Teofil Lenartowicz – biografia, wiersze, twórczość

Teofil Lenartowicz (ur. 27 lutego 1822 r. w Warszawie, zm. 3 lutego 1893 r. we Florencji) był poetą i rzeźbiarzem, uznawanym za najwybitniejszego przedstawiciela nurtu ludowego polskiej poezji romantycznej. Był autorem utworów patriotycznych i poezji epickiej, w tym poematu „Gladiatorowie”. Zajmował się też etnografią. Działał w konspiracyjnych organizacjach politycznych. Został pochowany w Krypcie Zasłużonych w kościele na Skałce w Krakowie.

Teofil Lenartowicz – biogram skrócony

Teofil Aleksander Lenartowicz urodził się 27 lutego 1822 r. w Warszawie, w ubogiej rodzinie szlacheckiej. Ojciec, Karol Lenartowicz, był kapitanem milicji narodowej w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Potem został mistrzem murarskim. Matka, Marianna, pochodziła z podlaskiej rodziny Kwasiborskich, należącej do drobnej szlachty. W latach Sejmu Czteroletniego Karol Lenartowicz zrezygnował z przynależności do stanu szlacheckiego, dobrowolnie wpisując się do ksiąg mieszczaństwa Warszawy. W ten sposób przyjął prawo miejskie. Mieszkał na Powiślu.

Po śmierci ojca, około 1829 r., przyszły poeta wraz z uzależnionym od alkoholu ojczymem Andrzejem Zawadzkim mieszkał kolejno w kilku wsiach i miasteczkach na Mazowszu, m.in. w Rawie Mazowieckiej. Od 1833 lub 1834 r. mieszkał w Warszawie u starszej siostry, Marianny Szweyczewskiej. W stolicy Królestwa ukończył szkołę czteroklasową (tzw. obwodową), by w 1837 r. rozpocząć pracę w kancelariach adwokackich przy sporządzaniu i kopiowaniu dokumentów.

W 1840 r. Lenartowicz został etatowym kancelistą Sądu Najwyższej Instancji. Równocześnie zbliżył się do tzw. „młodej piśmienności warszawskiej”, w tym do Cyganerii Warszawskiej, a także do środowiska entuzjastek i entuzjastów. Nieraz odbywał z nimi piesze wędrówki po mazowieckich wsiach i dworkach. Brał także udział w etnograficznych (ludoznawczych) wyprawach badawczych Oskara Kolberga, m.in. w objeździe Galicji. Bezpośredni i bliski kontakt z krajobrazem Mazowsza i kulturą ludu wiejskiego znajdował odzwierciedlenie w wierszach. Pisarz okazał się najwybitniejszym reprezentantem nurtu ludowego polskiej poezji romantycznej. Debiutował w 1841 r., a zatem jako dziewiętnastolatek, publikując wiersze w „Echu”, stanowiącym dodatek do „Gazety Warszawskiej”, oraz w „Nadwiślaninie”. W latach 1841–1842 współpracował z „Przeglądem Warszawskim”, zaś w 1843 r. z almanachem „Jaskułka”.

Teofil Lenartowicz angażował się także w konspirację patriotyczną. W związku z tym w 1843 r. musiał wraz z pisarzem i folklorystą Romanem Zmorskim, należącym do Cyganerii Warszawskiej, oraz inżynierem, poetą i powstańcem Karolem Brzozowskim uciec do Poznania. Po kilku miesiącach spędzonych w należącej do Królestwa Prus stolicy Wielkiego Księstwa Poznańskiego powrócił do Warszawy. Otrzymał posadę podsekretarza w Komisji Rządowej Sprawiedliwości. Począwszy od 1843 r., przez wiele lat publikował poezje w „Bibliotece Warszawskiej”. W latach 1844–1847 współpracował także z noworocznikiem „Niezapominajki”. Ogłosił tam w 1845 r. wiersz „Kalina”, który, połączony z muzyką skomponowaną przez Ignacego Marcelego Komorowskiego, ucznia Karola Kurpińskiego i przyjaciela pisarza, wkrótce stał się szczególnie popularny. W latach 1845–1847 teksty Lenartowicza ukazywały się też w „Przeglądzie Naukowym”. Pisarz należał do powołanego do życia przez Augusta Wilkońskiego Cechu Głupców. Znalazł się także wśród redaktorów organu prasowego tej grupy pisarzy, czyli „Dzwonu Literackiego”.

W 1848 r. Teofil Lenartowicz znów musiał uciekać z zaboru rosyjskiego w obawie przed aresztowaniem. Tym razem udał się do Krakowa, gdzie zaangażował się w pracę organizacji patriotycznych. Udzielał się także w Towarzystwie Naukowej Pomocy, wykładając dzieje Polski w działającej na Kazimierzu szkole wieczorowej dla Żydów. Prowadził także kursy dla polskich rzemieślników. Równolegle zajmował się przygotowaniem do druku pierwszych tomików poezji. Wystawiał także sztuki zawierające treści patriotyczne, m.in. zaginiony dialog dramatyczny „Wskrzeszenie” oraz monodram „Tyrteusz”, ogłoszony w pierwszym tomiku poezji „Polska ziemia (w obrazkach)” z 1848 r.

Już w kwietniu 1849 r. konieczne okazało się opuszczenie zaboru austriackiego. Pisarz przez jakiś czas przebywał w stolicy Saksonii, a potem na Łużycach. Odnowił tam kontakty z Romanem Zmorskim, wydając wraz z nim słowianofilski tygodnik „Stadło”. Chętnie wędrował po Łużycach, nawiązując kontakty z miejscowymi działaczami narodowymi. Już w lipcu 1849 r. udał się jednak do Poznania. Przez jakiś czas mieszkał tam u poety, folklorysty i uczestnika Wiosny Ludów Ryszarda Wincentego Berwińskiego. Zaprzyjaźnił się z Ewarystem Estkowskim, pedagogiem i działaczem oświatowym, również zaangażowanym w wydarzenia Wiosny Ludów w 1848 r.

Ze względu na brak zgody administracji pruskiej na pobyt w Poznaniu poeta mieszkał w położonych w Wielkopolsce dworkach szlacheckich, m.in. w należącym do Zmorskich Osieku. Wyjeżdżał też do Wrocławia. Rozpoczął współpracę z ukazującymi się w Poznaniu pismami „Krzyż a Miecz” (1850) oraz „Goniec Polski” (w 1850 r. na jego łamach ogłoszono wiersz „Wygnańce do narodu”). Dłużej, bo przez kilka lat, trwała współpraca ze „Szkółką dla Dzieci” Ewarysta Estkowskiego. Na jej łamach Lenartowicz opublikował większość napisanych w tych latach utworów. Zagrożenie aresztowaniem pozostawało stale realne. Stąd wynikała konieczność wyjazdu pod koniec 1851 r. przez stolicę Królestwa Prus do Brukseli. Tam pisarz nawiązał kontakty m.in. z Joachimem Lelewelem. W latach 1852–1854 żył w Paryżu, zbliżając się do kręgów emigracji polskiej. Poznał Mickiewicza, odnowił kontakty z Cyprianem Kamilem Norwidem (przez lata prowadzili żywą wymianę listów i poetycki dialog). Oprócz tego zaprzyjaźnił się z Józefem Bohdanem Zaleskim, przedstawicielem „szkoły ukraińskiej” polskiego romantyzmu, a przy tym powstańcem listopadowym i kawalerem Orderu Virtuti Militari.

W 1855 r. w Poznaniu ukazał się najbardziej znany tomik poezji Lenartowicza „Lirenka”. Winietę na okładce wykonano według rysunku Norwida. Również w 1855 r. pisarz przeprowadził się do Włoch. Z początku mieszkał w Rzymie, a w 1860 r. przeniósł się do Florencji. Pozostawał w przyjacielskich kontaktach korespondencyjnych m.in. z Ignacym Kraszewskim. W 1857 r. wydany został poemat „Gladiatorowie”. Spotkał się on z nieprzychylną recenzją Juliana Klaczki (paryskie „Wiadomości Polskie”, nr 48 i 50). Co ciekawe, Klaczko należał wcześniej do entuzjastów poezji Lenartowicza.

W 1861 r. (niektóre źródła podają, że w 1858 r.) pisarz pojął za żonę malarkę, poetkę i rzeźbiarkę Zofię Szymanowską, przyrodnią siostrę Celiny Mickiewiczowej, żony autora Pana Tadeusza. Szymanowska kształciła się m.in. w pracowni francuskiego malarza, rytownika i ilustratora Ary Scheffera. Mieli syna Jana, który zmarł jako małe dziecko w 1864 r. Zofia zmarła niewiele później, w 1870 r., na zapalenie płuc wywołane lub powikłane gruźlicą. W 1863 r. Lenartowicz został powołany przez powstańczy Rząd Narodowy do biura prasowego w charakterze przedstawiciela na Włochy. W poezji twórcy temat powstania i wydarzeń poprzedzających jego wybuch pojawiał się często, np. w utworach „Śpiew na cześć 25 lutego 1861 r. w Warszawie” („Dziennik Literacki”, 1861), „Marcin Borelowski-Lelewel” (1865) czy też „Branka” z 1867 r.

Ze względu na trudną sytuację finansową pisarz – zainspirowany przez żonę – zwrócił uwagę na rzeźbę. W dziedzinie tej osiągnął znaczne sukcesy.

W latach 1867–1871 przesyłał do „Tygodnika Ilustrowanego” „Listy o sztuce i literaturze włoskiej”. W połowie 1875 r. przez kilka tygodni gościł w Krakowie, gdzie był uroczyście przyjmowany. Podróż okazała się jednak rozczarowaniem ze względu na dominację w Krakowie wpływów stronnictwa Stańczyków. Po utworzeniu w 1879 r. przy uniwersytecie w Bolonii Akademii im. Adama Mickiewicza Lenartowicz otrzymał propozycję prowadzenia wykładów z dziejów literatur słowiańskich, ze szczególnym uwzględnieniem historii literatury polskiej. Poeta przyjął ofertę. Wykładał do 1883 r., otrzymując nie tylko tytuł profesorski, lecz także Order Korony Włoch. Część wykładów bolońskich zebrano w tomie „Sul carattere della poesia polono-slava”, wydanym w 1886 r. i przełożonym na polski dopiero w 1978 r. Od 1883 r. aż do śmierci pisarz korespondował m.in. z Marią Bartusówną i Marią Konopnicką, w której widział kontynuatorkę ludowego nurtu własnej poezji. Konopnicka odwiedziła Lenartowicza w 1892 r. we Florencji.

Teofil Lenartowicz zmarł 3 lutego 1893 r. we Florencji. Ciało zostało przewiezione do Krakowa i 12 czerwca 1893 r. pochowane w kościele na Skałce.

Trwałą wartość w dorobku pisarskim Lenartowicza, na który składały się także próby epickie i dramatyczne, stanowi liryka. Właśnie w niej pisarz zaprezentował się jako samodzielna indywidualność i twórca oryginalnej odmiany „ludowości”. Wieś była dla niego zasobem wartości nie tylko estetycznych, lecz także moralnych i narodowych. Jak ujęła to Maria Konopnicka w swym studium o pisarzu z lat 1893–1895, wieś była dla niego „przyrodzoną strefą (…) najgłębszych wzruszeń”. Skupienie, dyskretny liryzm, prostota i zwięzłość mogą być uznane za szczególne walory utworów lirycznych Lenartowicza. Motywom krajobrazowym i „złotej legendzie” mazowieckiej wsi towarzyszą jednak od samego początku motywy patriotyczne, a z czasem coraz silniej dochodzą do głosu także tony religijne.

W 1855 r. w Poznaniu ukazały się tomiki: wspomniana już „Lirenka” oraz „Zachwycenie (z Błogosławioną)”. Gloryfikacją powstańczego zrywu ludowego była „Bitwa racławicka” z 1859 r. Podobne tendencje można dostrzec w „Poezjach” (1858), „Nowej lirence” (dwie części, 1859), w dwóch tomach „Poezji” (1863), „Echach nadwiślańskich” (tom I, 1872), „Wyborze poezji” (cztery tomy, 1876), a także w wydanych pośmiertnie, w 1895 r., „Poezjach” (dwa tomy). Poszerzenie tematyki i skali środków artystycznych widać w wydanych w 1870 r. zbiorach „Album włoskie” oraz „Ze starych zbroic”. Kilka wierszy okolicznościowych zostało wydanych osobno. Chodzi tu o takie utwory jak „Polskie śluby” z 1865 r., „Do artystów polskich w sprawie Muzeum w Rapperswylu” (1871), „Chorągiew słowiańska do grobu świętego Cyryla w Rzymie” z 1881 r., „Ordon” (1887) oraz opublikowany z okazji stulecia uchwalenia Konstytucji 3 maja utwór „Trzeci maja” z 1891 r. Autor „Lirenki” zajmował się także przekładami, m.in. utworów Dantego Alighieriego, Michała Anioła, Alfreda de Musseta i Aleksandra Puszkina. Tłumaczył również fragmenty indyjskiego eposu „Ramajana”. Posługiwał się wieloma pseudonimami i kryptonimami: Au., L…ki, Au-Lir, L., L-z, Czwartak, Lirnik Mazowiecki, T…L…, x.x.x., +++, ***, Autor poematu „Spowiedź więźnia”, Autor „Błogosławionej”.

Poezja Teofila Lenartowicza była bardzo popularna. Wiele utworów weszło do zasobu bezimiennych wierszy dla dzieci i pieśni. Dość surowe okazały się za to oceny krytyków i niektórych uczonych. Trzeba jednak mieć na uwadze, że twórczość pisarza była tak obszerna, iż nie mogła reprezentować jednolitego poziomu. Zdarzały się utwory słabsze. Z takiej perspektywy należy patrzeć na pojawiające się niekiedy zarzuty „rzewności” związanej z melodyjnością liryki, a w konsekwencji także prymitywizmu czy sentymentalności, oraz na dopatrywanie się w twórczości Lenartowicza postromantycznego epigonizmu. Nie bez przyczyny autora cenili np. Kasprowicz i Żeromski. Norwid adresował do niego wiersze „Teofilowi” oraz „Odpowiedź”. Wiersz zatytułowany Lenartowicz poświęciła pisarzowi Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Do jego dorobku nawiązał także Paweł Hertz w poemacie „Nowy lirnik mazowiecki”. Oprócz tego, wydając w 1954 r. „Poezje wybrane” Lenartowicza, Hertz rozpoczął proces przywracania pisarza żywemu odbiorowi czytelników.

Teofil Lenartowicz: „Na dolinie, na zielonej, widzę w dali wioskę małą…”

Najwcześniejsze lata

Teofil Aleksander Lenartowicz przyszedł na świat 27 lutego 1822 r. w Warszawie, w nieistniejącym dziś drewnianym domku z podcieniami przy ul. Garbarskiej, pod numerem 2612, na Powiślu (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, „Wybór poezji”, oprac. J. Nowakowski, BN I, nr 5, Ossolineum, Wrocław et al. 1972, s. III; autor zaznacza, że pisarz urodził się „niejako u stóp Starej Warszawy, w której żywe były tradycje powstań plebejskich i pamięć [pułkownika insurekcji, mistrza szewskiego Jana] Kilińskiego, dzięki ojcu zaś „wzrastał w niezagasłej tradycji kościuszkowskiej”).

Ojciec, Karol Lenartowicz, pochodził ze zubożałej szlachty litewskiej pieczętującej się herbem Pobóg. Za czasów Sejmu Czteroletniego postanowił przyjąć prawo miejskie i wpisać się „wraz z inną szlachtą równie [czyli tak samo – RM] myślącą” do ksiąg mieszczaństwa Warszawy. Po drugim rozbiorze brał udział w insurekcji jako kapitan milicji narodowej, uczestniczył m.in. w walkach pod Mokotowem. Po upadku powstania i trzecim rozbiorze działał jako przedsiębiorca budowlany, miał także patent mistrza (majstra) murarskiego. Zajmował się budową domów, zwłaszcza w pierwszych latach Królestwa Kongresowego, gdy panowała dobra koniunktura. Matka pisarza, Marianna, wywodziła się ze szlacheckiej rodziny Kwasiborskich pochodzącej z Podlasia. Spokrewniony z ojcem twórcy Albin Lenartowicz był generałem brygady w korpusie generała Antoniego Madalińskiego (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. III).

Gdy Karol Lenartowicz zmarł, wdowa po nim wyszła po raz drugi za mąż. Rodzina zdecydowała się na sprzedaż rodzinnego domu i opuszczenie Warszawy. Jej członkowie mieszkali odtąd na wsi lewobrzeżnego Mazowsza, w okolicach Rawy Mazowieckiej, w Ozorkowie, Wyrobkach, Głuchowku i Chrzczonowicach. Teofil wprawdzie opuścił stolicę jako siedmioletnie dziecko, jednak zachował do śmierci kilka żywych wspomnień, do których nieraz powracał, zwłaszcza obraz przeglądu wojska na placu Saskim, podczas którego wielki książę Konstanty „biegł pieszo między dwoma szeregami jazdy”, oraz wizytę u Kazimierza Brodzińskiego, zaprzyjaźnionego z przyrodnim bratem twórcy, Marcinem, pracującym jako nauczyciel matematyki w liceum w Warszawie (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. IV).

Brak źródła dochodu (zmarły ojciec nie pozostawił po sobie większego majątku) i uzależnienie od alkoholu ojczyma pisarza, byłego artylerzysty armii Stanisława Augusta, pracującego m.in. jako rządca folwarków, dzierżawca poczty i poborca podatków miejskich, Andrzeja Zawadzkiego, doprowadziły do pogorszenia warunków materialnych. Trudne lata dzieciństwa miały – jak uważał sam Lenartowicz – wpłynąć na jego wrażliwość literacką. Wspominał: „[U]ciekałem do (…) lasu, gdzie w starym wypróchniałym drzewie przesiadywałem do wieczora, płacząc (…). Były to moje dni narodowej poezji; chłopaki pasący bydło dzieliły się ze mną pieczonymi kartoflami i cieszyli, jak mogli (…). Poezja moja cała w tym wypróchniałym drzewie się poczęła (…), jeżeli te wierszyki poezją nazywać się godzi, chłopskie, nieuczone…” (rękopis 2084 Biblioteki PAN w Krakowie, cyt. za: P. Kozioł, P. Szubert, „Teofil Lenartowicz”, https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, ab initio; ten sam cytat podaje J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. VI, cytując także zdania z autobiografii Lenartowicza mającej formę druku ulotnego: „Kiedy [ojczym Zawadzki] sobie głowę zaprószył [tj. upił się – RM], wypędzał nas, dwoje dzieci, z domu, mnie i Paulinę. Siostra przygarniała się bliżej domu, ja zaś w polu albo w lesie pobliskim nieraz do późnego wieczoru zostawałem, pocieszany przez gęsiarków [czyli dzieci pasące gęsi – RM] i koniopasów – i tu źródło mojej gminnej poezji”, ibidem).

Gdy trwało powstanie listopadowe, przyszły poeta przebywał z rodziną w Rawie Mazowieckiej. Widział m.in. zaciąg ochotniczy do pułku strzelców konnych Antoniego Kuszla, przemarsze wojsk generała Krukowieckiego, idących ku Warszawie, oraz kosynierów ochotników. Wraz z chłopami śpiewał powstańcze piosenki drukowane w „Kurierze Warszawskim”. Słyszał także huk polskich i rosyjskich dział, niosący się od zdobywanej Warszawy. W Chrzczonowicach pisarz – jak wspominał – po raz pierwszy zetknął się z literaturą dzięki znalezionym na strychu budynku poczty dziełom Krasickiego oraz tłumaczeniu „Pieśni Osjana”. W Głuchowku poznał „Śpiewy historyczne” Juliana Ursyna Niemcewicza. Zarówno ich, jak i bajek Krasickiego uczył się na pamięć. Czytał także „Jerozolimę wyzwoloną” w przekładzie Piotra Kochanowskiego oraz wiersze Bohdana Zaleskiego (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. V–VI).

Mając dwanaście lat, Teofil Lenartowicz wrócił do Warszawy. Znalazł się pod opieką starszej siostry, wówczas już żony urzędnika, Marianny Szweyczewskiej. Ukończył szkołę czteroklasową (tzw. obwodową). Szybko zaczął zarabiać na życie, podejmując pracę w kancelariach adwokackich (od 1837 r., kolejno u Szypnickiego, Brzozowskiego i Turowskiego). Zajmował się przepisywaniem dokumentów, przygotowywaniem wypisów i innymi czynnościami kancelaryjnymi. W 1840 r., po trzech latach aplikacji, otrzymał posadę w Sądzie Najwyższej Instancji. Został etatowym kancelistą z niewielkim, niepozwalającym na dostatnie życie uposażeniem. Kilka lat później, po likwidacji Sądu ukazem carskim z 1841 r., Lenartowicz został mianowany podsekretarzem w Komisji Rządowej Sprawiedliwości Królestwa Polskiego. O ile wiadomo, już jako uczeń zajmował się intensywną pracą samokształceniową, interesując się m.in. dziejami polskiego prawa i jurysprudencją. Próbował przy tym pisać pierwsze wiersze (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. VI–VII).

Kultura i konspiracja

Poezje Lenartowicza zaczęły ukazywać się już w 1841 r. w pismach „Nadwiślanin” oraz „Przegląd Warszawski”. Następnie pisarz publikował w noworoczniku „Niezapominajki”, w almanachu „Jaskułka” i w „Albumie Warszawskim”. Wiązało się to ze zbliżeniem do środowiska tzw. „młodej piśmienności warszawskiej”, a zwłaszcza do Cyganerii Warszawskiej. Trzeba jednak mieć na uwadze, że pisarz nie wchodził w skład jej ścisłego grona. Nie przyjął także charakterystycznego dla niej, świadomie i celowo prowokującego „poważne społeczeństwo” stolicy (neoromantycy powiedzą: filistrów), stylu życia ani sposobu demonstrowania postaw i poglądów. Obciążenie pracą i brak pieniędzy i tak nie pozwalały mu na udział w życiu bohemy, z którym kolidowały także dość surowa obyczajność i poważny stosunek Lenartowicza do życia (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. VIII–IX). Mimo to krąg młodych literatów stał się dla młodzieńca szkołą literatury, zwłaszcza problematyki związanej z programem „ludowym” czy nawet „ludomańskim”, łączącym się ściśle z afirmacją rewolucji agrarnej, szczególnie całkowitej likwidacji pańszczyzny i przeprowadzenia uwłaszczenia chłopów na korzystnych warunkach (ibidem). Jak pisze Paweł Kozioł, poetycką wrażliwość Lenartowicza kształtowało dzieciństwo na mazowieckiej wsi. Ideowo formowała go jednak młodość spędzona w Warszawie, w kręgach pogrobowców powstania z 1830 r. Była to spiskująca, patriotyczna, a przy tym lewicowa młodzież („Teofil Lenartowicz”, op. cit., https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, ab initio).

Lenartowicz utrzymywał od 1841 r. kontakty z Narcyzą Żmichowską, ze środowiskiem Entuzjastek skupionych wokół niej oraz ze Skimborowiczami. Nowe przyjaźnie i znajomości pozwoliły mu brać udział, m.in. wraz z Norwidem i Wojciechem Gersonem, w charakterystycznych wyprawach na wieś, zwłaszcza na prawobrzeżne Mazowsze. Odwiedzano tam wioski oraz dwory i dworki szlacheckie leżące na obszarze między Wisłą a Bugiem, np. należące do Morzkowskich Rybienko nad Bugiem, będące własnością rodu Dybowskich Dębinki oraz zamieszkały przez Brzozowskich Wyszków. Wycieczki obejmowały także tereny leśne zamieszkałe przez Kurpiów. Oprócz tego Lenartowicz chętnie odwiedzał Cypriana, Ksawerego i Paulinę Norwidów w ich domu rodzinnym w Głuchach, zaprzyjaźniając się z nimi. W czasie wypraw na wieś podejmował próby zbliżenia się do ludności chłopskiej. Celem było lepsze, pogłębione poznanie autentycznej kultury i życia wsi, a wraz z tym – agitacja polityczna. Wynikała ona z inspiracji zakonspirowanych środowisk demokratycznych, które również – i to w dużym stopniu – oddziaływały na twórców z kręgu Cyganerii Warszawskiej. Mocno związane z programem akcji spiskowej na wsi Królestwa Polskiego były zapewne wędrówki z Romanem Zmorskim (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. X). Oprócz tego Teofil Lenartowicz brał udział w folklorystycznych wyprawach badawczych i zbierackich Oskara Kolberga (Mazowsze, a w 1842 lub 1843 r. – Galicja). W czasie jednego z takich wyjazdów badawczych odwiedził Kraków, poznając poetę demokratę Edmunda Wasilewskiego i malarza Wojciecha Kornelego Stattlera. Gościł na Pogórzu Karpackim, m.in. u Wincentego Pola w Mariampolu. Zapewne przebywał również na Podhalu i oglądał Tatry. Także te wyjazdy mogły wiązać się z konspiracyjną agitacją w duchu lewicowym i demokratycznym (ibidem).

W czasach warszawskich Lenartowicz zaprzyjaźnił się z kompozytorem Ignacym Komorowskim. Skomponował on melodie pieśni do słów niektórych wierszy pisarza, m.in. „Kaliny”, „Ducha sieroty”, „Galary” i „Maćka”. Szczególną uwagę odbiorców zwracały wówczas poezje zawierające akcenty patriotyczne, często ukryte, np. „Wiersz do poezji”, oraz liryki zawierające nawiązania do struktury artystycznej i motywów autentycznej poezji ludowej (J. Nowakowski, s.v. „Teofil Lenartowicz” [w:] „Polski Słownik Biograficzny”, tom XVII, Ossolineum, Wrocław et al., 1972, s. 40).

Wielkopolska i Warszawa

W związku z rozbiciem przez policję rosyjską konspiracyjnej organizacji Stowarzyszenia Ludu Polskiego (Związku Narodu Polskiego) w sierpniu 1843 r. pisarz był zmuszony wraz z Romanem Zmorskim i Karolem Brzozowskim uciec z Królestwa. 24 sierpnia wszyscy trzej przekroczyli granicę z Prusami Wschodnimi, kierując się ku Poznaniowi. Tam Lenartowicz nawiązał bezpośredni kontakt z działaczami lewicowymi należącymi do Komitetu Poznańskiego, przede wszystkim z Adolfem Malczewskim, podporucznikiem walczącym w powstaniu 1830 r. i kawalerem Orderu Virtuti Militari, oraz z Władysławem Euzebiuszem Kosińskim. Skontaktował się także z Jędrzejem Moraczewskim, historykiem, archeologiem i zbieraczem krajowych pamiątek historycznych (tzw. starożytności), oraz z redaktorami „Tygodnika Literackiego”. Pismo to, z początku konserwatywne, w latach 40. XIX w. zmieniło profil na demokratyczny i niepodległościowy. Publikowali w nim m.in. członkowie nastawionej słowianofilsko, aktywnej w Galicji grupy „Ziewonia” (tzw. ziewończycy), Edward Dembowski, Henryk Kamieński i Karol Libelt.

Zapewne w tym samym czasie w warszawskim mieszkaniu pisarza przeprowadzono rewizję, która na szczęście nie doprowadziła do znalezienia nielegalnych publikacji ani skrytek. Brak rezultatów przeszukania pozwolił prawdopodobnie Lenartowiczowi na powrót do Warszawy już zimą 1843/1844 i ponowne podjęcie pracy w wymiarze sprawiedliwości, od 1844 r. na stanowisku podsekretarza w Komisji Rządowej Sprawiedliwości Królestwa Polskiego (J. Nowakowski [w:] PSB, op. cit., s. 40). Tak samo jak przed laty Lenartowicz intensywnie pracował nad własnym wykształceniem (należy pamiętać, że nie miał wykształcenia uniwersyteckiego). Szybko zbliżył się także do środowiska liberalnych literatów i uczonych skupionych wokół miesięcznika literacko-naukowego „Biblioteka Warszawska”, zwłaszcza do jego redaktora Kazimierza Władysława Wójcickiego.

Sugestie i wskazówki redaktora Wójcickiego sprawiły, że Lenartowicz zaczął interesować się polską tradycją literacką, zwłaszcza poezją doby renesansu (por. ambitną próbę stylizacji w utworze „Jan Kochanowski”). Utrzymywał jednocześnie żywy związek swojego pisarstwa z poezją ludową. Należał także do tworzonego m.in. przez Augusta Wilkońskiego, Aleksandra Niewiarowskiego, Hipolita Skimborowicza i Józefa Bohdana Dziekońskiego Cechu Głupców. Była to luźna grupa literacka związana z pismem „Dzwon Literacki”. Lenartowicz należał także do jego zespołu redakcyjnego.

W 1844 r. pisarz poznał Kornela Ujejskiego. Zapewne za jego pośrednictwem nawiązał kontakty ze środowiskiem demokratycznych literatów i uczonych lwowskich. W związku z tym we Lwowie zaczęto publikować jego utwory. Pozostawał wówczas w bliższych kontaktach m.in. z organizatorem powstańczej wyprawy na Siedlce w 1846 r., Pantaleonem Potockim. Wiadomo również, że w 1847 r. należał do tajnego związku kierowanego przez prawnika i powstańca styczniowego Henryka Krajewskiego, angażując się wraz z aplikantami i niższymi urzędnikami w agitację wśród rzemieślników, postrzeganych jako „wielka nadzieja spiskowców” (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XIII). Organizacja Krajewskiego była podporządkowana Towarzystwu Demokratycznemu Polskiemu. Jej celem było zorganizowanie powszechnego powstania, włączenie się we Wiosnę Ludów i utworzenie niepodległej Polski jako państwa o ustroju republikańskim. Szczególną rolę w tym sprzysiężeniu odgrywali przedstawiciele adwokatury. Najprawdopodobniej pisarz działał także w grupach zajmujących się tajnym kształceniem młodych rzemieślników.

Czas Wiosny Ludów

Ze względu na dekonspirację i serię aresztowań spiskowców współpracujących z Henrykiem Krajewskim Lenartowicz w czerwcu 1848 r. był zmuszony do opuszczenia Królestwa Polskiego. Udało mu się przedostać do Krakowa; po drodze odwiedził Częstochowę i klasztor na Jasnej Górze. Miasto było już ogarnięte wydarzeniami Wiosny Ludów. W związku z tym w lipcu 1848 r. przystąpił do jawnej działalności patriotycznej. W ramach Towarzystwa Naukowej Pomocy prowadził wykłady dotyczące dziejów Polski w otwartej dla Żydów, działającej na Kazimierzu szkole wieczorowej (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XIV–XV; autor dodaje, że lwowscy demokraci zamierzali wydać teksty prelekcji drukiem). W należącym do uniwersytetu audytorium amfiteatralnym na Wesołej (dziś jest to część Krakowa położona w pobliżu Starego Miasta) wygłaszał prelekcje dla rzemieślników. Kierował także wydziałem literacko-historycznym Towarzystwa Wzajemnej Nauki, założonego przez krakowskich studentów. Oprócz tego Lenartowicz przemawiał podczas manifestacji, która odbyła się 16 października 1848 r. na Kopcu Kościuszki. W czasie pobytu w Krakowie zajmował się także własną twórczością literacką. Ukazały się pierwsze tomiki poezji: „Polska ziemia w obrazkach” (część druga jako odbitka litografowana) oraz „Cztery obrazy”. 1 września 1848 r. wystawiono dialog dramatyczny „Wskrzeszenie”, zaś 22 października monodram „Tyrteusz”. Poeta związał się też ze zmarłą w 1851 r. Felicją Szczepanowską. Przebywając we Lwowie, Lenartowicz spotkał m.in. Karola Balińskiego, Karola Szajnochę, Kornela Ujejskiego i Wincentego Pola. Był związany ideowo, a zapewne także – przynajmniej w pewnej mierze – organizacyjnie, z grupą tzw. emigrantów, emisariuszy i reprezentantów Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego czynnych w zaborze austriackim, w tym z generałem Józefem Wysockim i Wiktorem Heltmanem (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XV).

Wobec upadku powstania na Węgrzech i wkroczenia na teren zaboru austriackiego oddziałów interwencyjnych Mikołaja I Lenartowicz udał się pod koniec kwietnia 1849 r. przez Gliwice i Wrocław, gdzie nawiązał kontakty z polskimi studentami, do Drezna. Znalazł się tam na początku maja; od 6 do 8 maja w mieście trwały walki uliczne. Być może wziął w nich udział (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XVI). Po stłumieniu rewolucji drezdeńskiej przez wojska pruskie i saskie pisarz przeprawił się przez Łabę, udając studenta turystę, i ruszył ku Łużycom. Tam spotkał znów Romana Zmorskiego, rozpoczynając dzięki niemu współpracę z wydawanym w Budziszynie słowianofilskim pismem „Stadło”, w którym opublikował m.in. wiersze „Zaprosiny” i „Lirnik”. Wraz ze Zmorskim wędrował po Łużycach, nawiązując liczne kontakty z miejscowymi działaczami słowiańskiego odrodzenia narodowego. We wsi Nowoslica odwiedzili dom Cyżów, skąd wybrali się w góry, oglądając m.in. miejsce tradycyjnie uważane za ośrodek dawnego kultu słowiańskiego, określone we wspomnieniach Lenartowicza jako „kletka Czernego Boga” (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XXXII).

Po powrocie do Budziszyna Lenartowicz w lipcu 1849 r. przedostał się do Wielkopolski. Z początku zamieszkał w Poznaniu u Ryszarda Berwińskiego. Mimo starań Berwińskiego, Karola Libelta i Zmorskiego pisarzowi nie udało się zalegalizować pobytu w Poznaniu. Sytuacja była niepewna i trudna pod względem finansowym. Brak meldunku i zezwolenia na stały pobyt sprawił, że konieczna stała się tułaczka po wielkopolskiej prowincji. Schronienie zapewniały na szczęście dworki byłych uczestników powstania wielkopolskiego z 1848 r. W tym okresie poeta przebywał m.in. w Miłosławiu, Sielcu i Kruchowie pod Trzemesznem. Gościł też u Zmorskich w Osieku. Śladów tradycji dotyczącej początków Polski szukał wśród ludności Kruszwicy i okolic Gopła (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XXXIII). Podróżował do Wrocławia, Szczawna (wówczas Salzbrunn) i Gräfenbergu (dziś Lázně Jeseník w kraju ołomunieckim w Czechach). Podjął także współpracę z wydawanym przez Karola Balińskiego i Erazma Estkowskiego czasopismem „Krzyż a Miecz”, publikując w nim m.in. „Baśń o walecznym księciu”, „Moją piosnkę” i „Sen króla Jana”, z wychodzącym we Wrocławiu „Zniczem”, w którym zamieścił m.in. wiersz „Do poezji” w nowej redakcji, a także z oświatowo-wychowawczą „Szkółką dla Dzieci” Estkowskiego, noszącą później, w 1854 r., tytuł „Szkółka dla Młodzieży”. W tym ostatnim piśmie Lenartowicz opublikował większość utworów z lat 1850–1854, począwszy od wiersza „Jak to na Mazowszu” z 1850 r., aż po „Błogosławioną” z 1854 r. Próbował także wydawać we Wrocławiu własne pismo poświęcone literaturze (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XXXIV).

W Poznaniu, nakładem Walentego Stefańskiego, ukazała się także nowa, poszerzona i zmodyfikowana wersja drugiego tomu „Polskiej ziemi w obrazkach”. Powstał również patriotyczny wiersz „Wygnańce do narodu”, wyrażający sprzeciw wobec tendencji ugodowych i kapitulanckich związanych z ogłoszoną przez cara amnestią. Zagrożenie aresztowaniem przez policję, którego udało się uniknąć jedynie dzięki przychylności miejscowego landrata, sprawiło, że w 1851 r. konieczne okazało się opuszczenie ziem polskich. Rozpoczęło się życie emigranta politycznego. Poetyckim odzwierciedleniem przeżyć tej chwili były wiersze „Pożegnanie” oraz „Jaka smętna a śmiejąca…”, znany później jako „Pogrzeb” i stanowiący subtelny wyraz rozpaczy po nagłej stracie Felicji Szczepanowskiej.

Belgia i Francja

W grudniu 1851 r. w Berlinie administracja pruska wymusiła na Teofilu Lenartowiczu zobowiązanie do bezpowrotnego wyjazdu poza terytorium Prus. Naruszenie zobowiązania groziło aresztowaniem i ekstradycją do Rosji. W pierwszych miesiącach 1852 r. pisarz mieszkał w Brukseli, będącej wówczas jednym z ważniejszych ośrodków polskiej emigracji politycznej. Odwiedzał tam Joachima Lelewela i Wiktora Heltmana. Poznał również Aleksandra Fredrę i generała Jana Zygmunta Skrzyneckiego. Zwiedził Antwerpię i pole bitwy pod Waterloo (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XXXVI). Powstawały wówczas liczne utwory, np. „Flis” i „Kapryśna”. Dominowała wśród nich liryka o ludowym charakterze, w tym słynne utwory „Złoty kubek” oraz „Mazur za wołami”. Oprócz tego Lenartowicz kontynuował pracę nad rozpoczętym jeszcze w Wielkopolsce „Zachwyceniem”.

Pod koniec wiosny 1852 r. autor „Bitwy racławickiej” przeprowadził się do stolicy Francji. Mimo niedostatku pozostał tam ponad trzy lata, aż do jesieni 1855 r. Z początku mieszkał przy quai Malaquais u przyjaciela sprzed lat, znanego malarza Leona Kaplińskiego. Z czasem przeniósł się do dzielnicy Grenelle, a potem na Batignolles. Braki w wykształceniu nie pozwalały na usystematyzowane studia umożliwiające zdobycie stałego zawodu, np. prawnika, a w konsekwencji środków do życia (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XXXVII). Mimo trudności pisarz nadal kształcił się samodzielnie, chętnie korzystając z zasobów paryskich bibliotek. Dostrzegał także własne luki w wiedzy wynikające z braku „gruntownych nauk” za młodu (ibidem, z cytatem z listu do E. Estkowskiego z 18 stycznia 1853 r.). Nie przyniosły powodzenia starania o uzyskanie zatrudnienia ani w administracji, mimo składanych obietnic, ani w polskiej szkole w Batignolles. Podobne trudności przeżywali inni emigranci, próbujący – często daremnie – uciec przed nędzą do Ameryki albo Australii. W listopadzie 1852 r. Lenartowicz żegnał wyruszającego za Atlantyk Norwida.

Przyjaźń z Norwidem, choć trwała, przeżywała rozmaite koleje. Należy podkreślić, że Lenartowicz sprzeciwiał się próbom kształtowania swojej postawy twórczej w myśl założeń ideowych z „Promethidiona”. Oprócz tego poezje Norwida uznawał za zbyt trudne w odbiorze. Mimo to przyjaciele dedykowali sobie wiersze, zaś Norwid zaprojektował ilustrację umieszczoną na okładce „Lirenki”. Życzliwie wypowiadał się także o rzeźbach Lenartowicza (Paweł Kozioł, https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, ab initio).

Od marca do początku czerwca 1853 r. Lenartowicz zwiedzał Rzym wraz z poznanym podczas rewolucji w Dreźnie doktorem medycyny, a jednocześnie teologiem i zakonnikiem Hipolitem Terleckim (wówczas jeszcze członkiem Zgromadzenia Zmartwychwstańców, potem założycielem i przełożonym tzw. woskreseńców paryskich, a ostatecznie duchownym prawosławnym). Oczarowały go także przyroda i zabytki Włoch oraz pejzaże Marsylii, Tusculum, Capri i Korsyki. Latem 1854 r. przebywał w Normandii, dostrzegając podobieństwa między wiejskimi okolicami departamentu Calvados a polską Galicją. Duże znaczenie miało wejście w środowisko Wielkiej Emigracji skupionej we Francji, a wraz z tym nawiązanie kontaktów z Norwidem, Bohdanem Zaleskim i Mickiewiczem, życzliwie spoglądającym na obraną przez Lenartowicza ścieżkę twórczą. Pamięci Zaleskiego, początkowo jednego z nauczycieli Lenartowicza w zakresie twórczości ludowej, a na emigracji dobrego przyjaciela, zostało poświęcone napisane w 1886 r. i wydane w 1889 r. we Lwowie „Słowo o Bohdanie Zaleskim”. Około 1854 r. autor „Lirenki” zaczął też nieco lepiej zarabiać, udzielając lekcji łaciny i literatury. Dawało mu to około 120 franków miesięcznie, a przede wszystkim poprawiało nastrój. Wcześniej żył głównie z kolorowania map (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XLIII).

Gdy w 1853 r. wybuchła wojna krymska (tzw. wojna wschodnia), pisarz zgłosił się do generała Józefa Wysockiego z zamiarem wstąpienia do wojska i wzięcia udziału w walkach z Rosją. Mimo to Lenartowicz nie wyruszył do Turcji. Odrzucił także podejmowane przez Terleckiego próby wciągnięcia go do zgromadzenia zmartwychwstańców. Stanowczo odmówił przystąpienia do kręgu zwolenników mistycznych nauk Andrzeja Towiańskiego. W liście do Józefa Bohdana Dziekońskiego, polemizując z doktryną Towiańskiego i podkreślając znaczenie czynów oraz aktualnej sytuacji politycznej, pisał: „Na ziemi potrzeba boskie sprawy podnosić środkami, jakie nam dano. ‘Homines sumus’ [jesteśmy ludźmi – RM], nie aniołowie jesteśmy. Gdybyśmy mieli gwiazdę zamiast serca, a zamiast włosów promienie i ciało od powietrza lżejsze, ba! – tobyśmy się nawet obeszli bez bitwy pod Racławicami [widać tu stałe ciążenie ku tradycji rodzinnej, uosabianej przez ojca – RM] (…), patrzylibyśmy tylko w światłość i śpiewali ‘Święty!’ [czyli mszalne Sanctus… – RM] (…)” (rękopis 2084 Biblioteki PAN w Krakowie, cyt. za: J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XLI–XLII).

W 1855 r. w Poznaniu, nakładem Jana Konstantego Żupańskiego, ukazał się tomik poezji „Lirenka”, ozdobiony rysunkiem Norwida i opatrzony mottem z Jana Kochanowskiego. Zbiór ten cieszył się szczególnie dużą popularnością i uznaniem, ustalając miejsce Teofila Lenartowicza w polskiej poezji. Ukazały się także tomiki „Zachwycenie” oraz „Błogosławiona”.

Półwysep Apeniński

Jesienią 1855 r. pisarz opuścił Francję, by na stałe zamieszkać we Włoszech. Początkowo osiadł w Rzymie, gdzie zarabiał m.in. na udzielaniu lekcji. Wygłaszał też prelekcje dla „tutejszych biednych artystów”, m.in. interpretując „Marię” Malczewskiego oraz „Irydiona”. W 1856 r. wybrał się na dłuższą wyprawę po Półwyspie Apenińskim, odwiedzając Asyż, Kortonę, Arezzo i Florencję, która zrobiła na nim wielkie wrażenie, szczególnie dzięki renesansowej rzeźbie. Stale pogłębiał wiedzę o europejskiej tradycji kulturalnej, zwłaszcza o antyku greckim i rzymskim. Bezpośrednim impulsem do napisania poematu „Gladiatorowie” (zob. niżej) stał się widok rzeźby przedstawiającej umierającego gladiatora, budzącej zainteresowanie m.in. Byrona i Mickiewicza. W postaci tej można było dopatrzyć się wizerunku Słowianina niewolnika, podporządkowanego jednak nie Rzymowi, lecz współczesnym mocarstwom (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. XLV–XLVII; autor zwraca uwagę na skojarzenia z posągiem Spartakusa oglądanym przez Lenartowicza jeszcze w Paryżu w 1855 r.).

W maju 1860 r. Lenartowicz przeprowadził się do Florencji, m.in. ze względu na klimat Toskanii, mający lepiej służyć jego zdrowiu. W mieście tym żył aż do śmierci. W 1861 r. pojął za żonę malarkę i rzeźbiarkę Zofię Szymanowską, przyrodnią siostrę Celiny Mickiewiczowej. W 1863 r. przyszedł na świat ich syn Jan, który zmarł po zaledwie roku życia. Pochowano go w Antignano, na wiejskim cmentarzu niedaleko morza. Lenartowicz napisał dla niego proste i bolesne epitafium. O śmierci dziecka wspominał także później w wierszu „Trzy kamienie”. Jeszcze przed ślubem z Szymanowską zetknął się z uczuciem, którym zaczęła go darzyć młoda Włoszka Adelajda Visconti. O ile wiadomo, pozostało ono nieodwzajemnione.

Życie małżeńskie Lenartowiczów we Włoszech naznaczone było chorobami, m.in. oskrzeli i wątroby, oraz biedą. Licząc na dochód z zamówień malarskich, Zofia Lenartowiczowa zdecydowała się wyjechać do Wielkopolski. Chora na gruźlicę zapadła na zapalenie płuc i zmarła 7 lipca 1870 r. w Miłosławiu, w domu Miełżyńskich. Przedwcześnie owdowiały pisarz, wcześniej dotknięty śmiercią synka, popadł w poważną i długo nieustępującą depresję (por. zwłaszcza skierowany do Felicjana Faleńskiego wiersz „Bieda mnie była…”). Wcześniej, jeszcze gdy mieszkał w Rzymie, ogłosił wiele liryków oraz wydany w Paryżu poemat „Gladiatorowie” z 1857 r. Stał się on przedmiotem polemiki, którą rozpoczął zacięty atak Juliana Klaczki, bliskiego Hotelowi Lambert, opublikowany na łamach ukazujących się w Paryżu „Wiadomości Polskich”. Można dodać, iż w momencie ataku na „Gladiatorów” Klaczko, wcześniej z aprobatą wypowiadający się o liryce Lenartowicza, pozostawał pod znacznym wpływem ideowym Zygmunta Krasińskiego i jego wizji unii szlachty i ludu, połączonej z postulatem unikania przez Polskę angażowania się w ruchy rewolucyjne. Dzięki temu kraj miał zachować tzw. „czystość polityczną” (P. Kozioł, P. Szubert, „Teofil Lenartowicz”, https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, in medio).

W 1858 r. w stolicy Królestwa Polskiego ukazał się tom „Poezyj”. Dzięki staraniom Włodzimierza Wolskiego znalazła się w nim również część juweniliów Lenartowicza. „Poezyje” spotkały się z przychylną oceną Kraszewskiego, który szybko stał się dobrym przyjacielem pisarza. Najsłynniejszym utworem z okresu włoskiego stała się jednak wydana w 1859 r. w Paryżu „Bitwa racławicka”. Sławiła ona zarówno tradycje walki powstańczej, bliskie pisarzowi choćby ze względu na postać ojca, jak i patriotyzm chłopskiego żołnierza na wzór grenadierów krakowskich Tadeusza Kościuszki ze słynną chorągwią, na której wypisano złotymi literami słowa „Żywią y bronią”. O ile wiadomo, insurekcja nurtowała pisarza stale. Przykładowo już we Francji, w 1852 r., pisał do Lelewela w sprawie dokładniejszych danych o Bartoszu Głowackim – najsłynniejszym bohaterze „racławickiej legendy” (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. L). Swego rodzaju dopełnieniem ideowym „Gladiatorów” i „Bitwy racławickiej” była wydana w 1859 r. w Porto d’Anzio „Improwizacja. Do polskich artystów”. Lenartowicz rozwijał w niej wizję Warszawy przyszłości jako miasta wolnego, wskazując jednocześnie, komu polscy rzeźbiarze powinni wystawiać pomniki, począwszy od pułkownika kościuszkowskiego, a jednocześnie mistrza szewskiego Jana Kilińskiego.

Emigracyjna perspektywa

Pisarz, choć oddalony od kraju, żywo reagował na wydarzenia w Królestwie Kongresowym, począwszy od manifestacji organizowanych w Warszawie w 1861 r. Powstawały wiersze pełne patosu patriotycznego, czasem także uniesienia religijnego, np. „Śpiew na cześć 25 lutego 1861 r.”, „Tobie, coś jawnie przed Bogiem” czy też inspirowany pożarami w Petersburgu utwór „Petersburg w ogniu”. W wielu wierszach znalazły się motywy powstańcze, m.in. w utworach „Kosynier”, „Rawicz” i „Grabarz”. Ideową i artystyczną kontynuacją „Bitwy racławickiej”, zawierającą przy tym bezpośrednie nawiązania do powstania z 1863 r., był poemat „Marcin Borelowski-Lelewel”, uznawany za wyidealizowaną wizję ludowej insurekcji pod wodzą rzemieślnika – bohatera plebejskiego (zob. M. Janion, M. Żmigrodzka, „Romantyzm i historia”, PIW, Warszawa 1978, s. 557 oraz 538–539).

Oprócz tego w 1862 r. w Poznaniu ukazały się przypisywane błędnie Lenartowiczowi, a w rzeczywistości napisane przez Edmunda Bojanowskiego „Piosnki wiejskie dla ochronek z przygrywką”. W 1863 r., również w Poznaniu, ukazały się dwa tomy nowych „Poezji” (głównie liryka z ostatnich lat). W 1867 r. wydana została „Branka”, przywołująca doświadczenia i wspomnienia z czasów konspiracji pod zaborami i Wiosny Ludów. Stanowiła ona nowy wyraz afirmacji idei walki wyzwoleńczej (nie tylko przeciwko zaborcom) oraz solidarności ludów Europy walczących o swoją wolność. Zarówno „Branka”, jak i wydane w 1872 r. „Echa nadwiślańskie” wskazywały na kształtowanie się sporu ideowego między Lenartowiczem a opiniotwórczymi środowiskami dominującymi w kraju po 1863 r., przede wszystkim galicyjskimi konserwatystami i pozytywistami warszawskimi. Pisarz uznawał – nie w pełni słusznie – że środowiska kształtujące opinie na ziemiach polskich są niechętne jego twórczości.

W 1869 r. ukazał się we Lwowie datowany na 1870 r. tom liryki „Album włoskie”. Znalazły się w nim refleksje dotyczące natury i piękna sztuki Włoch. „Album…” można też uznać za formę polemiki z sądami o skostnieniu twórczości Lenartowicza i jej „utkwieniu” w kręgu tematyki chłopskiej, sielsko-mazowieckiej (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. LXI–LXII). W 1871 r. we Florencji ukazał się niewielki zbiór wierszy w przekładzie Ettore Marcucciego (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, „O charakterze poezji polsko-słowiańskiej”, tł. Joanna Ugniewska, PWN, Warszawa 1978, s. 14).

Novum u Lenartowicza okazało się zwiększone zainteresowanie epiką historyczną. Próby epickie koncentrowały się wokół najwcześniejszej historii Polski i Słowiańszczyzny, renesansu oraz epoki Jana III Sobieskiego (por. zwłaszcza poematy „Wanda”, „Dacja”, „Założenie Poznania”). Łączyły się z tym studia nad epiką ludową i lektury historyczne, mające pomóc w rozwinięciu własnego stylu, odwołującego się do pierwiastków ludowych (ibidem, s. LXV–LXVII). Charakterystyczne są także niewielkie formy epicko-liryczne, np. „Dzwon Zygmunta” oraz „Słówko o Piotrze Duńczyku”. Część tego typu twórczości znalazła się w opublikowanym w 1870 r., a ukończonym rok wcześniej tomie „Ze starych zbroic” (J. Nowakowski, PSB, op. cit., s. 41).

W tomie tym nie znalazła się ukończona dopiero w 1873 r. „Wanda”, wydana w całości trzy lata później. Ten pisany z patosem i wznawiający tradycję heroizmu romantycznego poemat epicki Lenartowicz zaliczał do swoich najlepszych dzieł, uznając go za udaną manifestację inwencji artystycznej, która miała przeczyć pojawiającym się tu i ówdzie opiniom krytyków o wygasaniu jego talentu (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. LXVIII; autor co prawda nie zalicza „Wandy” do najlepszych utworów pisarza, lecz uznaje ją za wybitną próbę epicką Lenartowicza). Co ciekawe, sama postać Wandy jako rycerskiej dziewicy stającej do pojedynku z wodzem Germanów sugeruje inspirowanie się operami Wagnera i występującymi w nich walkiriami (Alina Witkowska, „Literatura romantyzmu”, PWN, Warszawa 1986, s. 260).

Nie tylko wiersze

We Włoszech, zarówno w Rzymie, jak i we Florencji, pisarzowi doskwierał niedostatek. Niewiele pomagały skromne honoraria z druku poezji w pismach i tomikach. Poszukiwanie dodatkowego źródła zarobku przyczyniło się – obok rozczarowania brakiem powodzenia części utworów – do rozwoju zainteresowania twórczością rzeźbiarską. Okazało się, że Lenartowicz jest utalentowany także na tym polu. Z warsztatem rzeźbiarskim miał okazję zapoznać się jeszcze podczas pobytu w Rzymie, kształcąc się pod kierunkiem Wiktora Brodzkiego i Henryka Stattlera. We Florencji uczył się od Enrico Pazziego. Szczególnie mocno wpłynęła na niego sztuka włoskiego renesansu i manieryzmu, zwłaszcza dzieła Donatella, Giovanniego da Bologna oraz największych mistrzów florenckich (Benvenuto Cellini, Lorenzo Ghilberti).

Jak pisze Piotr Szubert („Teofil Lenartowicz”, https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, in fine), tematyka prac rzeźbiarskich Lenartowicza, wykonywanych przeważnie w małych formatach i zachowujących kameralny charakter, wiąże się z problematyką jego pisarstwa (wyzwolenie narodowe, misja dziejowa chrześcijaństwa).

Rzeźby poety były wystawiane w Polsce (Kraków, Warszawa), we Florencji oraz np. na wystawie powszechnej w Wiedniu w 1873 r. Uwagę zwróciła zwłaszcza powstała wcześnie, w latach 1869–1871, rzeźba „Głowa świętego Jana Chrzciciela na misie Herodiady”. Oprócz tego Lenartowicz stworzył wiele posążków portretowych, m.in. Mickiewicza, Brodzińskiego, księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, żony (z 1870 r., Muzeum Narodowe w Krakowie), a nawet Dantego (Muzeum Narodowe w Warszawie). Wykonał też przynajmniej jeden autoportret oraz dwa medaliony z podobiznami Teodozji Dzieduszyckiej i Juliana Konstantego Ordona. Powstawały także kompozycje alegoryczne: „Poniżenie ideału w poezji”, „Samuel”.

Znaczna liczba kompozycji, które nie zostały utrwalone w brązie lub marmurze, uległa niestety zniszczeniu. Często twórca musiał poprzestać na glinianych modelach, gdyż nie miał środków na nabycie marmuru albo przygotowanie form i metalu niezbędnego do wykonania odlewu z brązu (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. LXXI). Na szczęście zachowały się m.in. znajdujące się we Florencji, odlane z brązu drzwi do grobowca matki Augusta Cieszkowskiego, Zofii z Kickich Cieszkowskiej (kościół Santa Croce, 1874), zwane „drzwiami zmartwychwstania i śmierci”, oraz umieszczona w krużganku przy kaplicy Pazzich płaskorzeźba przedstawiająca rozstrzelanie powstańca z 1863 r., Stanisława (Stanislao) Bechiego (1882 r.). Odlana w 1872 r., nieco różniąca się od florenckiej, wersja drzwi spiżowych znajduje się w środkowej części grobowca Augusta Cieszkowskiego w kościele farnym w Wierzenicy pod Poznaniem (P. Kozioł, P. Szubert, „Teofil Lenartowicz”, https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz, in fine). Wychodzące spod dłuta Lenartowicza dzieła spotykały się z uznaniem zarówno krytyków, jak i artystów, zwłaszcza we Włoszech (Giovanni Dupré, Ernest Hébert). Rozczarował pisarza brak większego zainteresowania polskich mecenasów sztuk pięknych, nie tylko z kręgów arystokracji.

Niemal stały pobyt we Florencji został przerwany krótką wizytą w Krakowie i okolicach (Krzeszowice, Tenczynek). Pobyt w Polsce trwał od połowy lipca do końca września 1875 r. Lenartowicz był przyjmowany uroczyście, jednak z Galicji zdominowanej przez Stańczyków nie wywiózł zbyt dobrych wspomnień. O złych wrażeniach świadczy przede wszystkim skrócenie czasu trwania pobytu w kraju (J. Nowakowski, PSB, op. cit., s. 42). W tym okresie, zarówno w osobistych wypowiedziach, jak i w twórczości, pisarz stale dawał wyraz nostalgii. Stała się ona formą tęsknoty i żalu za krajem młodych lat. Aktualne realia społeczne i dominujące ideologie, tak w Polsce, jak i za granicą, osądzał surowo („Obecna sytuacja”, stanowiąca fragment poematu „Mefisto”, „Wieża Eiffel”, „Jak nie jęknąć, kiedy boli”). Pozytywny wydźwięk miało za to ukazanie się w 1876 r. w Krakowie obszernego, składającego się z czterech tomów „Wyboru poezji”.

U kresu wędrówki

W 1874 r. Teofil Lenartowicz rozpoczął prowadzenie wykładów na Uniwersytecie Bolońskim. Pierwszy z nich poświęcony został pismom politycznym Mickiewicza. Początkowo inicjatywa wyszła od Akademii Adama Mickiewicza w Bolonii (Accademia Adamo Mickiewicz di Storia e Letteratura Polacca e Slava). Potem zaproszenie wystosowały władze uczelni. Wykłady dotyczyły dziejów literatur krajów słowiańskich, ze szczególnym uwzględnieniem historii literatury polskiej. Systematyczne wykłady pisarz rozpoczął w 1879 r., prowadząc co roku cykl wykładów wiosennych. Współpraca z uczelnią trwała do 1883 r. Wykłady – łącznie odbyło się ich 40 – zostały częściowo wydane w 1886 r. we Florencji pod tytułem „Sul carattere della poesia polono-slava”. Przekład polski pt. „O charakterze poezji polsko-słowiańskiej” ukazał się dopiero w 1978 r. Uniwersytet Boloński nadał Lenartowiczowi tytuł profesora, a król odznaczył go krzyżem oficerskim Orderu Korony Włoch (Ordine della Corona d’Italia). Mimo planów nie udało się założyć katedry. Cieszące się popularnością wykłady, o czym świadczyły owacje słuchaczy, dobrze służyły sprawie rozpowszechniania wiedzy o Polsce. Do ich przerwania przyczyniły się intrygi rodaków, pogłębiające rezerwę pisarza wobec środowisk krajowych i frakcji emigracyjnych. Satysfakcjonująca była za to prowadzona przez kilka lat korespondencja z Marią Konopnicką, szczerze ceniącą poezje Lenartowicza, który dopatrywał się właśnie w jej twórczości kontynuacji swojej wizji ideowej i artystycznej. Wiosną 1892 r. Konopnicka odwiedziła pisarza we Florencji. Z Lenartowiczem listy wymieniała także Maria Bartusówna. Zachował się również egzemplarz jej poematu „Czarodziejska fujarka” z dedykacją dla autora „Kaliny”.

Dodajmy, że Lenartowicz współpracował z organizującym się polskim muzeum w Rapperswilu w Szwajcarii, zwłaszcza z prowadzoną przez tę placówkę akcją wydawniczą, w tym z publikacją redagowanego przez Agatona Gillera pamiątkowego „Albumu muzeum narodowego w Rapperswylu. Wieńca pamiątkowego półwiekowej rocznicy powstania listopadowego” z 1881 r. Znalazły się tam także utwory pisarza. W 1890 r. został członkiem honorowym Towarzystwa Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswilu.

W 1880 r., w związku z własnymi doświadczeniami jako wykładowcy w Bolonii, pisarz proponował utworzenie specjalnego ośrodka, czyli centrum polskiej propagandy, którą miał prowadzić specjalnie zorganizowany zespół prelegentów informujących społeczeństwa poszczególnych krajów o Polsce, zwłaszcza o jej prawie do niepodległości. W związku z tym Lenartowicz podejmował nawet dyskusje z Kraszewskim, Gillerem i Tomaszem Teodorem Jeżem. Mimo to pomysł nie doczekał się realizacji (J. Nowakowski [w:] T. Lenartowicz, op. cit., s. LXXXIII).

Teofil Lenartowicz zmarł nieoczekiwanie 3 lutego 1893 r. we Florencji. Ciało zostało przewiezione do Krakowa. 12 czerwca 1893 r. odbył się uroczysty pogrzeb. Pisarz spoczął w Krypcie Zasłużonych w kościele na Skałce.

Zachowały się portrety Lenartowicza: namalowany przez Teofila Kwiatkowskiego (lata 1852–1856, obecnie w Muzeum Narodowym w Krakowie), wykonany kredką i farbami olejnymi przez Franciszka Tepę około 1854 r. (Muzeum Narodowe w Warszawie), a także namalowany przez Niccolò Cecconiego w 1892 r. We Florencji znajduje się ponadto popiersie z brązu, będące dziełem Mieczysława Leona Zawiejskiego. Na sarkofagu wykonanym przez Karola Maksymiliana Knausa umieszczono medalion portretowy i lirę z brązu autorstwa Jana Tombińskiego.

Kilka słów o dorobku pisarskim Teofila Lenartowicza

Sławę autora „Gladiatorów” ugruntowała przede wszystkim liryka utrzymana w tonie ludowym, odwołująca się do kultury wsi mazowieckiej. Pisarz sam siebie chętnie nazywał „biednym Mazurzyną”, „Mazurzyną” bądź „lirnikiem mazowieckim”. Należy jednak pamiętać, że talent autora „Kaliny” był oryginalny. Czas jego artystycznego dojrzewania przypadł na lata rabacji galicyjskiej z 1846 r. oraz Wiosny Ludów (A. Skoczek [w:] eadem (red.), „Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom V: Romantyzm”, cz. 2, Wyd. SMS, Bochnia et al. 2004, s. 321). Już wcześniej w jego wierszach program walki o niepodległość łączył się z wizją powstania ludowego (ibidem; por. utwory „Mazur” czy też „Kowale”). Lenartowicz sięgał do źródeł twórczości ludowej, wciąż bardzo żywotnej w jego czasach. Stamtąd czerpał motywy baśniowe i legendarne (ibidem; por. np. „Złotą kaczkę” i „Strzelca” z 1843 r.; zostały one opublikowane w „Bibliotece Warszawskiej” i wykazują związek z pracami ludoznawczymi K. W. Wójcickiego).

Nie bez powodu „Kalina”, w redakcji tekstu pochodzącej z 1858 r., została opatrzona mottem „Czego ty, kalino, smutna? / Bo młodego Jasia nie ma”. Źródłem cytatu jest „powiastka gminna” (czyli utwór ludowy). Dowodzi to, że Lenartowicz, czerpiąc inspiracje i motywy z twórczości wsi, gloryfikował ją, widząc w niej szczególnie wielką, być może nawet największą wartość dla polskiej kultury narodowej (A. Skoczek, op. cit., cz. 2, s. 321). Zaznaczmy w tym miejscu, że w czasach Lenartowicza, zwłaszcza w okresie jego młodości, w kulturze ludowej dopatrywano się – jest to tendencja żywa do dziś, np. wśród historyków amatorów – śladów pierwotnej, przedchrześcijańskiej i „autentycznej” kultury Słowian, zwłaszcza zachodnich (Czechów, Słowaków, Polaków i Serbów Łużyckich; por. M. Straszewska, „Romantyzm”, Wyd. Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1977, s. 150–151).

Opinie a rzeczywistość

Chyba zbyt generalizującą i nadmiernie surową ocenę poezji autora „Złotego kubka” przedstawił prof. Julian Krzyżanowski. Uznawał on pisarza za „postać równie tragiczną jak Norwid, choć z innych powodów”. Lenartowicz miał być „lirykiem z łaski bożej” (zatem niewiele wniósł „od siebie” i niewiele pracował nad swoim warsztatem?). Co prawda wcześnie zdobył wielką popularność, jednak w „pewnym momencie przeżył samego siebie”, ulegając – przynajmniej zdaniem Krzyżanowskiego – coraz większemu zapomnieniu i wydając „zbiorki utworów, które nie znajdowały już czytelników”. Autor „Bitwy racławickiej” miał zawdzięczać popularność głównie, czy nawet jedynie, temu, że „pisał pieśni w tonie ludowym i to – w przeciwieństwie do swych wielkich poprzedników – w tonie nie ukraińskim czy białoruskim, lecz polskim, mazowieckim, i temu, że dzwoniły one artyzmem niepospolitym” (J. Krzyżanowski, „Dzieje literatury polskiej”, PWN, Warszawa 1969, s. 332).

Prawdą jest, że w czasach Lenartowicza, nie tylko przed 1863 r., czytelnicy mieli silną potrzebę obcowania z narodową przeszłością. Poeta – podobnie jak wielu innych twórców gawęd, poematów historycznych naśladujących „Pana Tadeusza”, a rzadziej także romantycznych powieści tego typu – zaspokajał tę potrzebę (M. Janion, M. Żmigrodzka, „Romantyzm i historia”, PIW, Warszawa 1978, s. 50). Julian Krzyżanowski wskazywał jednak – i tu przede wszystkim wydaje się zbyt surowy – na brak głębszej formacji i kultury intelektualnej Lenartowicza. Właśnie dzięki temu pisarz „czarował prymitywizmem” swoich pierwszych czytelników. Co gorsza, „sztukę prymitywną uprawiał przez lat pięćdziesiąt i na tym polega jego tragedia”. Krzyżanowski dodawał, niejako tonując swoje oceny, że Lenartowicz jako autor licznych tomów wierszy „żyć może [w pamięci czytelników i badaczy – RM] jako twórca niedużego tomiku poezji o wartości istotnie nieprzemijającej, niezwykle śpiewnych i wręcz wyjątkowych” (J. Krzyżanowski, loc. cit.).

Dodajmy w tym miejscu, iż Norwid, nawiązując do poematu „Zachwycenie”, w liście do Marii Trębickiej z 1856 r. dopatrywał się w Lenartowiczu „Danta [czyli Dantego] na fujarce mokrej wierzbowej”, a zatem twórcy poezji nietrwałej. Wśród niej wyróżniała się „najlepsza rzecz, jaką napisał”, czyli „Złoty kubek”. „Negatywnym bohaterem zbytniej liryzacji, śpiewności i «rozserdecznienia» był dla Norwida [właśnie] Lenartowicz; łączyło się to z krytyką «pejzażowych malowideł» z «Pana Tadeusza»” (A. Witkowska, op. cit., s. 220).

Przemyślane inspiracje i recepcja

Jak widać, mamy do czynienia z zespołem określeń, które, odczytane łącznie i we właściwej perspektywie, wydobywają „zwykłość”, ludową prostotę, a zarazem wiejską autentyczność liryki autora „Lirenki” (A. Witkowska, op. cit., s. 238–239). Można w tym miejscu dodać, że poezje ludowe, oparte na motywach pieśniowych, czasem także na innych źródłach folklorystycznych, Lenartowicz tworzył niemal przez całe życie. Utwory najlepsze, a także będące manifestacją ludowej mazurskości, przypadają jednak na lata 40. i 50. XIX w. Właśnie wówczas pisarz spożytkował swoją pamięć, wrażliwość i wiedzę o wsi, zwłaszcza pochodzącą z omówionych w części biograficznej naszego tekstu wędrówek po Mazowszu i Galicji (zob. ibidem). Podobnie jak inni poeci generacji Norwida, Lenartowicz łączył umiejętności warsztatowe z bardzo dobrą, rzetelną pod względem etnograficznym znajomością kultury ludowej (B. Dopart [w:] A. Skoczek (red.), „Historia…”, op. cit., t. V, cz. I, s. 54–54; autor zaznacza, że w dojrzałej i schyłkowej fazie romantyzmu ludowość stała się istotnym, a nawet jednym z podstawowych zagadnień estetyki oraz debat polskiej emigracji politycznej).

Wspomniane połączenie warsztatu z wiedzą o wsi widać w drukowanej po raz pierwszy w 1845 r. „Kalinie”. Jej ludowość różni się, i to istotnie, od tej z ballad Mickiewicza czy innych dzieł wczesnego romantyzmu (J. Łyszczyna, „W kręgu ludowości symbolicznej («Kalina» Teofila Lenartowicza)” [w:] Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Bogdan Zeler (red.), „Poezja polska. Interpretacje”, Książnica, Katowice 2000, s. 147–148). Brak tu atmosfery tajemnicy, niezwykłości i magii, mającej na początku przełomu romantycznego wskazywać m.in. na ograniczenia scjentyzmu i racjonalizmu doby oświecenia i klasycyzmu. Poetyka „Kaliny” jest niejako surowa, „prosta”, podobna do autentycznych pieśni ludowych, będących dla niego wzorcem. Świadczą o tym np. paralelizmy i powtórzenia, konsekwentna personifikacja tytułowego krzewu oraz ukazywanie paraleli między losem ludzkim a losem przyrody w jej kolejnych fazach, od wiosny po jesień (ibidem). Lenartowicz nie jest jednak imitatorem. Jego poetyka romantyczna to m.in. poetyka niedomówień, odbiegająca od ludowej typowości i tendencji do uogólniania. Bliżej jej do symboliczności. Za niedookreślony i wieloznaczny symbol można uznać zwłaszcza tytułową kalinę (ibidem; autor dodaje, że także Jasio nie jest podobny ani do postaci z sielanek sentymentalnych, ani do bohaterów pieśni ludowych, ma za to cechy romantyczne).

Jednolitość tonu poszczególnych utworów udało się Lenartowiczowi osiągnąć zwłaszcza przez w pełni świadomy, zaplanowany i selektywny dobór tematów. Mieszczą się one w naturalny sposób – przynajmniej takie wrażenie odnosi zwykle odbiorca – w kręgu doświadczeń wsi (A. Witkowska, op. cit., s. 239). Taką deklarację składa np. narrator w poemacie „Mały światek” z 1851 r. Jest ona bardzo „skromna” i „tutejsza”, a dzięki temu prosta i zrozumiała: „Myśl moja cicha / Jak moja chata, / Nad dym ojczystej / Wioski nie wzlata”.

Wgląd w szczególny świat

Tematy wiejskie, po które sięga Lenartowicz, odnoszą się do egzystencji chłopskiej, pojmowanej – w zasadzie słusznie – jako odrębna rzeczywistość duchowa i kulturowa, a w pewnej mierze także społeczna. Mimo to pisarz nie stał się piewcą społecznej doli czy nieszczęścia ludu. Bieda i niedola, co prawda, nawiedzają niekiedy wiejski świat, jednak są rozumiane jako jeden z rysów egzystencji – zarówno chłopskiej, jak i ludzkiej jako takiej. Są one cierpieniem właściwym kondycji ludzkiej i sierocej doli człowieka, dla którego sprawiedliwi i miłosierni są jedynie święci, Bóg i Jego aniołowie (por. A. Witkowska, op. cit., s. 239; autorka zaznacza, że Lenartowicz kreśli „dramat życia rozgrywany między dolą i niedolą jako znamionami bytu [czy też egzystencji ludzkiej – RM], na wsi wyrazistszymi niż gdziekolwiek indziej”; por. też przemożną siłę kojarzącej się z grecką Tyche „doli” z powstałego w 1849 r. wiersza „Zaprosiny”, w którym następuje przejście od „dobrostanu” (owce, gęsi, ule, pszenica w polu) do „biedy”, wywołanej powodzią („woda się toczy po łące”) i pożarem obejścia („Z chałupy głownie gorące”)).

Dole i niedole są w równym stopniu wpisane w porządek życia, złączonego – widać to szczególnie dobrze na wsi – z porządkiem przyrody, w tym z następstwem pór roku. Ową bliskość natury Lenartowicz wykorzystuje na różne sposoby, czyniąc z niej m.in. temat poetycki. W poszczególnych wierszach często pojawia się autorefleksja lirycznego „ja”, myśl o własnej doli. Zawsze obejmuje ona także najbliższy krąg natury. Natura ta jest ukochana, a poczucie bliskości z nią w zasadzie znosi granicę między człowiekiem „z ludu” (czy tylko? Należy pamiętać, że pisarz nie był poetą chłopskim, ludowym sensu proprio) a przyrodą wsi (A. Witkowska, op. cit., s. 240; autorka wskazuje na paralele między losami chłopca grajka i rośliny oraz łączącym ich uczuciem w „Kalinie”).

O talencie i solidnym warsztacie świadczy to, że Lenartowicz potrafi uniknąć zarówno czystej opisowości (wierszowanej deskrypcji nasuwającej na myśl etnografię lub prozę reportażową), jak i tzw. liryki pejzażowej. Pozostaje jednak świetnym portrecistą krajobrazu Mazowsza, tak mu bliskiego i doskonale znanego od dzieciństwa (A. Witkowska, op. cit., s. 240). Należy podkreślić, iż pejzaż wiejski staje się częścią autonomicznego świata oglądanego z perspektywy chłopskiego bohatera. Dla niego zarówno on sam, jak i jego „dola” oraz przyroda, z przemożną siłą wpływająca na ludzkie życie, stanowią jednorodną, organiczną całość (ibidem).

Oprócz tego Teofil Lenartowicz w znaczący sposób dobiera lirycznych bohaterów poszczególnych utworów. Nie bez przyczyny są to osierocone dzieci, grajkowie, młode dziewczęta lub anonimowi, ale autentycznie wzruszeni pięknem otaczającego ich świata mazurscy chłopi. Poszczególne postaci pisarz traktuje jako reprezentantów uczuciowości połączonej ze spontanicznością, niezafałszowaną naiwnością, świeżością i bezpośredniością doświadczenia. Dorota Siwicka mówi o „zachowaniu czystego, bezpośredniego i poetyckiego widzenia rzeczywistości” („Romantyzm 1822–1863”, PWN, Warszawa 1995, s. 208). Są to zatem dusze poetyckie, patrzące na otaczający je świat i na swoje „bycie w nim” jak na „poema naiwne” (A. Witkowska, op. cit., s. 240; por. np. wiersz „Dziewczyna”). Właśnie z takimi bohaterami lirycznymi wiążą się utwory ze zbiorów „Polska ziemia (w obrazkach)” z lat 1848–1850, z „Lirenki” z 1855 r., a także z wydanej w 1859 r. „Nowej lirenki”.

Opatrznościowy ład

Wbrew pozorom bohaterowie naiwni, najbardziej „naturalni”, mają do odegrania bardzo ważne role. Są strażnikami prawdziwego piękna i rzeczywistej harmonii świata wsi. Dzięki nim i ich spojrzeniu świat chłopski jawi się jako autentyczna idylla wiejskiego życia, dalekiego od sielankowości, a tym bardziej od sentymentalności. Lenartowicza można tym samym określić jako mistrza szczególnie pojętej idylli, wolnej zarówno od sentymentalnej „słodyczy” (czy raczej przesłodzenia), jak i od „malowankowych” retuszów, zafałszowań, pominięć i deformujących stylizacji (A. Witkowska, op. cit., s. 241–242). Nie chodzi tu – wbrew pozorom – jedynie o zniekształcenia zmierzające w kierunku idealizowania, kreowania iluzji dobrostanu i ładu. Możemy mieć – i mamy, np. w mass mediach i filmie – do czynienia z nadmiarem czarnych barw, przedstawianiem wsi jako koszmaru czy wręcz piekła na ziemi, vide choćby oniryczne obrazy z „Malowanego ptaka” Kosińskiego czy też krwawą wizję z „Wróżb Mazura” należącego do Cyganerii Warszawskiej przyjaciela i współpracownika Lenartowicza, Romana Zmorskiego.

W idylli Lenartowicza jest miejsce także na ból i cierpienie. Z tego względu jest ona czasem zwana „idyllą zranioną” (A. Witkowska, op. cit., s. 241). Dzieci oraz inne osoby prostoduszne, bezgrzeszne i naiwne (czyli pełne dobrej wiary i patrzące na świat w sposób wolny od uprzedzeń oraz apriorycznych założeń) potrafią ukazać sens pozornego zła i pozornego bezsensu życia. Potrafią to nawet dzieci skrzywdzone najmocniej, jak choćby bohater wiersza „Duch sieroty”. Opieka i nagroda Opatrzności wyrównują każdą krzywdę. Blask szczęścia niebieskiego oglądany przez dziecko pada na ciężkie bytowanie nawet najbiedniejszych członków wiejskiej wspólnoty (ibidem). Warto dodać, że Stefan Żeromski właśnie „Ducha sieroty” uważał za arcydzieło naszej poezji. Twierdził przy tym, iż upadek popularności jego autora wiązał się nie tyle z „gaśnięciem” talentu czy brakami w wykształceniu i formacji kulturalnej („utknięciem” w prymitywizmie, o którym pisał Krzyżanowski), ile z negatywnym wpływem twórczości rozmaitych miernych naśladowców, zniechęcających czytelników (por. D. Siwicka, op. cit., s. 208).

Warto przypomnieć, iż piękna świata przemienionego w idyllę dotyczy wiersz „Złoty kubek”, powstały w 1853 r. i sparafrazowany po latach przez Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Bohaterem jest tu dziecko. Jego wolne od zła i grzechu oczy widzą cudowną metamorfozę jabłoni w drzewo rodzące złote owoce. Te złote jabłka aniołowie darowują dziecku, które zwraca się do „złotniczeńka”, by wykuł kubek ze złota. Ma on być tak piękny, by napił się z niego Chrystus, Jego Matka, „anieli i dziewice”. Na piękno naczynia mają złożyć się szczegóły życia wiejskiego, dokładnie określone przez niewinne dziecko i tworzące harmonijną całość: „Złotniczeńku, zrób mi kubek (…) / Zamiast uszka ptasi dzióbek, / Moją matkę [słowa te wypowiada sierota – RM] zrób mi na dnie, / (…) A po bokach małe sioło, / A na spodku małe dzieci”.

Oprócz nasuwających się na myśl analogii do scen z tarczy Achillesa uwagę zwraca bogata symbolika złota, od wieków obecna w polskiej i europejskiej kulturze, także tej ludowej. Złoto symbolizuje trwałość, nieśmiertelność, szczególną wartość, moc i dobro, a także poezję. Stanowi również – zwłaszcza w związku z liturgią oraz wystrojem kościołów i cerkwi – znak pośrednictwa, nawiązania bezpośredniej relacji między niebem a ludzką doczesnością oraz wniknięcia boskiej światłości w ziemski świat (por. A. Witkowska, op. cit., s. 241). Z tego względu „Złoty kubek” można uznać za wiersz symboliczny, być może odwołujący się do motywu poezji jako siły zdolnej do przekształcenia świata wsi w złotą idyllę, w której panują piękno i dobro. Być może mowa o pośrednictwie sztuki między sferą bytów ziemskich a Bogiem? Utwór może także odnosić się do samego pisarza, postrzegającego siebie i swoją twórczość jako rodzaj unikalnego, ludowego, a zarazem naiwnego głosu i tonu w polskiej liryce romantycznej (ibidem).

dr Rafał Marek, 04.08.2026

Literatura:

Wisława Albrecht-Szymanowska s.v. Teofil Lenartowicz [w:] R. Loth (red.), Dawni pisarze polscy od początków piśmiennictwa do Młodej Polski, tom II, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 2001, s. 326 – 330.
Maria Janion, Maria Żmigrodzka, Romantyzm i historia, PIW, Warszawa 1978.
Paweł Kozioł, Piotr Szubert, Teofil Lenartowicz, (publikacja: 2002 i 2011; aktualizacja: 2020); https://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz (dostęp: 25 lipca 2026 r.).
Teofil Lenartowicz, Wybór poezji, oprac. Jan Nowakowski, BN I nr 5, Ossolineum, Wrocław et al. 1972.
Teofil Lenartowicz, O charakterze poezji polsko-słowiańskiej, tł. Joanna Ugniewska, PWN, Warszawa 1978.
Jacek Łyszczyna, W kręgu ludowości symbolicznej (Kalina Teofila Lenartowicza) [w:] Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Bogdan Zeler (red.), Poezja polska. Interpretacje, Książnica, Katowice 2000, s. 147-149.
Jan Nowakowski s.v. Teofil Lenartowicz [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom XVII, Ossolineum, Wrocław et al., 1972, s. 39-43 (podstawowe źródło do części biograficznej).
Jan Nowakowski s.v. Teofil Lenartowicz [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, PWN, Warszawa 1984-1985, t. I, s. 557-558.
Magdalena Rudkowska s.v. Teofil Lenartowicz [w:] Słownik Krytyki Literackiej XIX w., Nowa Panorama Literatury Polskiej, https://nplp.pl/artykul/lenartowicz-teofil/ (dostęp: 24 lipca 2026 r.).
Dorota Siwicka, Romantyzm 1822-1863, PWN, Warszawa 1995.
Anna Skoczek (red.), Historia literatury polskiej w dziesięciu tomach. Tom V: Romantyzm, cz. 1-2, Wyd. SMS, Bochnia et al., 2004.
Maria Straszewska, Romantyzm,  Wyd. Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1977.
Alina Witkowska, Literatura romantyzmu, PWN, Warszawa 1986.

Teofil Lenartowicz – wiersze, utwory, twórczość

Teofil Lenartowicz – zbiory twórczości