Ocknienie

Autorem utworu jest Jan Brzechwa

Dlaczegoście z naszych oczu noc wiekuistą zdarli?
Myśmy byli jak uśpiona krynica
Pod całunem księżyca,
A teraz jesteśmy umarli...

Myśmy byli jak planet wolnych wędrowne orszaki,
A teraz krzyże łopocą nad nami
Czarnemi ramionami
I naszą krwią tlą się złe maki.

Ach, gdzież jest nasza potęga niewcielonego trwania?
Nasz płynny kształt wszechobecnego Boga?
Zapóźniona przestroga
Czas i nicość ze snu wyłania.

Dlaczegoście wasze usta do ust naszych przywarli?
Wyzionęliście z nas już dech wieczności
W tę krew, ciało i kości,
I oto jesteśmy umarli.

Niechaj w naszej powłoce pogrąży się kieł lemiesza,
Iżby obrodzić mogła szmat błękitu -
Przez nicość do niebytu
Noc każda prowadzi i wskrzesza.

A tam już jeno zawieja szeleści w naszych kościach,
A tam niebiosa huczą już pod nami,
I węszą korzeniami
Chwałę naszą na wysokościach.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM