Ballada trzecia

Autorem utworu jest Leopold Staff

Dzień mnie ni noc nie widzi w domowej pieleszy,
Bo wędruję w daleki jak dzieciństwo świat...
Gdy zbliżam się, dokładam sobie drogi pieszej!
Kocham trud zdobywania! Rów, który i gad
Przepełznie, przeskakuję w miejscu pelnym zdrad,
Gdzie najszerszy a ziemia usuwa się nodze...
To zyskam, że nie dojdę ani za sto lat...
Ja tylko śmierci pięknej pragnę: umrzeć w drodze!...

Przepłacam, gdy kupuję coś... Na przekór rzeszy
Trwonię i marnotrawię bez targów i zwad.
Lubię mieć gwóźdź cenniejszy od setki lemieszy...
Że na wartości zyska rzecz, przepłacam rad...
Rozrzutność daje cenę nabytkom miast strat...
Marnotrawstwo to skąpiec mych skrzyń... Nie śpię w trwodze,
Bo co złodziej mi skradnie, strzec będzie jak brat...
Ja tylko śmierci pięknej pragnę: umrzeć w drodze!...

W sad, który-m rzucił, złodziej wszedł... Lecz mu rozgrzeszy
Gorycz sumienia - jabłek mych słodyczą - sad...
I nawet śmiercią moją mój wróg się ucieszy,
Co mi kilkakroć próżno sypał w strawę jad...
Zagarnie łan mój... Będzie żniwo dla stu chat,
Nie dbam, komu... Miecz, który-m wykuł, śmierci swat,
Wpadnie w dłoń, nie dbam, czyją... Spełni to, w co godzę:
Zdobędzie nowe kraje i narzuci ład...
Ja tylko śmierci pięknej pragnę: umrzeć w drodze!

Przesłanie:
Przyjacielu nieznany! Poznasz mnie ze szat.
Wyznam ci: mam przy sobie skarb, bez broni chodzę...
Jeśli mnie spotkasz, nożem dźgnij w pierś... Zatrzesz ślad...
Ja tylko śmierci pięknej pragnę: umrzeć w drodze...

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM