Stanisław Lem – biografia, wiersze, twórczość

Stanisław Lem (1921-2006), prozaik, eseista, futurolog.

Stanisław Lem - biografia skrócona

Stanisław Lem przyszedł na świat we Lwowie. W tym samym mieście w roku 1940 (zatem za czasów okupacji radzieckiej) rozpoczął studia lekarskie we Lwowskim Instytucie Medycznym. Ukończył je w l. 1946-48 na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po zajęciu miasta przez Niemców pracował w Rohstofferfassung przy odzyskiwaniu metali z wraków samolotów i sprzętu wojskowego. Holokaust przeżyli tylko jego ojciec i matka, m.in. dzięki fałszywym dokumentom, chroniącym przed gettem. Po zakończeniu II wojny światowej Lem osiadł na stałe w Krakowie.

Początkowo publikował artykuły specjalistyczne w pismach medycznych, jednak wkrótce zaczęły się ukazywać jego felietony, recenzje oraz wiersze i opowiadania. Debiutem literackim była drukowana na łamach katowickiego tygodnika „Nowy Świat Przygód” powieść Człowiek z Marsa, napisana jeszcze podczas wojny. Debiutancka książka to powieść Astronauci (1951). Kolejne utwory sprawiły, że Stanisław Lem został szybko uznany za najwybitniejszego przedstawiciela polskiej fantastyki naukowej (science-fiction). Odnowił jej problematykę i konwencje stylistyczne i gatunkowe. Eseje i refleksja futurologiczna przyniosły rozgłos międzynarodowy i liczne przekłady na ponad dwadzieścia języków, przede wszystkim rosyjski (kraje ZSRR) i angielski (rynek czytelniczy USA, Kanady i innych krajów anglojęzycznych). Stanisław Lem należał m.in. do stowarzyszeń Science Fiction Writers of America i Science Fiction Research Association. W roku 1972 został członkiem Komisji Polskiej Akademii Nauk “Polska 2000”, zaś w roku 1981 został doktorem honoris causa Politechniki Wrocławskiej.

W czasie stanu wojennego przebywał na emigracji w Niemczech Zachodnich i w Austrii. W latach 1983-1987 pod pseudonimem „P. Znawca” ogłaszał artykuły na łamach ukazującej się w Paryżu „Kultury”. Lem współpracował z wieloma pismami, m.in. „Tygodnikiem Powszechnym”, w którym ukazywał się stały felieton „Świat według Lema”, miesięcznikiem „Odra” (ukazujące się o roku 1992 felietony z cyklu „Rozważania sylwiczne”), „Dekadą Literacką”, „Tekstami Drugimi”. Otrzymał liczne nagrody: jeszcze w roku 1957 Nagrodę Literacką Miasta Krakowa, w roku 1968 nagrodę przyznawaną przez miesięcznik „Problemy”, a trzy lata później nagrodę „Miesięcznika Literackiego”. W roku 1980 nagrodę przyznał mu również miesięcznik „Odra”. Lem był też laureatem nagrody ministra kultury i sztuki (II stopnia, 1965, I stopnia 1973), nagrody państwowej I stopnia (1976), Wielkiej Nagrody Literatury Detektywistycznej przyznanej mu w r. 1979 oraz Nagrody Fundacji im. A. Jurzykowskiego (1986). W roku 1995 polski oddział Pen Clubu uhonorował go Nagrodą im. Jana Parandowskiego, rok później Lem otrzymał Nagrodę Wielką Fundacji Kultury. Spośród wyróżnień zagranicznych trzeba wskazać na nagrodę Europejskiego Kongresu Science Fiction EUROCON (1979 i 1980), nagrody austriackie: państwową w dziedzinie kultury europejskiej oraz im. Franza Kafki (odpowiednio 1984 i 1991). Imię Stanisława Lema otrzymała w roku 1992 planetoida nr 3836. W roku 1997 Kraków przyznał Twórcy honorowe obywatelstwo.

W swej twórczości Stanisław Lem skupiał się przede wszystkim na nauce, jej możliwościach i przyszłości oraz na istocie i wartościach poznania naukowego. Podstawowy problem – człowieka skonfrontowanego ze swymi ograniczeniami i możliwościami poznawczymi – Pisarz unaoczniał rozmaitymi sposobami, tworząc i nazywając nowe światy, nowe zjawiska i prawa biologii i fizyki. Towarzyszyła temu wielka wyobraźnia techniczna. W poszczególnych dziełach znalazły się ponadto motywy z kręgu erotyki, życia środowiskowego i moralności, jednakże stale obecne jest szczególnie interesujące Twórcę starcie świata rozumu ludzkiego ze światem materii.

Szeroka, erudycyjna wiedza i oparcie w aktualnym stanie nauki oraz orientacja w filozofii, pozwalały na coraz to nowe dociekania, a budząca podziw wyobraźnia Lema pozwała na ujmowanie w innowacyjne formy zagadnień humanistycznych, aktualnych zwłaszcza w relacjach między jednostką ludzką a siłami, które kryją się w tzw. materii nieuczłowieczonej (kluczowe w świetle postmodernizmu i transhumanizmu pytanie o istotę tego, co ludzkie). W pierwszych utworach (Astronauci z r. 1951, Obłok Magellana z r. 1955, Eden (1959), Powrót z gwiazd (1961) Pisarz skupiał się na wizji możliwości technicznych, źródłem pomysłów fabularnych była bardzo aktualna w perspektywie rywalizacji ZSRR i USA, podróż w kosmos oraz przyszłość technologiczna ludzkości. Stopniowo na pierwszy plan wysuwają się jednakże uprzedzenia i ostrzeżenia, zwłaszcza że „zdobywca kosmosu”, wyzwoliwszy siły, których nie zna w pełni i nad którymi nie jest w stanie w pełni zapanować, staje się zagrożony. Motyw człowieka zagrożonego przez moce, które sam uwolnił, pojawia się w bardzo różnych wariantach, m.in. w utworach żartobliwie-groteskowych, stylizowanych np. na epos rycerski, bajkową alegorię albo powiastkę filozoficzną (np. opowiadania Dzienniki gwiazdowe z r. 1957 oraz Księga robotów i Bajki robotów (1961, 1964), Cyberiada (1965) a także Opowieści o pilocie Pirxie z r. 1968). Gwałtowny rozwój techniki (supertechniki) czyni problematycznymi wartości humanistyczne, zwłaszcza w ich „klasycznej”, znanej kulturze nowożytnej i nowoczesnej Europy wersji, a zatem zdaje się negować integralność człowieka. Do aktualnych dyskusji filozoficznych nawiązują pytania o miejsce człowieka w zmieniającym się świecie, a zwłaszcza w nieznanej dziejom ludzkości sytuacji technologicznej, o możliwość istnienia i poznania przez ludzi pozaludzkich form świadomości oraz o odporność na psychiczne następstwa ekspansji supertechniki (Niezwyciężony  z r. 1964, Maska  z r. 1976).

Zdaniem Stanisława Lema, człowieczeństwo w swej istocie nie jest wartością, którą technologia jest w stanie reprodukować (klonowanie, przeniesienie świadomości na nośnik techniczny itp.); człowieczeństwo zawsze charakteryzuje się kruchością i krótkotrwałością, zaś możliwości adaptacyjne naszego gatunku są z natury rzeczy ograniczone (zaprzeczenie nowoczesnemu mitowi ludzkiej omnipotencji). Ponadto, Pisarz zaznacza, że człowiek nie może istnieć w wielu, zróżnicowanych rzeczywistościach psychicznych, gdyż prowadzi to do destrukcji jego tożsamości, ludzkość zaś jest samotna, w swej samotności tworzy dla samej siebie uniwersum duchowe (zob. zw. Solaris z r. 1961, Pamiętnik znaleziony w wannie (1961) oraz Głos Pana z roku 1968).

Poza powieścią i nowelami, Stanisław Lem tworzył prozę dyskursywną, związaną z naszkicowanymi wyżej zagadnieniami. Refleksja nad związkami cywilizacji technicznej i ewolucji gatunku homo sapiens, nad granicami poznania ludzkiego i wiedzy oraz nad zagrożeniami kulturowym i moralnymi, będącymi konsekwencjami postępu naukowego i technicznego znalazła się w zbiorach szkiców Dialogi (1957), Wejście na orbitę (1962), Summa technologiae z r. 1964 (wyd. rozszerzone 1968).

W latach 60. Lem pisze o literaturze jako sposobie kreacji i poznania innej, alternatywnej rzeczywistości, polemizując z teorią literatury pięknej, zw. z nurtem strukturalno-semiotycznym (zob. prace zawarte w dziele Filozofia przypadku. Literatura w świetle empirii, 1968, wyd. zm. 1988; zbiory Fantastyka i futurologia (2 tomy, 1970) oraz Rozprawy i szkice (1975)). Równolegle powstają formy wypowiedzi literackiej o przekornym i humorystycznym charakterze (zbiory parodii i pastiszów Doskonała próżnia oraz Wielkość urojona z l. 1971 i 1973, omawiające nigdy nie napisane książki, które mimo to istnieją in potentia, mogą być pomyślane).

Można powiedzieć, że powieść science fiction stanowiła jedynie etap i jedną z wielu form, z których korzystał wciąż rozwijający nowe możliwości Pisarz. Lem wprowadził do powieści fantastyczno-naukowej nieobecną wcześniej problematykę, którą uzupełnił ożywiającym fabułę i narrację humorem (żart, groteska). Mimo to, pozostał wierny najważniejszej inspiracji, która wyraża się w pytaniu o wartość tego, co właściwe ludziom, a zarazem zmierza do konkluzji, że niezależnie od działań podejmowanych przez człowieka (technika, nauka, odkrycia, kreacja nowych światów), wzorem dlań pozostaną jego własne władze duchowe i jego natura, zatem on sam w swej istocie.

W związku z tą problematyką pozostaje cykl powieściowy Stanisława Lema Czas nieutracony (trzy części, 1955). Jego pierwsza część, Szpital Przemienienia jest próba metaforycznej diagnozy postaw intelektualistów w pierwszych latach II wojny światowej. Dzieło zostało zekranizowane w roku 1978, reżyserował E. Żebrowski. Autobiograficzny charakter ma eseistyczna opowieść Wysoki zamek z r. 1960 (wznowiona w r. 1975 wraz z Wierszami młodzieńczymi). Ze wspomnianą nieco wyżej Wielką Nagrodą Literatury Detektywistycznej wiążą się powieści łączące wątki science fiction z motywami sensacyjnym i kryminalnymi: Śledztwo (1959), Katar (1976), Wizja lokalna (1982) oraz wydane w r. 1987 Fiasko.

Stanisław Lem: wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic

Świat, który zniknął

Stanisław Herman Lem urodził się we Lwowie 12 lub 13 września 1921 roku. Akt urodzenia podaje 12 września, jednak Pisarz twierdził, że datę zmieniono o jeden dzień ze względu na przesąd o pechowej liczbie „13”. Był jedynym dzieckiem lekarza laryngologa Samuela Lema (Lehma, 1879-1954), i Sabiny Woller (1892-1979). Mieszkali we własnej, monumentalnej kamienicy przy ulicy Brajerowskiej 4 (obecnie Bohdana Łepickiego). Rodzice poznali się i zaręczyli jeszcze przed pierwszą wojną światową, jednak Samuel został powołany do armii austriackiej. Służył w korpusie medycznym w stopniu oberartza (odpowiednik porucznika, W. Orliński, Lem. Życie nie z tej ziemi , s. 48).

Po kapitulacji Przemyśla 23 marca 1915 roku Samuel Lehm trafił aż do rosyjskiego Turkiestanu; za honorową postawę Rosjanie pozwolili Austriakom zachować szable, przynajmniej do pierwszej za Przemyślem stacji kolejowej. (ibidem, s. 33). Po powrocie do Lwowa Lehmowi „udało się” jeszcze dostać Goldenes Verdienst Kreuz (austriacki Złoty Krzyż Zasługi). Wracając z niewoli, został pojmany przez bolszewików, życie uratował mu żydowski fryzjer, który strzygł i golił lokalnego komendanta Armii Czerwonej (ibidem, s. 33-34).

Po powrocie do ojczyzny, Samuel Lehm rozpoczął pracę jako asystent na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jana Kazimierza. Szybko stał się cenionym laryngologiem, mającym licznych pacjentów. Za młodu publikował w lwowskich gazetach i pismach własne wierze i prozę. Żona zajmowała się prowadzeniem domu, nie miała wyższego wykształcenia. Małżeństwo z młodszą o 13 lat dziewczyną bez studiów uchodziło za swoisty „mezalians” (W. Orliński, op.cit., s. 31-35). Syn Pisarza wspominał, że babcia olśniła [dziadka] urodą … Z czasem okazało się, że charakter miała trudny, dziadek sporo się z jej powodu nacierpiał (ibidem). Siostra Samuela, Berta Hescheles była matką Mariana Hemara (właśc. Jan Maria Hescheles) oraz bratową polsko-żydowskiego pisarza, tłumacza i krytyka literackiego Henryka Heschelesa, członka Rady Miasta Lwowa, prawnika z wykształcenia, legionisty, zamordowanego przez Niemców 1 lipca 1941 roku na dziedzińcu więzienia przy ul. Kazimierzowskiej we Lwowie (tzw. „Brygidki”).

Rodzinę Lemów można zaliczyć do patrycjatu. Byli ludźmi zamożnymi, posiadali dwie kamienice. Co ciekawe, mimo żydowskiego pochodzenia i uczęszczania na lekcje religii mojżeszowej, autor Bajek robotów twierdził po latach, że rodzice wychowywali go po katolicku, zaś ateizm deklarował ze względów moralnych. Określał się również jako agnostyk. Uczył się w II Państwowym Gimnazjum im. Karola Szajnochy we Lwowie. Prowadzone w okresie międzywojennym badania nad inteligencją uczniów wykazały, że był najinteligentniejszym dzieckiem w całej południowej Polsce (zatem w przybliżeniu całym dawnym zaborze austriackim, zob. S. Lem, Przypadek i ład, solaris.lem.pl). Przed wybuchem wojny zdążył jeszcze zdać maturę. W latach szkolnych jego ulubionymi lekturami były utwory klasyka polskiej noweli fantastycznej, piszącego w nurcie grozy Stefana Grabińskiego, pisarza fantastyczno-naukowego Władysława Jana Umińskiego, Juliusza Verne’a i Herberta George’a Wellsa. Młody Stanisław zamierzał rozpocząć studia politechniczne, a po ich ukończeniu zostać naukowcem. Maturę zdążył zdać „w ostatniej chwili”.

Pierwsze bombardowanie Lwowa rozpoczęło się 1 września, o 11.30: zginęły 83 osoby, rannych była setka. Lem wspominał: stałem na balkonie (…) widziałem jak naszą ulicą przejeżdżają furgony z górą trupów. (…) Pamiętam dygoczące od wstrząsów furgonu ciała, uda kobiet zabitych przez niemieckie bomby (za: W. Orliński, op.cit., s. 48-49). Mieszkanie w rodzinnej kamienicy szybko stało się umocnionym punktem obrony, Lemowie przenieśli się na Sykstuską (dziś Petra Doroszenki), do wuja ze strony matki. 8 września przestały pracować hydrofory, 14 września ustały dostawy gazu, a 20 września elektryczności. Rozpadło się państwo, panował chaos, któremu towarzyszyły grabieże i morderstwa. Stanisław Lem zapamiętał ostatnie zakupy: Ojciec przytomnie zaprowadził mnie do sklepu przy placu Smolki, który (…) został już obrabowany, ale właściciel wyciągnął jeszcze z jakiegoś zakamarka płaszcz w pepitkę. To było bardzo mądre posunięcie, bo potem już niczego porządnego nie można było kupić (W. Orliński, op.cit., s. 50). 18 września na przedpolach Lwowa pojawiły się oddziały radzieckie. Dalsza obrona miasta – z jednej strony przed niemiecką dywizją górską, piechotą zmotoryzowaną i potężnym lotnictwem, z drugiej przed kawalerią i czołgami Armii Czerwonej była pozbawiona sensu. Lwów skapitulował 22 września, poddając się Sowietom (dramatyczne – jak miało się okazać – konsekwencje spotkały oficerów, którzy dostali się do niewoli). Pisarz wspominał: [czerwonoarmiści] kazali naszym zdjąć pasy, zostawić jaszcze [czyli wozy do przewozu amunicji do dział - R.M.], armaty i koniec, i iść sobie. To było straszne, widzieć jak Polska upada. (…) Straszniejsze niż przegrana bitwa, gdyż wszystko odbywało się w jakiejś cmentarnej ciszy [ustały odgłosy wojny do których Lwowianie zdążyli się „przyzwyczaić” przez równo trzy tygodnie], staliśmy wszyscy w milczeniu i płakali. Ja także (…) (za: W. Orliński, op.cit., s. 51).

Dwa socjalizmy

Po zajęciu i aneksji Lwowa przez ZSRR, Stanisław Lem rozpoczął w roku 1940 studia lekarskie na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Lwowskiego, przekształconym niebawem wzorem radzieckim w samodzielny Instytut Medyczny (obecnie Lwowski Narodowy Instytut Medyczny im. Daniela Halickiego). Mimo zdanego egzaminu wstępnego, nie mógł rozpocząć studiów politechnicznych ze względu na niewłaściwe w ustroju bolszewickim pochodzenie społeczne (średnia burżuazja). Rozpoczęcie studiów medycznych było możliwe nie tyle dzięki wiedzy i wynikom w nauce, co znajomościom i kontaktom Samuela Lehma. Status studenta pozwalał uniknąć poboru do Armii Czerwonej.

Naukę na Wydziale Medycznym przerwały niebawem szybkie postępy armii niemieckiej, która w czerwcu 1941 roku zaatakowała ZSRR. Po zajęciu Lwowa, Niemcy zamknęli wszystkie uczelnie, a SS i Gestapo niezwłocznie rozpoczęły eksterminację ludności żydowskiej (m.in. Einsatzgruppen), grabież mienia i organizację getta. Rodzina Lemów uniknęła osadzenia w „dzielnicy żydowskiej” dzięki fałszywym dokumentom. Stanisław zdobył pracę spawacza i pomocnika mechanika w warsztatach (zwanych wtedy garażami) niemieckiego przedsiębiorstwa Roshstofferfassung, zajmującego się odzyskiem metali ze zniszczonego sprzętu wojskowego (np. samolotów). Współpracował z polskim ruchem oporu, przekazując w l. 1941-42 wykradzione podczas pracy amunicję i materiały wybuchowe pochodzące ze zniszczonego uzbrojenia. Co ciekawe, starał się również zaangażować w skierowaną do żołnierzy niemieckich Akcję N, jednakże przeszkodą okazała się niewystarczająca znajomość języka (celem akcji było przygotowywanie fałszywych czasopism i ulotek kolportowanych wśród na froncie wschodnim, które krytykowały NSDAP i Hitlera, sugerując istnienie rozwiniętego ruchu opozycyjnego w Wehrmachcie). Rohstofferfassun zostało sportretowane w Czasie nieutraconym (zob. o wiedzy Żydów lwowskich o niemieckim ludobójstwie dokonywanym w Generalnym Gubernatorstwie i sytuacji w poszczególnych gettach: W. Orliński, op.cit., s. 84 i n.). Nie wiemy, czy Lem uciekł ze swego miejsca pracy, unikając wywózki do obozu śmierci, jednak ukrywał się jako Ormianin Jan Donabidowicz (wybór takiej narodowości był, jak się zdaje, remedium na śmiertelnie niebezpieczny „niearyjski wygląd”). W okresie ukrywania się przebywał nielegalnie m.in. u państwa Podłuskich na ul. Zielnej. Właśnie wtedy – w atmosferze strachu i wszechobecnej śmierci powstawał Człowiek z Marsa (W. Orliński, op.cit., s. 87-88). Wpływ na pierwszą powieść i zainteresowanie się fantastyką w ogóle miały lektury, np. niemieckie przekłady amerykańskich pisarzy publikujących w piśmie Amazing Science Fiction Hugo Gernsbach (ibidem s. 89). W roku 1943 konieczna okazała się kolejna zmiana dokumentów i adresu, tym razem ze względu na obawę przed represjami (zapewne rozstrzelaniem na miejscu albo po wyroku sądu doraźnego gestapo) za ukrywanie na poddaszu kolegi narodowości żydowskiej. Wyparcie Niemców ze Lwowa w roku 1944 pozwoliło na kontynuację studiów lekarskich.

W roku 1972 Lem stwierdzi, że z wyjątkiem rodziców, całą rodzinę Niemcy wybili, w kolejnych listach pojawiało się coraz więcej szczegółów z lat okupacji. Wspomnienia z lat 1939-1945 zostały streszczone w Edenie, np. scena wynoszenia rozkładających się, cuchnących ciał z przedziwnego lochu, powstałego wskutek uderzenia rakiety to ukryte za fantastyczną dekoracją i rekwizytami wspomnienie Pisarza, zapędzonego do wynoszenia zwłok przez kolaborujących z Niemcami banderowców. Inny opis pokazuje Kortumową Górę pod Lwowem w roku 1942 lub 1943. Wypływał z niej strumień „wodnistej cieczy” pochodzącej z rozkładających się ciał, tak jak w Edenie (W. Orliński, op.cit., s. 182-183).

Po radzieckim wyzwoleniu

W lipcu 1945 roku rodzina Lemów opuściła Lwów w ramach tzw. akcji repatriacyjnej. Osiedlili się w Krakowie Wojna, okupacja i nastanie władzy sowieckiej spowodowały utratę całego majątku. Liczący wtedy już siedemdziesiąt lat Samuel Lehm nie mógł prowadzić prywatnej praktyki laryngologicznej, tym samym był zmuszony do rozpoczęcia pracy w szpitalu. Stanisław pomagał finansowo rodzinie, publikując swe pierwsze utwory w prasie, jednak nie traktował jeszcze pióra jako poważnego, a tym bardziej głównego zajęcia. Położenie materialne Lemów było tak złe, że przyszły autor Cyberiady planował rozpoczęcie pracy sprawcza. Sprzeciwił się temu ojciec. Przerwane w roku 1941 studia medyczne Stanisław wznowił na Uniwersytecie Jagiellońskim, rozpoczynając od trzeciego roku. Otrzymał absolutorium, przez miesiąc odbywał praktykę na oddziale położniczym. Odebrał ponad 20 porodów, asystował również przy cesarskim cięciu. Krew i ludzka fizjologia (zapewne budzące wspomnienia mordów i pogromów) oraz widmo służby wojskowej (kierowano do niej absolwentów studiów lekarskich), sprawiły, że nie przystąpił do końcowych egzaminów, a w konsekwencji nie otrzymał dyplomu.

Jeszcze jako student publikował pierwsze opowiadania o tematyce okupacyjnej i wojennej ukazujące się w l. 1946-48 na łamach wydawanej w Łodzi „Kuźnicy”, w katowickiej „Odrze”, „Żołnierzu Polskim” oraz w „Co Tydzień Powieść”. Pierwsze opowiadania fantastyczne ukazały się w „Tygodniku Powszechnym” (Dzieje jednego odkrycia, Obcy, Ogród ciemności”). W tymże piśmie drukowano w l. 1946-48 poezje Lema (cześć przedrukowano w r. 1975 w książce Wysoki Zamek. Wiersze młodzieńcze). W roku 1946 na łamach „Nowego Świata Przygód” (nr 1 z 29 marca) ukazał się pierwszy odcinek noweli fantastyczno-naukowej powstałej jeszcze za okupacji Człowiek z Marsa (wydanie samodzielne w r. 1994). Znajomość z Wisławą Szymborską pozwoliła na publikowanie fraszek w ukazującym się na Górnym Śląsku w l. 1946-58 piśmie humorystycznym „Kocynder”. W roku 1948, na ostatnim roku studiów medycznych, Stanisław Lem ukończył swa pierwszą powieść – Szpital przemienienia. Dzieło nie mogło ukazać się przez kilka lat, gdyż redakcja ściśle związanego z PZPR wydawnictwa Książka i Wiedza domagała się stworzenia trylogii, skonstruowanej zgodnie z kanonem socrealizmu, przede wszystkim równoważącej pesymizm pierwszej części poświęconej eksterminacji chorych umysłowo przez NSDAP i lekarzy SS. Trzy części Lem ukończył w roku 1950, ukazały się pięć lat później w Wydawnictwie Literackim jako Czas nieutracony. Samodzielne, pozbawione ingerencji z czasów stalinizmu wydanie Szpitala przemienienia trafiło do księgarń dopiero w roku 1975. W późniejszych latach Pisarz sprzeciwiał się wznawianiu całości Czasu nieutraconego, pozwalając jedynie na druk pojedynczego rozdziału z dwóch narzuconych przez wydawnictwo części (Wśród umarłych oraz Powrót) w zbiorze Lata czterdzieste. Dyktanda (2005).

W roku 1948 Lem został młodszym asystentem w Konserwatorium Naukoznawczym Asystentów UJ. Prowadził je filozof i psycholog doktor Mieczysław Choynowski. Choynowski co prawda mocno skrytykował powstałą jeszcze we Lwowie pracę Teoria pracy mózgu, jednak zwrócił uwagę Pisarza na cenną literaturę naukowa, zwłaszcza z dziedziny cybernetyki, docierającą do kraju w darach z zagranicy (m.in. Cybernetics or Control and Communicatio in the Animal and the Machine Norberta Wienera oraz A Mathematical Theory of Communication Claude’a Elwooda Shannona). Właśnie te książki motywowały Lema do intensywnej nauki angielskiego, z początku czytał je po nocach ze słownikiem w ręku.

Oprócz tego, autor Bajek robotów pisał pod pseudonimem recenzje książek naukowych i prowadził przegląd prasy w wydawanym przez Konserwatorium doktora Choynowskiego miesięczniku „Życie Nauki”. Skandalem okazała się krytyka poglądów popieranego przez ZSRR i samego Stalina Trofima Łysenki czyli tzw. łysenkizmu, a zwłaszcza teorii zaprzeczającej istnieniu genów (a zatem negującej wartość ówczesnych osiągnięć biologów „burżuazyjnych”). Już w roku 1950 władze komunistyczne poleciły likwidację Konserwatorium i przeniesienie redakcji „Życia Nauki” do stolicy. Pozbawiony dyplomu i formalnego wyższego wykształcenia Pisarz został bez stałej pracy i bez środków do życia.

Nowy zawód

W roku 1950, bawiąc w Zakopanem, Stanisław Lem spotkał przypadkiem prezesa Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik Jerzego Pańskiego. Rozmawiali o braku polskiej literatury fantastyczno-naukowej. Właśnie za namową Pańskiego, szybko przystąpił do pisania powieści Astronauci, wydanej już w roku 1951. Debiut okazał się bestsellerem, wiele razy dodrukowywanym, a Autora przyjęto do Związku Literatów Polskich. W roku 1951 ukazała się napisana wraz z Romanem Hussarskim na konkurs organizowany przez „Czytelnika” socrealistyczna sztuka Jacht „Paradise”. Jej zadaniem było napiętnowanie imperializmu amerykańskiego. W roku 1954 do księgarń trafia zbiór Sezam i inne opowiadania, w którym znalazły się m.in. pierwsze utwory powiązane z cyklem Dzienników gwiazdowych. Rok później ukazuje się utopijna powieść o locie do lezącego najbliżej Ziemi układu gwiazd Alfa Centauri Obłok Magellana. Oczywiście poszczególne utwory były pisane zgodnie z regułami socrealizmu, a zapotrzebowanie na nie było tym większe, że rozpoczynała się radziecko-amerykańska rywalizacja o podbój kosmosu. Lem volens nolens pisał, tak jak tego wymagał wydawca i cenzura, w przeciwnym razie znalazłby się w nędzy. Badacze dostrzegają w jego utworach z czasów polskiego stalinizmu również pewną fascynację komunizmem (może jako chroniącym przed nazizmem i eksterminacją Żydów?). Trudno mówić wyłącznie o naiwności politycznej Pisarza, który patrzył na rzeczywistość dość pragmatycznie i utylitarnie: w roku 1940 mógł przynajmniej uczyć się na radzieckim uniwersytecie, w latach 1941-44 walczył o przetrwanie. Rozczarowanie ideologią przyszło jednak szybko, a Lem zaczął wstydzić się swych „zaangażowanych” utworów, przez wiele lat nie pozwalając na wznowienia.

W lutym roku 1954 pojął za żonę lekarkę radiologa Barbarę Leśniak, którą poznał w roku 1949 lub 1950. Z początku mieszkał z ojcem i matką w jednej izbie przy ulicy Śląskiej, dzieląc pokój z rodziną znajomej ze Lwowa. Gdy w roku 1954 zmarł Samuel Lem, wdowa z synem przenieśli się do dwupokojowego mieszkania przy Bonerowskiej 5. Kilka miesięcy po ślubie dołączyła do nich Barbara. Gdy zmarł jej ojciec, konieczne okazało się sprowadzenie do Krakowa mieszkającej w Bytomiu wdowy. By uzyskać meldunek – warunek legalnego pobytu w mieście – Lemowie zostali członkami spółdzielni mieszkaniowej. W roku 1958 przeprowadzili się do jednorodzinnego domu przy ulicy Narvik w Borku Falęckim (Kliny Borkowskie w dzielnicy Swoszowice). Sabina Lem pozostała na Bonerowskiej. Pisarz długo oponował wobec przeprowadzki, godząc się na zmianę lokum dopiero, gdy za honoraria udało się kupić pierwszy samochód. Brak dewiz nie pozwolił na zakup oferowanego przez PKO za 1950 $ samochodu Simca Aronde, trzeba było zadowolić się dostępnym za złotówki poprzednikiem Trabanta, małolitrażowym AWZ P70 Zwickau. Mimo to, własne auto pozwalało na w miarę swobodny dojazd do oddalonego o ponad 10 kilometrów centrum miasta (Borek Falęcki był wtedy dzielnicą zakładaną „na surowym korzeniu”, rozmaite perypetie, m.in. próby handlowania towarami z Niemiec, opisuje W. Orliński, op.cit., s. 170 i n.).

Lem kupił ostatni dostępny dom na spółdzielczym osiedlu, leżący najniżej, tym samym narażony na podtopienia i wilgoć. Budynek wzniesiono wbrew podstawowym zasadom sztuki budowlanej, przede wszystkim nie zaizolowano fundamentów. Nabytek stał się studnią bez dna, wymagającą ciągłych napraw. Mimo to, niefortunnemu kupcowi nie brakło humoru. Pisał w jednym z listów, że rzeczoznawcy orzekli, że domek rozpaść się musi (…) a to spożyty przez grzyba, który ze stojących w Głębokiej Wodzie fundamentów, jako palma lelijowa [kurpiowska palma wielkanocna wielkich rozmiarów? – R.M.] wnet w górę wystrzeli. Radzą domek opchnąć, ale nie ma komu i kupić sobie mieszkanie (…) ale nie ma za co. "Pociechą" było pozostałe po wypompowaniu wody źródełko, które utworzyło się, szemrząc cicho, ukojnie, w piwnicy (cyt. za: W. Orliński, op.cit. s. 173).

Roboty, rakiety i Władysław Gomułka

Dojście do władzy Chruszczow i jego referat na XX zjeździe KPZR doprowadziło do odwilży, której przejawem był „polski październik”. Zelżała cenzura, władze odeszły od kanonów socrealizmu. Dotychczasowa twórczość Lema była swoistym szukaniem drogi czy próbą dostosowania się do panujących warunków, by zapewnić rodzinie źródło utrzymania. Okres po roku 1956 to czas rozkwitu bardzo zróżnicowanych form beletrystyki oraz prozy dyskursywnej, nastaje również oczekiwana przez wiele lat stabilizacja życiowa i finansowa. Rozpoczyna się międzynarodowa kariera Stanisława Lema jako twórcy fantastyki naukowej, wpierw tłumaczonych jedynie na języki krajów bloku radzieckiego.

W roku 1957 ukazuje się pierwsza w Polsce popularna monografia o cybernetyce. Są to odwołujące się do tradycji Sokratesa i Platona Dialogi, w których Lem przeprowadza m.in. analizę mechanizmów społecznych kształtowanych przez scentralizowany system ekonomiczny i polityczny (nietrudno dostrzec tu leninowski centralizm demokratyczny i gospodarkę rozdzielczo-nakazową). Właśnie Dialogi otwierają obszerny, wartościowy nurt eseistyki naukowej autora Cyberiady. Równocześnie wychodzą trzy nowe podróże znanego już części czytelników z Sezamu  Ijona Tichego, umieszczone w groteskowych i satyrycznych zarazem Dziennikach gwiazdowych. Powrotem do tematyki dalekich wypraw kosmicznych była wyznaczająca początek dojrzałości twórczej Lema powieść Eden z roku 1959, pierwszy utwór, który znalazł się w światowym kanonie science-fiction. W tym samym roku wychodzi Śledztwo. Tytuł sugeruje kryminał, lecz w rzeczywistości mamy do czynienia z zagadką fantastyczno-naukową, odwołującą się do wpisanej w strukturę świata przypadkowości. W roku 1959 debiutuje również Pilot Pirx (zbiór opowiadań Inwazja z Aldebarana, w którym znalazły się m.in. pierwsze nowele z cyklu Opowieści o pilocie Pirxie; styl tytułowej groteski przypomina wydane w tym samym roku Wesele w Atomicach Mrożka). W roku 1961 ukazuje się uznawana przez krytyków i badaczy za jedno z największych jeśli nie największe osiągnięcie Lema Solaris a także Powrót z gwiazd oraz groteskowy Pamiętnik znaleziony w wannie (podróż bohatera po Gmachu – metaforze niepoznawalnej rzeczywistości, nasuwa na myśl Proces, Zamek  i inne dzieła Franza Kafki).

Stale ukazują się eseje oraz felietony literackie i popularnonaukowe. Pisarz współpracuje m.in. z „Nową Kulturą”, „Życiem Literackim”, „Twórczością”, „Przekrojem” oraz popularyzującymi wiadomości z rozmaitych dziedzin wiedzy „Problemami”. Niektóre teksty będą wydrukowane w roku 1962 w zbiorze Wejście na orbitę – pierwszej nieprozatorskiej książce Lema. Niewiele potem Autor przygotowuje dla Telewizji Polskiej scenariusze humorystycznych widowisk oraz filmu w reżyserii Józefa Słotwińskiego Przygody profesora Tarantogi. Ukazuje się również zbiór Noc księżycowa, w którym znalazły się m.in. cztery scenariusze przedstawień z profesorem Trantogą w roli głównej. W roku 1964 odbywa się premiera trzech ważnych i słynnych dzieł: powieści hard science-fiction Niezwyciężony, zbioru baśniowo-groteskowych opowiadań wzorowanych na bajkach ludowych Bajki robotów oraz zbioru filozoficzno-futurologicznych esejów Summa technologiae.

Sam Lem za swe największe osiągnięcie uważał wydaną w roku 1965 Cyberiadę - cykl opowieści o przygodach robotów-konstruktorów Trurla i Klapaucjusza, rozpoczęty od trzech opowiadań w Bajkach robotów, kontynuowany w zbiorach Polowanie (1965), Bezsenność (1971), Maska z r. 1976 oraz wydana trzy lata później Powtórka. Zwraca uwagę niespotykany wcześniej efekt literacki, uzyskany dzięki połączeniu konwencji gawędy szlacheckiej z czasów staropolskich z opowieścią fantastycznonaukową o cechach techniczno-kosmicznych, w stylu poematu heroikomicznego, eposu i powiastki filozoficznej.

W roku 1966 ukazuje się autobiograficzny Wysoki Zamek, opowiadający w formie zwierzeń z pamiętnika o dzieciństwie i młodości spędzonej w rodzinnym Lwowie. Wspomnieniom towarzyszą rozmyślania o Absolucie i teoriach matematycznych. Warto pamiętać, że Wysoki zamek był jedną z pierwszych opublikowanych w Polsce komunistycznej książek o Lwowie z czasów II Rzeczypospolitej. Lem do śmierci określał to miasto swą ojczyzną, deklarował, że lwowianinem będzie zawsze, jednak po wyjeździe w roku 1945 nigdy nie odwiedził miasta swych narodzin. Być może zdecydowała o tym pamięć o Holokauście i okupacyjnym terrorze.

Dwa lata później do księgarń trafiają zebrane w jeden tom Opowieści o pilocie Pirxie i publikowane po raz pierwszy opowiadania Rozprawa. W tym samym czasie ukazuje się również powieść Głos Pana, natomiast czasopismo „Film” publikuje scenariusz do reżyserowanego przez Andrzeja Wajdę filmu Przekładaniec z Bogumiłem Kobielą w roli głównej.

Utwory Stanisława Lema cieszyły się wielką popularnością w ZSSR. Już w l. 60 spotkania autorskie w audytoriach uniwersytetów organizowali np. kosmonauci Konstantin Fieoktistow i Boris Jegorow. Zafascynowany jego twórczością był również Sergiej Korolow. W Polsce sprzedano ponad 5 mln. egzemplarzy książek Lema, w Niemczech 7,5 mln, zaś w ZSRR co najmniej 6 milionów. W latach 70. większość dzieł Stanisława Lema została przełożona na angielski. Do doskonałych recenzji przyczyniły się przede wszystkim kongenialne tłumaczenia Michaela Kandela.

Science-fiction w Polsce Gierka

Światowa sława i stabilizacja finansowa pozwoliły na powrót do dawnych zainteresowań twórczych, związanych między innymi z Konserwatorium doktora Choynowskiego. Formy beletrystyczne schodzą poniekąd w cień, a ich miejsce zajmują rozważania filozoficzne i eseje naukowe, np. Filozofia przypadku (1968) oraz zajmująca się m.in. twórczością pisarzy anglosaskich monografia Fantastyka i futurologia (1970), zawierająca też autointerpretacje. Do nurtu fantastyki socjologicznej należy opublikowane w zbiorze Bezsenność (1971) opowiadanie Kongres futurologiczny, alegoria inżynierii społecznej i manipulacji poprzez fałszowanie rzeczywistości, dzięki czemu mogą trwać niewolące ludzi mechanizmy i struktury władzy.

Autor Solaris stale poszukiwał nowej formy, która łączyłaby wykład naukowy i rozważania filozoficzne z fantastyczną teorią. Rezultatem były zbiory Doskonała próżnia (1971) i Wielkość urojona (1973). Oba zaskoczyły czytelników i krytyków. Zbiór z roku 1971 to głownie recenzje nieistniejących książek oraz fikcyjny wykład laureata Nagrody Nobla Nowa Kosmogonia, przedstawiający Kosmos jako grę rozwiniętych cywilizacji (hipoteza mająca wyjaśniać problem tzw. Milczenia Wszechświata). Zbiór z roku 1973 składa się ze wstępów do nigdy niepowstałych dzieł, powtarzają się w nim najważniejsze dla Autora pytania (np. w dwóch wykładach inteligentnego komputera o ewolucji rozumu i perspektywach dalszego rozwoju rodzaju ludzkiego składających się na utwór Golem XIV). O zainteresowaniu myślą Lema nie tylko w kręgach fascynujących się techniką i kosmosem świadczy np. to, że na początku lat 70. Karol Wojtyła zaprosił go do rezydencji arcybiskupiej z odczytem o przyszłości cywilizacji w perspektywie rozpoczynającego się w r. 1973 kryzysu naftowego, który szybko dał się odczuć w państwach RWPG.

W roku 1975 ukazuje się kolejna edycja esejów zatytułowana Rozprawy i szkice. Znalazły się w niej m.in. głosy Autora w debatach na Filozofią przypadku i Summa technologiae, publikowane wcześniej w „Pamiętniku Literackim” i „Studiach Filozoficznych”. W konwencji prozy detektywistycznej utrzymane są dotyczące losowości zdarzeń i przypadku powieści Katar i Śledztwo, obie z roku 1976. W tym samym czasie ukazuje się zbiór opowiadań Maska. Tytułowy utwór o inteligentnej i zabójczej maszynie uchodzi za jedno z najlepszych opowiadań Pisarza, zaś Sto trzydzieści siedem sekund z zadziwiającą trafnością przewiduje światową rewolucję komputerową, w tym pojawienie się oprogramowania DTP (desktop publishing) oraz sieci Internet.

Co prawda w utworach z czasów PRL widać zakamuflowaną (często dość słabo) krytykę rządów PZPR i realnego socjalizmu narzuconego przez Związek Radziecki, jednak Lem z zasady unikał angażowania się w sprawy polityczne, nigdy nie należał do żadnej organizacji oprócz wspomnianego ZLP. Gdy do władzy doszedł Edward Gierek, dom na Klinach odwiedził kierujący resortem spraw wewnętrznych generał MO Franciszek Szlachcic, jednak próby zachęcenia Twórcy do wyrażenia poparcia dla nowej – kierującej się na technokrację i przyspieszoną modernizację – ekipy spaliły na panewce. Co gorsza, w roku 1976 Lem zdecydował się na podpisanie protestu przeciwko umieszczeniu w Konstytucji PRL zapisów o przewodniej roli PZPR i nienaruszalnym sojuszu i przyjaźni z ZSRR. Warto w tym miejscu dodać, że pod koniec lat 70., w obliczu coraz bardziej widocznego (np. paraliżująca kraj „Zima stulecia”) kryzysu gospodarczego i nieudolności administracji, Autor przygotował pesymistyczną (czy może realistyczną?) analizę sytuacji społecznej i politycznej PRL Prognozy Chochoła. Tekst powstał dla założonego w l. 1975/76 przez Zdzisława Najdera Polskiego Porozumienia Niepodległościowego, niebawem opublikowała go pod pseudonimem emigracyjna „Kultura”.

Mimo złej opinii o amerykańskiej fantastyce naukowej, Lem został w roku 1973 członkiem honorowym z prawem głosu stowarzyszenia Science Fiction Writers of America. Członkostwo takie nadawano pisarzom, którzy nie spełniali wymogów uzyskania statusu członka zwyczajnego (w tym wypadku: brak publikacji w USA). Gdy na rynek amerykański trafiła pierwsza książka Lema, członkostwo honorowe zostało zawieszone, jednak nie ze względu na krytyczne wypowiedzi o amerykańskiej science fiction. Była to standardowa procedura. Zaproszenie do zostania członkiem zwyczajnym SFWA wystosowało w roku 1976, jednak Autor odrzucił je. W latach 70 powstawały też paranoiczne donosy na Lema kierowane do FBI przez Philipa Dicka, twierdzącego, że w rzeczywistości L.E.M. to „pozbawiona twarzy” grupa, mająca infiltrować amerykańską science fiction, działająca w Krakowie pod egidą służb komunistycznych (zob. W. Orliński, op.cit., s. 341).

W roku 1978 rozpoczęła się budowa większego domu, również przy ulicy Narvik, wśród starych, zaprzyjaźnionych sąsiadów. W nowym budynku znalazł się obszerny gabinet i inne udogodnienia, pozwalające m.in. na wygodniejsze przechowywanie ogromnych zbiorów książek, czasopism, gazet i przeróżnych zapisków. Uzyskanie pozwolenia na dodatkowy metraż stało się możliwe dzięki zakwalifikowaniu pracy literackiej jako chałupnictwa (prawo budowlane wprowadzało limity maksymalnej powierzchni domów). W tym samym czasie Lem wystosował dwa listy do Wydziału Kultury KC PZPR, w których protestował przeciwko przetrzymywaniu, otwieraniu i zaginięciom korespondencji, którą prowadził prywatnie ze swymi zagranicznymi agentami literackimi i firmami wydawniczymi. W roku 1982 ukazała się powieść Wizja lokalna, ukazująca względność potencjalnych opisów rzeczywistości oraz przeświadczenie Autora o niemożliwości zbudowania doskonałego ustroju społecznego.

Emigracja za zgodą władz

O ile wiemy, po raz pierwszy Pisarz myślał o opuszczeniu Polski w związku z antyżydowską nagonką w marcu roku 1968. Zrezygnował z wyjazdu ze względu na narodziny syna Tomasza, a co za tym idzie perspektywę rozpoczynania życia na nowo z kilkumiesięcznym dzieckiem na ręku.

Zamiar natychmiastowego opuszczenia PRL Lem podjął tuż po 13 grudnia 1981, jednak zamknięcie granic sprawiło, że okazało się to niemożliwe. Biografowie wskazują na kilka motywów: cenzurę, izolację od literatury zza żelaznej kurtyny, coraz to bardziej dające się we znaki jeszcze od połowy lat 70. niedobory i braki na rynku oraz niepewność o przyszłość syna. Paszport udało się otrzymać w roku 1982, a to dzięki rocznemu stypendium na pobyt w Instytucie Studiów Zaawansowanych w Zachodnim Berlinie (Wissenschaftskolleg zu Berlin). Pisarz wyjechał bez zwłoki, jeszcze w tym samym roku, jednak nie mógł sprowadzić do siebie rodziny, podlegał też „krajowym” ograniczeniom swobody pracy pisarskiej. Zdecydował się na powrót do PRL, obawiając się, że krytyka władz doprowadzi do pozbawienia prawa do przyjazdu do kraju, a rodzina nie będzie mogła opuścić granic Polski. Emigracja stała się po raz kolejny możliwa w roku 1983, tym razem dzięki zaproszeniu Austriackiego Związku Pisarzy. Polska administracja – być może ze względu na neutralny status Austrii – przyznała paszporty całej rodzinie. Przez kilka miesięcy Lemowie mieszkali w Berlinie Zachodnim, oczekując na otrzymanie wiz austriackich. Po przeprowadzce do dawnej stolicy Habsburgów zamieszkali w kamienicy położonej w czwartej dzielnicy miasta. Po kilku latach przeprowadzili się do niewielkiego domu przy Geneegasse w leżącej na zachodzie Wiednia dzielnicy Heitzing.

W latach 1983-1988 trwała współpraca z „Kulturą” paryską. Lem zamieszczał w niej publicystykę pod pseudonimem „P. Znawca”. Nigdy nie zerwał kontaktu z Polską, dbał też o legalność swego pobytu w Austrii. W kraju ukazały się kontynuujące tematy z Doskonałej próżni zbiory szkiców Prowokacja (1984) oraz Biblioteka XXI wieku (1986). Znalazły się w nich recenzje dzieł bardzo poważnych, np. historii ludobójstwa III Rzeszy. W roku 1987 ukazuje się powieść Pokój na ziemi, w której Ijon Tichy rusza na Księżyc, by sprawdzić postępy wyścigu zbrojeń, przeniesionego tam mocą arbitralnych decyzji wielkich mocarstw.

Mimo poprawy sytuacji politycznej, począwszy od zawieszenia a wkrótce zniesienia stanu wojennego, Pisarz nie był zainteresowany powrotem do PRL, tłumacząc to złą sytuacją geopolityczną Polski. Nie przeszkadzało mu to narzekać – nie bez racji – na Wiedeń i Austriaków. Na emigracji przeszedł kilka poważnych operacji (pokrytych ze względu na brak ubezpieczenia z honorariów autorskich i oszczędności), cierpiał również na depresję.

W krainie naśladowczej modernizacji

Powrót z Austrii nastąpił w roku 1988. Rodzina Lemów zamieszkała w nowym, o wiele większym od domku na Klinach, komfortowym domu w Borku Fałęckim. Niewiele wcześniej, bo w roku 1987 do księgarń trafiła ostatnia powieść, poświęcone pionierskiej podróży do innej gwiazdy i próbom kontaktu z obcą cywilizacją Fiasko. Dwa lata później, autor Solaris zadeklarował porzucenie beletrystyki. W kolejnych latach ukazało się jedynie nieco krótkich opowiadań, m.in. w polskiej edycji „Playboya” i antologii Zagadka. Opowiadania (1995).

Stanisław Lem zajmował się już przede wszystkim felietonami i futurologią, wiele uwagi poświęcił krytyce literackiej. Chętnie komentował bieżące wydarzenia polityczne i społeczne. W roku 1992 na łamach „Odry” zaczęto drukować felietony z cyklu Rozważania sylwiczne (większość wydano w dwóch tomach Sex Wars (1996, 2004) i Dylematach (2003)). W roku 1992 rozpoczął się też druk felietonów w „Tygodniku Powszechnym” (cykl Świat według Lema). Publicystyka autora Bajek robotów jest zdecydowanie krytyczna wobec kultury masowej, nie brak ubolewań nad wpływem komercjalizacji, która schlebia najprostszym, najmniej wyrobionym gustom. Pesymistycznej oceny doczekał się też postęp cywilizacji technicznej, w tym budzącej tak wielki zachwyt w krajach postkomunistycznych komputeryzacji. W roku 1993 rozpoczęła się publikacja esejów naukowych w polskiej edycji pisma „PC Magazine”, wydanych w zbiorach Tajemnica chińskiego pokoju z r. 1996 i Bomba megabitowa (1999). W tym samym czasie ukazał się zbiór opowiadań Pożytek ze smoka. Tytułowy tekst powstał jeszcze w roku 1983, stanowił satyrę polityczną na pomoc gospodarczą dla rozsypującej się już gospodarki radzieckiej. W roku 2000 do księgarń trafia Przekładaniec – tom zawierający wszystkie wydane przez Pisarza scenariusze filmów, widowisk telewizyjnych i słuchowisk, m.in. niepublikowane wcześniej scenariusze filmowych wersji Pamiętnika znalezionego w wannie oraz Kataru (napisane jeszcze w l. 70 z Janem Józefem Szczepańskim). W tym samym czasie wychodzi ostatnia książka eseistyczna: nawiązujące do Dialogów  i Summa technologiae Objawienie. Widać w nim niepokój Twórcy - należącego przecież do pokolenia nowoczesności - związany z rozpowszechnianiem się idei postmodernistycznych, wpływających m.in. na filozofię nauki (relatywizm poznawczy, irracjonalizm, wiedza jako narzędzie władzy itp.). W roku 2002 ukazuje się zbiór korespondencji do rozmaitych adresatów, m.in. Szymona Kobylińskiego i Antoniego Słonimskiego Listy albo opór materii w opracowaniu Jerzego Jarzębskiego. Trzy lata później do druku trafia trzydziesty trzeci, ostatni tom dzieł zebranych, również pod redakcją Jastrzębskiego.

Na początku lat 90. agent literacki Lema, Austriak Franz Rottensteiner, powiadomił go o zamiarze przekazania ich obszernej korespondencji prowadzonej od lat 70. do Ossolineum, Pisarz wytoczył powództwo, domagając się wysokiego odszkodowania. Proces co prawda przegrał, ale zdołał zapobiec przekazaniu listów.

W starszym wieku Lem zachorował na cukrzycę, jednak nie chciał zrezygnować z tak lubianych słodyczy (przez lata po kryjomu kupował ciastka, które zjadał w garażu, a papierki wrzucał za szafę). Chętnie pijał likiery i gin (upodobanie do tego trunku widać np. w listach do Sławomira Mrożka). Aż do lat 80. palił papierosy, jednak tylko mentolowe. Dopóki w końcu lat 60. kardiolog nie zabronił nadmiernego wysiłku fizycznego, Lem co roku wyjeżdżał z żoną do Zakopanego na narty. W lecie gościł w tamtejszym Domu Literatów „Astoria”, tworząc wiele słynnych dzieł.

Już w młodości fascynowały go samochody, zwłaszcza luksusowe wozy z Niemiec. Prawo jazdy zdobył jeszcze w roku 1939. W PRL jeździł AWZ P70 (z konieczności), dwoma Wartburgami, w tym majestatycznym Wartburgiem 1000 z pełnym wyposażeniem (wersja luksusowa), Fiatem 1800, Fiatem 125p („Duży Fiat”), Mercedesem W114 („Strich-Acht”, w Polsce znany jako „przejściówka” albo „puchacz”). Ostatnim samochodem i zapewne spełnieniem marzeń był kupiony w Berlinie Zachodnim w roku 1979 luksusowy Mercedes W126 (SE 280, klasa S). Chętnie wyprzedał, lubił się ścigać spod świateł, zawsze prowadził z temperamentem, pewnego razu przeraził się, że kogoś potrącił (okazało się że stuknął w słupek lub coś podobnego). Zainteresowania techniczne i znajomość budowy samochodów pozwalały na samodzielne naprawy, przynajmniej te prostsze.

Lem cenił poezje Leśmiana, jazz i muzykę klasyczną (np. symfonie Beethovena). Jako ulubioną lekturę wskazywał Trylogię (ale tylko fragmenty, które oceniał jako najlepsze). Znał łacinę, angielski, francuski, niemiecki, ukraiński i rosyjski. Przez całe życie korzystał z maszyny do pisania, dopóki mógł stronił od komputerów. Pod koniec lat 80 zdecydował się na „kompromisowe” rozwiązanie czyli maszynę elektryczną. Jedyną firmą, która polskie oferowała czcionki było wschodnioniemieckie przedsiębiorstwo Robotron. Upadło ono wraz ze zjednoczeniem Niemiec, a korzystanie z maszyny szybko stało się niemożliwe ze względu na brak odpowiedniej taśmy z tuszem.

Pod koniec życia autor Cyberiady nie był już w stanie pisać na maszynie, teksty dyktował sekretarzowi. O ile wiemy, nigdy nie nauczył się obsługi jakiegokolwiek komputera. 9 marca 2006 roku Tomasz Fiałkowski nagrał jego ostatni felieton Głosy z sieci – swoisty publiczny testament. Lem odpowiadał na pytania rosyjskich czytelników zebrane przez portal Inosmi.ru. Jeden z internautów pytał czy czuje się Polakiem?”. Przez ponad osiemdziesiąt lat takie samo pytanie zdawali autorowi Solaris przeróżni ludzie, nie zawsze w dobrej wierze. Pisarz odpowiedział prostym zdaniem: A kim mam się czuć, na litość boską? (W. Orliński, op.cit., s. 404-405).

Stanisław Lem był osobą pogodną i dowcipną, uważano go nawet za czarującego. Chętnie żartował z otaczającej go rzeczywistości i ludzi, mniej chętnie śmiał się z samego siebie. Gościnny i towarzyski, lubił rozmowy i dyskusje, jednak źle znosił krytykę swej osoby i polemikę z jego poglądami. Łatwo się irytował, zwłaszcza w „urzędowych”, oficjalnych sytuacjach, np. przy negocjacjach nad umowami wydawczymi.

Najbliższym przyjacielem Pisarza był Jan Józef Szczepański, ojciec chrzestny Tomasza. W domu Lemów często gościł Jan Błoński, mieszkający w sąsiedztwie historyk i krytyk literatury. Znał również Karola Wojtyłę. Pierwszy raz spotkał go w domu J.J. Szczepańskiego, gdy Wojtyła chodził po kolędzie jako wikary miejscowej parafii. Przebywając w Berlinie Zachodnim i w Wiedniu autor Bajek robotów poznał również Władysława Bartoszewskiego. Za młodu, tuż po „repatriacji” poznał architekta i rzeźbiarza Romana Hussarskiego i przyszłego profesora Uniwersytetu Łódzkiego, teoretyka prawa Jerzego Wróblewskiego. W jednym z listów pisał doń o delegacji prawników z Polski, którą miał okazję spotkać w Berlinie Wschodnim: same kurduple, grube toto, małe a krótkie, po niemiecku na osiem osób – jedna z lekka kaleczyła. (…) Brali mnie, zdaje się, za Niemca, gdyż gadali [w mej obecności] swobodnie [po polsku]. (…). Podejmowało ich tamtejsze [czyli wschodnioniemieckie] Justitzministerium [Ministerstwo Sprawiedliwości] (cyt. za: W. Orliński, op.cit., s. 148). Jak widać o prawnikach – przynajmniej części tego środowiska, może związanego najmocniej z PZPR np. jako radcowie prawni czy prokuratorzy – autor Solaris miał niezbyt dobre zdanie. Pamiętajmy, że mógł też żartobliwie prowokować Wróblewskiego, który zapewne doskonale wiedział o jakie osoby chodzi.

Na starość mocno podupadł na zdrowiu (cukrzyca, krwotoki, zasłabnięcia). Kilka tygodni przed śmiercią trafił do szpitala z objawami zapalenia płuc i niewydolności nerek.

Zmarł 27 marca 2006 w klinice swej alma mater -  Collegium Medicum UJ. 4 kwietnia 2006 roku urnę z prochami złożono w sektorze W-4-17 Cmentarza Salwatorskiego. Co prawda Pisarz określał się konsekwentnie jako agnostyk (nie ateista), jednak dzięki staraniom rodziny pogrzeb był katolicki. W roku 2008 Maciej Maleńczuk napisał nawiązującą do Norwida piosenkę Lema pamięci kosmiczny pogrzeb. Żona zmarła 21 kwietnia 2016.

Autor Solaris był doktorem honoris causa kilku uczelni, m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Lwowskiego i Uniwersytetu w Bielefeld oraz Politechniki Wrocławskiej. W roku 1980 był obok Czesława Miłosza rozważany jako kandydat do Nagrody Nobla. Nazwiskiem Pisarza nazwano planetoidę 3836 Lem, zaś imieniem Ijona Tichego planetoidę 343000, Pirx użyczył imienia jednemu z kraterów na księżycu Plutona Charonie. W 2013 roku na orbitę wyniesiono nanosatelitę Brite-PL „Lem”. Nazwę „Solaris” nosi zbudowany na UJ synchrotron (rodzaj akceleratora cyklicznego).

27 listopada 2020 Sejm podjął uchwale, ustanawiającą rok 2021 Rokiem Stanisława Lema.

Dynamika i wielokierunkowość twórczości Stanisława Lema

Spoglądając na biografię, myśl i utwory autora Solaris trzeba pamiętać o jego formacji intelektualnej, na którą złożyła się nie tylko wiedza lekarska, lecz również matematyka, cybernetyka, astronomia i fizyka oraz robotykę. Oprócz tego, Lem bardzo dobrze orientował się w literaturze, dysponując przy tym szeroką erudycją humanistyczną w najlepszym rozumieniu tego słowa. Można określić go mianem poszukiwacza i miłośnika mądrości, futurologa, kreślącego w oparciu o hard science kierunki dalszego rozwoju techniki i nauki.

Na tle innych twórców fantastyki naukowej, Lem był pisarzem, rzec można „nietypowym”. Na science-fiction zdecydował się jeszcze w latach 40, gdy stalinizm i strzeżony przez aparat cenzury socrealizm jako jedyna akceptowana estetyka nie pozwalały na swobodę pióra. Wydaje się, że wymuszony rzeczywistością ustroju „ukryty realizm” sprawił, że świat przedstawiony autora Bajek robotów różni się od typowych kreacji twórców literatury fantastyczno-naukowej, zwłaszcza dlatego, że czytelnik otrzymuje obraz normalności i codziennego życia w przyszłości („obyczajowa” fantastyka naukowa)

Jak pisze Paweł Kozioł, jeszcze w roku 1961 na wielokształtność twórczości autora Dzienników gwiazdowych zwrócił uwagę Jan Błoński („Życie Literackie” nr 497). Lem wykorzystał w zasadzie wszystkie możliwości i wszystkie narzędzia, które oferuje współczesna fantastyka naukowa. W swej obfitej, chociaż powstałej w stosunkowo krótkim czasie, twórczości prozatorskiej przeszedł w pewnym sensie na nowo ewolucję całego gatunku. Początkiem drogi były powiastki proste, ufne i krzepiące (zw. Astronauci oraz Obłok Magellana), niebawem dołączyła do nich parodia z Dzienników gwiazdowych Ijona Tichego, a wkrótce apokaliptyczna wizja „świata najgorszego z możliwych”, nakreślona na kartach Edenu (P. Kozioł).

Po debiutanckich, zapomnianych dziś opowiadaniach i optymistycznych pierwszych powieściach, które Lem sam po jakimś czasie otwarcie krytykował, dopatrując się w nich zauroczenia socrealizmem i komunizmem, w latach 60. powstają dzieła najbliższe tzw. kanonicznej formie fantastyki naukowej. Ważną innowacją a jednocześnie świadectwem talentu i samodzielności pisarskiej Lema – dojrzałego twórcy jest konsekwentne wprowadzanie do poszczególnych utworów elementów sui generis realizmu (realizm „ukryty”). Chodzi tu przede wszystkim o powieści Eden (1959), wydane dwa lata później Powrót z Gwiazd oraz Solaris oraz Niezwyciężonego (1964) a w końcu Głos Pana (1968). Podobne cechy mają wydawane w rozmaitych zbiorach opowiadania, które ostatecznie ukazały się jako Opowieści o pilocie Pirxie (1968). Powrót do autorskiej formuły pisarskiej nastąpił tylko raz, po niemalże dwudziestu latach (Fiasko z r. 1987). Autor nie daje z reguły do zrozumienia, że przedstawia coś niezwykłego. Wiele elementów świata przedstawionego zbudowano tak, by czytelnik miał wrażenie, że ogląda przyszłą normalność, zwykłe dni i zwykłe sprawy (np. opis Układu Słonecznego z Opowieści o pilocie Pirxie jako obszaru znanego, „oswojonego”, jednak wciąż niebezpiecznego dla pracujących w nim ludzi).

Paweł Kozioł zwraca uwagę na analogie w przedstawieniu podróży kosmicznych w świecie Pirxa i rejsów dalekomorskich w końcu epoki wielkich żaglowców (np. stylizowany wystrój rakiety z opowiadania Terminus z mapami i opowieścią o rozbitkach). Mim to, Pirx znajduje się w rzeczywistości, w której romantyzm zawodu kosmonauty (zatem „żeglującego po świecie”) zastępuje coraz mocniej rutyna, sprzyjająca licznym pomyłkom i błędom (por. np. Odruch warunkowy). I sprzęt i procedury to mieszanka osiągnięć najnowszej techniki i nieadekwatnych, przestarzałych sposobów postępowania. Pojawia się zatem ambiwalencja i stały, immanentny, konflikt nieuchronnego zużycia, błędu i dezaktualizacji oraz eksperymentalnej nowości, odzwierciedlany przez przedmioty z poszczególnych opowiadań. Mimo to, Lem za najpoważniejsze zagrożenie uznaje nie tyle technikę samą w sobie, lecz ograniczenia tkwiące w samej kondycji ludzkiej, w istocie bycia człowiekiem (np. prowadzący do katastrofy perfekcjonizm programisty w Ananke). Skuteczność działań Pirxa – z pozoru gapowatego marzyciela – nie wynika z trzymania się litery wytycznych i komputerowego skryptu, lecz intuicji, pozwalającej na thinking out of the box (model heroizmu zespolonego z ludzką słabością, skierowany m.in. przeciwko totalitarnym wizjom nadczłowieka (czy to niemieckiego czy to sowieckiego)). Bohaterstwo, na które zdobywa się jednostka „zwykła”, przeciętna (nowość w perspektywie „kanonicznych reguł” prozy science fiction), sprawia, że Pirx przypomina bohaterów Josepha Conrada-Korzeniowskiego (P. Kozioł, zwracający uwagę na analogie między fantastyką a należącym do wczesnych powieści Lema Szpitalem przemienienia, por. np. wypowiedzi robota Caldera z Rozprawy, postać Doktora z powieści Eden, „szaleństwo” idących na złom (na śmierć?) automatów z Powrotu z gwiazd).

W swej prozie fantastycznej Lem stale wystawia na próbę „normalne” i „logiczne” schematy poznawcze, uznawane przez każdego z nas za oczywiste i sprawdzona. Konkretna, wręcz dająca się dotknąć obcość (prawdziwy „alien”) niepokoi czytelnika, jednak nie za sprawą odwołania się do archetypów, do przetworzonego dziedzictwa mitologii z jej antropomorfizacją (vide Gwiezdne Wojny – tworzące kanon science- fantasy). Niepokój rodzi się z niemożności zrozumienia, bariery dla z pozoru tak potężnego i zadziwiającego ludzkiego umysłu, dla res cogitans Kartezjusza. Zacierają się znane ze świata ziemskiego, a okazujące się względnymi w skali wszeświata kategorie: natura – artefakt, martwe – żywe, biologiczne – mechaniczne (np. nekrocyty z Niezwyciężonego czyli wojskowe „nanoboty”, przypominające owady społeczne, rozmaite formy „myślącej galarety”, pojawiające się m.in. w Solaris i Dziennikach gwiazdowych).

Diderot wśród kosmitów

Przez dłuższy czas powstawały i ukazywały się utwory posługujące się groteską, nieraz przewrotnie archaizowane, pełne językowej inwencji (neologizmy techniczno-feudalne, groteskowe nazwy urządzeń, rymowanki). Wyraziste postaci głównych bohaterów (podróżujący po Wszechświecie Ijon Tichy, roboty-konstruktorzy Klapaucjusz i Trurl) łączą je w cykle. Wiele absurdalnego humoru znalazło się w Bajkach robotów. Zaawansowane technologicznie, inteligentne roboty żyją w feudalizmie, gdyż tylko w takim świecie mogą pojawić się postaci typowe dla baśni: despotyczny władca, bohaterski rycerz na wzór Króla Artura, przebiegły i fałszywy doradca króla i czekająca na przyszłego męża księżniczka. W świecie bajek przyszłości nie ma miejsca jedynie na czarodzieja: Merlina zastępuje konstruktor, stale przedstawiany jako postać pozytywna (technika jako biała magia, por. jednak ośmieszający racjonalizm (nie rozum!) tekst Przyjaciel Automateusza).

Nieprawdopodobne opowieści Tichego przypominają gawędy barona Münchhausena (Jerzy Jarzębski). Pisarz wykorzystuje pomysły – jak się zdaje – dawno zużyte i odrzucone przez „kanon” science-fiction (podróże w czasie, zagubienie się w „pętli czasu”, antropomorficzni „obcy” (por. np. serial i filmy fabularne z cyklu Star Trek)). Cały ten „zużyty i banalny sztafaż można interpretować jako wskazówkę dla czytelnika, pozwalającą mu dostrzec, że nie ma do czynienia z „typową” fantastyką naukową, lecz z przypominająca Kubusia fatalistę powiastką filozoficzną. Różnicą są jedynie dość niekonwencjonalne dekoracje i rekwizyty (por. sprzeciwy Josepha Conrada wobec określania go jako marynisty).

Wiele spośród „powiastek filozoficznych” autora Bajek robotów to komiczne antyutopie, w których wynaturzone społeczeństwa z obcych planet są w istocie alegoriami totalitaryzmu (np. zmuszanie ludzi do oddychania pod wodą na planecie Pinta). Niektóre antyutopie są symbolami chaosu i braku celu w historii. Nietrudno dostrzec tu polemikę z heglistami i wierzącymi w postęp i wszechmoc nauki pozytywistami, a zwłaszcza Marksem i jego uczniami (por. zw. zaprzeczający tezom o „końcu historii” epizod, w którym Tichy ustawia na jednej z planet maszynę przyspieszającą upływ czasu by dzięki niej obserwować niczym w laboratorium chemicznym niemający kresu ciąg przewrotów i zmian ustroju). Część „powiastek” to eksperymenty myślowe (np. inteligentna rasa, zyskująca możliwość dowolnego formowania ciał swych przedstawicieli).

Ostatnią powieścią, w której pojawia się Ijon Tichy był Pokój na Ziemi  z r. 1987. Powieść ta, tak samo jak Wizja lokalna sprawiały wrażenie utworów przede wszystkim komicznych. Mimo to, poruszały kwestie bardzo poważne: hipotetyczny kształt technicyzującego etykę społeczeństwa przyszłości, wpływ innej niż ludzka anatomii na formy cywilizacji (pochodzący od ptaków-nielotów Encjanie) oraz szczególnie aktualna w l. 80 XX wieku kwestia redukcji zbrojeń i rozbrojenia (por. ówczesne traktaty USA i ZSRR). Bardzo wyraźne jest podobieństwo do oświeceniowej powiastki filozoficznej oraz fantastyki alegorycznej, np. Podróży Guliwera Jonathana Swifta z r. 1726, określanej często mianem najważniejszej książki angielskiego oświecenia, cenionej m.in. przez George’a Orwella. Można w tym miejscu zaznaczyć, że również w latach 80. ukazują się powieści Janusza Zajdla – ikonicznej postaci naszej fantastyki naukowo-socjologiczno-politycznej czasów stanu wojennego i rozpadu PRL (m.in. Cylinder van Troffa oraz Limes inferior, wprowadzająca do fantastyki naukowej problemy gospodarcze, nieprawidłowości systemu (w domyśle: realnego socjalizmu, por. orkiestrę i Gorylium Lema) oraz wymuszoną adaptację człowieka żyjącego w dysfunkcyjnym systemie). Mamy tu do czynienia z fantastyką socjologiczną z dominantą dystopijną, fantastyką kreującą świat, w którym stale obecna jest dysfunkcja ludzkości, ukryta pod pozorami idealności. Nietrudno dostrzec tu literacki komentarz polityczny i historiozoficzny, jednak jego wymiar wydaje się mniej uniwersalny niż u autora Solaris, skupiając się na aktualnych, dyskutowanych m.in. w prasie i literaturze drugiego obiegu problemach (zob. np. K. Wołodźko, Fantastyka naukowo-socjologiczna w PRL).

W okresie pracy nad Bajkami robotów i Cyberiadą Lem pisał również Dyktanda. Były to absurdalne, krótkie teksty, pełne trudności ortograficznych, tworzone jako pomoc dydaktyczna dla siostrzeńca żony. Zwraca uwagę czarny humor, miejscami przechodzący wręcz w połączenie absurdu i makabry, czasami gorszącej mało wyrobionych albo uprzedzonych czytelników (np. przepis na wątróbkę). Dyktanda ukazały się w roku 2001.

Poza literaturą piękną

Z biegiem lat Stanisław Lem wyrażał swe poglądy w sposób bardziej bezpośredni. Coraz mniejszą rolę grała fikcja literacka, a punkt ciężkości przesuwał się ku refleksji filozoficznej i eseistyce. Najważniejszym dziełem tego rodzaju jest analizująca styk biologii i techniki, zajmująca się filozoficznymi implikacjami nadchodzących odkryć Summa technologiae, wprowadzająca m.in. koncepcję „fantomatyki” czyli wirtualnej rzeczywistości. Duże znaczenia ma też Filozofia przypadku, której wpływ widać nie tyle w następnych pismach filozoficznych Autora, co w antykryminalnej prozie Śledztwo i Katar (kryminały „nieklasyczne” bo bez sprawcy, w miejsce którego wchodzą sekwencje zaskakujących (a przez to niepokojących) zbiegów okoliczności).

Paweł Kozioł podkreśla, że co prawda naukowa eksplikacja świata przedstawionego jest w science-fiction typowa a nawet normatywna, jednakże Lem korzystał z takiego wyjaśniania realiów swych powieści szczególnie intensywnie. W ten sposób stopniowo kierował się ku eseistyce i to w zasadzie od samego początku swej drogi pisarskiej (np. dyskursywność początkowej części Astronautów, z opisem katastrofy tunguskiej i technologii rakietowej, fikcja literacka gra rolę drugorzędną). Tendencja do przedstawiania refleksji naukowej w formie niemalże nieprzetworzonej była tym bardziej silna, gdyż autor Solaris pisał o ludziach, dla których technika i nauki ścisłe stanowiły integralny składnik życia, nie tylko zawodowego sensu stricto (piloci, odkrywcy, konstruktorzy, lekarze itp.).

Lem w zasadzie stronił od wykorzystywanych przez wielu twórców fantastyki schematów kompozycyjnych, w których protagonistą jest np. zupełnie niezorientowany laik albo dziecko, dzięki czemu najprostsze nawet pytania o otaczający ich, przedziwny świat są całkowicie naturalne i zasadne (bohater jako porte-parole czytelnika, wrzuconego in medias res). Mimo to, „profesjonalni”, dobrze zorientowani bohaterowie w końcu znajdują się w położeniu, które czyni z nich laików (albo po prostu obnaża ich kondycję ludzką, por. prace naukowców dążących do odczytania „listu z gwiazd” w Głosie Pana). Twórcę interesują nie tyle same w sobie postępy techniki, lecz to, co znajduje się na granicy możliwości naszego poznania, ograniczonego choćby fizjologią mózgu (pamiętajmy o studiach medycznych!). Fabuła jest głównie rusztowaniem dla myśli, nic zatem dziwnego, że (…) Lem przerzucił się na formy wyrażające ową myśl bez [zbędnych już] dodatków fabularnych [których potencjał, przynajmniej w kanonie fantastyki naukowej, wyczerpał się? – R.M.] (P. Kozioł, podkreślający, że już Głos Pana – zwieńczenie kanonu Lema z lat 60. można paradoksalnie określić jako powieść mającą formę eseju i satyry na uniwersalistyczne pretensje ówczesnej (i nie tylko ówczesnej) humanistyki europejskiej i amerykańskiej).

Między groteską i eseistyką znajdują się tzw. apokryfy czyli recenzje lub wstępy do nieistniejących książek (przyszłe powieści omawia Doskonała próżnia, książki popularnonaukowe zaś Biblioteka XXI wieku). W apokryfach literatura fantastyczna przerodziła się w fantastykę literatury (Stanisław Bereś).

Część pomysłów literackich z Doskonałej próżni to szkice, mogące rzeczywiście stanowić osnowę powieści, np. nawiązujący do pomysłów Himmlera i jego najbliższych współpracowników, kreślących wizje imperium rasy panów, władającej zniewolonymi Słowianami - poddanymi SS, osadzony w Argentynie Gruppenführer Louis XVI (por. opowieści Stroppa w Rozmowach z katem Kazimierza Moczarskiego oraz np. „władanie” Hansa Franka na Wawelu, opisane np. w książce Dietera Schenka Krakauer Burg).

Parodiami eksperymentów roman nouveau są m.in. Toi (Ty), składające się z wyzwisk adresowanych do czytelnika i pomyślany w swym skomplikowaniu jako konkurent Ulissesa Joyce’a Gilgamesh. Bibliotekę XXI wieku nasuwają na myśl projekty przyszłych esejów i procesów kulturowych oraz pomysły odpowiadające niefabularnym dziełom Stanisława Lema (np. bardzo drobiazgowe teksty przypisane niejakiemu Kusce, analizujące skrupulatnie znaczenie zbiegów okoliczności w życiu człowieka; wiążące się m.in. z Filozofią przypadku).

Paweł Kozioł pisze, że w apokryfach proporcja – mniej więcej równa w „Doskonałej próżni” – przesuwała się z czasem w stronę tonacji serio. Ostatnią recenzję z cyklu, omawiającą dzieło World as Holocaust, Lem napisał już w taki sposób, że przynajmniej jeden raz książkę uznano za rzeczywiście wydaną. Bardzo aktualny staje się problem nadmiaru informacji, wyrażony np. w tekście Perycalipsis z Doskonałej próżni (dotacje dla twórców rezygnujących z tworzenia). Orientację w swym dorobku naukowym traci zaawansowana cywilizacja Luzanów z Wizji lokalnej. Remedium mają być okresowe badania zasobów własnej wiedzy („wgłobienia nauki”).

Pod koniec życia, autor Bajek robotów tworzył głównie felietony, ukazujące się przede wszystkim na łamach „Tygodnika Powszechnego” oraz w miesięczniku „Odra” (Rozważania sylwiczne). Zajmował się przede wszystkim teraźniejszością i przyszłością cywilizacji. Czytelnika może nieco zaskakiwać tradycyjna forma, daleka od nowatorstwa i brawury niektórych wcześniejszych utworów. Być może wiąże się to z dostrzeżeniem ograniczeń „twardego”, pozytywistycznego racjonalizmu połączonego z fascynacją nauką, a wraz z tym zauważeniem jego ludzkiego a zatem ułomnego, podatnego na błędy charakteru (por np. Kongres futurologiczny).

Bardzo interesujące są teologiczne fascynacje Stanisława Lema, realizujące się w formach groteskowych, np. opisie zakonu robotów – ojców destrukcjanów z Dzienników gwiazdowych. Paweł Kozioł zaznacza też, że trudno uznać za żart odwołujący się do św. Tomasza z Akwinu, a pośrednio całej scholastyki z jej zainteresowaniem metafizyką, logiką i formalną poprawnością argumentacji, tytuł Summa technologiae. Do okrucieństwa i przemocy obecnych m.in. na kartach Starego Testamentu (zatem świętej księgi przodków Pisarza i tysięcy Żydów których eksterminację oglądał we Lwowie na własne oczy), może nawiązywać Głos Pana z propozycją takiej interpretacji czy takiej wersji Słowa Bożego, które nie da się wykorzystać jako pretekst do czynienia zła, stając się zarazem bardziej humanitarną czy bardziej ludzką.

Rafał Marek, 31.05.2022

Literatura:
Artykuł encyklopedyczny w Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem (dostęp: 25.05.2022).
Lem.pl. Serwis poświęcony twórczości Stanisława Lema, https://solaris.lem.pl/ (dostęp: 23. 05. 2022);
Przemysław Batorski, 1 lipca 1941. Początek pogromów lwowskich, Żydowski Instytut Historyczny, https://www.jhi.pl/artykuly/1-lipca-1941-poczatek-pogromow-lwowskich,676 (dostep: 25.05.2022)
Paweł Kozioł, Stanisław Lem, https://culture.pl/pl/tworca/stanislaw-lem , kwiecień 2009 r., (dostęp: 23.05.2022);
Wojciech Orliński, Lem. Życie nie z tej ziemi, Wydawnictwo Czarne, Agora, Wołowiec 2017;
Dieter Schenk, przekł. Paweł Zarycha, Krakauer Burg. Wawel jako ośrodek władzy Generalnego Gubernatora Hansa Franka w latach 1939-1945, Wysoki Zamek, Kraków 2013.
Krzysztof Wołodźko, Fantastyka naukowo-socjologiczna w PRL. Rzecz kultowa, czy hermetyczna? https://ethnomuseum.pl/blog/fantastyka-w-prl/ (dostęp: 23.05.2022).

Stanisław Lem – interpretacje

Stanisław Lem – wydania