Zaprząż, Neptunie, ciemnowodne konie
W żaglowy pojazd, obtocz gładkie skronie
Swe rozmarynem, a na bujną kosę
Lej wonną rosę.
Weź sceptr potrzebny i wiosło sieciste,
Niech z tobą wsiada dziecko osidliste:
Ta, którą morska piana porodziła,
Ta mnie wprawiła
W to u pławienie; za tą nimfą muszę,
Za którą zawdy ważyłbym i duszę;
Cny morza władco, Tetys się bogini
Za mną przyczyni.
Staw mnie we wszystkim dniem i nocą biegu
U mej syreny na fortunnym brzegu,
Która w okrutnym nurcie me źrenice
Pławi tęsknice.
Wszakże, jeśli mnie nieszczerze miłuje,
Niech i mój na ląd piet się wykieruje,
Bo i ja nie chcę pływać przeciw wodzie,
W tak bystrym brodzie.
Lecz, jeśli szczerze, choćby utopiła
Serce w głębokich łzach me...
Zakupił, byle wsieść, czasu powodzi,
Dała do łodzi.