Konik uciekł

Ten wiersz jest autorstwa Jan Brzechwa.

BAJKA
Żyli sobie dwaj chłopcy gdzieś za siódmą rzeką.
(W kategoriach dzisiejszych to nie jest daleko.)

Jeden stale narzekał, drugi raźnie świstał,
Jeden był pesymista, drugi optymista.

Jeden dostał od wróżki (był to czas metafor)
Kolej, do tego szyny, stację i semafor.

Drugi chłopczyk otrzymał, choć miał zalet szereg,
G. końskie zawinięte w różowy papierek.

Pesymista powiedział: "Też zabawka śliczna!
Rozumiem, że jak kolej, to już elektryczna!

I co to za parowóz? Wnet popsuje to się.
Ja mam taką zabawkę, proszę wróżki, w nosie!"

Optymista zaś skakał ze szczęścia i fikał:
"Ja dostałem od wróżki pięknego konika!

Ileż z takim konikiem radości i uciech!
Ja dostałem konika... tylko konik uciekł."

SATYRA
Wyświetlano film polski. Szedłem nań z zapałem.
Zapał poszedł na marne. Ledwie wysiedziałem.
Pokazano w tym filmie wieś spółdzielczą w skrócie...
Ba, konik uciekł.

Kupiłem chleb. Wczorajszy, czerstwy, lecz z zakalcem.
Przypominał mi glinę, gdy go gniotłem palcem.
I pomyślałem sobie w tej samej minucie:
Tak, konik uciekł.

Z architekturą naszą dość dobrze byłoby,
Gdyby nie karmelkowe, nieładne ozdoby.
To one wywołyją żałosne uczucie,
Że konik uciekł.

Słuchałem wykonania piosenki masowej,
Dostałem niestrawności oraz bólu głowy,
Tyle nudy bezdennej brzmiało w każdej nucie.
Ha, konik uciekł.

Chciałem kłuć satyrycznie. Wziąłem się do dzieła,
Kupiłem paczkę szpilek, lecz każda się gięła,
A że łebków nie miały, więc w łeb wzięło kłucie.
Cóż, konik uciekł.

MORAŁ
Z całej historii tej naoczywiściej
Głęboki morał wynika:
Chociaż jesteśmy wszyscy optymiści,
Jednak wolimy konika.