Hieronim (Jarosz) Morsztyn (ok. 1580–1622) to poeta wczesnego baroku, autor poematu „Światowa rozkosz”, „Historii uciesznej o zacnej królewnie Banialuce”, uznawanej za pierwszą polską baśń magiczną, oraz erotyków i nowel miłosnych. Postawa Morsztyna, łącząca epikureizm z pochwałą uciech świata doczesnego, miała prekursorski charakter w polskiej literaturze. Szczegóły jego życia są słabo znane, a autorstwo niektórych utworów budzi wątpliwości.
Hieronim Morsztyn – biogram skrócony
Hieronim (Jarosz) Morsztyn (Morstin) herbu Leliwa przyszedł na świat około 1581 r. Był synem Floriana Morsztyna i Zuzanny, jego drugiej żony, córki wybitnego działacza reformacyjnego Jana Łaskiego. Ojciec przyszłego poety był wielickim bachmistrzem, czyli przedsiębiorcą prowadzącym w żupach królewskich budowę szybów i eksploatację złóż soli. Jako arianin zaangażowany w ruch reformacyjny łożył na druk książek antytrynitarskich. Zapewne ufundował też zbór w odziedziczonym po jednym z braci Raciborsku. Metryka uniwersytecka wskazuje, że Florian Morsztyn studiował we Frankfurcie nad Odrą. Bratem matki pisarza, wyznającej kalwinizm, był sekretarz królewski, rotmistrz i dyplomata Samuel Łaski. Wychował on przyszłego poetę w wierze katolickiej.
Ród Morsztynów wywodził się z kolonistów niemieckich osiadłych na Śląsku, którzy pod koniec XIV w. przenieśli się do Krakowa. W 1492 r. Morsztynom udało się uzyskać królewskie poświadczenie przynależności do szlachty i prawa do pieczętowania się herbem Leliwa.
Hieronim wcześnie, przed 1590 r., stracił matkę i ojca. Wychowywał się na dworze wuja, który łożył na trwającą trzy lata naukę w Collegium Hosianum, czyli cieszącym się już międzynarodową renomą kolegium jezuickim w Braniewie (Brunsberdze). Oprócz łaciny, retoryki i literatury klasycznej przyszły autor „Antypastów małżeńskich” poznał tam m.in. język niemiecki, przydatny na dworze oraz w kontaktach handlowych z Gdańskiem czy np. krakowskim patrycjatem. Otrzymał gruntowne wykształcenie, nie wydaje się jednak prawdopodobne, by odbywał studia za granicą, np. we Włoszech, na chętnie odwiedzanym przez Polaków uniwersytecie w Padwie. W mieście tym Morsztyn znalazł się jednak jako dworzanin jednego z podróżujących po Europie magnatów, zapewne kasztelana poznańskiego Łukasza Opalińskiego. Świadectwem podróży jest cykl wierszowanych listów pisanych w latach 1617–1618.
Od 1599 r. Hieronim Morsztyn podpisywał się w aktach sądowych bez opiekuna, zatem osiągnął już tzw. lata sprawne. Źródła wskazują, że jako dorosły człowiek przebywał w większych miastach Rzeczypospolitej: w Lublinie, Wilnie, Krakowie i Bydgoszczy. Zapewne był dworzaninem królewskim, choć nie udało mu się otrzymać posady sekretarza monarchy.
Cieszył się opinią dobrego kompana, towarzysza zabaw i uciech. Wśród swoich przyjaciół wyróżniał m.in. wierszopisów Seweryna Bączalskiego z Dalechowic i Jana Gostomskiego. Utrzymywał także – świadczą o tym wiersze – kontakty ze starostą wałeckim Janem Gostomskim z Leżenic, dworzanami Jerzym Niemstą i Markiem Radowskim oraz wojewodą łęczyckim Adamem Sędziwojem Czarnkowskim. Wydaną w 1606 r. „Światową rozkosz” dedykował Mikołajowi Zienowicowi, synowi wojewody brzeskiego Krzysztofa Zienowica (Zenowicza) i dworzaninowi królewskiemu.
Nie wiadomo, do jakiego wyznania należał jako dziecko. W szkole braniewskiej był praktykującym katolikiem. Wśród znajomych i towarzyszy również pojawiają się katolicy, niekiedy z rodzin, które przez pewien czas wyznawały protestantyzm (głównie kalwinizm).
Ożenił się z nieznaną nam z nazwiska Zofią, osiadając następnie na wsi (zapewne w Wielkopolsce) jako szlachcic ziemianin. Część badaczy uznaje, że Hieronim Morsztyn przez jakiś czas (po 1618 r., zatem pod koniec życia) był księdzem, a nawet kanonikiem krakowskim albo poznańskim. Według innych uczonych otrzymał mający głównie honorowe znaczenie urząd stolnika bieckiego.
Wiersze i dokumenty podpisywał „Hieronim Morsztyn z Raciborska”, po łacinie zaś „de Raciborsko”. Kanon utworów nie jest – mimo wysiłków badaczy – definitywnie ustalony. Niejasne pozostają także szczegóły biograficzne. Nie jest znana nawet dokładna data śmierci. Zapiski w krakowskich aktach sądowych, w których pisarz występuje sam albo z rodzeństwem, urywają się po 1612 r. Być może wynikało to z przeprowadzki do Wielkopolski. Kilkanaście lat później w księgach sądowych pojawia się już inny Hieronim Morsztyn, syn Stefana. Opierając się na niebudzącej wątpliwości wzmiance o Morsztynie jako pisarzu „świeżo” zmarłym w „Macaronica” Stanisława Orzelskiego (przyjaciela pisarza z ławy szkolnej w Braniewie), można przyjąć, że zmarł on niewiele przed 1623 r. Przyczyniło się do tego zdrowie pogarszające się po powrocie z Włoch w 1618 r. Organizm osłabiały także oparte na rtęci leki stosowane wówczas w leczeniu syfilisu.
Wczesnobarokowa poezja Hieronima Morsztyna łączy pochwałę sensualnego przeżywania świata i jego uciech, typowego dla stroniącego od ascezy szlachcica literata, ze świadomością nieuchronności przemijania i względności wartości ziemskich. Doskonale widać to we wzorowanym pod względem układu na „Pieśni świętojańskiej” Kochanowskiego poemacie „Światowa rozkosz” z 1606 r. (zwłaszcza w monologach dwunastu panien). Oprócz tego w obejmującym ponad 300 pieśni i fraszek zbiorze rękopiśmiennym „Summarius wierszów Morsztyna niegdy poety polskiego” (powstałym około 1606–1613) przeciwstawiono nieuchronność grzechu i zmagań z nim szczęśliwości poza doczesnością, po śmierci. Dynamika i subiektywizm w ujęciu tematu łączą się tu ze staraniami o zadziwienie elementami strukturalnymi poszczególnych utworów (np. konceptami i kontrastowymi pojęciami). Popularne stały się liryczne, a przy tym mające prostą konstrukcję i formę, pieśni miłosne z „Summariusza”, np. „Już dobranoc, Anusieńko”, „O coś-że się, pani matko, na mnie pogniewała?” czy „Nadobna panieneczka serce mi ukradła”. Były one powielane w licznych w XVII stuleciu bezimiennych śpiewnikach. Ich autorstwo nie jest jednak pewne.
Współcześni, m.in. Stanisław Orzelski i Kasper Twardowski, szybko dostrzegli i wysoko cenili talent poetycki Morsztyna. Często stawiano go na równi z Janem Kochanowskim, nazywając „pierwszym śpiewakiem Wenery”, lub uważano za poetę drugiego po autorze „Trenów”. Szymon Starowolski w „Scriptorum Polonicorum Hekatontas” wymieniał piszącego o „próżności rozkoszy ziemskich” Morsztyna obok Waleriana Otwinowskiego i Marcina Paszkowskiego jako autora wybitnych dzieł.
Jako pierwsza miała zostać wydana pochodząca z okresu nauki w kolegium w Braniewie dysertacja szkolna, powstała na potrzeby uroczystego egzaminu kończącego edukację, albo raczej jej zwięzłe streszczenie, zwane przez Morsztyna „Theses filozofskie”. Miał je ofiarować, czyli dedykować, Samuelowi Łaskiemu w 1598 r., zatem w wieku około 17–18 lat.
W latach 1598–1606 Hieronim Morsztyn napisał parenetyczne „Zwierciadło statecznego i szalonego młodzieńca”. Utwór ukazał się drukiem na początku XVII stulecia, również z dedykacją dla Samuela Łaskiego.
W 1606 r. w Krakowie została wydana w niewielkim nakładzie wspomniana już „Światowa rozkosz z ochmistrzem swoim i ze dwunastą swych służebnych panien”. Szybko ukazały się przedruki: w Poznaniu w 1622 r. w oficynie Jana Rossowskiego, dwukrotnie bez podania miejsca wydania w 1624 r., następnie w 1626 r. (być może w ariańskiej drukarni w Rakowie), a w 1630 r. u związanego z braćmi polskimi księgarza Sebastiana Sternackiego. Po ponad dwóch wiekach, w 1843 r., przedruk „Światowej rozkoszy” wydał Józef Ignacy Kraszewski w „Pomnikach do historii obyczajów w Polsce z XVI i XVII wieku” (Warszawa 1843). Mamy tu do czynienia z poematem będącym hołdem dla wartości cielesnych, czerpania z doczesności i cielesności w duchu epikurejskim, może nawet hedonistycznym. Skłanianie się ku przyjemnościom i rozpuście jest w „poezji światowej rozkoszy” silniejsze od rozsądku i wstrzemięźliwości. Pojawia się jednak także motyw marności (vanitas) i przemijania, nawet obsesji śmiertelności, będącej nie tyle obawą stricte duchową, ile wizją gnijącego ciała. Zwraca uwagę – nie tylko w perspektywie zaangażowania średniej szlachty w życie polityczne ówczesnej Polski – brak u Hieronima Morsztyna tematyki publicystycznej. Za wyjątek można uznać jedynie prześmiewcze epitafia poświęcone konfederacji bydgoskiej z 1613 r., zawiązanej przez nieopłacane pułki walczące z Rosją pod Smoleńskiem.
Wiele lat po śmierci autora, w 1650 r. w Krakowie, w drukarni Franciszka Cezarego, ukazały się „Antypasty małżeńskie”, wznawiane kilkakrotnie w kolejnych latach (ostatnie wydanie w 1752 r. jako „Historie ucieszne o zacnej królewnie (…) Banialuce”). „Antypasty” obejmują trzy utwory o powieściowym charakterze: opublikowaną osobno już przed 1650 r. „Historię ucieszną o zacnej królewnie Banialuce ze wschodniej krainy”, „Historię o Galezyjusie, synu Demokryta, i Filidzie, córce Aristidesa, szlachty cypryjskiego królestwa”, a także „O Przemysławie, książęciu Oświęcimskim i o Cecylijej, małżonki jego dziwnej stateczności” (napisaną prozą przeróbkę opowieści Boccaccia o Gryzeldzie, bazującą na łacińskim przekładzie Petrarki).
W 1655 r. w Warszawie, w drukarni prowadzonej przez wdowę i spadkobierców Piotra Elerta, ukazała się „Philomachia abo afektów gorącej miłości wyrażenie”. Książka cieszyła się pewną popularnością – wskazują na to kolejne wydania: w oficynie Karola Ferdynanda Schreibera w 1685 r., ponownie w Warszawie w 1689 r. oraz jako „Historie bardzo piękne, wyrażające w sobie afekty szczerej i serdecznej miłości” w 1705 r. w Krakowie. Na „Philomachię” składają się trzy wierszowane romanse o powieściowym charakterze: „Alfonsa książęcia, więźnia aragońskiego, i Orystelle, królewny kreteńskiej miłość śmiercią okrutną zapieczętowana”, „Żałosny koniec dwojga ludzi kochających się w sobie, Zygismundy i Gwizarda”, stanowiący przekład IV noweli z „Dekameronu” Boccaccia, oraz „Historia bardzo piękna o Talezie królewiczu lidyjskim a o Perepodzie, królewnie aragońskiej”.
„Summarius wierszów Morsztyna, niegdy poety polskiego” znajduje się w Bibliotece PAN w Krakowie, w rękopisie o sygn. 2251, I tom 7. Wiersze Hieronima Morsztyna znajdują się także w „Wirydarzu poetyckim” J. T. Trembeckiego, wydanym przez Aleksandra Brücknera w latach 1910–1911.
Niepewne pozostaje autorstwo utworów takich jak „Kondycja szlachecka” z około 1600 r. oraz „Żałobna muza na śmierć (…) Joachima Lubomirskiego” z 1610 r. (lub niewiele później), zachowana w rękopisie Biblioteki UW o sygnaturze 189.
Hieronim Morsztyn: „Wenus, z morskiej porodzona piany, na wicher prawie pchnęła mię zbłąkany”
Spolonizowani przybysze
Hieronim Morsztyn urodził się około 1581 r. jako trzeci syn Floriana Morsztyna, bachmistrza żup królewskich (kopalń soli) w Wieliczce.
Ród Morsztynów wywodził się z kolonistów przybyłych na Śląsk w okresie rozbicia dzielnicowego i rozwoju osadnictwa na prawie niemieckim. Wśród przybyszów byli także specjaliści zajmujący się górnictwem. Mogło to mieć znaczenie dla przyszłości rodu, z którego wywodził się poeta. Pod koniec XIV w. czterej bracia Morsztynowie (pisownia nazwiska była rozmaita: Mornstein, Morsthin, Morstin) przeprowadzili się z Bytomia do Krakowa. Krakowska linia rodu, do której należał zmarły w 1423 r. rajca miejski Jerzy, zyskała na znaczeniu dzięki działalności bankierskiej. Jeden z jego synów, również Jerzy, został członkiem rady miejskiej i żupnikiem. Zmarł w 1473 r. Jest on zapewne tożsamy z Georgiusem Morinusem należącym do Sodalitas Litteraria Vistulana. Konrad Celtis (Pickel) chwalił go za gościnność, inteligencję i wymowę („Odarum liber” I.20; zob. R. Grześkowiak [w:] H. Morsztyn, „Wybór poezji”, BN I 326, Ossolineum, Wrocław 2016, „Raciborska familia”, ab initio; książka w formacie EPUB, zamiast paginacji podajemy tytuły podrozdziałów).
Jerzemu udało się uzyskać poświadczenie szlachectwa albo adopcję do rodu Leliwitów (Tarnowskich, Jarosławskich i Pileckich). Dysponował dokumentem, który stwierdzał prawo Morsztynów do pieczętowania się herbem Leliwa. Zatwierdził go król w 1492 r. Wejście do stanu szlacheckiego pozwalało na swobodny zakup posiadłości ziemskich (w tym Raciborska, które stało się rodowym gniazdem) oraz korzystanie z mających coraz większe znaczenie przywilejów stanowych polskiej szlachty.
Matka przyszłego poety, Zuzanna Łaska, była drugą żoną Floriana Morsztyna, a przy tym córką wybitnego działacza reformacyjnego, jednego z twórców polskiego kalwinizmu, Jana Łaskiego. Zmarła przed 1590 r. Wcześniej, do około 1565 r., Florian był mężem nieznanej bliżej Zofii.
Ojciec autora „Światowej rozkoszy” pieczętował się herbem Leliwa, dodając do nazwiska określenie „z Raciborska” (łac. „de Raciborsko”). Podobnie czynili synowie. Florian Morsztyn urodził się około 1530 r., zmarł zaś dość młodo, bo w wieku około 57 lat. Z początku wyznawał kalwinizm, porzucił go jednak dla arianizmu. Jego nakładem ukazywały się pierwsze wydawnictwa antytrynitarskie w działającej w Krakowie drukarni Aleksego Rodeckiego. Napisał przedmowę do książki Marcina Czechowica „Respons na skrypt Stanisława Farnowskiego”. Zajmował się również rozprowadzaniem „Responsu…” z pomocą krakowskiego księgarza Mikołaja Królika. W 1581 r. ufundował najprawdopodobniej zbór braci polskich w Raciborsku. Miejscowość tę Florian odziedziczył po zmarłym bezpotomnie bracie Erazmie.
Pozostawił czterech synów: bachmistrzów wielickich Jana i Floriana, poetę Hieronima oraz najmłodszego Piotra. Miał także sześć córek: Barbarę, Elżbietę, Jadwigę, Katarzynę, Annę i Konstancję. Ojciec przyszłego autora „Zwierciadła” miał oprócz tego młodszego brata, Krzysztofa, zwanego „starszym”, jednego z najbardziej liczących się protektorów arian w Rzeczypospolitej.
W 1542 r. odbywał studia na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą. Bachmistrzostwo i większość posiadłości rodu w Wieliczce, w tym cztery szyby górnicze i ogród znacznych rozmiarów, otrzymał 15 marca 1557 r. w drodze działu dóbr odziedziczonych po zmarłym ojcu. W 1581 r. Florian Morsztyn należał do komisji sejmowej mającej dokonać rewizji (czyli kontroli) żup w Wieliczce, którym zagrażało zawalenie się. Ojciec pisarza był człowiekiem przedsiębiorczym. Oprócz bachmistrzostwa należał też do polsko-włoskiej spółki, której 1 maja 1571 r. Zygmunt August nadał przywilej poszukiwania soli i metali, m.in. w małopolskich dobrach rodu Jordanów.
W 1589 r. Hieronim wraz z Piotrem Morsztynem, swoim najmłodszym bratem, zostali nazwani „braćmi mniejszymi”. Wobec tego byli wówczas jeszcze małoletni (nie mieli lat sprawnych) i pozostawali pod opieką. W 1599 r. Hieronim w jednym z dokumentów występuje już samodzielnie. Można w konsekwencji uznać, że był już pełnoletni. Z tego względu P. Buchwald-Pelcowa przyjmuje, że urodził się około 1581 r.
Najstarszy własnoręczny podpis Hieronima, „Morstin Jarosz manu propria”, zachowany w księgach krakowskiego sądu grodzkiego, pochodzi z 1594 r. Nakreśliła go ręka bardzo młoda, jeszcze niezbyt wprawna w pisaniu piórem. Dodać można, że „Jarosz” to spolszczenie łacińskiego imienia „Hieronim”, analogicznie do Szczęsnego – Feliksa albo Teodora – Dadźboga (R. Grześkowiak, op. cit., „Raciborska familia”, in medio).
Jezuicka szkoła
Ojciec i matka przyszłego poety zmarli, gdy ten był jeszcze małym dzieckiem. Opieki nad sierotami podjął się wuj, królewski sekretarz, a przy tym dyplomata i rotmistrz Samuel Łaski (ur. po 1553, zm. 1611). Zaznaczmy, że nie chodzi tu o opiekę w sensie pedagogicznym, stricte wychowawczym. Tym zajmowały się, zwłaszcza w przypadku małych dzieci, kobiety, np. babka lub ciotki, a potem nauczyciele i preceptorzy. Osoba wyznaczona na opiekuna w świetle prawa staropolskiego powinna przede wszystkim zajmować się sprawami majątkowymi podopiecznego (pupila) i finansować jego edukację, przygotowując go tym samym do rozpoczęcia samodzielnego, dorosłego życia. Z tego względu szczególnie ważne były rozliczenia między byłym opiekunem a osiągającym lata sprawne podopiecznym.
Środki zapewnione przez Samuela Łaskiego pozwoliły na trzy lata nauki w Collegium Hosianum, czyli kształcącej według nowych programów szkole prowadzonej przez Towarzystwo Jezusowe w Braniewie (Brunsberdze). Było to pierwsze w Polsce gimnazjum jezuickie, przyciągające dzięki międzynarodowej renomie m.in. Niemców, Duńczyków i Norwegów (R. Grześkowiak, op. cit., „Braniewskie Lehrjahre”, ab initio). Polska magnateria i szlachta ceniły kolegium także ze względu na naukę niemieckiego – języka przydatnego na dworze i w kontaktach z posługującymi się nim mieszczanami, np. z Krakowa, Gdańska czy miast pruskich (ibidem).
Wiadomo, że jeszcze w 1601 r. w szkole w Braniewie przebywał wspomniany już młodszy brat Piotr. Sam Hieronim Morsztyn uważał, że Collegium Hosianum zapewniło mu wszechstronne i gruntowne wykształcenie. Nie jest jednak jasne, czy ukończył pełny kurs nauk (trwał on pięć lat), czy też np. został od razu przyjęty do wyższej klasy. Jezuici prowadzili rodzaj egzaminów klasyfikacyjnych, pozwalających określić rzeczywisty poziom ucznia, np. kształconego wcześniej przez dobrych nauczycieli w domu.
Po latach Hieronim Morsztyn pisał z wdzięcznością do opiekuna: „Od ciebiem wychowanie wziął osierociały / Gdy mi nieszczęsne fata rodzice pobrały. / Twój to nakład [czyli zapewnienie środków – RM], twa łaska i twoje staranie” (z wiersza „Zacnie urodzonemu … Samuelowi Łaskiemu z Łaska…”, wersy 51–53; cyt. za: R. Grześkowiak, op. cit., „Braniewskie Lehrjahre”, przyp. 8). Kuzyn Samuela, wojewoda sieradzki Olbracht Łaski (1536–1605), został bohaterem wiersza o kapryśnej Fortunie „Do Olbrychta Łaskiego”. Wspomnianemu już Krzysztofowi Morsztynowi, bratu ojca, Hieronim poświęcił jedynie zwięzłe epitafium „Nagrobek Jego M[iłości] Panu Krzysztofowi z Raciborska Morsztynowi”. O ile wiadomo, więcej utworów sławiących krewnych nie powstało (R. Grześkowiak, op. cit., „Raciborska familia”, in fine).
Dodajmy, że mimo wyznania ojca i matki podopiecznych Samuel Łaski zatroszczył się o ich katolickie wychowanie. W 1601 r. uczący się już w Braniewie Piotr Morsztyn wstąpił do prowadzonej przez jezuitów kongregacji maryjnej (sodalicji). W 1603 r. awansował na konsultora kierującego jedną z grup sodalisów. W 1604 r. wyjechał do Rzymu, by tam odbyć nowicjat w Towarzystwie Jezusowym. Zakon opuścił jednak szybko, już w 1605 r. (R. Grześkowiak, op. cit., „Braniewskie Lehrjahre”, in medio). Dodajmy, że sodalicje zrzeszały uczniów pobożnych, a przy tym dobrze się uczących. Do sodalicji należał także Hieronim, którego wpis pochodzi z około 1595 r. Wcześniej przez kilka miesięcy miał status kandydata, tzw. tirona, czyli początkującego (ibidem). Nie powinno zatem zaskakiwać, że wśród późniejszych kompanów i przyjaciół pisarza są katolicy, niekiedy pochodzący z rodzin, które przez jakiś czas wyznawały protestantyzm, głównie kalwinizm.
Pierwsze publikacje
Jako uczeń młodszy brat poety opublikował w okolicznościowych antologiach utworów uczniów jezuickiej szkoły dwa wiersze po łacinie. Hieronim nie miał możliwości druku, bowiem oficyna Collegium Hosianum była w latach 1595–1598 zamknięta. Mimo to można mówić o swoistym debiucie jeszcze w czasach nauki, jednakże nie pod własnym nazwiskiem. W 1599 r. wydrukowany został dyptyk „Treny abo Pieśni żałobne”. Podpisał się pod nim były kolega szkolny autora, potem student Akademii Wileńskiej, Mateusz Roszczyński. Mamy tu do czynienia z pierwotną redakcją „Nagrobka potentatowi” Hieronima Morsztyna (R. Grześkowiak, op. cit., „Braniewskie Lehrjahre”, in medio; autor dodaje, że wskutek wybrania przez Morsztyna głównie obiegu rękopiśmiennego pod kopiami jego wierszy chętnie podpisywali się plagiatorzy, nawet jeszcze w XVIII wieku). Juweniliom sprzyjało to, że w szkole w Braniewie zachęcano uczniów do pisania. Co tydzień wyróżniające się prace literackie wywieszano w specjalnym miejscu, zaś wyznaczone jury wskazywało i nagradzało najlepszy utwór (ibidem).
Szczególnego rodzaju owocem kształcenia w kolegium była wygłoszona podczas egzaminu końcowego podsumowującego curriculum dysertacja. Jej konspekt czy też zasadnicze punkty (zapewne wybrane przez Morsztyna z listy przygotowanej przez jednego z profesorów) zostały wydane w 1598 r. jako „Theses filozofskie”. Dziełko autor ofiarował wujowi Samuelowi Łaskiemu, wracającemu z drugiej, pełnej perypetii i niebezpieczeństw misji dyplomatycznej do Szwecji. W związku z zamiarami przywrócenia panowania Zygmunta III Wazy w tym kraju na Łaskiego czekał w klasztorze w Oliwie król wraz z dworem i kilkoma tysiącami żołnierzy. Znajdował się tam także Hieronim Morsztyn. Nie można zatem wykluczyć, że był już wówczas dworzaninem królewskim.
Zapewne kilka lat po 1598 r. wydał i ofiarował Samuelowi Łaskiemu kolejne, nieznane nam dzieło o parenetycznym charakterze. Sam określał je jako „Zwierciadło”. Trzysta lat później księgarz Jakub Kazimierz Gieysztor, posiadacz druku z interesującym nas utworem, lecz bez karty tytułowej, w katalogu z 1896 r. zmienił tytuł na „Zwierciadło szalonego i statecznego młodzieńca”.
Kuszący urok świata
Ukończywszy naukę w Collegium Hosianum, młodzieniec udał się do Krakowa – miasta słynącego wówczas jako centrum rozrywek i przyjemności, począwszy od trunków, przez muzyków grających do tańca, aż po „piękne i łaskawe panny”, by zacytować posługującego się frazami ze „Światowej rozkoszy” Aleksandra Obodzińskiego („Pandora starożytna monarchów polskich”, Kraków 1640, s. 7–8; cyt. za: R. Grześkowiak, op. cit., „Krakowska bohema”, ab initio). Epikurejska czy raczej hedonistyczna, czasem nawet libertyńska atmosfera inspirowała także autora „Antypastów małżeńskich”.
Dzięki Samuelowi Łaskiemu młody człowiek mógł poznać dwór Zygmunta III. Jeden z rękopiśmiennych przekazów liryki Morsztyna zainteresował przyszłego kanclerza wielkiego koronnego Feliksa Kryskiego. Wpływ na tematykę twórczości wywierała z pewnością swobodna atmosfera panująca na dworze królewskim, mająca niewiele wspólnego z wymogami katolickiej moralności. Z tego rodzaju wpływów doskonale zdawali sobie sprawę moraliści. Frycz Modrzewski pisał: „Pieśni, książki, listy gamracyjej [tj. pożądliwości, rozwiązłości – RM] pełne w kochaniu wielkim bywają u dworzan, a którzy się w tym nie kochają, tych za prostaki a nikczemne ludzi rozumieją [zatem trzymanie się moralności opartej np. na katechizmie powodowało ostracyzm albo pogardę – RM]. Ale trzeba pilnie to uważać, że takowe kochanie [tj. rozmiłowanie się w zepsutej literaturze – RM] młode serce do wszelkiej rozpustności ciągnie, a do uczciwych myśli i spraw niesposobnymi czyni” („O poprawie Rzeczypospolitej księgi czwore”, tłum. C. Bazylik, Łosk 1577, karta 13 recto; cyt. za: R. Grześkowiak, op. cit., „Krakowska bohema”, ab initio).
W 1606 r. Hieronim Morsztyn zadedykował swoje wydane w Krakowie dzieło „Światowa rozkosz” dworzaninowi Zygmunta III, a zarazem synowi wojewody brzeskiego Mikołajowi Zienowicowi. Zarówno dedykację, jak i samo dzieło znamy jedynie z późniejszych wydań. Można sądzić, że równolegle zajmował się pisaniem wierszy, które po pewnym czasie weszły m.in. do rękopiśmiennego „Summariusza wierszów Morsztyna niegdy poety polskiego” (rękopis w zbiorach Biblioteki PAN w Krakowie, nr 2251, I tom 7). Część utworów zachowała się także w luźnych odpisach pomieszczonych w innych kodeksach rękopiśmiennych.
Poszczególne wiersze dowodzą, że Morsztyn utrzymywał kontakty m.in. ze starostą wałeckim Janem Gostomskim z Leżenic, Janem Kostką ze Sztemberku oraz dworzanami królewskimi Markiem Radowskim i Jerzym Niemstą. Do kręgu jego przyjaciół i bliższych znajomych należeli wojewoda łęczycki Adam Sędziwój Czarnkowski, Samuel Chełmski, Lampart Sierakowski, a także starosta zwoleński Krzysztof Boguszewski i Dadźbog Karnkowski.
Bohema w czasach kontrreformacji
Oprócz kręgów dworskich Morsztyn, w okresie po ukończeniu szkoły w Braniewie, silniej zaznaczył swoją obecność w środowisku krakowskich poetów i „wierszopisów”, stanowiącym sui generis „cyganerię” początków XVII wieku. Liryka nie była już domeną ścisłej elity intelektualnej; zaczęła ją pisać także publiczność literacka, zwłaszcza solidnie wykształcona przez jezuitów (R. Grześkowiak, op. cit., „Krakowska bohema”, in medio). Pojawiło się wiele wierszy, zwykle w formie drobnych utworów, rozpowszechnianych jako tanie druki broszurowe. Obniżyła się jednak jakość produkcji literackiej, nieraz przechodzącej w grafomanię. Zacierały się granice między cytatem a plagiatem (ibidem). Nie powinno zatem dziwić, że Morsztyn sparodiował styl lubującego się w nazbyt złożonych epitetach grafomana Jana Marcinowicza („napuszona” fraszka „Morsztyn od Marcinowicza”). Żartował też z „wierszoroba”, nieznanego bliżej dworzanina królewskiego Wołyńca (ibidem). Pochwały i wierszowane docinki dotyczyły ponadto romansów i przygód erotycznych, tak częstych wśród znajomych, nie tylko dworzan.
Podobnie jak wielu rówieśników Morsztyn odwiedzał domy publiczne, w tym lupanar w Smoczej Jamie pod zamkiem na Wawelu (R. Grześkowiak, op. cit., „Krakowska bohema”, in medio). Około 1605 r., podczas wizyty w Trybunale Koronnym w Lublinie, wraz ze starostą wałeckim Janem Gostomskim odwiedził zamtuz (dom publiczny) przy łaźni na placu Rybnym. Zapewne właśnie tam zaraził się syfilisem od jednej z prostytutek (por. list poetycki „Na dyjetę lubelską do Jegomości Pana starosty wałeckiego”). Powróciwszy pod Wawel, zaczął się leczyć u praktykujących w Krakowie i okolicach medyków oraz cyrulików (zob. opis drastycznych metod, np. kauteryzacji wrzodów i ich przecinania dłutem, w „Dworskiej chorobie”). Zachorowanie na kiłę Morsztyn postrzegał jako rodzaj konieczności czy koszt doznawania rozkoszy, a zarazem jako świadectwo dużego doświadczenia w sprawach seksu (R. Grześkowiak, loc. cit.).
Poezje wskazują oprócz tego na pobyty pisarza w Krakowie, Wilnie, Lublinie i Bydgoszczy. Można z nich wnioskować, że Morsztyn bywał także w mniejszych miastach, zwłaszcza na Pogórzu krakowskim. Wzmianki o przekraczaniu „granic francuskich”, o „nilowych wodach” bądź o Ankonie stanowią nie tyle świadectwo dalekich podróży zagranicznych, ile aluzje do przygód erotycznych. Swobodę podróżowania ograniczały dość trudne warunki finansowe, związane ze śmiercią ojca, podziałem spadku po nim oraz koniecznością wyposażenia jego licznych córek. W niektórych wierszach kierowanych do adresatów będących dworzanami widać starania o zjednanie sobie przychylności możnych. Obecne są także manifesty liryczne, które miały dowartościować żywot niezbyt zamożnego szlachcica (np. „O szczęściu, Morale: fortunne lata”, „Ziemianin”; zob. R. Grześkowiak, op. cit., „Krakowska bohema”, in medio; autor dodaje, że bywało, iż czara goryczy się przelewała; wtedy Morsztyn wyznawał z żalem i złością: „Nic nie jest cnota w nędzy, / trzeba do niej pieniędzy”).
Talent szybko doceniony
Jak wspomniano, krąg towarzyszy Hieronima Morsztyna wskazuje, że prowadził on głównie życie dworskie. Oprócz sławy poety cieszył się opinią dobrego kompana, niestroniącego od przyjemności i rozrywek. Pochodzący z Małopolski wierszopis Seweryn Bączalski w „Przestrachu śmiertelnym” z 1608 r. charakteryzował autora „Światowej rozkoszy” jako człowieka jeszcze młodego, atrakcyjnego dla kobiet, a przy tym „wielce sposobnego” do pisania wierszy po polsku. Zdolności te wynikały zarówno z wrodzonego talentu („dużo” dała natura), jak i z solidnej edukacji. Bączalski szczególnie dużo uwagi poświęcił opublikowanej dwa lata wcześniej, w 1606 r., „Rozkoszy…”, uznając jej autora za najwybitniejszego współczesnego poetę piszącego po polsku. Stawiał Morsztyna wyżej niż Stanisława Grochowskiego i „Wołyńca” (może tu chodzić o pochodzącego ze Lwowa Szymonowica).
We wstępie do odpisu „Lekcji Kupidynowych” Kaspra Twardowskiego z 1617 r. również znalazła się wysoka ocena Morsztyna, który pije „wesoło” ze zdroju Wenery, ustępując jedynie Kochanowskiemu. Sama Wenus obiecuje mu „kosztowny wieniec”. W 1623 r. Stanisław Orzelski wymienia Morsztyna jako jedynego (!) polskiego poetę obok Kochanowskiego. Co ciekawe, zbyt daleko idącym pochwałom, a zwłaszcza stawianiu autora „Antypastów małżeńskich” przed Janem Kochanowskim, przeciwstawiał się anonimowy wiersz „Paralela Kochanowskiego i Morsztyna”. W „Scriptorum Polonorum Hekatontas” Szymon Starowolski wskazywał na Hieronima Morsztyna, który pisał o „rozkoszy światowej”, jako twórcę wybitnych dzieł, stawiając obok niego m.in. Marcina Paszkowskiego i Waleriana Otwinowskiego. Również w „Votum o naprawie Rzeczypospolitej” z 1625 r. (zatem wydanym niezbyt długo po śmierci pisarza) Szymon Starowolski wśród poetów, którzy tuż za Kochanowskim wdzierają się na „skałę Kallijopy”, jako pierwszego wskazał właśnie Morsztyna (P. Buchwald-Pelcowa, s.v. „Hieronim Morsztyn” [w:] „Polski Słownik Biograficzny”, t. XXI, 1976; https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/hieronim-morsztyn-z-raciborska-h-leliwa-ur-ok-1581-zm-ok-1623-poeta, in fine). W 1647 r. Jan Andrzej Morsztyn umieścił nazwisko autora zaraz po obu Kochanowskich w epitafium „Nagrobek Jegomości Panu Walerianowi Otwinowskiemu podczaszemu sendomirskiemu [anno] 1647”.
Za Alpami
O ile wiadomo, Hieronim Morsztyn wyruszył do Włoch w orszaku kasztelana poznańskiego Łukasza Opalińskiego. Wierszowane listy pisał w Padwie co najmniej od listopada 1617 r. do kwietnia 1618 r. Część była wysyłana do Polski, część zaś powstawała dla adresatów przebywających wraz z ich autorem we Włoszech (R. Grześkowiak, op. cit., „Padewskie soggiorno”, ab initio).
W XVI i XVII wieku Padwa była chętnie odwiedzana przez Polaków ze względu na sławę i renomę uczelni oraz niezbyt wysokie czesne. Można było podjąć studia albo na Universitas Artistarum (medycyna, humaniora), albo na Universitas Iuristarum (prawo). Mieszczanie przybywali do Padwy, by otrzymać tytuł magistra albo doktora prawa kanonicznego lub rzymskiego. Otwierało to drogę do kariery, w polskich realiach zwłaszcza kościelnej. Szlachta i synowie magnaccy przyjeżdżali głównie, by zapoznać się z zagranicą i nabrać ogłady. W Padwie, tak samo jak w Rzymie, Neapolu czy Wenecji, kwitło także życie towarzyskie.
Pisarz odwiedził Padwę i jej uczelnię głównie jako dworzanin; nie zamierzał podejmować systematycznych studiów. Listy nie wskazują na większe zainteresowanie wykładami. Morsztyn chętnie pisał za to o zabawach i pijatykach. Zwracał uwagę na wspaniałe imprezy karnawałowe w Wenecji. Oszałamiały one swoim przepychem, barwnością i rozmachem nie tylko gości z Polski. Zadziwiała także swoboda części kobiet. Podobnie jak w innych dużych miastach normalnym zjawiskiem była prostytucja (por. np. wiersz „Do Jego M[ości] P[ana] Mikołaja Kostki o jednej kortezance padewskiej, co ją zwano Signora Diamente”). Atrakcją mającą nieco więcej wspólnego ze studiami akademickimi była publicznie przeprowadzona w okresie zabaw karnawałowych sekcja zwłok. Została ona podzielona na etapy odbywające się od 25 stycznia do 19 lutego 1618 r. Widowiskiem kierował profesor anatomii z Padwy Adriaan van den Spieghel. Morsztyn podaje, że sekcji poddawano w całości ciała mężczyzn, ciała kobiet zaś tylko w zakresie narządów płciowych, a zatem uzupełniająco, ze wskazaniem na różnice (R. Grześkowiak, op. cit., „Padewskie soggiorno”, in medio; zob. zwłaszcza wierszowaną relację „Do Abrahama Maciejowskiego o anatomijej białogłowskiej”).
Co ciekawe, z Padwy Morsztyn przywiózł do kraju trzecią część zbioru poezji Giambattisty Mariniego „Della Lira” z 1616 r. Była to zatem nowość literacka. Na okładkach widnieje złocony superekslibris „HMDR”, czyli „Hieronimus Morstin de Raciborsko”. Nie wiadomo, czy znajomość języka włoskiego przez poetę była na tyle dobra, by mógł on w pełni docenić wiersze Mariniego. W jego utworach trudno dopatrzyć się wyraźnego wpływu nowego stylu (R. Grześkowiak, op. cit., „Padewskie soggiorno”, in fine). Z pewnością jest to jednak jeden z pierwszych, jeśli nie pierwszy, ślad zainteresowania w Rzeczypospolitej utworami prekursora formacji literackiej wywierającej wpływ na cały XVII wiek (ibidem).
Zagadkowe lata
Z pewnych wzmianek dotyczących życia ziemiańskiego i rodziny, zawartych w utworach ze „Summariusza”, można wnioskować, że Morsztyn przez jakiś czas (chyba krótki, być może nawet bardzo krótki) prowadził życie szlachcica ziemianina. Mieszkał wówczas na wsi wraz z bliżej nam nieznaną żoną Zofią.
Pomocne w ustaleniu kolei życia pisarza jest to, że zapisy w krakowskich aktach sądowych, w których Hieronim Morsztyn występuje albo sam, albo z rodzeństwem, urywają się po 1612 r. Kilkanaście lat później w księgach sądowych znów pojawia się co prawda Hieronim, jednak jest on synem Stefana.
Tego typu poszlaki wskazują na dłuższy pobyt albo osiedlenie się w Wielkopolsce, i to jeszcze przed wyprawą do Włoch. Zwróćmy uwagę, iż jako swojego „wielkiego dobrodzieja” Morsztyn określał wojewodę łęczyckiego i starostę generalnego wielkopolskiego Adama Sędziwoja Czarnkowskiego. Był on ważnym członkiem komisji sejmowej, która wynegocjowała ugodę z konfederacją bydgoską z 1613 r. Zawiązały ją nieopłacone pułki walczące pod Smoleńskiem (R. Grześkowiak, op. cit., „Wielkopolskie koneksje”, ab initio). Do wojewody Czarnkowskiego pisarz adresował także wierszowaną przymówkę o beczkę wina węgierskiego dla wesołej kompanii przybywającej, by uczcić imieniny jego córki Anny (ibidem; warto zwrócić uwagę na ciekawe spostrzeżenie, iż swobodny ton owej „zabawki literackiej” sugeruje bliższą znajomość właśnie z A. S. Czarnkowskim). Dobrym przyjacielem Morsztyna i Czarnkowskiego był przyszły miecznik poznański i starosta kopanicki Lampert (Lambert) Sierakowski. Przeżył on poetę, umierając dopiero w 1655 r. Na poufałą relację wskazuje np. pochodzący z 1617 r. list gratulacyjny, napisany wierszem z okazji zaślubin Sierakowskiego z Katarzyną, córką miecznika poznańskiego Janusza Jaromirskiego (ibidem).
Część dawniejszych uczonych sądziła, że Morsztyn został kanonikiem krakowskim albo poznańskim. Niektórzy badacze widzieli w nim stolnika bieckiego. Na to, że Hieronim Morsztyn był w istocie duchownym, zdaje się wskazywać fakt, że niektóre odpisy jego poezji w tytułach podają autorstwo „księdza Morsztyna” albo „księdza Jarosza [czyli Hieronima – RM] Morsztyna”. Aleksander Brückner dopatrywał się tu jednak wyłącznie pomyłki wynikającej z mocno enigmatycznych i utrzymanych w żartobliwym tonie wzmianek pisarza o „świńskiej plebanii”. Janusz Pelc próbował wyjaśnić to specyficzne dookreślenie popularnością wiersza o Mniszchowej, a zatem „mniszce”, i jej dworzanach zwanych zakonnikami. Tym samym także określenie „ksiądz” byłoby jedynie żartem, być może związanym z nauką w gimnazjum jezuickim i uczestnictwem w szkolnym życiu religijnym.
Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze w Padwie Morsztyn zabiegał o stałe, przynoszące dochód zajęcie. Nie udało mu się zostać sekretarzem królewskim, i to nie ze względu na brak wykształcenia czy umiejętności oratorskich lub dyplomatycznych. Sekretarzem zostawał kandydat o lepszych koneksjach (R. Grześkowiak, op. cit., „Świniecka plebania”, ab initio). W związku z tym w jednym z wierszy pisanych we Włoszech znalazło się adresowane do Łukasza Opalińskiego przypomnienie, że „przy winie” obiecał on Morsztynowi „plebanię”. Pamiętajmy, że brat Opalińskiego, Andrzej, był wówczas biskupem poznańskim. Analiza kolejnych listów wskazuje, że pisarz liczył na objęcie probostwa, a nawet szykował się do przyjęcia święceń (zob. zwłaszcza wierszowany list „Do Aleksandra Zborowskiego z Padwy do Rzymu”). Opaliński zwlekał ze spełnieniem swojej, zapewne lekkomyślnej, obietnicy. Pomoc okazał za to Jan Rozdrażewski, do którego należała m.in. dwułanowa wieś Świnków. Znajdował się tam niewielki młyn, pracowało także dwóch rzemieślników. Miejscowość należała do parafii Kuczkowo. W listach pisanych około 1619 r. Morsztyn prosił starostę lipińskiego Jana Kostkę o pomoc w uzyskaniu prebendy, którą, nawiązując żartobliwie do nazwy wioski, nazywał „świńską plebaniją” (R. Grześkowiak, op. cit., „Świniecka plebania”, in medio).
Z wierszowanego listu z 1619 r., napisanego w Lublinie, dowiadujemy się o pogarszającym się zdrowiu pisarza. Nieco wcześniej, przed listopadem 1618 r., w pokutnym wierszu „Księdza Hieronima penitencyja, którą przy swych fraszkach zostawił” znajdujemy samooskarżenie o grzech obżarstwa, który miał być główną przyczyną pogorszenia zdrowia. Nie wiadomo, czy pisarz i jego lekarze zdawali sobie sprawę z wpływu rozwijającej się choroby wenerycznej na organizm. Szkodliwe były także leki stosowane w leczeniu syfilisu, zwłaszcza te bazujące na rtęci.
Hieronim Morsztyn zmarł zapewne w 1621 lub 1622 r. Można tak sądzić, opierając się na wzmiance z „Macaronica” Stanisława Orzelskiego z 1623 r. Mowa tam expressis verbis o pisarzu jako „poecie znakomitym”, a przy tym „świeżo” zmarłym.
Kilka słów o dorobku pisarskim Hieronima Morsztyna
Kanon dzieł autora „Zwierciadła” nie jest w pełni ustalony. Drobniejsze utwory często pojawiały się w rozmaitych rękopisach, np. sylwach, i były przypisywane innym poetom lub przepisywane jako wiersze anonimowe. Mimo to w „Światowej rozkoszy” (jej autorstwo nie budzi wątpliwości) oraz w wielu poezjach i wierszowanych historiach typu nowelistycznego, przypisywanych jej twórcy, można dostrzec charakterystyczną pochwałę doczesności oraz życia ludzkiego, które się w niej toczy i jest z nią związane. Łączy się z tym szczere przeświadczenie o powszechnej w otaczającym nas świecie marności, czyli vanitas znanej z biblijnej Księgi Koheleta.
Oprócz tego Morsztyn jako pierwszy w naszej literaturze dostrzega napięcie między zmysłowym zachwytem nad dającymi przyjemność urokami świata a wyrzutami sumienia podporządkowanego religijności doby kontrreformacji. Z tego względu można mówić o nim jako o poecie, który zapoczątkował w polskiej literaturze epokę baroku (R. Grześkowiak, op. cit., „Wstęp”, in fine). Był także jednym z pierwszych autorów, którzy, przełamując klasycystyczne reguły odziedziczone po renesansowych poetykach, zaczęli zajmować się tematem „otwartego grobu”. Tym samym nadali obrazom rozkładu i gnicia martwego ciała rangę skutecznego narzędzia wywoływania u czytelników poruszenia, tzw. permovere (ibidem, „Dyskurs somatyczny”, in medio; por. epigramatyczną konkluzję w „Światowej rozkoszy” II 24).
Julian Krzyżanowski określił Hieronima Morsztyna jako „typowego poetę barokowego, bardzo nierównego” („Dzieje literatury polskiej”, PWN, Warszawa 1969, s. 129–130). Na ową „nierówność” wskazywały niektóre utwory z „Summariusza”, które można uznać za słabsze czy mniej dopracowane. Trzeba jednak pamiętać, że ich autorstwo budzi pewne wątpliwości.
Można w tym miejscu zaznaczyć, iż w znanych nam utworach Morsztyna lub utworach jemu przypisywanych nie znajdziemy – choć sugerowałyby to szkolne curriculum czy ambicje i zainteresowania środowisk, z którymi utrzymywał kontakty – apeli politycznych. Brak tu odzwierciedlenia troski, która powinna cechować szlachcica obywatela. Nie oznacza to samo w sobie, że pisarz był obojętny na dobro Rzeczypospolitej. Jego wiersze to poezja zajmująca się życiem prywatnym. Dają się jednak dostrzec elementy o charakterze parenetycznym. Widać też ślady poszukiwań stylistycznych częstych u pisarzy wczesnobarokowych. Łączy się z tym różnorodność stylu. Wszystko to pozwala uznać autora „Światowej rozkoszy” za dość typowego przedstawiciela naszej literatury doby wczesnego baroku, pozostającego zapewne pod znacznym wpływem literatury włoskiej. Jej oddziaływanie można dostrzec np. w historiach miłosnych z „Philomachii” (P. Buchwald-Pelcowa, PSB, op. cit., in fine).
Morsztyn podejmował także próby translatorskie. Ich jakość każe wiązać je z młodzieńczymi latami i początkiem rozwoju talentu pisarskiego. Pokazują one, że pisarz uczył się reguł kształtowania liryki poprzez przekładanie utworów szkolnych klasyków, m.in. Horacego, Owidiusza i poetów greckich w tłumaczeniu na łacinę (R. Grześkowiak, op. cit., „Dialog z tradycją: antyczni klasycy”, ab initio). Adaptacje trzech epigramatów uznawanych za pochodzące od Anakreonta znalazły się jako pieśni erotyczne muzykantów w „Historii uciesznej o królewnie Banialuce” (ibidem). O dobrej orientacji w dorobku literatury zagranicznej świadczy to, że autor „Antypastów…” przeszczepił na nasz grunt serenadę, czyli romańską pieśń miłosną śpiewaną w nocy przed oknem ukochanej panny. Samą nazwę „serenada” przyswoił polskiej poezji dopiero Jan Andrzej Morsztyn. Wcześniej mówiono o „pieśni na dobranoc” (ibidem, „Miłosne szlagiery”, in medio). Autor „Antypastów małżeńskich” cenił także listy poetyckie. Co prawda pisał w nich zwykle głównie o pijaństwie i swawolach, jednak mają one znaczną wartość biograficzną. Ich adresaci wyznaczają krąg przyjaźni, towarzyskich znajomości i klienckich zależności twórcy (ibidem, „Teksty do rękopisów”, in medio).
Eros i fantazja
Julian Krzyżanowski zaznaczał, iż spośród nowel miłosnych pisarza, „z pewnością pochodzenia włoskiego”, największy rozgłos zyskała „Historya ucieszna o zacnej królewnie Banialuce”, będąca pierwszą bajką czy też baśnią fantastyczną w polskiej literaturze (ibidem). „Skrzydła lekkiej baśni autor obciążył [jednak] balastem okropnej erudycji zoologicznej i geograficznej, (…) [która] budziła podziw przyrodników, folklorystów, a nawet historyków literatury, (…) Morsztyn bowiem, wprowadzając gromadę ptaków zwołaną przez pustelnika, (…) wymienił kilkadziesiąt czasowników [pochodzących] z języka myśliwskiego, stosowanych [na określenie] głosów ptasich” („Dzieje literatury polskiej”, PWN, Warszawa 1969, s. 129–130).
Czesław Hernas zwraca uwagę, że poetyka interesującej nas opowieści jest bliższa baśni niż romansowi, zarówno pod względem fabuły, jak i opisu rzeczywistości, w której rozwija się akcja „Historii uciesznej…” (Cz. Hernas, „Barok”, PWN, Warszawa 1975, s. 54). Poszczególne elementy składowe świata przedstawionego są realne; fantastyczne jest ich nagromadzenie. Powstają w związku z tym np. dygresyjne opisy rozmaitych zwierząt, które stają do posługi bohaterowi utworu, gdy usłyszą głos jego rogu. Magiczny głos piszczałki wprowadza uporządkowanie chaosu natury, przywołuje określony gatunek, np. „drzemliki zgodne”, „kanie nieśmiałe” albo „kruki wieszcze” (ibidem). Wielość rzeczy podlega kolejnej przemianie, tym razem w wielość głosów, np. „świerczenie potrestów” albo „świszczenie gilów i szpaków”. Motyw magicznego nagromadzenia ptaków lub innych zwierząt był znany poezji ludowej, korzystała z niego także sztuka barokowa (ibidem; autor wskazuje na obrazy przedstawiające drzewo, którego konary obsiadły ptaki różnych gatunków, oraz kolędę „W dzień Bożego Narodzenia”). W dwóch romansach prozaicznych z „Antypastów małżeńskich” autor nie korzysta jednak z motywów fantastycznych (chodzi o wspomniane już utwory „O Galezyjusie, synu Demokryta, i Filidzie, córce Aristidesa” oraz „O Przemysławie książęciu Oświęcimskim i o Cecylijej, małżonki jego dziwnej stateczności”). Podstawową dyrektywą kompozycyjną staje się logiczność toku narracji (por. Cz. Hernas, loc. cit.).
Romanse z „Philomachii” to natomiast wierszowane opowieści opierające się na tradycyjnych motywach dziejów nieszczęśliwej miłości, dobrze znanych czytelnikom czasów Morsztyna. Nowela „Żałosny koniec dwojga ludzi kochających się w sobie, Zygismundiny i Gwizarda” to przeróbka z „Dekameronu” Boccaccia (IV 1). Przeróbkami z języka włoskiego mogą być też dwie pozostałe opowieści, czyli „Alfonsa książęcia, więźnia aragońskiego i Orystelle krolewny kreteńskiej miłość” oraz „Historia barzo piękna o Talezie królewiczu lidyjskim a o Perepodzie krolewnie aragońskiej”. Można zapytać, czy opowiadania te rzeczywiście były pisane „młodym na pohamowanie” (tak głosiła karta tytułowa pierwszego wydania). Miłość erotyczna została przedstawiona jako szczególna wartość, a przede wszystkim jako potężne uczucie i wielka moc, silniejsza niż życie, zdolna nawet do połączenia kochanków po śmierci (Cz. Hernas, op. cit., s. 54–55). Przeświadczenie o pożądaniu jako jednej z najmocniejszych sił, które władają człowiekiem, prowadziło do dostrzegalnego u Morsztyna panerotyzmu (R. Grześkowiak, op. cit., „Dyskurs somatyczny”, in medio).
Barokowe carpe diem
Autor „Antypastów małżeńskich” przedstawia wizję świata jako swoistego repertuaru rzeczy przemijających. Wśród nich człowiek zaspokaja – z Bożego dopuszczenia – potrzebę szczęścia i przyjemności. Nie może ona być zaspokojona po śmierci w taki sam sposób jak za życia ziemskiego, bowiem „inna jest rozkosz ziemska, a inna niebieska” (Cz. Hernas, op. cit., s. 47).
Jak zaznaczał pisarz w „Światowej rozkoszy”, jego zadaniem jest „opisać świeckie delicyje, / Których każdy, póki żyw, niech jak chce, zażyje. / Bo po śmierci, acz wierzym o wiecznej radości, / Daleka ta od ziemskich będzie rozpustności”. Uroki życia doczesnego można przeto postrzegać jako immanentną cechę jego ziemskości. Życie powinno być przyjmowane „takie, jakie jest”, takim, jakim je „Pan Bóg ubudował” (ibidem). Rozkosz jest zatem przeznaczona dla człowieka. W powszechnym przemijaniu spełnia się przeznaczenie, plan Opatrzności. Tym samym Morsztyn reprezentuje nowy kierunek w poezji, ukształtowany dzięki dyskusji o przemijaniu i przeznaczeniu rzeczy dostępnych człowiekowi w jego doczesnym życiu. Podjęta tu zostaje polemika z humanizmem i renesansowym pojmowaniem epikureizmu, sugerująca pochwałę postaw hedonistycznych. Świat jawi się jako materialne nasycenie, trudne do ujęcia w słowa bogactwo możliwości. Jest sensualny, pochłaniany przez człowieka, zwłaszcza za pomocą zmysłów (Cz. Hernas, op. cit., s. 48). Zgodność między światem a człowiekiem, „uchylenie się” od wstrzemięźliwości, zwłaszcza w sferze erotycznej, sprawiają, że twórca staje się „piewcą Rozkoszy, wesołej pani w złotolitej szacie” (ibidem).
Zwróćmy uwagę, że gdy Morsztyn ogłaszał drukiem w 1606 r. „Światową rozkosz”, silne były tendencje do kategorycznego odrzucania swobody moralnej, tym bardziej hedonizmu oraz apoteozy ludzkich żądz i pragnień, związane m.in. z reformami Kościoła w duchu Soboru Trydenckiego. W tej perspektywie „Światowa rozkosz” mogła uchodzić za swoistą prowokację (por. J. Sokolski [w:] A. Skoczek (red.), „Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach”, „t. V: Barok”, Wydawnictwo SMS, Bochnia et al. 2004, s. 254–255). Sam pomysł opisu dworu personifikowanej Rozkoszy nie był jednak zupełnie nowy. Pochodził z „Wizerunku własnego żywota człowieka poczciwego” Mikołaja Reja. U Reja młodzieniec trafia jednak do ogrodu Rozkoszy, po którym jego przewodnikiem jest Epikur. Kompozycja cykliczna i postaci dwunastu panien nawiązują do „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” Kochanowskiego. W „Światowej rozkoszy” Morsztyna widać także sprzeczność z koncepcjami poetów takich jak Mikołaj Sęp-Szarzyński czy Sebastian Grabowiecki. Trzeba jednak pamiętać, że dla nich „świat” to nie materia ani samo w sobie stworzenie, w tym człowiek, ponieważ stworzenie jest ontologicznie dobre. „Świat” to sfera grzechu pojętego jako brak dobra, brak caritas i Boga, nie zaś dary Stwórcy dla ludzi. Zdaje się, że to rozróżnienie niekiedy umyka badaczom (por. np. J. Sokolski [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., s. 255–256).
Dodać można, iż wydany w 1606 r. poemat Morsztyna parafrazował Wacław Potocki w pierwszej części swojej „Rozkoszy światowej i Rozkoszy duchownej”. Druga część dzieła Potockiego przeciwstawiała alegorycznemu dworowi „Rozkoszy światowej” orszak towarzyszący „Rozkoszy duchownej” (J. S. Gruchała [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., s. 391).
Z „Rozkoszy światowej” technikę „spojrzenia wstecz”, czyli przyjęcia na zakończenie poematu perspektywy retrospektywnej, a zarazem oceniającej, przejął Szymon Zimorowic w „Roksolankach, to jest ruskich pannach” (R. Krzywy [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., s. 282). Pieśń Halcydis odpowiada ostatnim wersom utworu Morsztyna. Czytamy w niej: „Mądrość jest nad mądrościami / Widzieć śmiertelną za nami / Pogonią (…) / (…) Marność jest nad marnościami / Świat ten z swoimi pompami (…)”.
Doświadczanie przyjemności
Hieronima Morsztyna można – by użyć słów Pauliny Buchwald-Pelcowej – określić jako piewcę wesołego życia dworskiego i ziemiańskiego. Pisarz – przynajmniej na to wskazują wypowiedzi podmiotu lirycznego z jego utworów – cenił sobie spokój i szeroko pojęty dostatek. Głosił przy tym pochwałę umiaru (tzw. „mierności”, czyli zachowania miary) i życia ziemiańskiego w dobrze zagospodarowanych włościach, przy stole pełnym doskonale przyrządzonych potraw. Wprowadzał jednak swoistą „korektę socjologiczną”. Między światem, czyli naturą, a ludźmi istnieje czynnik pośredniczący, rozdzielający dobra. Los decyduje o stopniu uczestnictwa w materialnym dostatku oraz o dostępie do rozkoszy i wartości. W „Światowej rozkoszy” takim rozdzielającym i pośredniczącym bytem jest Ochmistrz Dostatek (Cz. Hernas, „Barok”, op. cit., s. 48).
Barokowa pochwała świata zostaje jednak powiązana z „człowiekiem ziemiańskim” i jego sposobem życia. To właśnie ono daje „podstawową” rozkosz, warunkującą pozostałe. Oglądane z takiej perspektywy przemiany świata niosą radość i poczucie spokoju. Brak tu ruchu ku unicestwieniu. Wartości i życie krążą w uporządkowanym i ustabilizowanym porządku. Stąd mamy np. rozkosz wiosny, gdy „ryba drga w cichej rzece, rak się w gęstwie kryje, / A ślepy kret po wierzchu kruche brzegi ryje. / Gdzie spojrzym, wszędy nowe cieszą nas odmiany (…)”. Rozkosz przynosi także zima, spinająca „ziemię z wodą łańcuchem kryształowym”. W odmianach natury, w porach roku, kryje się zatem źródło pociechy, a przemiany życia harmonizują z biegiem czasu (Cz. Hernas, op. cit., s. 49–50). Podobnie śmierć zostaje w „Światowej rozkoszy” przedstawiona jako prawo czasu i oczywistość życia, jego wprawdzie bolesne, wskazujące na marność „smaku”, lecz przecież naturalne zakończenie. Czym innym są względne perspektywy ludzkie, zmieniające się oceny, nastroje i postawy, zarówno wobec życia i jego rozkoszy, jak i wobec śmierci, obnażającej marność i przemieniającej rozkosz w brzydotę (ibidem). Względna okazuje się także cnota, która „nic nie jest (…) w nędzy, / Trzeba do niej pieniędzy. / Na cnocie nie utyje, / Kto dziś z jałmużny żyje”.
Mocniej niż w „Światowej rozkoszy” wartości życia przemawiają w wierszach z „Summariusza”. Występują w nim one niejako w „przekładzie na gust indywidualny”. Autor nie czuje się skrępowany gorsetem moralisty wypowiadającego się oficjalnie w utworze przeznaczonym do druku. Ideał poetycki ziemiańskiej stabilizacji, podobny do typowych poglądów średniej szlachty, przedstawia w „Fortunnych latach”, łącząc go z moralnym obowiązkiem „ratowania czasem [zatem wówczas, gdy jest to konieczne, a konieczność taka w «fortunnym czasie» występuje nieczęsto – RM] bliźniego” (Cz. Hernas, op. cit., s. 52; autor dodaje, że w „Summariuszu” znajdujemy także próby eksperymentów poetyckich w duchu barokowym; por. np. porównanie losów kochanka i żeglarza w wierszu „Do Zosie” oraz łańcuch antytez z „Lamentu niewolnika”).
Wątpliwości wokół schedy
Odnosząc się do wspomnianej już kwestii dookreślenia dorobku Hieronima Morsztyna, wskażmy, że nie zachowały się dwa pierwsze dzieła, które wyszły drukiem: szkolne „Theses” po łacinie oraz parenetyczne „Zwierciadło”. „Światowa rozkosz” została wydana w 1606 r. z podpisem jej autora jedynie pod dedykacją Mikołajowi Zienowicowi. Pierwodruk ów nie jest nam znany. Wznowienia wskazują, że skład był niezbyt staranny, a nakład niewielki. Wydania z 1606 r. nie odnotowują dawni bibliografowie. Już w XVII stuleciu było ono rzadkością, bowiem prawie wszystkie znane dziś świadectwa recepcji „Rozkoszy” są pochodną wznowień (R. Grześkowiak, op. cit., „Ustalenie tekstu Światowej Rozkoszy”, ab initio).
Autor „Antypastów małżeńskich” mógł napisać „Żałobną muzę na śmierć do śmierci niewyżałowaną … Joachima … Lubomirskiego, dworzanina K[róla] J[ego] M[ości]”. Zmarł on w 1610 r., a wiersz podpisany jest przez „H.M.Z.R.”. Janusz Pelc proponował, aby rozwiązać ten skrót jako „Hieronim Morsztyn z Raciborska” (podobnie P. Buchwald-Pelcowa, PSB, op. cit., in fine).
Morsztyn jest z pewnością autorem znacznej części (może nawet całości) poezji znajdującej się w „Summariuszu wierszów”. Jego nazwiskiem, nieraz z imieniem w formie „Hieronim” albo „Jarosz” bądź z dodatkiem „ksiądz”, opatrzone są również rozmaite drobne, rozproszone liryki spoza „Summariusza”. Chodzi tu np. o „Sentencyje wyborne tłumaczenia Jarosza Morzt.”, zachowane w sylwie Andrzeja Lubienieckiego młodszego, oraz „Księdza Hieronima Paenitentia”. Nie zachowały się znane nam jedynie z tytułu „Białogłowy niesłowne X[siędza] Jarosza”.
W 1613 r. spisane zostały „Fraszkorytmy albo zabawy pokojowe z ksiąg autora pewnego wyjęte”. Podobnie jak „Summarius”, rękopis ów zawiera m.in. utwory stanowiące wczesne bądź alternatywne redakcje fragmentów „Światowej rozkoszy”. Sporo jest też tekstów rubasznych i obscenicznych, których dość skuteczna w XVII wieku, m.in. dzięki staraniom biskupa Marcina Szyszkowskiego, cenzura kościelna nie dopuściłaby do druku (J. Sokolski [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., s. 258).
W „Summariuszu”, poza fraszkami i krótszymi lirykami, znalazły się trzy wspomniane nieco wyżej utwory większych rozmiarów. Są to: „Alfonsa książęcia, więźnia aragońskiego i Orystelle krolewny kreteńskiej miłość śmiercią okrutną zapieczętowana”, „Żałosny koniec dwojga ludzi kochających się w sobie, Zygismundy i Gwizdarda” oraz „Historia barzo piękna o Talezie królewiczu lidyjskim a o Perepodzie krolewnie aragońskiej”. Wszystkie trzy wyszły drukiem dopiero wiele lat po śmierci ich autora jako „Philomachia abo affektów gorącej miłości wyrażenie, z kilku par obojej płci przykładów” (Warszawa 1655; kolejne wydania pochodzą z lat 1685 i 1689).
Oprócz tego Hieronima Morsztyna uznaje się za autora zbioru „Antipasty małżeńskie trzema uciesznymi historiami jako wdzięcznego smaku cukrem prawdziwej a szczerej miłości małżeńskiej zaprawione”. One również ukazały się, gdy pisarz już nie żył. Wydano je po raz pierwszy w Krakowie w 1650 r. O zainteresowaniu czytelników świadczą liczne wznowienia, począwszy od wydania z 1676 r. Za utwór Morsztyna można ponadto uznać przypisywaną niekiedy Łukaszowi Opalińskiemu „Historię ucieszną z francuskiego przełożoną”. Część uczonych kwestionowała autorstwo wiersza „Kondycyja szlachecka” (P. Buchwald-Pelcowa, PSB, op. cit., in fine).
Na zakończenie wskażmy, iż pisarz nie był zainteresowany publikowaniem znacznej części swoich poezji. Tworzenie ich traktował jako element życia towarzyskiego, swoistej „literatury prywatnej”, modnej, dworskiej i dobrze opracowanej, ale nieprzeznaczonej do druku. Być może poezję uznawał za trzynastą, szczególną pannę z fraucymeru Rozkoszy Światowej (J. Sokolski [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., s. 258).
dr Rafał Marek, 04.08.2026
Literatura:
Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, 2 t. PWN, Warszawa 1984-1985.
Paulina Buchwald-Pelcowa s.v. Hieronim Morsztyn [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom XXI, 1976; https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/hieronim-morsztyn-z-raciborska-h-leliwa-ur-ok-1581-zm-ok-1623-poeta ( podstawowe źródło dla części biograficznej, dostęp: 25.07.2026).
Czesław Hernas, Barok, PWN, Warszawa 1975.
Julian Krzyżanowski, Dzieje literatury polskiej, PWN, Warszawa 1969.
Hieronim Morsztyn, Wybór poezji, BN I 326, oprac. Radosław Grześkowiak, Ossolineum, Wrocław 2016 (książka w formacie epub bez stałej paginacji, podajemy tytuły podrozdziałów i oznaczenie miejsca, w którym znajduje się dany fragment)
Alojzy Sajkowski, Barok, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1987.
Anna Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach, t. V: Barok, Wydawnictwo SMS, Bochnia et al. 2004.
Izabella Teresińska s.v. Hieronim (Jarosz) Morsztyn [w:] Roman Loth (red.), Dawni pisarze polscy od początków piśmiennictwa do Młodej Polski, t. III, Fundacja Akademia Humanistyczna – Instytut Badań Literackich, Warszawa 2002, s. 83-85.
Wacław Urban s.v. Florian Morsztyn (Morstin) [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXI, 1976, https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/florian-morsztyn-morstin-z-raciborska-h-leliwa (dostęp: 25.07.2026).