Pewnemu tyranowi.

Autorem wiersza jest Josif Brodski

Bywał tu niegdyś - jeszcze nie w bryczesach
i palcie flauszowym, czesał się pod górę...
Potem bywalców kawiarni wyczesał
aresztem - i tak wykończył kulturę,
mszcząc się jak gdyby nie na tych denatach
lecz na epoce - za pustki w kieszeniach,
nudę, złą kawę i upokorzenia
jakich doznawał, gdy przegrywał w skata.
Epoka jakoś przełknęła tę zemstę -
dzisiaj tu pełno, śmiech, krzeseł szuranie,
muzyka z płyt - lecz nim zajmie się miejsce,
coś korci by obejrzeć się przez ramię...

Wszystko plastikiem i niklem pokryte,
ciastka smakują bromkiem sodu, ale
czasami tuż przed zamknięciem lokalu
wstąpi z teatru on sam, incognito.

Gdy wchodzi, wszyscy już na baczność stoją -
jedni służbowo, a drudzy ze szczęścia.
On krótkim ruchem dłoni od napięstka
daje znak, że nie chce psuć nastroju.
Popija lepszą niż przed laty kawę
i zagłębiony w fotel je rogalik,
który tak smaczny jest, że martwym nawet
byłby smakował - gdyby zmartwychwstali.


Czytaj dalej: *** (Szkoda, że cię tu nie ma)