Cyprian Kamil Norwid

Biografia


Cyprian Kamil Norwid, właściwie Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid, herbu Topór, żył w latach 1821-1883. Był poetą, myślicielem i malarzem. Często jest określany jako ostatni wielki polski romantyk, jednakże badacze zaliczają go też do przedstawicieli klasycyzmu i parnasizmu. W latach 1846-1861 podpisywał się pod publikacjami C.K.N, również Cyprian Kamil Norwid. Wcześnie osierocony, wychowywał się u babki. Chętnie pisał o swym fikcyjnym normańskim czy wareskim rodowodzie po mieczu, zaś po kądzieli o parantelach z Janem III Sobieskim. Nie zdołał ukończyć gimnazjum w Warszawie. Był samoukiem-erudytą, gromadząc wiele niezbyt usystematyzowanych wiadomości z rozmaitych dziedzin. Jako poeta debiutował w roku 1840, w 1842 wyruszył do Europy Zachodniej, nigdy nie powracając do kraju. Przyjęte w roku 1845 podczas bierzmowania imię Kamil nawiązywało do wodza rzymskiego Marka Furiusza Kamillusa. W roku 1845 zakochał się bez wzajemności w traktującej go z góry Marii Kalergis. Znał Adama Mickiewicza, przyjaźnił się z Krasińskim, w roku 1849 poznał w Paryżu Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina. Na emigracji w zasadzie stale był w złej sytuacji materialnej, korzystając z pomocy przyjaciół i dobrodziejów. Cierpiał na gruźlicę, problemy ze wzrokiem i głuchotę. W lutym roku 1877 nędza zmusiła go do zamieszkania w Zakładzie św. Kazimierza w Ivry.

Warszawski debiut przyniósł uznanie krytyków, jednak gdy widać było, że poezja Norwida nie przynależy do drugiej generacji romantyków, zaś poglądy nie przystają ani do idei stronnictw emigracyjnych ani do pozytywizmu polskiego, przychylnych sądów było coraz mniej. Osią działalności literackiej Poety było prowadzenie sporu o oblicze cywilizacji XIX wieku, głównie poprzez dialog z romantykami. W drugiej połowie stulecia, polemizując z teoriami Karola Darwina, prowadząc amatorskie dociekania filologiczne i rozwiązując problem kwadratury koła, uchodził za postać dziwaczną, budzącą czasami litość. Dopiero w kolejnym wieku uznania doczekała się koncepcja poezji opartej na paraboli , korzystającej ze szczególnej formy ironii oraz projekt tragedii wysokiej. Dostrzec można również podobieństwo poglądów społecznych Pisarza i krytyków kultury masowej XX wieku.

Twórczość Norwida na nowo odkrył Zenon „Miriam” Przesmycki, natrafiając przypadkowo na tom Poezyj. Od lat 70. XX wieku wiersze Poety popularyzował Czesław Niemen, tworząc do nich własną muzykę. Wykonał m.in. Bema pamięci żałobny rapsod, Moja Ojczyzna, Pielgrzym, Italiam! Italiam!, Jesień i Daj mi wstążkę błękitną… . W roku 1983 powstał film ukazujący ostatni miesiąc życia Cypriana Kamila Norwida Dom świętego Kazimierza. W rolę Poety wcieli się Ignacy Gogolewski, będący też reżyserem.

Dzieciństwo, nauka i pierwsze przejawy talentu

Urodził się 24 IX 1821 roku w dziedzicznym majątku swej matki Laskowo-Głuchy pod Wyszkowem. Chrzest przyjął w kościele w Dąbrówce, gdzie znajduje się pamiątkowa tablica. Mały Nor­wid miał trój­kę star­sze­go ro­dzeń­stwa: dwóch bra­ci Lu­dwi­ka i Ksa­we­re­go, oraz sio­strę Pau­li­nę. Cała czwór­ka zo­sta­ła osie­ro­co­na przez mat­kę, Lu­dwi­kę Zdzie­bor­ską, w 1825 roku. Ojciec, Jan, był asesorem m.in. w sądzie głównym guberni Mińskiej, kawalerem Orderu św. Jana Jerozolimskiego (1810) i kawalerem maltański jak również wolnomularzem. Pochodził ze żmudzkiej rodziny szlacheckiej h. Topór, urodził się w roku 1784, najpewniej w Norwidyszkach. Na Białorusi zdobył pewne wykształcenie prawnicze (praktyka w palestrze? por. nie tak odległe opisy u Krasickiego oraz postaci z Pana Tadeusza). Pewien wpływ na Cypriana Kamila i jego zdolności mogło mieć lekkie pióro i zamiłowanie Jana Norwida do szarad, rebusów i innych łamigłówek oraz świetnie odnajdywanie się na salonach.

Synowie byli jednak pozbawieni bliskości i opieki ojca, który stale pełnił obowiązki zawodowe z dala od rodziny, m.in. służąc Michałowi Radziwiłłowi, który zapisał mu w testamencie niebagatelną sumę 100 000 złotych polskich. Cyprian Kamil w latach 1825-1830 wychowywał się w Strachówce pod Sulejowem, u swej gościnnej, żyjącej staropolską tradycją prababki ze strony matki, Hilarii z Buynów Sobieskiej. Prababka była wdową po wojskim liwskim Józefie (1741- po 1809), który wywodził się od Sebastiana Sobieskiego (zm. 1557), pradziada króla.

W domu Hilarii Sobieskiej młody Norwid nauczył się czytać przy pomocy przekładu Don Kiszota pióra Franciszka Podoskiego. Tam też zrodził się u niego kult Jana III Sobieskiego wraz z przeświadczeniem o normańskim pochodzeniu rodu Norwidów. Gdy prababka zmarła w roku 1830, Cyprian znalazł się pod opieką kolejnych krewnych, zaś po wybuchu Powstania zamieszkał w stolicy Królestwa, gdzie osiadł ojciec.

We wrześniu 1831 roku rozpoczął naukę w II klasie Gimnazjum Warszawskiego na Lesznie jednak już rok później naukę przerwał, jak się zdaje z powodu braku właściwej opieki. Jednakże już w roku 1833 powrócił do edukacji wstępując do Gimnazjum Gubernialnego przy Krakowskim Przedmieściu. I tu nie uczył się długo ze względu na problemy rodzinne. Wtedy też był świadkiem publicznej kary chłosty, wymierzonej na dziedzińcu gimnazjum uczniom, którzy 26 XI 1833 poszli na miejsce kaźni Artura Zawiszy i trzech jego kolegów-emisariuszy. Wydarzenie to wywarło trudny do przecenienia wpływ na twórczość Norwida z lat 1849-1851. Sprawy szkolne Cypriana Kamila doczekały się pewnej stabilizacji jesienią 1834, gdy znalazł się „na stancji” u guwernera Ferdynanda Sahlinga przy ul. Orlej. Powrócił też do Gimnazjum na Lesznie, gdzie uczęszczał do połowy roku 1837.

W lipcu 1835 roku zmarł Jan Norwid, jego dzieci natomiast znalazły się w złej sytuacji finansowej. Ojciec Poety znalazł się w areszcie „za długi” nie za sprawą zawinionej niewypłacalności, lecz dzięki szykanującym go dawnym wierzycielom z Białorusi. Miał w Banku Polskim depozyty wystarczające w zupełności na pokrycie ich wierzytelności. Silne przeżycia wywołane uwięzieniem spowodowały jego zgon 25 VII, być może tuż po aresztowaniu. Pogrzeb odbył się trzy dni później na warszawskich Powązkach.

Zgodnie z prawem cywilnym Królestwa Polskiego, sprawami majątkowymi osieroconych zajmowała się rada familijna, której przewodniczył Ksawery Dybowski. Jego karykaturę zawarł Poeta w opowiadaniu Łaskawy opiekun z roku 1840. Po ostatecznym porzuceniu Gimnazjum na Lesznie, bez ukończenia z powodu złego zdrowia klasy V, Norwid zapisał się do prywatnej szkoły malarstwa prowadzonej przez Aleksandra Kokulara, portrecisty i malarza scen mitologicznych. Zaprzyjaźnił się tam z Tadeuszem Brodowskim, tworzącym zwłaszcza sceny rodzajowe i batalistyczne . Wkrótce Norwid stworzył wiele karykatur i rysunków satyrycznych. Wtedy też po raz pierwszy zakochał się, zaś jego wybranką była Brygida Aleksandra Dybowska (1824-1889), młodsza córka jego opiekuna. Gdy wydano ją za mąż w roku 1840, Norwid pożegnał ją swym debiutem poetyckim – wierszem Mój ostatni sonet (druk w dodatku do Gazety Porannej z lutego 1840 zatytułowanym Piśmiennictwo Krajowe).

Salony, cenzura i Cytadela

Poeta miał kontakty ze środowiskiem spiskowców warszawskich m.in. Gustawem Ehrenbergiem i Karolem Levittoux. Gdy w czerwcu roku 1839 dobiegł końca proces Świętokrzyżowców, Norwid w nocy wybiegł na ulicę, by chociaż swą obecnością symbolicznie „zasłać pożegnanie” wywożonym kibitkami skazanym. Sprawy te były żywe w jego pamięci wiele lat później, jeszcze blisko 10 lat później, w roku 1848 wyliczył Zygmuntowi Krasińskiemu prawie wszystkich skazanych na katorgę lub zmarłych w Cytadeli, z którymi chodził do szkoły i których znał. Traumatyczne doświadczenia i obserwacje znalazły wyraz w najstarszym znanym wierszu Poety Samotność (1839). Również w pozostałych utworach swej liryki młodzieńczej szyfrował za pomocą aluzji, symboli i niedopowiedzeń, pozwalających na przechytrzenie cenzury, nastroje i refleksje mocno obecne wśród patriotycznej młodzieży warszawskiej (m.in. utwory Sieroty, Noc, Skowronek, Do piszących, Wieczór w pustkach).

Liryka owa wraz z publikowaniem z Piśmiennictwem Krajowym Hipolita Skimborowicza oraz z Przeglądem Warszawskim Jakuba Budziłowicza zbliżyły Norwida do kręgów młodych poetów stołecznych: Karola Kucza, Antoniego Czajkowskiego, Aleksandra Tyszyńskiego, Edmunda Chojeckiego oraz grupy „cyganów”. Stał się również gościem salonów, zwłaszcza Magdaleny Łuszczewskiej. W listopadzie 1840 roku, nakłoniony przez ciotecznego dziadka, pułkownika Michała Sobieskiego, rozpoczął bezpłatną aplikację w wydziale technicznym Heroldii Królestwa Polskiego (komisja rządowa rozpatrująca dowody szlachectwa). Kontynuował studia malarskie w pracowni Jana Klemensa Minasowicza, stworzył również dramaty Dobrzy ludzie oraz Chwila myśli. W roku 1841 poza zyskownym kontraktem z Biblioteką Warszawską, zyskał nowych zwolenników czy wręcz wielbicieli, zwłaszcza Augusta Cieszkowskiego, Alberta Szeligę Potockiego i Józefa Bogdana Dziekońskiego.

Jednakże pewien stan zagrożenia wywołało aresztowanie Levittoux – Norwid zamierzał zrezygnować z pracy w Heroldii i wyjechać do Berlina. W końcu lipca problem paradoksalnie zniknął, gdyż Karol Levittoux popełnił samobójstwo, nie wydawszy nikogo, z czasem stając się symbolem niezłomnej postawy i poświęcenia za ojczyznę. Ze względu na cenzurę w rękopisie musiał pozostać wiersz Burza z adresowanymi do wtajemniczonych aluzjami do śmierci Levittoux. M.in. w związku z tym utworem w marcu 1842 ukazał się pełen entuzjazmu artykuł Karola Wittego, widzącego w Norwidzie „zaród wielkości”. Poeta, wobec krępującej cenzury, starał się wyjechać zagranicę, jako pretekst przedstawiając doskonalenie sztuki rzeźbiarskiej. Paszport otrzymał wiosną roku 1842, został też uroczyście pożegnany na urządzonej przez Bibliotekę Warszawską okolicznościowej uczcie. Scena śmierci Levittoux wraca w liście do Krasińskiego kilka lat później: "...kląkł na łóżku z twardych desek powrozami słomianymi okręconych – pod one deseczki świecę postawił; wolno zapaliły się powrozy kręcone ze słomy. Jak wieczność długo musiały się rozżarzać, nim zaczęły śmierć zadawać. Kilka godzin ujść musiało nim to łóżko – w stos się przeobraziło i to raczej węglem niż płomieni. Znaleziono go na kolanach z piersią i twarzą zwęgloną, bez życia wpół opadłym".

Pożegnanie z Polską

Opuściwszy w połowie maja 1842 roku Warszawę, Poeta zwiedził Kraków, w drugiej połowie czerwca skierował się do Drezna, następnie przybył do Marienbadu i Pragi czeskiej. Jesienią na powrót bawił w stolicy Saksonii, w Norymberdze (wiersz Adam Krafft) oraz w Monachium. W stolicy Bawarii pozostał aż do 1843, pisząc zaginiony dramat Patkul oraz zajmując się studiami artystycznymi prowadzonymi w muzeach i pracowniach malarzy. Wywiad rosyjski zanotował, że Norwid zamierzał z pomocą szerokich kontaktów wśród monachijskiej Polonii stworzyć swoje stronnictwo polityczne.

Wiosną roku 1843 Poeta przybył do Wenecji, gdzie bawił do października. W tym czasie zwiedzał m.in. Weronę i Ferrarę. Kontynuował studia artystyczne, znajomego malarza Tytusa Byczkowskiego uwiecznił w opowiadaniu Menego. W listopadzie gościł we Florencji, gdzie spotykał się m.in. z Ignacym Zaleskim i jego synem Antonim. Dzięki nim poznał również profesora Giuseppe Bezzuoli, który polecił Poetę rzeźbiarzowi Luigi Pampalionemu, a następnie przyjął do swej klasy aktu. Okres florencki, trwający od listopada 1843 do stycznia 1845 roku, był doniosły dla rozwoju twórczego Norwida, nie tylko w dziedzinie rzeźby i malarstwa. W roku 1844 otrzymał list od Kamili L. (nazwisko pozostaje nieustalone), która zerwała zaręczyny i zawiadomiła o zbliżającym się ślubie z innym mężczyzną. Norwid najpewniej zachorował wtedy na depresję, ulgi zaś szukał w podróży po Włoszech (Rzym, Neapol, Pompeje). Powstają wtedy osobiste liryki zwane Czarną suitą: Moja piosnka [I], To rzecz ludzka…, Do mego brata Ludwika.

Czartoryscy, polityka i Maria Kalergis

W lipcu 1844 Poeta znalazł się na nowo we Florencji. Poznał tam agenta politycznego działającego na emigracji Hotelu Lambert Ludwika Orpiszewskiego, który trafnie oceniwszy potencjał umysłowy i ówczesną reputację Norwida, postanowił nakłonić go do pracy dla stronnictwa Adama Jerzego Czartoryskiego. Pisarz pozostał jednak aż do końca roku 1844 we Florencji, studiując m.in. rytownictwo, tam też doczekał się przybycia nowych rodaków: Karola i Klementyny z Tańskich Hoffmanowej oraz Marii Kalergis, podróżującej w tych latach po kontynencie wraz z Marią Trębicką, córką generała Stanisława Trębickiego, zabitego przez spiskowców 29 XI 1830 r.

W pierwszej dekadzie 1845 roku Norwid, namawiany przez Orpiszewskiego, wyjechał do Rzymu, nawiązując tam szybko kontakt z agencją Czartoryskich. Stał się jedną z najpopularniejszych postaci Polonii Wiecznego Miasta, stąd właśnie za jego pośrednictwem Orpiszewski „urabiał” bawiące w Rzymie elity arystokratyczne oraz młodych ziemian z terenów Litwy i Rusi. Wtedy też odnowił stosunki z Marią Kalergis. Ta naj­mod­niej­sza i naj­bar­dziej ad­o­ro­wa­na ko­bie­ta ów­cze­snej Eu­ro­py szyb­ko sta­ła się przed­mio­tem mi­ło­snych wes­tchnień po­ety, któ­ry pod wpły­wem no­we­go uczu­cia, nie li­cząc się ze sta­nem swo­je­go ma­jąt­ku, wy­ru­szył w po­dróż po Wło­szech w to­wa­rzy­stwie Ma­rii, jej przy­ja­ciół­ki Ma­rii Trem­bic­kiej i licz­nych ad­o­ra­to­rów swo­jej uko­cha­nej. Od­wie­dził Pom­pe­je, Her­ku­la­num, Sor­ren­to i wy­spę Ca­pri, zdo­był szczyt We­zu­wiu­sza. W każ­dym z miejsc in­ten­syw­nie two­rzył. Na złą sytuację materialną Poety (związaną ze stanem zdrowia psychicznego?) wskazuje, że by móc wyjechać za Kalergis do Niemiec, udał się po zasiłek do Władysława Wężyka, mieszkającego w Mikołowie. Tam też poznał Maksymilian Jatowtta, uciekiniera z Królestwa Kongresowego. Ofiarował mu swój paszport, co pozwoliło mu na wyjazd do Francji. Kalergis tolerowała Artystę, gdy był „w modzie”, gdy stał się już passe bezwzględnie odsunęła go od siebie. Szczera okazała się przyjaźń Poety z Marią Trębicką, która stała się jego powierniczką na wiele lat.

Pobyt w stolicy Królestwa Prus trwał aż do połowy 1846 roku. Norwid zetknął się z tamtejszą emigracją, m.in. z Wojciechem Cybulskim, Janem Koźmianem i Józefem Gołuchowskim oraz z działaczami przygotowującymi powstanie na ziemiach polskich. Równocześnie słuchał wykładów na Uniwersytecie, odwiedzał biblioteki i muzea. Owocem pracy artystycznej był m.in. Album berliński i projekt pomnika Jana Kochanowskiego. W czerwcu 1846 do ambasady Rosji w Berlinie dotarła informacja o paszporcie Poety przekazanym Jatowttowi oraz kontaktach z podejrzanymi środowiskami polskimi. Sekretarz ambasady F. Fonton starał się skaptować Norwida do współpracy z Rosją, jednak gdy Poeta odmówił, spowodował jego uwięzienie przez pruską policję polityczną.

Poeta spędził w celi miesiąc, pierwszy tydzień „na słomie i w wilgoci”, co miało wywołać później postępującą utratę słuchu. Zwolniony dzięki staraniom m.in. Fryderyka Wilhelma Radziwiłła, wkrótce po 26 VII wyjechał do Brukseli, następnie do Ostendy. Tam przez miesiąc kurował się i odpoczywał, przekładał Dantego i zaprzyjaźnił się z generałem Janem Skrzyneckim. Kolejne cztery miesiące spędził w Brukseli, odwiedzając też dwukrotnie Paryż. Stale zmagał się z ciężką sytuacją materialną. 24 stycznia 1847 roku wyjechał do Rzymu, gdzie akurat bawiła Kalergis, zaś znajomi Artysty obiecywali zamówienia.

Norwid znalazł się w mieście 6 lutego, natychmiast odwiedził Orpiszewskiego. Jan Koźmian i generał Skrzynecki rekomendowali Twórcę polskim Księżom Zmartwychwstańcom. Poza nowymi znajomościami i przyjaźniami, m.in. ze Stefanem Witwickim, Stanisławem Egbertem Koźmianem i Józefem Bohdanem Zaleskim, rzeźbił, pisał i malował. Poza pracami nad symbolicznym obrazem Chrystus błogosławiący z krzyża oraz Wizją nakolizejską, wykonał kilkaset rysunków piórem, napisał zrąb „wstępu do historii sztuki”, stworzył też pierwsze wersje dwóch misteriów opartych na bajecznych pradziejach Polski (Wanda oraz Krakus). Z Wiecznego Miasta wyruszał do Tivoli, Albano, Grotta Ferrata z dawnym monasterem bazyliańskim oraz do Nettuno. Bawiąc przez kilka dni w Bagno di Lucca przygotował niewielki, kunsztowny poemat Wesele. Wspólnie z Edwardem Łubieńskim organizował również stałe posiedzenia dyskusyjno-artystyczne, odbywające się w każdą sobotę w pracowni Norwida przy Via San Felice.

Rewolucja lutowa i poruszenie wśród Włochów sprawiły, że Poeta, odłożywszy studia i pracę twórczą, zaangażował się po stronie prawicy społecznej (najpewniej pod wpływem Orpiszewskiego i Zmartwychwstańców, a zwłaszcza Zygmunta Krasińskiego). Na tzw. sejmikach emigranckich 25 i 27 marca 1848 wpierw zgłosił akces do Legionu Polskiego, jednak wnet nazwisko swe wymazał i zaatakował poglądy Mickiewicza ujętę w Składzie zasad, ocenionym przez Norwida jako szkodliwy dla interesu narodowego. Dodatkowo utwierdził się w swym stanowisku, gdy papież Pius IX obdarzył go przywilejem odpustowym. Silnie przeżył zabójstwo Rossiego 15 XI 1848 oraz ucieczkę Ojca Świętego do Gaety 24 XI tegoż roku. Pisał w tym czasie dramat polityczny Zwołon, zaś jego korespondencja ukazywała się w krakowskim Czasie. W Paryżu ukazała się poetycka ulotka Wigila, rok później Jeszcze słowo.

Pobyt w Paryżu i epizod amerykański Norwida

22 I 1849 roku wyjechał do Paryża, gdzie stanął na początku lutego, zastając w mieście swego brata Ksawerego. Pisarz walczył z nędzą, coraz poważniejszą głuchotą i zaburzeniami psychicznymi. Nieżyczliwości dawnych przyjaciół z kręgów salonu i arystokracji wywołały kontakty z lewicą społeczną. Dzięki Edmundowi Chojeckiemu trafił do salonu George’a i Emmy Herweghów, gdzie poznał m.in. Hercena i Turgieniewa. Nowe inspiracje, złączone niejako eklektycznie z tradycjonalizmem Twórcy znalazły wyraz w jego ówczesnej publicystyce (Listy o Młodej Emigracji, Memoriał o Młodej Emigracji, Pieśń społeczna). Pisał o ojczyźnie jako wielkim-zbiorowym-obowiązku, orędował na rzecz żywej tradycji narodowej, domagał się poczucia obowiązku od kręgów posiadających (mienie to sumienie). Przeciwstawiał się jednak zrywom rewolucyjnym, opowiadając się za pokojowym postępem, przez wykonania stopniowe po całość.

Poglądy Norwida ostro skrytykował Jan Koźmian, pod wpływem tej negatywnej oceny kontakty z Twórcą zerwał na ponad rok Krasiński. W tym czasie zmarł też wspierający moralnie i materialnie Poetę Łubieński. Wobec braku wystarczających dochodów z rysunków, m.in cyklu „salonowego” oraz akwafort „biblijnych”, Norwid podjął się napisania na zlecenie Adama Potockiego historii sztuki. Oprócz tego w roku 1849 powstał poemat Pompeja, zaś w roku kolejnym komedia Noc tysiączna druga oraz dialogi Bogumił i Wiesław. Jesienią 1850 Pisarz intensywnie polemizował z Augustem Cieszkowski i Krasińskim, którzy odmówili pomocy w wydaniu jego utworów, stawiając zarzut „ciemności i niezrozumiałości”. Poeta zerwał z oboma przyjaciółmi oraz z Adamem Potockim. Równocześnie, zachęcany przez Adama Mickiewicza, przygotował do druku Promethidiona, wydanego nakładem M. Dziekońskiej w Paryżu w lutym 1851. Pojawiły się kolejne ataki, inspirowane często przez Krasińskiego. Owa kaskada złośliwych uwag, nie tylko drukiem, utrwaliła wśród czytelników, przeświadczenie o miernej wartości „ciemnych” dzieł Artysty.

Po owej „konserwatywnej ofensywie”, przypominającej dawne spory epigonów klasycyzmu stanisławowskiego z romantykami, Norwid zmienił tematykę literacką. Tworzył liczne fraszki, odtwarzał zaginione misteria Krakus i Wanda, napisał słynny Bema pamięci żałobny rapsod (1851). Niebawem nadeszły kolejne niepowodzenia: odrzucenie oświadczyn przez Marię Trębicką, nieprzyjęcie przez jury Salonu paryskiego jego rysunku oraz odmowa przyjęcia do nowicjatu Księży Zmartwychwstańców.

Poeta wrócił do planów opuszczenia Europy, decydując się ostatecznie na Stany Zjednoczone. Po ciężkiej i długiej (62 dni) podróży statkiem „Margaret Evans” (na jego pokładzie powstał wiersz Z pokładu „Margerity”) stanął w Nowym Jorku 12. II 1853 roku. W tym mieście przebywał ponad rok. Z początku biedował i chorował, jednakże już w kwietniu zyskał dobrą posadę rysownika w pracowni graficznej Deoplera, gdzie trwały prace nad albumem Wystawy Światowej. Pracował tam do września, zaś zarobione pieniądze skończyły się zapewne w czasie, gdy do USA dotarły wieści o wybuchu wojny krymskiej. Wkrótce pisał do Mickiewicza i Hercena o pomoc w sfinansowaniu powrotu na Stary Kontynent, jednak bez skutku. Znów poważnie chorował, żył w nędzy i osamotnieniu, pogarszał się przy tym stan zdrowia psychicznego (por. Moja piosnka [II]). Korespondował z Trębicką, pisząc, że wciąż kocha Marię Kalergis. Pomocy udzielił mu książę Marceli Lubomirski, który w maju 1854 gościł Poetę, zaś w czerwcu opłacił powrót do Europy. W lipcu 1854 roku Norwid zamieszkał w Londynie w Hotel Nelson przy Drummond Street. Stworzył wtedy poemat Epimenides, przesłał też do generała Józefa Wysockiego memoriał polityczny. W grudniu powrócił do stolicy Francji, odnawiając bez zwłoki znajomość z Teofilem Lenartowiczem oraz J.B. Dziekońskim, którym chętnie opowiadał „cuda” o USA.

W latach 1854-1862 Twórca nadal zmagał się z uprzedzeniami krytyki, starając się je przełamać, próbował również „zawłaszczyć” nowe obszary sztuki. Stale ciążyła mu bieda. Salony arystokracji zamienił na pracownie malarskie, tak francuskie (Ary Scheffer, Paul Delaroche), jak i polskie (Wojciech Gerson, Tytus Malczewski, Franciszek Tepa). Zainspirowany śmiercią Delaroche’a napisał mistyczny esej Czarne kwiaty, a następnie medytacyjno-pamiętnikarskie Białe kwiaty. Wysłał również swe kompozycje na wystawy w Krakowie (Krzysztof Kolumb w pracowni, Chrystus w pretorium Piłata, Jutrznia), wykonując przy tym akwaforty (Modlitwa dziecka, Chystus na Krzyżu) i symboliczne litografie (Soto, Scherzo). W roku 1860 wyrzeźbił brązowy medalion z wizerunkiem Zygmunta Krasińskiego.

Równolegle przygotował „przypowieść” Quidam. Jest to poemat psychologiczno-historiozoficzny, z fabułą nakreśloną na tle Rzymu czasów Hadriana. Wątki antyczne wykorzystał też w mikrotragedii Słodycz i poemacie Garstka piasku. W tym czasie powstały wiersze okolicznościowe (Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie, Sława, Na zgon śp. Jana Gajewskiego) i apoteozy współczesnych wielkich postaci (Do obywatela Johna Brown, Do emira Abd el Kadera). Eksperymentalny charakter miała „suita hermetyczna” z 1860: Waga, Sfinks, Wczora-i-ja. W roku 1860 wygłaszał ponadto w Czytelni Polskiej wykłady o poezji, zwłaszcza Juliusza Słowackiego.

W listopadzie 1858 roku pojednał się z Zygmuntem Krasińskim, który płacząc opuścił izdebkę Norwida przy Bellefond 38. W tymże roku za potrzebą zbiorowego wydania rozproszonych utworów Norwida opowiedzieli się dwaj jego dawni przyjaciele: Antoni Czajkowski i Antoni Zaleski, jednakże ich plany nie powiodły się, jedynie Czajkowski włączył nieco juweniliów do XI tomu Skarbczyka Poezji Polskiej (Petersburg 1859). Wielką radością dla Twórcy było otrzymanie podziękowania papieskiego za skromne świętopietrze. Pismo to stało się dla Norwida cennym i wyjątkowym wyrazem uznania.

Od Powstania do Komuny

W roku 1863 w liczącym się domu wydawniczym F.A. Brockhausa w Lipsku ukazały się bardzo starannie przygotowane przez Norwida Poezje. Jednakże utrwalona wśród Polaków opinia o „ciemnym poecie-dziwaku”, a zwłaszcza wybuch Powstania, sprawiły, że nie pojawiły się żadne recenzje, poza nic nie wnoszącą uwagą Kraszewskiego, że „Norwid dorżnął się na sławie swej”. Od pisarstwa i sztuki odciągnęło Poetę zaangażowanie w sprawę polską (m.in. Memoriał o prasie, liczne noty i postulaty, w tym przedstawione Trauguttowi, oraz Nota z dziewięciu punktów). Wieści o zamachu na Fiodora Berga i zdewastowaniu pałacu Zamoyskich wywołały stworzenie Fortepianu Szopena, poematu zawierającego wykład teorii ideału „całości”, wyrażanej stałą dialektyczną dynamiką „niedopełnionego”, „dopełniającego” i „dopełnionego”, nie bez wpływu Hegla. W roku 1865 na wystawie publicznej w Nimes można było obejrzeć trzy akwaforty: Sforza w więzieniu, Pythia i Sybilla.

Krytycznie spoglądał Pisarz na ostatni okres Powstania Styczniowego, widząc przewagę energii nad trzeźwą ideą, przekraczający miarę rozlew krwi bez owoców w postaci realnych korzyści oraz naiwne pokładanie nadziei w losie i szczęśliwych okolicznościach (por. wiersz Święty-pokój oraz listy do Mariana Sokołowskiego). Wystąpił również z poetyckim protestem wobec haseł „realistycznej pracy organicznej”, częstych w prasie galicyjskiej po upadku Powstania 1863 roku (wiersz Praca opubl. w Czasie z 1865 r.). Prace nad tragedią antyczną Tyrtej przerwał wobec nieoczekiwanego otrzymania od Brockhausa propozycji wydania drugiego tomu poezji. Ta oferta stała się genezą powstania Vade-mecum, najbardziej ambitnego dzieła Norwida. Pracował nad nim jeszcze w marcu 1866 roku, kreując tak podróż poety-moralisty po współczesności, jak i program nowej poezji narodowej. W kwietniu 1866 Vade-mecum trafiło do Lipska, tuż przed wybuchem wojny Prus z Habsburgami. Brockhaus wycofał się dzięki temu ze swych, nie ujętych w umowę obietnic, a Poeta znalazł się w pułapce bez wyjścia. Poszukiwania innego wydawcy zakończyły się fiaskiem, publikacja i to w formie rozproszonej, nastąpiła dopiero dzięki Zenonowi Przesmyckiemu w latach 1901-1933.

„Wycofanie się” Brockhausa, lekceważenie twórczości, a zwłaszcza skasowanie prze Michała Kleczkowskiego skromnej renty (50 franków miesięcznie), wypłacanej od dwóch lat Poecie, przygniotły Twórcę tak znacznie, że postanowił rzucić pisarstwo i poświęcić się jedynie malarstwu i grafice. Mimo przyjęcia akwaforty Le Musicien inutile na Salon paryski wiosną 1867 roku, publikacji dwóch akwarel w ważnym piśmie L’Artiste (II-III 1868) oraz zapisania się do francuskiego Societe des Artistes Reunis, nadzieje na dochody zawiodły. Wegetacji w nędzy towarzyszyło zastawianie i sprzedawanie ostatnich pamiątek oraz okazjonalna pomoc Cieszkowskiego. W lecie 1869 roku rozpoczął się romans Poety z Zofią Węgierską, u której bywał na wieczorach niedzielnych w „Sofiówce” przy rue de Laval. Wielką żałobę przyniósł jej niespodziany zgon 8 listopada 1869 roku. Azylem była poezja (w 1870 powstaje Assunta) oraz amatorskie studia historyczne i filologiczne (m.in. przekład kilku fragmentów Odysei Homera). Wojna francusko-pruska przyniosła jeszcze większą nędzę, a przy tym obawę o los rękopisów. W niebezpieczeństwie osobistym znalazł się Poeta w czasie Komuny paryskiej. Protestując przeciwko atakom prasy na swych rodaków, aresztowaniu i egzekucji duchownych oraz bezczeszczeniu kościołów, trafił przed władzę komunardów, która, na szczęście, udzieliła mu jedynie ostrzeżenia. Przejścia roku 1871 wyraziły się w poematach Emil na Gozdawiu oraz A Dorio ad Phrygium i w szkicach prozą Przyczynek do Rzeczy o wolności słowa i Obywatel Gustaw Courbet.

W roku 1872, mimo poważnej choroby, pracował wciąż nad tragedią historyczną Kleopatra i Cezar. 1 sierpnia tegoż roku spotkał Norwida jakiś „afront” ze strony Jadwigi Zamoyskiej. Gdy przyszedł do siebie po owym „nieuleczalnym ciosie”, zajął się dramatem Pierścień Wielkiej Damy. Widział w nim początek nowego typu dramatu, pisanego wierszem białym, z obszernymi didaskaliami, przeznaczonego zarówno na deski teatrów jak i do lektury. Brak przelania krwi i zgonów miał stworzyć „tragedię-białą”. Szarytkom prowadzącym Zakład św. Kazimierza ofiarował w 1874 roku obraz Wizja św. Stanisława, nad którym pracował od 1866. Wtedy Norwid zerwał większość dawnych znajomości, najczęściej przebywając w kręgu Józefa Bohdana Wagnera. Poznał tam zafascynowanych jego twórczością malarza Pantaleona Szyndlera, przyszłego inżyniera, publicystę i działacza niepodległościowego Mieczysława Stefana Geniusza oraz artystów młodego pokolenia m.in. Henryka Piątkowskiego, Jana Rozena i Jacka Malczewskiego.

Nawiązał romans z zamężną i mającą troje małych dzieci pisarską Marią Sadowską (ps. Zbigniew). Chcąc zerwać tę relację, postanowił wyjechać do Włoch. Apele o fundusze, skierowane m.in. do Kraszewskiego i Gersona spotykały się z milczeniem albo odmową. Jedynie Władysław Czartoryski zaproponował pieniądze, które Poeta uznał za upokarzającą jałmużnę. Znalazł się w katastrofalnej sytuacji, gdyż opuściwszy własne mieszkanie, sprzedał mienie ruchome na pokrycie zadłużenia, a resztę posłał pociągiem do Florencji. Wobec tego kuzyn Norwida Kleczkowski ponownie zaproponował poszukanie schronienia w Zakładzie św. Kazimierza.

Geniusz wśród pensjonariuszy

9 lutego 1877 Norwid zamieszkał w domu przy rue de Chevaleret. Wymaganą sumę na ręce matki Teofili Mikułowskiej wpłacił Kleczkowski. W ten sposób rozpoczął się ostatni, spokojny a jednocześnie tragiczny etap życia Poety. Samotność, zwłaszcza gdy zmarli T.A. Olizarowski i B. Zaleski (obdarowany w 1879 słynnym listem poetyckim Do Bronisława Z.) rzadko tylko była przerywana gościną u Seweryny i Franciszka Duchińskich, Wincentego Mazurkiewicza, Geniusza i Szynklera. Ja po prostu coraz jaśniej … widzę, że się gubię tu. Nastrój i pogarszające się zdrowie odbiły się w rysunkach (np. cykle satyryczne ofiarowane Geniuszowi), oraz w liryce z jej drwiną, sarkazmem i ironią. Podobne cechy miała komedia Miłość-czysta u kąpieli morskich. Nie wiele wniósł powierzchowny artykuł o Norwidzie ogłoszony w styczniu 1879 roku w warszawskim Przeglądzie Tygodniowym. Ostatni wiersz ukazał się drukiem w cudzym felietonie w roku 1880. Poeta stworzył wiele małych akwarel, które dawały niewielki, sporadyczny zarobek, wygładził Assuntę, i Kleopatre, napisał również esej filozoficzno-estetyczny Milczenie (1882?) oraz filozoficzno-moralistyczny Ostatnia z bajek (1882). Nagłe i silne podupadnięcie na zdrowiu w drugiej połowie roku 1882 dało impuls do szukania funduszy na wyjazd do Włoch. Źródłem dochodu miały stać się trzy nowele (Stygmat, Ad leones!, Tajemnica Lorda Singelworth), jednak żadna nie trafiła do druku ze względu na brak środków. Ostatnie zapisane słowa Cypriana Kamila Norwida brzmiały: C.N. zasłużył na dwie rzeczy od Społeczeństwa Polskiego, to jest, ażeby oneż społeczeństwo nie było dlań obce i nieprzyjazne.

Wiosną 1883 dosięgła Poetę „melancholia” (epizod ciężkiej depresji?), prawie cały maj przeleżał w łóżku, nie chcąc przyjmować znajomych. Ostatnie jego słowa to „przykryjcie mnie lepiej!”. Zmarł spokojnie 23 maja 1883 ok. siódmej rano. Dwa dni później pochowano go na cmentarzu w Ivry, z pięcioletnim prawem do grobu. 28 XI 1888 szczątki przeniesiono do Montmorency i pochowano na koszt Michaliny Zaleskiej w „narodowym” grobie zbiorowym nr 42. Nie wykupiono jednak, mimo funduszy, miejsca „wieczystego” lecz jedynie czasowe na piętnaście lat. W konsekwencji w roku 1904 miała miejsce ekshumacja i przeniesienie szczątków do jednego z grobów zbiorowych dla „domowników” Hotelu Lambert. Za sprawą tego ostateczne miejsce pochówku pozostaje nieustalone, zaś uroczystości odbywają się w Montmorency przy grobie z roku 1888. W 2001 roku ziemię z jego mogiły umieszczono w Krypcie Wieszczów Narodowych w krakowskiej Katedrze.

Spojrzenie na dorobek twórczy Norwida

Cyprian Kamil Norwid był jednym z najwszechstronniejszych polskich artystów. Na jego obrazowanie poetyckie wpływało malarstwo, rzeźba i muzyka. Przekładał Szekspira, Byrona i Dantego, posługiwał się szeroką, chociaż amatorsko zgromadzoną wiedzą m.in. z zakresu dziejów kultury, która była jedną z podstawowych płaszczyzn odniesienia w jego refleksji nad współczesnością.

Sztuka, której nie ograniczał do arcydzieł, jest czynu testamentem (Promethidion, Epilog w. 1) i towarzyszem doli ludzkiej, wiąże się z konkretną pracą człowieka, pracą ludzką par excellence. Pozostawił po sobie również małe formy rzeźbiarskie (wzorem rzeźbiarza był dla niego Michał Anioł co kuł sam w marmurze, Bogumił, w. 195). Sztuka poprzez ujawniane przez siebie piękno pomaga w pracy ludzkiej, humanizuje wysiłek, uszlachetnia go (Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało, Bogumił, w. 185-6). Piękno stanowi zatem cel i motywację pracy ludzkiej - pracy twórczej. Sztuka to kościół pracy, według Norwida nabiera ona cech symbolu, znaku uszlachetnionego ludzkiego trudu: I tak ja widzę przyszłą w Polsce sztukę, / Jako chorągiew na prac ludzkich wieży (Bogumił, w. 333-334). W myśli Pisarza sztuka ma również wymiar normatywny jako prawo (zakon) pracy ludów i całej ludzkości. Prawo to ma też rolę uświęcającą, sakralną (uczucie-wyższego-porządku-rzeczy), zaś wspólnota artystów i dzieł (nie tylko tzw. sztuki wysokiej czy „arcydzieł” z wystaw) nadaje pracy wymiar najszlachetniejszy. Podobne poglądy głosił później Georges Sorel.

Według Norwida sztuka winna być wszechogarniająca, tworzyć całościową atmosferę ludzkiego życia (życia twórczego i pracowitego), stąd nie można sztucznie kreślić jej granic, zamykać w arbitralnym ekskluzywizmie. Sztuka ekwacją jest postępu, postępu nawet moralnego (O sztuce dla Polaków), jest wobec tego ludzką entelechią, prowadząc do eudajmonii, znoszącej dezintegrujący dualizm ciała i ducha wraz z prymitywnością estetyczną (por. np. Bogumił w. 230-236: Niejeden szlachcic widział Apollina/ I Skopasową Milejską Wenerę/ A wyprowadzić nie umie komina…).

Nowatorstwo Poety miało charakter programowy, wyrastając na zinternalizowanej niechęci do odtwarzania cudzych prac, „klasycyzowania” i powielania zastanych form i formuł. Tworzył bezpośrednio po „trójcy wieszczów”, w okresie przejściowym między kresem romantyzmu a początkiem pozytywizmu (m.in. A. Comte). Zmierzał do zainicjowania swą pracą nowej, dopełniającej (w sensie dość Heglowskim) fazy romantyzmu, poświęcającej uwagę codziennej rzeczywistości ludzkiej i człowieczym powinnościom, nie zaś jedynie narodowi i jego męczennikom. Z pism ideowych trzeba tu wskazać traktaty poetyckie (Wiglia, Pieśni społecznej cztery stron, Niewola, Psalmów-psalm) oraz dramat Zwolon oraz traktat o sztuce Promethidion. Pisarstwo miało wykroczyć poza „czystą sztukę”, będąc jednocześnie niezwykle staranne i precyzyjne na polu artyzmu. Współczesność należało ująć w perspektywie uniwersalnej i historiozoficznej. Korespondowały z rozwojem nauki i przemysłu poglądy Norwida na prace, modernizację polskiego społeczeństwa oraz położenia człowieka w nowym społeczeństwie industrialnym. Sięgając po tematy historyczne, Poeta wydobywał z nich genealogię czasów teraźniejszych oraz kulturowe i cywilizacyjne analogie do swej epoki (Quidam, Kleopatra). W całej otaczającej go rzeczywistości szukał stale znaczeń symbolicznych, wierząc w istnienie „treści niewidzialnej” o cechach wyższego planu. Utwory poświęcone wybitnym postaciom (Bema pamięci żałobny rapsod, Do obywatela Johna Brown, John Brown) to pochwała ludzi, którzy wyzwolili się spod jarzma okoliczności czasu, miejsca i historii, wyprzedzając innych w zwiększającym samowiedzę i świadomość współdziałaniu z planem Opatrzności.

Spośród środków przekazu poetyckiego stosował rozmaite typy ironii, przemilczenie, niedopowiedzenie, aluzje i parabole oraz kontrastowanie. Celem było oddanie za pomocą poetyckiej techne istotę reguł kierujących bytem ludzkim, prawd i idei. Poezja była też nakierowana dydaktycznie, pouczała czytelnika wprost, stawiała przed koniecznością samodzielnego odczytania znaczeń ukrytych w tekście i samodzielnego dojścia do prawdy (samowiedzy). W liryce dominowała refleksja, bez nastrojowej opisowości, z powściągliwą ekspresją emocji. Punktem wyjścia dla przemyśleń była obserwacja, nakreślony dokładnie i zwięźle szczegół. Szczegół ten ujawnia nieoczekiwane znaczenia, tworzą się jego sensy symboliczne, wskazujące na prawdę ogólną, ujętą często w aforyzm. Utwory były wymagające, pełne znaczeń, archaizmów i neologizmów, z czego Norwid dobrze zdawał sobie sprawę (wiersz Ciemność), a czego nie chcieli lub nie byli w stanie pojąć konserwatywni i „przeciętni” krytycy oraz, niestety, „mieszczańsko-patriotyczny” powieściopisarz Kraszewski. Można powiedzieć za Zofią Trojanowicz, że stosunek całego polskiego XIX wieku do literatury wyznacza sugestywny wzorzec poezji Mickiewiczowskiej i inwazja beletrystyki pozytywistycznej.

Ponowne odkrycie Poety i fascynacja nim środowisk Młodej Polski łączyły się z przeświadczeniem, że Norwid był prekursorem modernizmu, stąd i eksponowanie biografii z perspektywy fatalizmu i „losu geniusza”, odrzucanego i przybitego, a przy tym stale samotnego i wyobcowanego. Szczególną popularnością cieszył się Promethidion.

Utwór ten, jak przypomina Stefan Sawicki, literaturoznawcy klasyfikowali różnie: jako poemat, poemat dydaktyczny, dialog filozoficzny (przynajmniej formalnie), rozprawę bądź traktat estetyczny. Sam Norwid określił go jako rzecz w dwóch dialogach z epilogiem, dodając we wstępie Do Czytelnika, że chodziło mu o uzyskanie formy greckiego dialogu, treścią zaś jest powaga sztuki (ibidem, w. 7). Sztukę odnaleźć można, zgodnie z romantyczną teorią estetyki, nawiązującą do Platona, w Polsce reprezentowaną m.in. przez Karola Libelta, w kręgu piękna. Piękno poetycko i metaforycznie określił Pisarz w znanym wersie 109 Bogumiła: Kształtem jest Miłości, też wersy 115-121 oraz 156: o pięknem rzekłem, że jest profil Boży. W Wiesławie pada natomiast sugestia, że piękność kształtem Prawdy i Miłości (w. 131). Norwid stwierdzał ponadto jasno, że zmierza nie tyle do przedstawienia swej definicji sztuki, co do zyskani[a] uznania potrzeby i powagi jak najżywotniejszej i jak najrozciąglejszej dla tego, co Sztuką się nazywa (Do Czytelnika, 17-19).

Poeta we wczesnym okresie posługiwał się często formą i nazwą „dialog” (Nieskończony z roku 1852 miał tytuł uzupełniony o dopowiedzenie Dialog w porządku dwunasty). Tadeusz Makowiecki zaliczał do owego szeregu dwunastu dialogów również Wiesława i Bogumiła. Pozostałe dziewięć to Rzeczywistość, Pisarstwo, Ruiny, Burza , Lilie (wydane łącznie jako Pięć zarysów (obyczajowych) w roku 1862), O historii (Dialog), Vendome, Plato i Archita, Rozmowa umarłych, Byron, Rafael-Sanzio. Poprzez wskazanie na dialogiczny charakter Bogumiła i Wiesława, Norwid wskazywał na własną praktykę pisarską, nawiązywał też do „formy dialogu greckiego”, a przede wszystkim do klasyka – Platona. Myśl oparta na pismach tego Filozofa przeżywała swoisty renesans w dobie romantyzmu, a zwłaszcza ok. roku 1840, oddziałując inspirująco również w etyce i estetyce.

Bardzo dobrym punktem odniesienia dla Promethidiona jest Uczta. Podobne są już same sytuacje dialogowe: spotkanie towarzyskie, w którym biorą udział mężczyźni. I Platon i Norwid różnicują rozmówców co do pochodzenia, stanu, poglądów oraz rysów charakteru. Skontrastowanie i odmienność biesiadników tworzą atmosferę żywej rozmowy. Tak jak u Platona Sokrates, tak u Norwida nad swobodną dysputą panują Bogumił i Wiesław, ich imiona są też tytułami dialogów, podobnie jak u Filozofa, z tą jednak różnicą, że u Platona są to imiona najważniejszych partnerów Sokratesa, zaś u Norwida osoby „mające rację”, protagonistów myślowych danej rozmowy- spotkania. U obu twórców każdy dialog jest zorganizowany wokół jednego tematu – osnowy. W Bogumile jest to docieranie do istoty sztuki, zaś w Wiesławie refleksja o stosunku sztuki do prawdy i dobra. Platon „tworzy” swego Sokratesa dialogów, Norwid zaś czyni z Bogumiła i Wiesława swoich porte-parole.

Tradycja grecka ulega jednak u Poety przekształceniu. Na jedną z różnic wskazał sam Twórca, pisząc: [c]o do wiersza, który potocznością swoją powinien by niewiele nawet uwagi wracać, to już jest osobistość autora, mniema on, że w draźliwie mogących dotykać (gdziegniedzie) przeprowadzaniach myśli w życie – rytm miarą swoją i muzyką upokaja, miarkuje i złagadza. Korzystanie z 11-zgłoskowca i po części 13-zgłoskowca Norwid uzasadniał osobistymi upodobaniami i funkcją łagodzenia – odrealniania poniekąd, a przy tym obiektywizacji wyrażanych opinii.

Od Platona odróżnia Norwida również pewna, widoczna zarówno w Wiesławie jak i w Bogumile drugoplanowość czy też akcesoryjność dialogu. Gospodarzem jest narrator, podobnie jak w Uczcie, jednakże nie w innych dialogach Filozofa. W dialogach Promethidiona narrator komentuje, ocenia, biorąc na siebie rolę swego rodzaju konferansjera – sprawozdawcy, wiążącego ze sobą wypowiedzi rozmówców, uogólniającego, podsumowującego i przygotowującego scenę pod występy protagonistów. Oprócz tego to właśnie narrator, będąc w tej roli podobny do Sokratesa (być może bardziej rzeczywistego niż Platońskiego), wcielając się w ironistę demaskuje zachowania uczestników „sympozjonu”, odsłania ich reakcje, nawyki myślowe i brak argumentów pokrywany miałkimi żartami lub pustym (nerwowym?) śmiechem. Narrator z Promethidionu to rzecznik – koryfeusz Prawdy, będący jednocześnie sojusznikiem Bogumiła i Wiesława. Taka jego rola skutkuje zwiększeniem znaczenia ich wypowiedzi o cechach monologów. Norwid wprowadza swych czytelników in medias res. W Bogumile czytelnik jest od razu skonfrontowany z twierdzeniami o muzyce żywej, prostej, z pozoru narodowej i ludowej, rozumianej ludycznie (Konstanty), w opozycji staje zaś pojmowanie jej kładące nacisk na wymiar znacznie głębszy, bo poznawczy i moralny (Bogumił). Wiesław rozpoczyna się od repliki protagonisty, po niej następują sprzeciwy innych uczestników dyskusji, która ulega tym samym zaostrzeniu i intensyfikacji. Brak tu metody sokratejskiej, co zwiększa dystans do tradycji platońskiej, przybliżając jednocześnie formalny dialog, złożony jednakowoż z monologów ex promptu, do wielkich, zaangażowanych przemów bohaterów romantycznych, zwłaszcza improwizacji (Przestańmy! cyt… uciszcie się moi kochani - / Władysław wołał – wkrótce Bogumił zaśpiewa).

Problemy z chronologią i rekonstrukcją procesu twórczego

Filologowie zgadzają się, że Promethidion to kompozycja powstała z kilku tekstów, które powstawały w różnym czasie. Co do tego, w jakich okresach i w jakim porządku poszczególne teksty składowe powstawały nie ma zgody.

Zenon Przesmycki uważał, że najstarszym tekstem jest Wiesław (1848-49), napisany zatem w okresie rzymskim Twórcy albo w początkach okresu paryskiego, gdy żywe były jeszcze wspomnienia Wiecznego Miasta. Na poparcie swej hipotezy Miriam przytaczał podobną problematykę Wiesława i Niewoli, to jest sumienie narodu oraz wspólne motywy, zaznaczone określeniami z Wiesława (dzisiejsi świata politycy, fałsz zewnętrznego świata). Bogumiła oraz Epilog Norwid napisać miał później, oddając rezultaty procesów twórczych i intelektualnych, które absorbowały Twórcę od połowy roku 1849. to jest kwestie znaczenia sztuki dla życia społecznego i narodowego.

Makowiecki uznawał, że dialogi Wacław i Bogumił powstały w okresie włoskim, zapewne w roku Wiosny Ludów, późniejszej daty jest natomiast Epilog, stworzony w okresie francuskim. Uczony wskazywał zwłaszcza na dwa argumenty: częste w obu dialogach wzmianki o Grecji i Rzymie, a przy tym brak wrażeń z pobytu we Francji oraz rozmowę o Chopinie w Bogumile, która nie wskazuje, by Poeta wiedział o śmierci Kompozytora. Makowiecki jednocześnie zaznaczał, że określił jedynie daty powstania zrębów trzech zasadniczych części Prometidiona, zaś poprawki i modyfikacje mogły nastąpić przy późniejszej redakcji dzieła.

Gomulicki przedstawił tezę o bardzo krótkim czasie pracy Norwida nad Promethidionem (zaledwie kilka miesięcy w lecie albo jesienią roku 1850). Według tego badacza kolejność zasadniczych części dzieła odpowiada kolejności ich powstawania. Genezę utworu uczony połączył z umową zawartą przez Pisarza wiosną 1850 z Adamem Potockim. Kontrakt ten obejmował napisanie za 4000 franków swego rodzaju historii sztuki, o której Norwid już wcześniej myślał. W połowie sierpnia 1850 roku Poeta przesłał Potockiemu 20 kart rękopisu zatytułowanego Sztuka w obliczu dziejów jako ”Syntetyki” księga pierwsza. O dalszej realizacji przez Norwida postanowień umowy ze swym mecenasem nic nie wiemy. Gomulicki uznał, że u Twórcy przeważył „rewelator sztuki”, w cień zaś usunąć się musiał historyk tejże. Poeta za sprawą 4 000 franków honorarium miał zapewnione utrzymanie przez kilka miesięcy. Dzięki temu przystąpił do pracy nad dialogami Promethidiona: w lecie 1850 roku Bogumiła, jesienią zaś Wiesława.

Fragment Wiesława nawiązujący do plastyki użytkowej (wersy 130-147) Gomulicki uznał za poetyckie ujęcie zasadniczej myśli skierowanej w listopadzie 1850 do Augusta Cieszkowskiego i Zygmunta Krasińskiego, a przy tym polemicznie nastawionej, Jasności i ciemności: jasność – prawdziwa wartość, może być dostrzeżona dopiero na tle ciemności – to jest braku wartości, która, paradoksalnie, ze względu na swą rolę uwydatniającą przestaje być brakiem. Epilog miał powstać na samym końcu, po Wiesławie, zaś pozostałe części Promethidiona dopiero wraz z ostateczną redakcją dzieła.

Stefan Sawicki zaznacza, że wyżej naszkicowane hipotezy, chociaż intrygujące, oparte są na dowodach pośrednich, poszlakowych. Pewne jest jednak, że utwór ostateczne ramy kompozycyjne otrzymał w grudniu 1850 roku. Wskazuje na to list Norwida do Michaliny Dziekońskiej z tegoż miesiąca, dołączony do rękopisu Promethidiona. Druk miał miejsce niewiele później, bo w końcu stycznia albo na początku lutego 1851 roku, co można wywnioskować z listu Pisarza do Adama Potockiego z 29 stycznia 1851 roku (… za dni piętnaście odbierzesz, Szanowny Panie, pismo moje pod nazwą Promethidion …). Można ponadto przyjąć, że Bogumił został napisany jeszcze przed śmiercią Chopina, zaś Epilog już po zgonie Kompozytora 17. X. 1849 roku (por. Bogumił 1-2: Taka rozmowa była o Chopinie/ (Który naczelnym jest u nas artystą) oraz wers 36 Epilogu: W Polsce – od grobu Fryderyka Chopina rozwinie się sztuka).

Rafał Marek
Literatura:
Juliusz W. Gomulicki s.v. Norwid Cyprian [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom. 23 (1978), s. 186 – 198. https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/cyprian-ksawery-gerard-walenty-norwid?print
Juliusz W. Gomulicki s.v. Norwid Jan [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom. 23 (1978), s. 198 – 199.
Aleksandra Melbechowska – Luty, Oprzeć głowę o mury klasztorne. Kronika bezdomności Cypriana Norwida, http://cyfrowaetnografia.pl/Content/4984.
Marek Adamiec, biogram Norwida w Wirtualnej Bibliotece Literatury Polskiej https://literat.ug.edu.pl/autors/norwid.htm
Artykuł biograficzny w Wikipedii, https://pl.wikipedia.org/wiki/Cyprian_Kamil_Norwid
Cyprian Kamil Norwid, Promethidion, oprac. Stefan Sawicki, Universitas, Kraków 1997;
Zofia Trojanowicz s.v. Norwid Cyprian [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. II, s. 38-40;

Cyprian Kamil Norwid - twórczość

Epoka literacka: Romantyzm