, przyjmując pozy i maniery dandysa, nie zapominając przy tym o ukochanych teatrach.

Szwajcaria, Włochy, Ziemia Święta

Od końca 1832 do lutego 1836 roku Poeta przebywał w Genewie, opuściwszy Paryż z poczuciem osamotnienia literackiego i żalu do Adama Mickiewicza (postać Doktora z III części Dziadów jest odniesieniem do ojczyma Słowackiego, Augusta Bécu, zmarłego od uderzenia „pioruna kulistego” w trakcie drzemki, który zdaniem Mickiewicza był wymierzeniem sprawiedliwości przez opatrzność). Przyroda Alp wpłynęła na uformowanie nowych zasad estetyki Słowackiego („rozwinęło się we mnie jakieś nowe piękności uczucie”), co znalazło wyraz w poemacie W Szwajcarii, czerpiącego z wycieczki odbytej w roku 1834 z rodziną Wodzińskich, jak również w lirykach powstających w Veytoux i we Włoszech. Studium i refleksja najnowszej historii Polski przyniosły wielkie dramaty: Kordiana z 1834, Balladynę (1839) i Horsztyńskiego (1835). Realizowały one program poezji narodowej nakreślony w tomie III Poezji z roku 1833, w którym znalazła się m.in. powieść poetycka Lambro oraz poemat Godzina myśli.

Pobyt we Włoszech przyniósł znajomość z Zygmuntem Krasińskim, pierwszym serdecznym, a przy tym wnikliwym krytykiem. Słowacki dedykował mu Balladynę i Lillę Wenedę. Niestety przyjaźń rozerwał spór z roku 1845 wokół Psalmów przyszłości. 24 VIII 1836 Juliusz Słowacki ruszył w podróż do Grecji, Egiptu i Palestyny, która rozbudziła na nowo wyobraźnię twórczą, dając jednocześnie nowy materiał poetycki. Wtedy powstał Grób Agamemnona, będący VIII pieśnią poematu dygresyjnego Podróż do Ziemi świętej z Neapolu. W nocy z 14 na 15 I 1837 r. Poeta czuwał przy Grobie Pańskim: „noc u grobu Chrystusa przepędzona zostawiła mi mocne wrażenie na zawsze”. Echem tej wigilii były liryki: I porzuciwszy drogę światowych omamień oraz Czyż dla ziemskiego tutaj wojownika.

W libańskim klasztorze ormiańskim Betcheszban, gdzie przebywał 40 dni, Poeta tworzy stylizowany biblijnie poemat Anhelli, z jego krytyczną, kontrastującą z Mickiewiczowskimi Księgami narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego oceną emigracji popowstaniowej. W nim też zawarte są idee ofiary, cierpienia i odrodzenia dzięki rewolucji, zapowiadające system genezyjski. Powróciwszy ze Wschodu, Poeta przez ponad rok (VII 1837-XII 1838) żył we Florencji, tworząc tam Poema Piasta Dantyszka herbu Leliwa o piekle, Ojca zadżumionych i Wacława oraz cykl listów poetyckich z Egiptu. Odwiedzał chętnie galerie, pogłębiając znajomość włoskich mistrzów pędzla i dłuta, napisał też włoską w swej tematyce tragedię Beatryks Cenci z roku 1840.

Stolica Francji i emigracyjne trudy

W grudniu roku 1838 powrócił do Paryża, gdzie mieszkał aż do śmierci. Nasilało się mocno obecne od lat poczucie wyobcowania i samotności. Poprzez publikowanie swych dzieł (utwory florenckie, Balladyna) oraz dalszą pracę pisarską, Słowacki starał się zyskać rangę poety narodowego. Do 1841 stworzył dwie tragedie wzorowane na francuskim teatrze romantycznym: Mazepę i Lillę Wenedę, dalsze pieśni Podróży do Ziemi Świętej, Preliminaria peregrynacji do Ziemi Świętej J.O. księcia Radziwiłła Sierotki, Na sprowadzenie prochów Napoleona, Testament mój oraz Pogrzeb kapitana Meyznera.

Pojedynek Słowackiego z Mickiewiczem

Odbiór jego dzieł nie zawsze był przychylny (zwłaszcza ataki Stanisława Ropelewskiego, ps. Z.K.), a to wobec dominacji Mickiewiczowskiego wzorca literatury narodowej. Wagę twórczości Juliusza Słowackiego rozumiał jednak Krasiński, widząc „zupełną sprzeczność z p. Adamem” a jednocześnie swego rodzaju sukcesję po Mickiewiczu: „dlatego właśnie jego następca, zastępca, dziedzic….”. 25 XII 1840, na uczcie u Januszkiewicza ku czci Mickiewicza doszło zapewne, poza „pojedynkiem na improwizacje” do zbliżenia między poetami (zob. art. Januszkiewicza Improwizatorowie, Tygodnik Literacki 8/1841 oraz replikę Słowackiego Noc letnia [w:] Trzeci Maj 1841). Znowu pomocny okazał się Krasiński (art. Kilka słów o Juliuszu Słowackim, Tygodnik Literacki 1841). Warto przywołać bezpośrednią relację świadka – Jana Koźmiana, redaktora „Tygodnika Literackiego” – „ Opowiedzieć ci jego improwizacji nie potrafię, było to coś wielkiego, przenikającego, mówił z dziwną płynnością i ślicznymi wierszami. Wszyscy płakali, ja ledwie się na nogach utrzymać mogłem. Zimna treść jego śpiewu była: poetą być nie można bez wiary i miłości. Z jaką delikatnością uczucia pierwsze lata Słowackiego i swoje dla niego współczucie odmalował! Z jaką pogodą, z jaką spokojnością odpierał jego zażalenia. […] Skończył na Bogu. Twarz jego była cudna powagą, pogodą i uniesieniem. Improwizacja więcej 150 wierszy wyniosła. Sam nigdy nie doznałem podobnego wrażenia i nigdy podobnego u innych nie widziałem. Ropelewski dostał spazmów, które mu całą noc trwały. Słowacki, biedny Słowacki szlochał”. Pomimo, że w wielu obecnych przekazach pojedynek między Mickiewiczem, a Słowackim jest stawiany w negatywnym świetle, tak sam Słowacki począł odbierać Mickiewicza pozytywnie. W liście do Matki pisał „on (Adam Mickiewicz – red), który w improwizacji nie tylko mi przyznał to, co mi należy, ale jeszcze chwalił się w niej mówiąc, że Ty mu sama moje małe próbki dawno, dawno pokazywałaś, a on Tobie już wtenczas przepowiedział, że mnie wielka i świetna czeka przyszłość... Tym wziął mnie za serce i tego wieczora byliśmy z nim jak dwaj bracia - ściskaliśmy się - chodziliśmy opowiadając sobie nasze przeszłe zatargi...”. Wcześniej, bo 29 maja 1839, Juliusz Słowacki został przyjęty do Towarzystwa Literackiego, w którego sesjach regularnie brał udział.

Na krytykę i obojętność sam Poeta zareagował przede wszystkim wirtuozerskim poematem dygresyjnym Beniowski (pieśni 1-5, 1841), swobodnie grając w nim konwencjami i motywami literackimi. Beniowski wzmocnił pozycję Słowackiego, robiąc duże wrażenie w kręgach emigracyjnych i w kraju.

Poeta, filozof, prorok

12 VII 1842 roku Juliusz Słowacki spotkał się z Andrzejem Towiańskim, wkrótce formalnie przyjmując jego doktrynę, jednakże już w połowie listopada 1843 opuścił zdominowane przez Adama Mickiewicza Koło towiańczyków. Swe stanowisko wyjaśniał koniecznością zachowania „wolności ducha” (list do A. Kołyski, por. też Odezwa do braci w Kole), temat ten poruszył również w opublikowanym pośmiertnie wierszu Matecznik i kilku pamfletach. Zetknięcie z naukami Towiańskiego przyczyniło się znacznie do rozwijania własnego systemu, kompleksowo wyłożonego w Genezis z Ducha, powstałej latem 1844, rozwiniętego zaś dalej w niedokończonej rozprawie z lat 1844-45, nazwanej przez edytorów Dziełem filozoficznym oraz fragmentach składających się na tzw. Poemat filozoficzny. Słowacki stworzył tym samym własny system, stanowiący odmianę romantycznej kosmogonii i mesjanistycznej historiozofii – filozofię genezyjską.

Doktryna ta zakładała swoistą duchową istotę wszechświata i rozwój bytów, mający postępowy charakter, oparty o wędrówkę dusz – metempsychozę. Korzystała ze zracjonalizowanej logiki, przyjmowała stanowisko otwarte na nauki przyrodnicze i humanistyczne jednocześnie, czerpiąc z obu źródeł argumenty na rzecz swych twierdzeń. Istotę, sens i cel wszechrzeczy wyjaśniała za pomocą powszechnych praw o najogólniejszym charakterze (jedno „prawo słońca – i człowieka”). Źródłem nieustającego rozwoju tak kosmosu, jak i człowieka jest opozycja między duchem, wciąż doskonalącym się i do doskonałości zmierzającym, a wykreowaną przez niego samego formą materialną, która jego usiłowania komplikuje czy też stawia im opór. By duch postępował, konieczne jest zniszczenie zastanej formy, złożenie z niej bolesnej ofiary, a następnie powołanie formy doskonalszej. Doskonalenie się wszechrzeczy bazuje na aktywnym duchu, przejawia się w nie mającej końca ani przerwy „męce ciał”, która polega na (głównie rewolucyjnym) przechodzeniu z formy gorszej w bliższą doskonałości. Każdy grób to jednocześnie kolebka nowego stopnia wydoskonalenia nieśmiertelnego ducha. „Zaleniwienie” ducha, a co za tym idzie utkwienie w starej formie to „piekło” powodujące zatrzymanie procesu doskonalenia zarówno jednostek, jak i zbiorowości (duchy na tym samym szczeblu doskonałości działają razem jako „kolumny duchów”). Społecznościami duchów są i narody, na ich czele zaś stają najbardziej doskonałe „duchy królewskie”. Poglądy Słowackiego o mesjanizmie polskim opierały się na twierdzeniu, że duchy tworzące naród polski są najbardziej wydoskonalone, bowiem przeszły największą liczbę wcieleń. Inne narody są mniej zaawansowane, czeka je jednak taka sama droga. Porażki i upadek Polski objaśniał Juliusz Słowacki szczególnym „dociskiem” Absolutu, który zmusza w ten sposób najbardziej rozwinięty naród do stałej wędrówki aż do ostatecznego szczęścia – osiągnięcia formy światła.

Słowacki optymistycznie komentował bieżące wydarzenia polityczne w Europie. Logika genezyjskiego rozwoju świata czyniła z odrodzenia Polski i narodu polskiego konieczny wynik praw dziejowych- praw Ducha. Na powstanie krakowskie i rabację roku 1846 zareagował demokratycznym, żarliwym Głosem z wygnania do braci w kraju. W tym samym czasie powstały Do emigracji polskiej o potrzebie idei oraz dwa listy Do księcia A. C[zartoryskiego]. Grono zwolenników idei historiozoficznych Wieszcza było nieliczne (Z. Sz. Feliński, K. Ujejski, L. Norwid, A. Niewiarowski). Owo „kółko” Poeta zaktywizował podczas Wiosny Ludów, ogłosił też Głos brata Juliusza Słowackiego do zgromadzonych i w klub zawiązać się chcących Polaków. Po wybuchu powstania w Wielkim Księstwie Poznańskim, zawiązał konfederację (uważał ją za narzędzie efektywnej polityki), ruszył następnie do Poznania. Zetknął się z K. Libeltem i W. Stefańskim, wygłosił też mowę na posiedzeniu Komitetu Narodowego. O dość umiarkowanej postawie świadczy, że wkrótce, bo 7 maja, wyjechał na żądanie policji pruskiej do Wrocławia. Tam dowiedział się o klęsce powstania poznańskiego, spotkał się z matką, po czym wyjechał do Paryża. Zmarł 3 kwiet¬nia 1849 na gnębiącą go od lat dziecięcych gruźlicę. Na kilka tygodni przed śmiercią odwiedziła go Joanna Bobrowa, która w liście napisała: „ cera jego zżółkła jak pergamin, oddycha z trudnością, kaszel przerywał mu mowę”. Do roku 1927 spoczywał na cmentarzu Montmartre. 28 czerwca 1927 roku, dzięki Józefowi Piłsudskiemu, jego szczątki złożono obok Mickiewicza w krypcie wawelskiej katedry.

Oddziaływanie na polską literaturą najwcześniej ujawniało się, jak wskazuje obecny stan badań, u Norwida i Ujejskiego. Wiele inspiracji zaczerpnęła Maria Konopnicka, Stanisław Przybyszewski, Stanisław Wyspiański oraz wielu innych twórców, aż po pierwsze dekady XXI wieku. Młoda Polska dostrzegała w Juliuszu Słowackim swego prekursora, zwłaszcza po ukazaniu się książki I. Matuszewskiego Słowacki i nowa sztuka z roku 1901, ujmującej dorobek Poety z perspektywy modernizmu. Leon Schiller odszedł od tradycyjnej, werystyczno-realistycznej inscenizacji Słowackiego, co przyczyniło się do uznania jego roli jako twórcy nowoczesnego dramatu. Juliusz Słowacki inspirował również muzyków (M. Karłowicz, W. Żeleński) i malarzy (Malczewski, Matejko).

Kilka uwag o dziełach Słowackiego

Mówiąc o „trójcy wieszczów”, zatem i o Słowackim, jako o romantykach, należy mieć na uwadze, że żadna nowa epoka literacka, wbrew cezurom i podręcznikowym podziałom, nie jest w całości negacją czy pełnym odseparowaniem się od swych poprzedniczek. Mickiewiczowi z perspektywy formacyjnej roli klasycyzmu poświęcił uwagę m. in. Wacław Borowy (Mickiewicz w szkole klasycznej). Słowacki rozpoczynał jednak swą twórczą epopeję, gdy romantyzm był już kierunkiem mocno osadzonym w polskim życiu kulturalnym. Jego lirykę Czesław Zgorzelski określał jako w pełni romantyczną. Uważne spojrzenie na młodzieńcze liryki Słowackiego prowadzi, co ciekawe, do dostrzeżenia wpływu poetyki rokokowej (Księżyc) oraz kilku związków Hymnu i Ody do Wolności z regułami poetyki klasycystycznej. Wpływ klasycyzmu rysuje się też w elegiach oraz wierszu Do Michała Rola Skibickiego, mającego cechy listu poetyckiego jak też listach poetyckich z podróży na Wschód. Do dum historycznych przekształconych zgodnie z regułami klasycyzmu przez Niemcewicza nawiązuje natomiast Duma o Wacławie Rzewuskim.

Talent Juliusza Słowackiego rozwinął się zwłaszcza w okresie warszawskim, jednak ujawniał się i wcześniej (poezje zapisywane w notatniku znanym jako rękopis nicejski). Jedną z najwcześniejszych publikacji był anonimowy druk w tomie 2 Melitele z roku 1830 powieści poetyckiej Hugo. Duży wpływ na umysłowość i ducha Poety miało Powstanie listopadowe: jak napisze w autobiografii z 1832 roku: „zmartwychwstanie narodu było chwilą zmartwychwstania marzeń Słowackiego”.

Sam Słowacki spośród swej liryki młodzieńczej, najlepsze zdanie miał o Hymnie. Wskazują na to listy do matki z 12 kwietnia i 20 października 1831 roku. W tej fazie rozwoju, poeta opanował doskonale stronę cztero- i ośmiowersową, strofę spenserowską (autorską jej mutację dał w małym poemacie Paryż), sonet oraz wiersz nieregularny, typowy dla poetyki ody. W Dumie o Wacławie Rzewuskim pokazał swe zdolności na polu liryki fabularnej. Inspirował się nie tylko Niemcewiczem, lecz i znanymi i bardzo lubianymi przez Słowackiego wierszami Zaleskiego, które jednak młody Wieszcz przewyższył i to znacznie. Hymnem (Smutno mi Boże…) Słowacki wprowadził nową strukturę stroficzną. Epifora Smutno mi Boże, przyjmująca dalej rolę refrenu, była inspiracją dla Norwida, których w Mojej Piosnce (II) każdą ze strony kończył słowami Tęskno mi, Panie… Za najgłębszy liryk religijny w całej twórczości Juliusza Słowackiego można jednak uznać niedokończony urywek I porzuciwszy drogę światowych omamień…

W Szwajcarii Poeta stworzył erotyki, powstałe, rzec można, na marginesie poematu lirycznego. Dwa erotyki ogłosił za życia, jednak nie opublikował (nie zdążył?) najbardziej znanego dzisiejszym czytelnikom i najbardziej chyba cenionego – Rozłączenie. Przez lata jako adresatki dopatrywano się Marii Wodzińskiej, jednak okazało się, że utwór jest adresowany do matki Autora, który i w swej korespondencji z nią pisał o „rozłączeniu” właśnie. Jednakże sprawa adresatki wciąż budzi kontrowersje badaczy.

Nie znamy bliższych okoliczności powstania bardzo ważnego wiersza Testament mój. Nowsza nauka nie przychyla się już do teorii o napisaniu utworu już na łożu śmierci, czy też w obliczu groźby śmierci w pojedynku ze Stanisławem Ropelewskim. Trudno kłaść też zbyt duży nacisk na elementy autobiograficzne. Zwłaszcza słowa póki okręt walczył – siedziałem na maszcie są na tyle enigmatyczne i otwarte na przeróżne interpretacje, że można im zarzucać nawet pewną pozę czy hipokryzję poety, który w Powstaniu Listopadowym udziału nie brał (co zresztą trudno uznać za decyzję nieroztropną, chociaż sam po latach mówił „Godności nie mam – przed walką uciekłem” (Rozmowa z Matką Makryną Mieczysławską)). Spełnił misję dyplomatyczną, jednakże oskarżał się wobec narodu w Grobie Agamemnona, również enigmatycznymi słowy: „Mówię – bom smutny – i sam pełen winy”. Płaszcz na duchu jest świetnościami dawnych przodków (…) świetny” (podmiot liryczny bez dziedzica swej poezji w VIII pieśni Podróży do Ziemi świętej, ww. 177-180).

W okresie mistycznym Słowacki tworzył lirykę, która nigdy nie miała być publikowana. Są to wiersze z Raptularza, z Dziennika pisanego w latach 1847-49 oraz „na marginesie” rękopisów zawierających większe utwory. Poszczególne poezje mają bardzo różną objętość, począwszy od dystychu Duchu święty, gołębico zleć… po złożony z ponad 200 wersów wiersz Do Ludwika Norwida w braterstwie idei świętej. Wtedy też Słowacki napisał sześć sonetów. W Beniowskim pisał: oktawa pieści, kocha mię sekstyna. Korzystał również ze strofy safickiej, jak również anafory, geminacji (np. Do Zygmunta) , epifory (np. anafora wysokiej klasy I wydarto go… w utworze Na sprowadzenie prochów Napoleona). Zwracają uwagę również deminutywy, jak choćby w popularnym wierszu W pamiętniku Zofii Bobrówny).

Juliusz Słowacki pozostawił też po sobie również świetną poezje fabularną. Sowiński w okopach Woli wykazuje podobieństwa, choć niezbyt prima facie widoczne, do Dumy o Wacławie Rzewuskim: prostotę opowiadania, prowadzącego do tragicznego, nieuchronnego końca oraz balladowy charakter dzieła. Już na początku drogi twórczej Poeta był również twórcą zajmującej fabuły: zwiększał tempo akcji, wprowadzał chętnie rytmiczność, doskonale władając przy tym kompozycją (por. np. Jan Bielecki, Żmija). Tłem utworów są zwykle miejsca piękne, świadcząc o zamiłowaniu Twórcy do natury, której opisy coraz to bardziej doskonalił (np. Hugon, Bielecki, Krzemieniec w Godzinie myśli). Poematy Słowackiego trudno klasyfikować jedynie i jednoznacznie jako epiki. Część, zwłaszcza W Szwajcarii, ma cechy liryczne jako taka, elementy liryki są obecne w każdym wersie Beniowskiego, a wraz z nim Króla Ducha trudno uznać za epopeje wywodzące się z tradycji klasyków greckich czy rzymskich.

Mający charakter programowy wiersz Tak mi Boże dopomóż jest interpretowany jako wyznanie wiary poety przyjmującego naukę Towiańskiego. W ostatnim okresie twórczości, Słowacki stworzył więcej tego typu utworów (Wierzę, Do Ludwika Norwida w braterstwie idei świętej). Proroczy charakter przybierały wiersze Uspokojenie, Pośród niesnasków Pan Bóg uderza… ze znaną, chociaż niekiedy dość naiwnie i prezentystycznie interpretowaną po roku 1978 wzmianką o „słowiańskim papieżu”.

Poglądy genezyjskie oddał Twórca w Samuelu Zborowskim (1845?) oraz wielkim eposie historycznym Król-Duch (1845-49, wyd. rapsodu I w 1847, pozostałe po 1849). Genezyjska była też polemiczna wobec Krasińskiego Odpowiedź na psalmy przyszłości z 1848, kreśląca obraz Ducha Wiecznego Rewolucjonisty jako spiritus movens dziejów. Stworzenie i wykład filozofii genezyjskiej zaktywizowały Słowackiego, co zaowocowało nowymi pomysłami poetyckimi oraz wzbogaciło warsztat o obrazowanie nadrealistyczne (Król-Duch, Uspokojenie, Anioł ognisty-mój Anioł lewy). Ważnym odbiciem myśli genezyjskiej były dramaty, oparte zwykle na motywach historycznych, jak koliszczyzna i konfederacja barska (Ksiądz Marek, Sen srebrny Salomei) oraz starożytność (Agezylausz) i późne średniowiecze (Zawisza Czarny). Typy bohaterów w tych sztukach mają cechy wspólne z tytułową postacią dramatu Calderona de la Barca El principe constante z 1629 roku (Książe Niezłomny) sparafrazowanego przez Juliusza Słowackiego w roku 1843. Według Poety, przekład miał stanowić swego rodzaju opowieść ewangeliczną o „niezłomności”, czyli duchowej królewskości doskonalącego się w sensie genezyjskim człowieka, o ofierze z siebie dla dobra zbiorowości (Narodu) i wiary oraz wierności własnej prawdzie, aż do wyrzeczenia się siebie samego (nie w sensie chrześcijańskim). Przekład dokonał transpozycji Księcia, potęgując jego „ducha”, pokorę i szlachetność, tym samym tworząc ideał człowieka „nowej epoki”, pracownika „Sprawy Bożej”.

Juliusz Słowacki stworzył w ciągu swego życia około 160 wierszy drobnych, spośród których do jego śmierci ukazało się niewiele ponad 20. Wraz z wybuchem Powstania Listopadowego ogłosił Hymn (Bogurodzico! Dziewico!) oraz Odę do wolności. Niewielki druk zawierający oba te utwory ukazał się przed 12 grudnia 1830 roku. W roku 1839 rozpoczął współpracę z poznańskim Tygodnikiem Literackim, gdzie opublikował m.in. Hymn. (Smutno mi, Boże…, nr 6 pisma). W pismach emigracji polskiej ukazały się Na sprowadzenie prochów Napoleona (Młoda Polska 1840, vol. 3, s. 17), Tak mi Boże dopomóż (Dziennik Narodowy 1842 nr 70). Bez bezpośredniej inicjatywy poety ukazały się sonety z młodzieńczego okresu twórczości (petersburska Niezabudka 1842) oraz Odpowiedź na „Psalmy przyszłości” (1848) pod tytułem Do autora „Trzech psalmów”.

Słowackiemu udało się opublikować niespełna połowę swego dorobku literackiego. Znacznej liczby utworów nie ukończył pozostawiając po sobie „rzuty zaniechane” w brulionach. Matka Wieszcza wyruszyła po przedwczesnej śmierci Słowackiego do stolicy Francji, by przewieźć do Polski pamiątki po nim, a zwłaszcza jego, jak się okazało, bezcenne rękopisy. Idąc za radą Karola Szajnochy, zdeponowała je w Bibliotece Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich we Lwowie. Stąd ośrodek lwowski stał się na wiele lat centrum pracy badaczy życia i dzieła Juliusza Słowackiego.

Poza podziałem dorobku Słowackiego na utwory wydane za jego życia i te opublikowane po śmierci, Bronisław Gubrynowicz i Wiktor Hahn, wydając jego Dzieła w dziesięciu tomach (1909), wprowadzili podział nieco odmienny, bowiem według genera et species, wyodrębniając wiersze drobne, poematy, dramaty i prozę (z wyłączeniem korespondencji). W nowszym edytorstwie traktuje się jednak korespondencję i wszelkie inne pisma „nieliterackie” które wyszły spod pióra danego autora za organiczne składniki jego pisarstwa w sensie szerszym, umożliwiające poznanie całokształtu kultury umysłowej, poglądów i ekspresji osobowości twórczej. W wypadku Słowackiego szczególnie duże znaczenie mają listy do matki, których pierwszym naukowym wydawcą był Leopold Meyet (dwa tomy z roku 1899, tom trzeci, opracowany przez Manfreda Kridla i wydany w 1915 roku zawierał pozostałą zachowaną korespondencję). Listy do matki nie były przechowywane w lwowskiej bibliotece Ossolińskich, lecz w Bibliotece Ordynacji Krasińskich w Warszawie, gdzie niestety spłonęły w roku 1944.

Rafał Marek

Literatura:
M.Kamela s.v. Juliusz Słowacki, Polski Słownik Biograficzny vol. XXXIX/1, Warszawa-Kraków 2000, s. 58-73;
Z. Lewinówna s.v. Liceum Krzemienieckie [w:] Literatura Polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. I, s. 555-556;
S. Makowski s.v. Juliusz Słowacki [w:] Literatura polska…, op.cit. vol. II, s. 375-378;
P. Matuszewska, s.v. Euzebiusz Słowacki, [w:] Literatura polska... op.cit., vol. II, s. 375;
M. Nesteruk s.v. Książe Niezłomny [w:] Literatur polska… op.cit, vol. I, s. 530;
J. Starnawski, rozdział Juliusz Słowacki [w:] Historia literatury polskiej, red. A. Skoczek, Wyd. SMS, Bochnia-Warszawa-Kraków 1999 , vol. V/2, s. 5-34.

Juliusz Słowacki - twórczość

Epoka literacka: Romantyzm