Apostrofa

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Plotkarze, malkontenci, szczwacze i pyskacze.
Do was kieruję słowa chłoszczące i gniewne!
- Kazano mu tak pisać - powiecie zapewne.
Tak! Serce mi kazało. Nie mogę inaczej.

jak dłonią kształt przedmiotów poznaje niemowlę.
Zanim oko i rozum określi je ściślej,
Tak ja w spóźnionych latach poznałem kształt myśli.
Która tworzy w stulecia biegnącą budowlę.

Patrzę. Nie jestem ślepy. I głuchy nie jestem.
Słyszę kroki historii, widzę wielki przełom,
Który wzrastać pozwala narodom i dziełom
I pieśnią odnowioną grzmi jak manifestem.

A wy, pragnący wszędzie upiec własną pieczeń,
Cóż wy poblakłym bielmem dojrzeć potraficie?
Chyba kęs onegdajszy w rozbitym korycie -
Pokarm dawnych ujadań i nowych złorzeczeń.

Już dość ma Europa was i waszych waliz,
Waszego plotkarskiego po świecie nieróbstwa.
Więc tu siejecie zamęt i płodzicie głupstwa.
Szkalując tych, co w znoju buduią socjalizm.

Ślina wasza wytryska jak zatruty strumień -
Pełno was po kawiarniach, w kuluarach, w maglach.
Brniecie ślepi i głusi. Czas was nie przynagla,
Włóczędzy bezdziejowi na bezdrożach sumień.

A tutaj w dal strzelają trasy jak rakiety,
Mózg ludzki ustokrotnia siłę rąk i maszyn,
Pieśń wolną na antenach porozwieszał Raszyn,
Twardą dłoń robotnika ściska dłoń poety.

Pędzi Plan Sześcioletni, wali w przyszłość sztormem,
Zmiecie śmiecie i z waszą rozprawi się zgrają.
Przyjdą wnuki, prawnuki i szczęście poznają
Dzięki tym, którzy dzisiaj przekraczała normę.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM