Bruno Schulz

Biografia


Bruno Schulz (1892-1942) był prozaikiem, eseistą, grafikiem, rysownikiem i malarzem. Urodził się w Drohobyczu, gdzie skończył gimnazjum i zdał egzamin maturalny. W l. 1910- 1915 studiował we Lwowie i w Wiedniu. Od roku 1924 pracował jako nauczyciel rysunku w drohobyckim gimnazjum. Pochodził ze zasymilowanej rodziny kupca bławatnego, Jakuba. Na Politechnice Lwowskiej studiował architekturę, zaś w Wiedniu sztuki plastyczne. W l. 30 zyskał w polskim środowisku literackim renomę jednego z najlepszych pisarzy debiutującego pokolenia. W roku 1941 znalazł się wraz z rodziną w getcie, gdzie przez jakiś czas miał zapewnione względne bezpieczeństwo, gdyż wykonywał liczne prace plastyczne dla gestapowca Feliksa Landaua. Właśnie do nich należały odnalezione w r. 2001 malowidła ścienne, wywiezione nielegalnie do muzeum Yad Vashem w Jerozolimie. Bruno Schulz został zastrzelony przez funkcjonariusza Gestapo w trakcie „akcji odwetowej” 19 listopada 1942 r., podczas której zabito ok. 200 Żydów.

Twórczość literacka Schulza rozpoczyna się od poetyckich listów do przyjaciółki, filozof i pisarki Debory Vogel, które za jej namową opracował w formę opowiadań i wydał dzięki pomocy Zofii Nałkowskiej jako Sklepy cynamonowe (1933). Ukazał się również tom opowiadań Sanatorium pod klepsydrą (1938), cztery opowiadania wydane w prasie, kilkanaście recenzji i esejów oraz listy. Część korespondencji i niewydanych tekstów przepadła w toku eksterminacji Żydów z getta w Drohobyczu. Zachował się cykl grafik Xięga bałwochwalcza, jeden obraz olejny oraz kilkaset rysunków, w tym portrety, sceny rodzajowe i erotyczne a także ekslibrisy i ilustracje do książek.

Proza Brunona Schulza dąży do mitologizacji codzienności, życia autora, jego rodziny i miasta jako modeli egzystencji i kosmosu jako takiego. Zostają wpisane w cykliczny czas mitu, składający się z pór dnia, roku, epok życia ludzkiego i dziejów świata. Mityczny charakter ma również przestrzeń miejska i zajęcia, tak codzienne jak i odświętne. Ukrytą dynamikę rzeczywistości wyrażają dualizmy np. jawy i snu, męskości i kobiecości lub tradycji i nowoczesności. Dynamika ta prowadzi ku cyklicznym sekwencjom wydarzeń porządku mityczne jak i do ostatecznych przemian historycznych. W procesie kreacji własnego mitu literackiego Pisarz korzystał zarówno z mistyki żydowskiej, Biblii i mitologii, jak i z psychoanalizy, surrealizmu oraz awangardy Inspirował się również romantyzmem niemieckim oraz filozofią Nietschego i Schopenhauera. Jego starannie modelowany, specyficzny język poetycki jest mocno zmetaforyzowany, łącząc słownictwo i pojęcia z różnych dziedzin, by dzięki temu odkryć ich pierwotną jedność powiązaną z boskim słowem sprawczym.

Bruno Schulz: tworzenie jest przywilejem wszystkich duchów

Dziecko wątłe ale zdolne

Bruno Schulz urodził się 12 lipca 1892 r. w Drohobyczu. Przybyły do Drohobycza z Sądowej Wiszni ojciec Pisarza, Jakub Schulz (1846-1915) prowadził wraz z żoną, Henriettą z Hendel-Kuhmärkerów (zm. 1931), sklep z materiałami bławatnymi przy rynku drohobyckim, który działał pod szyldem „Henrietta Schulz” od ok. r. 1880. Jego likwidację w roku 1910 spowodowała choroba Jakuba. Bruno miał dwoje rodzeństwa: brata Izydora i siostrę Hanię.

Przyszły twórca rozpoczął naukę w domu, zapewne nigdy nie chodził do szkoły powszechnej. Jako dziecko wiele chorował, był słaby fizycznie i bardzo wrażliwy. W domu posługiwano się przede wszystkim językiem polskim i niemieckim, co sprawiło że Bruno znał oba płynnie od najmłodszych lat. Jidysz odgrywał rolę drugorzędną, dlatego też Poeta nigdy w pełni go nie opanował. Jak pisze Jerzy Jarzębski, co prawda rodzina Schulzów należała do środowiska Żydów galicyjskich, to jednak nie tylko mówiła po polsku, ale i niezbyt pilnie przykładała się do tradycyjnych obrzędów religii mojżeszowej.

W roku 1902 chłopiec rozpoczął naukę w drohobyckim Gimnazjum im. Franciszka Józefa z polskim językiem nauczania. Wyróżniał się dobrymi ocenami, zwłaszcza z języka polskiego i rysunku. Właśnie lata gimnazjalne zadecydowały o głębokim zakorzenieniu Twórcy w kulturze polskiej.

W roku 1907 dzięki zabiegom ojca i poparciu szkoły w Drohobyczu ukazała się karta pocztowa przedstawiająca zdjęcie wykonanej przez Brunona w VI klasie gimnazjum rzeźby. Wcześniej napisał jako wypracowanie na dowolny temat baśniową opowieść o koniu, która doczekała się rozwinięcia w Sklepach cynamonowych. Praca wzbudziła szczególne zainteresowanie grona pedagogicznego, dzięki czemu znalazła się w archiwum Gimnazjum. W roku 1910, po ośmiu latach nauki, Schulz zdał egzamin dojrzałości z wynikiem bardzo dobrym.

Książki, studia i wędrówki

Kierując się radami najbliższych, Bruno rozpoczął po wakacjach studia na Politechnice Lwowskiej na Wydziale Budownictwa Lądowego (architektury). W związku z zamknięciem sklepu i chorobą ojca, rodzina przeprowadziła się z domu przy drohobyckim Rynku na ul. Floriańską (Bednarską). Znajdował się tam dom siostry Poety, Hani Hoffman, która owdowiawszy mieszkała z dwoma synami, Ludwikiem i Zygmuntem.

Po zaliczeniu pierwszego roku studiów, Schulz zrezygnował w r. 1911 z dalszej nauki na Politechnice. Powrócił do rodzinnego miasta, gdzie przez pół roku poważnie chorował na serce i płuca. Okres rekonwalescencji spędził w położonym niedaleko Drohobycza sanatorium w Truskawcu. W roku 1913 wrócił na studia we Lwowie. Chociaż zdał zaległe egzaminy, dalszą naukę uniemożliwił wybuch wojny światowej. 23 czerwca 1915 roku zmarł Jakub Schulz. Dwa lata później wraz z członkami rodziny zagrożonymi działaniami zbrojnymi, Bruno wyjeżdża do Wiednia. Tam podejmuje próbę kontynuacji studiów architektonicznych, a przy tym zyskuje możliwość bezpośredniego poznania zbiorów sztuki muzeów stolicy Habsburgów.

Po kilku miesiącach wraca do Drohobycza by poświęcić się pracy samokształceniowej oraz doskonaleniu warsztatu plastycznego. Systematyczne lektury dzieł ukazujących się po polsku i po niemiecku umożliwiał przede wszystkim księgozbiór Emanulea Pipla, przyjaciela Pisarza oraz księgarnia prowadzona przez jego ojca. Jak pisze Jerzy Ficowski, Bruno interesował się literaturą piękną (Thomas Mann, Rainer Maria Rilke), historią sztuki oraz filozofią. W roku 1918 wstąpił do utworzonej w Drohobyczu przez młodych Żydów zafascynowanych sztuką grupy „Kaleia”, mającej charakter klubu artystycznego i towarzyskiego zarazem.

Na przełomie r. 1919 i 1920 Bruno Schulz rozpoczął prace nad cyklem grafik pod zbiorczym tytułem Xięga Bałwochwalcza wykonanych w technice cliché-verre. Technika ta, dosłownie „klisza szklana”, łączyła grafikę i fotografię. Szczególnie popularna stała się w l. 50-70. XIX wieku w kręgu artystów francuskich zwanym Szkołą z Barbizon (École de Barbizon, École de 1830). Polegała na wydrapywaniu na płytce ze szkła pokrytej czarną żelatyną rysunku, następnie odbijanego na papierze światłoczułym. Technikę kliszy szklanej po raz pierwszy opracował pionier fotografii William Fox Talbota, który w r. 1839 przedstawił w Royal Society jako tzw. fotogeniczne rysowanie (ang. photogenic drawing). Dzięki niemu można było otrzymać negatywowy obraz przedmiotu umieszczonego na światłoczułym papierze. Popularność w środowisku artystów metoda zyskała dopiero po powtórnym jej odkryciu przez fotografa - amatora Adalberta Cuveliera i rysownika Léandre’a Grandguillaume’a. W XX wieku z cliché-verre korzystali m.in. Pablo Picasso, Paul Klee i Max Ernst.

Jak pisze Jerzy Ficowski, tworząc Xięgę Schulz wykonał ponad dwadzieścia prac, które sprzedał lub podarował przyjaciołom, zarówno pojedynczo jak i w kompletach liczących po kilkanaście sztuk, dla których sporządzał własnoręcznie specjalne teki. Każda egzemplarz teki był opatrzony inną kartą tytułową z rysowaną piórkiem kompozycją. Artysta wykonał również ekslibrisy, m.in. w roku 1920 trzy dla Maksymiliana Goldsteina, a osiem lat wcześniej dwa dla swego przyjaciela i kolekcjonera sztuki, inżyniera związanego z firmą naftową „Galicja” Stanisława Weingartena. Goldstein (1880-1942) pracował jako bankier, był jednak przede wszystkim znawcą ekslibrisów, o których w r. 1913 opublikował na łamach Gazety Lwowskiej” rozprawę. Oprócz tego, założył Muzeum Żydowskie we Lwowie, sam również kolekcjonował judaika i monety. Schulz wykonał ekslibrisy dla jego kolekcji eroiców, wchodzącej w skład zbioru liczącego kilka tysięcy egzemplarzy.

Profesor z konieczności

W roku 1921 Bruno Schulz składa podanie o pracę jako nauczyciel rysunku w swej dawnej szkole, obecnie noszącej nazwę Gimnazjum Państwowego im. Króla Władysława Jagiełły. Mimo przyjęcia na okres próbny, Pisarz pracy nie podjął, gdyż obawiał się, czy podoła nowym obowiązkom zawodowym, spodziewając się jednocześnie że utrzyma się z twórczości artystycznej. W marcu roku 1922 wystawił swe prace graficzne na Salonie Wiosennym Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych (TZSP) w Warszawie, a w lipcu w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych we Lwowie (TPSP). W roku 1923 wziął udział w Wystawie Prac Artystów Żydowskich w Wilnie. Niestety, uczestnictwo w poszczególnych wydarzeniach odnotowywały jedynie pisma o znaczeniu regionalnym, wobec czego Twórca był pozbawiony tak satysfakcji, jak i perspektywy zamówień. W związku z brakiem środków do życia, Schulz znów starał się o pracę jako nauczyciel w drohobyckim gimnazjum. Podjął ją we wrześniu roku 1924, prawo światowe wymagało jednak odpowiednich uprawnień. Należało zatem poddać się egzaminowi przed komisją Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jak pisze Jerzy Ficowski, wśród egzaminatorów byli m.in. Teodor Axentowicz i Wojciech Weiss, zaś umiejętności Schulza oceniono 27 kwietnia 1926 jako bardzo dobre.

Jako początkujący nauczyciel, Artysta poznał na urlopie w Tatrach studenta polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Władysława Riffa, utalentowanego literacko, lecz chorego na gruźlicę płuc. Rozmowy prowadzone w Zakopanem i bogata korespondencja stały się inspiracją do sprawdzenia własnych możliwości w prozie artystycznej. Zapewne właśnie w tym okresie powstały pierwsze dojrzałe utwory Schulza, zatajane podówczas nawet przed przyjaciółmi. Przyjaźń trwała aż do śmierci Riffa grudniu roku 1927. Niestety korespondencja znajdująca się w pokoju zmarłego została zniszczona razem z innymi dokumentami przez dezynfektorów.

Urzeczywistnienie planów pisarskich było utrudnione ze względu na czasochłonną pracę w szkole oraz brak sił, na który Schulz stale się skarżył. Składał przy tym liczne podania o urlop, zwykle rozpatrywane negatywnie. O ile wiemy, był nauczycielem kompetentnym i lubianym przez uczniów, do których odnosił się przyjaźnie, a przy tym niekonwencjonalnie. Wiele uwagi poświęcał utalentowanym rysownikom, pracując z nimi również poza godzinami pensum. Jeśli dostrzegł u kogoś rzeczywisty brak uzdolnień plastycznych, wystawiał ocenę dostateczną, uznając, że talentu nie można się wyuczyć. Do jego zwyczajów należało opowiadanie uczniom klas młodszych bajek, które na bieżąco ilustrował kredą na tablicy. Takie twórcze improwizacje były, jak pisze Ficowski, jedyną metodą, którą był w stanie uciszyć, a jednocześnie zainteresować przedmiotem klasy szkolne.

W sierpniu 1928 r. skończyła się zawarta na cztery lata umowa, wobec czego Pisarz w październiku tego samego roku przystąpił do egzaminu na nauczyciela szkół średnich. Po jego zdaniu został mianowany nauczycielem etatowym od roku 1929, z dodatkowym obowiązkiem nauczania robót ręcznych. Do 8 marca 1932 r. pozostawał w świetle prawa tzw. „nauczycielem tymczasowym”, gdyż dopiero wtedy zarządzenie Kuratorium Lwowskiego Okręgu Szkolnego przeniosło Schulza do kategorii „nauczycieli stałych”. W roku 1936 otrzymał tytuł „profesora”. Niekiedy uczył matematyki, pracował też w gimnazjum prywatnym oraz szkole podstawowej. W tym samym czasie powierzono mu również obowiązki „zawiadowcy gabinetu rysunkowego i zajęć praktycznych”.

"Na granicy genialności"

W roku 1930 Bruno Schulz wystawił swe grafiki, rysunki i obrazy w Salonie Wiosennym Pałacu Sztuki we Lwowie, w Truskawcu oraz na wystawie Żydowskiego Towarzystwa Krzewienia Sztuk Pięknych, odbywającej się w salach Żydowskiego Domu Akademickiego w Krakowie. Rok później wziął udział w wystawie krakowskiego PTSP, a cztery lata później w wystawie Związku Zawodowego Artystów Plastyków we Lwowie. Coraz większe znaczenie zyskiwało jednak pisarstwo, odsuwając w cień malarstwo i grafikę. Malarstwo było dla Schulza profesją, literatura – rodzajem twórczości chyba bardziej odświętnym i zarazem osobistym (J. Jarzębski, s. XXX).

Około roku 1930 Pisarz za pośrednictwem Witkacego poznał lwowską pisarkę i doktor filozofii (UJ, 1926) publikującą w jidysz, po polsku i hebrajsku Deborę Vogel. Zaprzyjaźnili się, a partnerstwo intelektualne, przejawiające się zwłaszcza w bogatej korespondencji, stało się nowym bodźcem sprzyjającym twórczości literackiej Schulza. W listach do Debory, określającej się mianem „ambasadorki modernizmu”, znalazły się urywki prozy, powstałe z myślą o niej lub pochodzące z wcześniejszych zapisków. Z czasem to właśnie z nich powstały opowiadania tworzące tom Sklepy cynamonowe, nad którymi prace Pisarz ukończył w roku 1931, jeszcze przed śmiercią swej matki 23 kwietnia. Podczas kursów wyjazdowych dla nauczycieli poznał w Żywcu profesora Stefana Szumana, który przeczytawszy rękopis Sklepów cynamonowych, ocenił je wysoko, obiecując pomoc w publikacji. Niestety, zabiegi te, podobnie jak starania Debory Vogel, okazały się nieskuteczne. Dobre skutki przyniosło dopiero wstawiennictwo Zofii Nałkowskiej, osobiście zainteresowanej postacią drohobyckiego artysty. Właśnie ona jako pierwsza wysoko oceniła jego debiut pisarski na łamach „ABC Literacko-Artystycznego” (1/1934).

Wiosną 1933 roku Schulz poznał w swym mieście Józefinę Szelińską, nauczycielkę języka polskiego, swą przyszłą narzeczoną. W grudniu tegoż roku debiutował opowiadaniem Ptaki ogłoszonym w 52 numerze „Wiadomości Literackich” oraz wydaniem książkowym Sklepów cynamonowych (nakładem „Roju”, datowane na r. 1934. Wkrótce pojawiły się pochwały i wyrazy uznania zawarte w listach do Pisarza, przesłanych m.in. przez Wacława Berenta, Bolesława Leśmiana, Zenona Przesmyckiego, Staffa i Tuwima. Z wielkim entuzjazmem pisali o Sklepach cynamonowych Leon Piwiński, Tadeusz Breza i Stanisław Ignacy Witkiewicz, który we wstępie do wywiadu z ich autorem stwierdzał, że Schulz to „gwiazda pierwszej wielkości”, a jego twórczość trzeba umieścić „jeśli nie już w obrębie genialności, to na jej granicy” („Tygodnik Ilustrowany” 17/1935). Debiut i starania Zofii Nałkowskiej poszerzyły krąg znajomych Twórcy, m.in. o Witolda Gombrowicza. Sukces stał się przy tym kolejną zachętą do pracy nad „dalszym ciągiem Sklepów” - powieścią Mesjasz. Utrudnieniem było odmowne rozpatrzenie podania o roczny urlop. W roku 1934 i 1935 Schulz ogłosił jeszcze kilka opowiadań, spośród których część opatrzył własnymi ilustracjami. Były to głównie utwory powstałe jeszcze przed Sklepami cynamonowymi, nowe były dwa fragmenty Mesjasza. Pisarz pomagał jednocześnie swej narzeczonej w pracy nad przekładem powieści Franza Kafki Proces, która ukazała się w roku 1936 z nazwiskiem Schulza jako tłumacza, dzięki czemu łatwiejsze stało się wydanie książki.

Od śmierci brata po Złoty Wawrzyn

W styczniu roku 1935 zmarł starszy brat, Izydor, ważna postać rozwijającego się w tzw. Zagłębiu Borysławskim przemysłu naftowego. Sytuacja materialna rodziny, której Izydor stale pomagał, uległa pogorszeniu tak znacznemu, że konieczne okazało się przerwanie prac nad powieścią Mesjasz. Równocześnie, Julian Tuwim, Antoni Słonimski i Adolf Nowaczyński zgłosili do nagrody „Wiadomości Literackich” Sklepy cynamonowe. Niestety, tego przyznawanego przez tzw. Akademię Niezależnych wyróżnienia Pisarz nie otrzymał. Sukcesem zakończyły się natomiast starania o roczny urlop płatny, udzielony na okres od 1 stycznia do 30 czerwca 1936 r. Schulz spędził go głównie w stolicy, gdzie pracowała jego narzeczona. W sierpniu wybrał się na pokładzie transatlantyku „Kościuszko” na trzydniową wycieczkę do stolicy Szwecji.

Dla ułatwienia małżeństwa z katoliczką, Pisarz wystąpił formalnie z żydowskiej gminy wyznaniowej w Drohobyczu, zyskując dzięki temu status osoby bezwyznaniowej, mogącej zawrzeć małżeństwo według prawa niemieckiego, obowiązującego na terenie byłej dzielnicy pruskiej. Do tego potrzebne było fikcyjne zameldowanie. Mimo starań Brunona, dla którego narzeczona była również powierniczką i adresatką największego zbioru listów (nie zachowały się), para rozstała się w roku 1937. Pisarz został sam, z pustką w duszy i poczuciem rozpaczliwego osamotnienia (J. Jarzębski, s. XIII).

Podczas urlopu Twórca poznał w Warszawie Romanę Halpern, która stała się jego powierniczką zarówno w sprawach literackich jak i życiowych oraz, podobnie jak Debora Vogel, adresatką pisanych aż do września 1939 roku listów. Korespondencja ta stanowi zbiór najbardziej obszerny i najcenniejszy w całej ocalałej korespondencji Brunona Schulza. W okresie wolnym od pracy nauczycielskiej napisał również opowiadania Wiosna, Jesień oraz Republika Marzeń, które niebawem ukazały się w prasie literackiej, oraz przygotowywał do druku Sanatorium pod Klepsydrą. Na tę książkę składały się, poza Wiosną, opowiadaniem tytułowym i dwoma fragmentami Mesjasza, utwory powstałe jeszcze przed napisaniem Sklepów cynamonowych. Sanatorium… ukazało się w roku 1937 w Warszawie, już po rozstaniu z Józefiną Szelińską, której książka była dedykowana. Większość recenzentów wypowiadała się pozytywnie, jednak w „Ateneum” (1/1939) ukazał się nieprzychylny Dwugłos o Schulzu Stefana Napierskiego i Kazimierza Wyki, którzy zarzucali „antyhumanizm” wraz z „utwierdzaniem chaosu”.

W latach 1935-1939 ukazało się również kilkanaście prac krytycznych i recenzji pióra Schulza, przede wszystkim na łamach „Wiadomości Literackich”, „Tygodnika Ilustrowanego”, „Pionu” oraz „Skamandra”. Były to szkice o książkach obcych, ukazujących się w polskim przekładzie (Louis Aragon, Georges Bernanos, Aldous Huxley, François Mauriac) oraz o nowych powieściach polskich, m.in. ilustrowanym przez Schulza Ferdydurke oraz Cudzoziemce Marii Kuncewiczowej. Ukazał się również esej o Zofii Nałkowskiej, a w miesięczniku „Studio” Artysta opublikował w r. 1936 esej programowy Mityzacja rzeczywistości oraz dyskusję listowną z Witoldem Gombrowiczem. Rok później Schulz starał się o doprowadzenie do przekładu jego prozy na niemiecki i włoski, opracował też Expose - zwięzłą charakterystykę Sklepów cynamonowych w języku niemieckim, mającą stanowić swego rodzaju „reklamę” czy prospekt skierowany do zagranicznych wydawnictw. Thomasowi Mannowi przesłał maszynopis swego jedynego opowiadania po niemiecku Die Heimkehr (Powrót do domu). Niestety, starania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, a rozpoczęte prace nad przekładami porzucono. Bez efektów pozostała również rozmowa z twórcą programu „realizmu magicznego” Massimo Bontempellim, odbyta gdy ten odwiedził Warszawę w r. 1939 w celu nawiązania kontaktu z Witoldem Gombrowiczem i Schulzem właśnie.

Po ukazaniu się Sanatorium pod Klepsydrą, Bruno Schulz kontynuował prace nad Mesjaszem i nowymi opowiadaniami. 2 sierpnia 1938 r. wyjechał do stolicy Francji, jednak czas wakacji i urlopów nie sprzyjał nawiązywaniu nowych znajomości i kontaktów w kręgach artystycznych i literackich, a opłaty, których żądał paryski marchand za organizację wystawy, były zbyt wysokie. Mesjasz, zapewne niedokończony, pozostał, podobnie jak cztery opowiadania, z których miała powstać nowa książka, w rękopisie. W roku 1938 udało się jeszcze wydać w „Wiadomościach Literackich” opowiadanie Kometa, a w „Sygnałach” „fragment większej całości” Ojczyzna. W tym samym czasie Polska Akademia Literatury odznaczyła Schulza Złotym Wawrzynem.

Władza ludowa i rządy nadludzi

Do Drohobycza wojska ZSRR wkroczyły 24 września. Chociaż ludności żydowskiej nie dotykały prześladowania, a przy tym funkcjonowały pod kontrolą policji politycznej instytucje kultury jak np. Ossolineum, dyktat socrealizmu stalinowskiego sprawiał, że Bruno Schulz nie miał żadnych perspektyw ani jako pisarz ani jako malarz. Pozostawała praca w sowieckiej oświacie oraz wykonywanie portretów dygnitarzy i malowideł okolicznościowych. Ostrą dyskwalifikacją utworu zakończyła się próba druku noweli w redagowanych przez Wandę Wasilewską lwowskich „Nowych Widnokręgach”. Podobny los spotkał zgłoszone do mającego siedzibę w Moskwie wydawnictwa literatur obcych „Inoizdat” opowiadanie Die Heimkehr. Pozytywnym akcentem było poznanie w roku 1940 młodej malarki Anny Płockier – ostatniej miłości Schulza, adresatki kilku ocalałych listów.

W roku 1941 nastały jednak czasy jeszcze gorsze, gdyż szybkie zajęcie przez Wehrmacht nie tylko całych Kresów II RP, lecz całego terytorium Ukrainy i Białorusi, doprowadziło Żydów miast takich jak Drohobycz do znalezienia się w swoistym „okrążeniu”, a przy tym stałego zagrożenia śmiercią. Również rodzina Schulzów została wygnana ze swego domu do getta. Pisarz pragnął ocalić jedynie swój dorobek twórczy: zdając sobie sprawę czy intuicyjnie wyczuwając nadciągające niebezpieczeństwo, nocami sporządzał pakiety, w których mieściły się rysunki, listy, utwory literackie i pamiątki, by powierzać je na przechowanie osobom po „stronie aryjskiej”. Malarskimi umiejętnościami Schulza zainteresował się funkcjonariusz Gestapo Feliks Landau, pochodzący z Wiednia stolarz. Wykorzystując swą pozycję, zamawiał u niego wiele prac, m.in. malowidła ścienne do swego mieszkania i instytucji niemieckich oraz rysunki i portrety. Pozory bezpieczeństwa tworzyło zatrudnienie jako „potrzebnego Żyda” przy katalogowaniu zagrabionych przez NKWD i Gestapo księgozbiorów polskich. W listopadzie 1941 w masakrze Żydów Borysławskich ginie Anna Płockier. Prześladowany, wyniszczony podobnie jak inni Żydzi głodem Bruno Schulz po tym ciosie nie zdołał się podźwignąć. Wysłał jeszcze do Warszawy list z błaganiami o pomoc i poradę, a następnie otrzymał od osób związanych z Delegaturą Rządu na Kraj pieniądze i dokumenty pozwalające na próbę wydostania się z getta. W dniu planowanej ucieczki, 19 listopada 1942 r. Pisarz zginał od kuli na skrzyżowaniu ul. Czackiego i Mickiewicza, naprzeciwko Judenratu, ok. 100 m. od dawnego domu rodzinnego. Strzelał do niego gestapowiec Karl Günther, biorący udział tzw. „dzikiej akcji” na terenie getta drohobyckiego. Zginęło wtedy ok. 200 Żydów (zob. np. https://schulzforum.pl/pl/kalendarz/19-listopada-1942 ).

Bruno Schulz został pochowany na nieistniejącym już cmentarzu żydowskim, w niewiadomym miejscu (mogiła zbiorowa?). W l. 50 na terenie nekropolii zbudowano osiedle. W 2006 roku w miejscu zastrzelenia Pisarza wmurowano mosiężną tablicę. Po zakończeniu wojny udało się ustalić, że na terytorium Polski przebywa dwóch posiadaczy pakietów zawierających wyłącznie prace plastyczne, przede wszystkim rysunki. Prace te trafiły do Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Nieliczne pozostały w zbiorach prywatnych.

Wokół twórczości Brunona Schulza

Jan Józef Lipski pisze, że proza Schulza wyrasta z odmiany ekspresjonistycznego modernizmu charakterystycznego dla ostatnich lat imperium Habsburgów. Charakterystyczne dla tego nurtu, skupiającego bardzo różne osobowości pisarskie, była próba ujęcia podstawowych kwestii egzystencjalnych przy pomocy języka mitów i symboliki odwołującej się do podświadomości i nieświadomości (wpływ teorii psychoanalitycznych Freuda i Junga).

W twórczości Schulza zasadą kierującą kształtowaniem świata przedstawionego jest mit, w skali pamięci jednostkowej jest nim cofnięcie się w świat dzieciństwa i jego mitologii. Wczesne lata życia to „genialna epoka”, złoty wiek błogiej szczęśliwości. Aurea aetas to zarazem czas powrotu do pierwotnego sensu słowa, dzięki czemu mechanizmy języka poetyckiego stają się tożsame z mechanizmami świata. Metafory opisują rzeczywistość „taką jaka jest” w szczerym przeświadczeniu narratora, zatem rzeczywistość ruchliwą, migotliwą, stale gotową na nowe przemiany. Jak zwraca uwagę J.J. Lipski, mamy do czynienia z charakterystycznym utożsamieniem mechanizmu tworzywa artystycznego i świata przedstawionego, łączonym z groteską i autoironią.

Można powiedzieć, że narrator Schulza opisuje „wszystko”, interesują go tematy zarówno „błahe” jak i „ważne” (koniec świata w Komecie). Napięcie emocjonalne narracji nie jest warunkowane obiektywną, daną z zewnątrz jako normatyw skalą ważności zjawisk, nie jest „adekwatne”, rodzi się stale na nowo, w toku procesów zderzania świadomości bohatera – „ja” ze światem. Bohater nie mówi o zdarzeniach samych w sobie, fakty otrzymują subiektywne znaczenia, zostają włączone w opowiadanie o inicjacji bohatera (J. Jarzębski, s. XIX). Inicjacja jest wieloaspektowa, złożona i różnorodna (symbolika erotyczna, namiętność, tajemnica życia i rozmnażania, demiurgiczne eksperymenty Ojca, ezoteryka, sztuka, polityka). Bohater stworzony przez Schulza reaguje na wszystko co nowe i olśniewające z namiętnością i dziecięcą ciekawością, całym swym jestestwem odczuwa przyrodę i wszechświat (Wichura, Wiosna, Noc lipcowa, Jesień). Angażuje się również w wydarzenia, które poruszają jego społeczność (Noc wielkiego sezonu, Wiosna, Kometa, J. Jarzębski, s. XIX-XX).

Proza twórcy Sanatorium pod Klepsydrą jest silnie liryzowana, kontrastowana ze stylizacją na traktat lub wykład, której towarzyszą makaronizmy, prowadzące do efektów barokowych. Zwięzły zarys swej teorii poezji przedstawił Schulz w eseju z roku 1936 Mityzacja rzeczywistości. Poezja to regeneracja pierwotnych mitów zawartych w słowie, dążącym stale do odtworzenia pierwotnego sensu, utraconego w praktycznym użyciu. W liście otwartym do Witkacego wskazywał, że rysunek był dlań środkiem ekspresji wcześniejszym i bardziej pierwotnym niż słowo: Początki mego rysowania gubią się w mgle mitologicznej. Jeszcze nie umiałem mówić, gdy już pokrywałem wszystkie papiery i brzegi gazet gryzmołami, wzbudzającymi uwagę otoczenia (cyt. za J. Jarzębski, s. XXVII).

Jak przypomina Jerzy Jarzębski, w teatrze pamięci Pisarza niezwykle ważną rolę odgrywały postaci rodziców, zwłaszcza ojca. Jakub Schulz, którego syn od zawsze pamiętał jako mężczyznę starego, był, jak się zdaje, osobowością wybitną, gdyż jego postać – ascetyczna a przy tym przepełniona namiętnością duchową, o ujmującym wdzięku i magicznym, zniewalającym geście, zajmuje centralne miejsce zarówno we wspomnieniach jak i utworach Brunona Schulza. Postać Jakuba – ojca, króla w swym sklepowym państwie, zajętego sprawami kupieckimi i kwestiami metafizyki (por. postać Spinozy), stanowi przeciwieństwo rzeźwej, praktycznej matki, czuwającej nad codziennością domowych spraw i utrzymaniem rodziny.

Dom stał się domem mitycznym, w swych „dobrych czasach” był zasobny i ludny dzięki służącym i subiektom, mieszkającym pod jednym dachem ze swym chlebodawcą. Niezbyt wiele miejsca zajmuje w pisarstwie Schulza jego rodzeństwo, zarówno głowa rodziny po śmierci ojca – liczący się w świecie przemysłu naftowego brat Izydor jak i pierworodna córka Jakuba Hania, która po samobójstwie męża zamieszkała z najmłodszym bratem, pełniącym również rolę jej opiekuna. Dużą rolę odgrywa za to mitologia powolnego upadku i schyłku "potęgi" rodziny kupieckiej, stopniowego biednienia Schulzów (J. Jarzębski na s. VII, zwracający uwagę na analogie do Buddenbrooków Thomasa Manna).

Centrum świata przedstawionego dzieł Brunona Schulza - Drohobycz był miastem prowincjonalnym, jednak nie przystającym do stereotypów. W czasach austriackich leżał w pobliżu stolicy Galicji – Lwowa. W sąsiednim Borysławiu gwałtownie rozwijał się przemysł naftowy, co skutkowało wzmożonym zainteresowaniem miastem i ruchem przyjezdnych (por. Łódź Reymonta). Właśnie taką atmosferę można dostrzec w opisach „ulicy Krokodyli” z jej „piętnem dzikiego Klondajku” (gorączka nafty – gorączka złota, por. też Henryka Flisa Stanisława Antoniego Muellera). Mieszkać w Drohobyczu nie oznaczało być odciętym od Europy i świata. Docierały tam nowości wydawnicze z kosmopolitycznego Wiednia, a i pobliski Lwów rzucał poblask bardzo żywego w owym czasie życia kulturalnego (J. Jarzębski, s. VII). Biegła znajomość niemieckiego otwierała drzwi do literatury kręgu wiedeńsko-praskiego, ekspresjonizmu niemieckiego oraz nowych teorii psychologicznych.

Wspominana już Xięga bałwochwalcza miała spowodować zyskanie pewnej pozycji, również rynkowej, zatem i dochodów. Mimo to, zawarte w niej grafiki odsłoniły przede wszystkim wiele z kompleksu erotycznego ich Autora. Można powiedzieć, że były masochistycznym hymnem czy peanem na cześć kobiecości dominującej, niedostępnej i tryumfującej nad pokracznymi karzełkami i karykaturami należącymi do rodzaju męskiego – dosłownie „brzydkiej płci”. Schulz ujawnił zapewne to, co było jego rzeczywistym problemem, jego erotyzm miał charakter dewiacyjny (J. Jarzębski, s. VIII-IX, zauważający, że termin „masochizm” nie wyjaśnia wszystkiego, a wnętrze Schulza było o wiele bardziej zawiłe).

Rafał Marek
Literatura:
Artykuły encyklopedyczne w Wikipedii:
Xięga Bałwochwalcza https://pl.wikipedia.org/wiki/Xi%C4%99ga_ba%C5%82wochwalcza
Maksymilian Goldstein https://pl.wikipedia.org/wiki/Maksymilian_Goldstein
Debora Vogel https://pl.wikipedia.org/wiki/Debora_Vogel
Jerzy Ficowski, Bruno Schulz, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXXVI/1, z. 148, Warszawa–Kraków 1995, s. 36–41.
Jan Józef Lipski s.v. Bruno Schulz [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, vol. II, s. 345-346.
Bruno Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. Jerzy Jarzębski, BN I 264, Ossolineum, Wrocław et al. 1989,
Schulz/forum. Kalendarz życia, twórczości i recepcji Brunona Schulza https://schulzforum.pl/pl/

Bruno Schulz - twórczość

Epoka literacka: XX-lecie międzywojenne