Wiec wariatów

Autorem utworu jest Jan Brzechwa

Raz wiec się odbywał u Jana Bożego,
A było to dnia trzydziestego lutego.
Wariaci mówili, wariaci słuchali
I było wesoło i gwarno na sali.

Więc pierwszy z wariatów na podium wszedł blondyn
I mówił, że radio, że prasa, że Londyn,
Że wariat, kto tyra, bo fakt znany światu,
Że takich pakują do domu wariatów,
A tam, choć ktoś nawet jest w móżdżek kopnięty,
Jest przy tym męczennik i Rejtan, i święty,
I nikt nie wymyśla tym głupkom od głupków,
I nikt takich bubków nie wsadza do "Czubków".

Blondyna, gdy skończył, spotkała owacja,
I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

Gdy blondyn zszedł z podium, na podium wszedł łysy
I mówił: "Poznaliśmy wszystkie kulisy.
Starajmy się objąć to zdrowym rozumem,
Że Rzym to jest fiume, i Krym to jest fiume,
A Fiume to Rjeka, a Rjeka to rzeka,
A rzeka to Odra, co płynie z daleka,
A odra, panowie, to zwykła choroba,
Na którą choruje niejedna osoba.
Stąd w Jałcie, gdzie ważył się właśnie los świata,
Nie było dosłownie żadnego wariata.
I gdzież tu jest równość? I gdzież demokracja?
A wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

Po łysym wartacie na podium wszedł rudy.
"Już dość mamy - wołał - tych kłamst i obłudy!
Wystarczy z mej głowy wyzwolić atomy,
A bomba wybuchnie i skutek - wiadomy.
Po prostu od woli jednego wariata
Zależny jest niebyt lub byt tego świata.
Dlatego też z nami niech partie się liczą,
Bo my dzisiaj górą! I dobrze! I byczo!"

Rudego, gdy skończył, spotkała owacja
I wszyscy wołali: "Co racja, to racja!"

Na ręce prezydium, ku wielkiej uciesze,
Nadeszły od innych wariatów depesze,
Następnie powzięto na wiecu uchwałę,
Że białe jest czarne, a czarne jest białe,
A gdy już wariaci skończyli obrady,
Wrócili z powrotem na swoje posady.

A gdy już obrady skończyły się z rana
Wysłano telegram do Harry Trumana.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM