Cepy

Autorem wiersza jest Leopold Staff

W mgle i słocie cały świat
I człek smętny rad — nie rad.
Wiosną, kiedy błoń się złoci,
Haruj, aż ci grzbiet się poci.
Chodź za pługiem, łaź za broną,
Siej po bruzdach, kulej z wroną...
Przyjdzie lato: skwar, ukropy,
Machaj kosą i wiąż snopy.
A błysł ledwo dzień dożynek,
Oto jaki odpoczynek:
Deszcz i błoto, głusza, nuda, \
Bolą bary, bolą uda,
Żniwo marne, plonu mało,
Trzeba przetrwać zimę całą,
Grosza skąpo, pusty schowek,
Z wiosną nowy trud, przednówek...
Takie życie — dopust boski!
Szare myśli, czarne troski...

Toć człek-by w dłoń pochwycił cep
I troskę kuł a kuł przez łeb!
Ha! trosko, zła kumo i twarda macocho!
A przecieżem tobie pracował nie płocho,
A przecie toż codzień nie czułem i krzyży,
A znikąd nie lepiej, choć śmierci wciąż bliżej.
I cóż mi ten wywczas w chałupie za ławą,
Gdy słota przemierzła, markotno, niemrawo
I drzewa wśród sadu truchleją i mokną,
Gdy patrzę bezczynnie na pole, przez okno...


II.

W mgle i słocie cały świat,
Człek-by jął się czegoś rad.
Jesień gnusi się nieszczęśnie,
Gdy u chłopa, jak stal, mięśnie.
Dzień omdlały, senny, szary,
Gdy u chłopa, jak mur, bary.
Odrętwiałość na wieś padła,
Chociaż dłonie, jak te radła,

Wżarłyby się szponem w grudę,
Ule przerwać pustkę, nudę.
Świat na nic w szarudze skąpał,
Giy w ramionach siła, zapał,
Jezu, Marya! Co tu robić!
Czy się upić? Czy z kim pobić?
Wszystko ziewa naokoło...
Ratuj! ratuj nas, stodoło!
Dość trosk! Dość trosk! Dłoń twardą skrzep,
I skok i w tok i w tan puść cep!
I leci cep w górę i spada znów nisko
I kuje z zamachem raz poraz w klepisko!
A z dołu do góry, a z góry do dołu,
A mocno, a mocniej, nie żałuj mozołu!
A nie szczędź ramienia, a jeszcze, a jeszcze!
Znaj, trosko, że kiedym zły, wtedy nie pieszczę!
Aż prószą źdźbła słomy, aż lecą wkrąg wiechcie!
W sto kopyt grzmi wściekłość, co lazła po piechcie.

III.

Choć w mgle, słocie cały świat,
Człek rozruszał się, aż rad.
Bo miłości niema w złości:
Wszystkim bym połamał kości!
Do wypitki, do wybitki.
Jednej nie daruję nitki!
Kto przeciwko? Tchórze, pludry!
Popróbujcie iść na udry!
Niech was stanie cały szaniec,
Zmiotę w puch i pójdę w taniec!
Tupnę o ziem, wszystko z drogi!
Pójdą drzazgi aż z podłogi!
A jak jeszcze się podpiję,
Na świat cały zrobię chryję!
Karczmę zwalę i po stepie
Pójdę w pląs w twym takcie, cepie!
Raźno bij! Dłoń się nie znuży,
Aż animusz się wyburzy!
Hej! karczma moja i mój step,
Gdy piętą walę w ziem, jak cep!

Bij, cepie! Bo z ruchu ochota się wiedzie
Zapraszam do pracy, cny kmotrze-sąsiedzie!
Cóż stoisz daremnie za płotą przełazem?
Do cepa! I młóćmy, a społem a razem!
Ty pierwszy, ja drugi, a równo, jednako!
Kto drugi, kto pierwszy nie będzie odznaką,
Bo kiedy wspólnymi pracujem zawody,
Miarowy spad cepów się łączy w rytm Zgody!

IV.

Choć w mgle, słocie cały świat,
Człowiek z serca pracy rad.
Nie ustaniem już w zapędzie,
Niech ze złości dobro będzie,
Z srogiej siły zbożna praca.
Niechaj zgodnie cep zawraca,
Górą w prawo, dołem w lewo!

Łuszcz się, łuszcz się, sucha plewo!
Syp się z łuski, złote ziarno!
Będzie ciebie mełło żarno,
Będzie ciebie miażdżył kamień.
Ty swą mękę w łaskę zamień,
Byśmy ludzie prości, biedni,
Mieli z ciebie chleb powszedni,
Dla razowca i kołacza,
Dla biedaka i bogacza
I by nikt nie został dłużny
Suchej kromki dla jałmużny.
Niech pochwalony będzie chleb!
Niech mu pokłony bije cep!
Kazano w pokorze nam trudzić się plennej,
Bo w pocie pożywać chleb będziesz codzienny.
Lecz dano-ć też, siewco, oraczu, młocarzu,
Pracować na Hostyi Chleb Święty w ołtarzu.
Ach, piasek, co znowu obróci się w piaski,
My w ziarnie biczujem chleb, boski dar łaski,

A w chlebie biczujem po dziś Pańskie Ciało,
K‘pamięci zła, które przez grzech nasz się stało!..

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM