Dro­ga do doj­rza­ło­ści ro­man­tycz­ne­go in­dy­wi­du­ali­sty. Omów za­gad­nie­nie na pod­sta­wie Kor­dia­na Ju­liu­sza Sło­wac­kie­go. W swo­jej od­po­wie­dzi uwzględ­nij rów­nież wy­bra­ny kon­tekst.

Autorem opracowania jest: Piotr Kostrzewski.

Dorosłość stanowi tajemnicę nie mniejszą niż całość egzystencji. Podświadomie rozumiemy je jako uzyskanie pełnego rozwoju, osiągniecie momentu psychicznej i fizycznej dojrzałości. Czymże nie jest sam proces dorastania, jeżeli nie drogą poznania zarówno siebie, jak też świata? Prowadzi on zaś przez rozliczne cierpienia, powolne wynurzanie się ze złudzeń oraz nabieranie sił do radzenia sobie z prawdą. Nik nie rozumiał tego bardziej niż romantycy. Ich uwielbienie dla indywidualizmu potęgowało objawione zrozumienie procesu dorastania. Ostatecznie jesteśmy bowiem pozostawieni sami sobie na tej drodze, a wszystkie dobre rady starszych są jedynie drogowskazami. Dojrzałość romantycznego indywidualisty jest więc procesem burzliwym, zarówno ze względu na wewnętrzne, jak i zewnętrzne procesy. Aby przeanalizować ten problem, warto spojrzeć na dwa wielkie dzieła wieszczów narodowych, mianowicie Kordiana pióra Juliusza Słowackiego oraz Dziady Adama Mickiewicza.

Ludzie od dawna rozumieli podróż jako alegorię dorastania a przez to również zdobywania wiedzy. Niegdyś bardzo popularne było wędrowanie w poszukiwaniu mędrców, od których można byłoby się uczyć. Pewne pokłosie tego procesu zachowało się w literackim motywie drogi. Słowacki wykorzystał go, prezentując nam na przykładzie Kordiana swoją wizję dorastania skrajnego indywidualisty. Tytułowy Kordian wędruje bowiem w poszukiwaniu celu, zawiedziony nieszczęśliwą miłością. Kolejne etapy jego wędrówki po Europie związane są z wielkimi ideami Starego Kontynentu. Anglia, serce rewolucji przemysłowej, uosabia dążenie do dobrobytu. Białe klify Dover to hołd złożony wielkiej sztuce poezji. Włochy to kolebka dawnych cywilizacji, ale również kobiet o gorącym usposobieniu i romantycznej duszy. Sam Rzym, wieczne miasto, stanowi ostatecznie serce Europy i jej duchowe centrum. Tak więc Kordian w pewien symboliczny sposób przechodzi od jednej wielkiej idei do drugiej, zadając kolejno kłam każdej z nich. Pieniądz ohydnie rządzi światem, poezja nie ma siły sprawczej, miłość można kupić, zaś duch przegrywa z wyrachowaniem i polityką. Każde kolejne odkrycie zadaje Kordianowi cios duchowy, pozbawione fizycznej manifestacji cierpienie. Zarazem jednak są to kolejne kroki na górę Mont Blanc - najwyższy szczyt Europy. To również pewien symbol, oznaka wzniesienia się ponad miałkie i próżne zauroczenia młodości. Tutaj główny bohater doznaje oświecenia, poznaje prawdę najwyższą i dociera sedna losów zarówno swoich, jak również swojego narodu. Jego duch pozostaje ukształtowany, jednak jest to proces indywidualistyczny. Kordian bowiem doznaje oświecenia poprzez własne działania, jest czynny. Widzimy też, że jego dorastanie, mimo ogromu cierpienia, które mu przyniosło, daje mu wyzwolenie i radość. Ostrożnie można więc wysnuć wniosek, iż Słowacki uważa ból za niezbędny element dorastania. Te zaś rozumie w pryzmacie indywidua - jako doznanie oświecenia, zrozumienie świata oraz siebie.

Zważywszy na antagonizm dzielący wieszczów narodowych, niecodziennym może być próba syntezy wizji Słowackiego i Mickiewicza. Kordian nosi jednak pewne podobieństwa z Gustawem/Konradem, chociaż ten ostatni wydaje się mniej aktywną postacią. Dziady cz. III prezentują nam proces odrzucenia dawnego siebie na rzecz nowego, reprezentowany przez zmianę imienia. Ten symboliczny gest miewał w przeszłości powiązanie z dorastaniem - pewne kultury posiadały imiona dziecięce, zastępowane przez miana dorosłych. Chodzi tutaj o swoisty rytuał przejścia, zmiana imienia to jakby uśmiercenie dawnego "ja", odrzucenie niedorosłej postaci na rzecz tej w pełni rozwiniętej. Gustaw czyni to, poświęcając się całkowicie sprawie narodowej. Tutaj widzimy podobieństwo do Kordiana, ponieważ gest ten robiony jest w wyniku nieszczęśliwej miłości. Cierpiący mężczyzna zwierza się ze swoich problemów grekokatolickiemu księdzu w IV części. Rzecz jasna możemy się zastanawiać czy rzeczywiście Gustaw "dorasta" do roli Konrada, skoro jest upiorem, próżny to jednak trud. Pamiętajmy, iż mówimy o dramacie romantycznym, logika musi więc tutaj ustępować odczuwaniu. Tak więc Zraniony przez "księgi zbójeckie" młody Gustaw był rozbudzonym emocjonalnie romantykiem. Swoista ułuda tego stanu ducha doprowadziła go do przeżycia nieszczęśliwej miłości i tragicznego końca - zostania upiorem. W części III widzimy go jednak jako więźnia. Czy można by było więc interpretować tę dziwną przemianę jako rodzaj krytycznego spojrzenia na błędy młodości? Upiór nawiedza, ale i cierpi bezsensowne katusze - karę za swoje postępowanie. Istnieje wszak równie powiedzenie o upiorach przeszłości. Gustaw cierpi więc za to, co kiedyś czynił i jak rozumiał świat wokół, również miłość. Scena gdzie zostaje Konradem, pokazuje jednak, że dorasta, stara się zmienić. Chce zostać wieszczem - kimś kształtującym ducha całego narodu. Ostatecznie ponosi klęskę, okazuje się zbyt dumny. Jego podróż na północ ma jednak przynieść owoce dla ojczyzny. Po raz kolejny więc droga, daleka i bolesna. Gustaw/Konrad nie dorasta więc do końca, obserwujemy kolejny etap na drodze do jego pełnej dojrzałości duchowej. Cierpienie musi być jej częścią, zgodnie również z ideą mesjanizmu. Ostateczny los będzie jednak niczym zmartwychwstanie. Niczym przyobleczenie nowego "ja".

Dorastanie to proces trudny, w którym człowiek może jedynie posiłkować się doświadczeniami innych. Każdy przeżywa go bowiem indywidualnie, na swój sposób. Nigdy też nie może on być pozbawiony bólu, łączy się bowiem z wyzbywaniem pewnych naiwnych przekonań o świecie. Wbrew dzisiejszej opinii, cierpienie to jest jednak dobre. Bez niego pozostawalibyśmy na etapie nieświadomego dziecka, byli na swój sposób niedokończeni. Dorastać oznacza bowiem stać się takim, jakim powinno się być. Zarówno w wymiarze fizycznym, intelektualnym jak też duchowym. Romantycy rozumieli ten proces, chociaż być może za dużo miejsca poświęcali dla emocji. Niemniej warto tak jak oni, zrozumieć towarzyszące życiu cierpienie. Pierwszy haust powietrza po narodzinach podobno również boli, tak samo przebijanie skorupki jajka przez pisklę.


Przeczytaj także: Kordian czy Konrad, która forma buntu jest ci bliższa? Która forma buntu ma większe szansę na powodzenie?

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem. Bardzo dziękujemy.