Moralność to zdolność odróżnienia dobra od zła. Zajmuje się nią dział filozofii, zwany etyką, oraz wiele ze światowych religii. Jedną z postulowanych przez etykę zasad jest odpowiedzialność za nasze czyny. Możemy postępować dobrze albo źle, idą za tym zaś odpowiednie konsekwencje. Nie da się uniknąć odpowiedzialności za swoje postępowanie, tak jak nie można uskoczyć przed reakcją świata na swoje działania. Zło rodzi zło dla czyniącego, tak samo dobro wyda dla niego dobre owoce.
Spis treści
Makbet to postać niezwykle kontrowersyjna. Początkowo czytelnik poznaje go jako oddanego, honorowego rycerza króla Dunkana. Człowiek ten słynie ze swojego poczucia obowiązku, odwagi i stanowi wzór średniowiecznego pojmowania obowiązku. Gdzieś głęboko w sercu nosi on jednak ziarno mroku, które kiełkuje wraz ze spotkaniem trzech wiedźm. Wystarczy jedynie zapowiedź wielkiej chwały, aby wątpliwości i mroczne postanowienia zaczęły brać górę nad szlachetnością Makbeta. Podszepty własnej żony kierują szlachcica ku przerażającej zbrodni, tym potworniejszej, że dokonanej przez zaufanego wasala. Być może Szekspir, przedstawieniem początków tej potwornej historii, chce zadać pytanie o odpowiedzialność za własne czyny? Rozważa, ile było w Makbecie winy, skoro nadnaturalne istoty zapędziły go w sidła własnej słabości, zaciśnięte przez ambicję Lady Makbet.
Kolejne zbrodnie jako zwyczajna konsekwencja wyborów i narastającego szaleństwa zdejmowałyby odium potworności z barków głównego bohatera. Człowiek ten jest jednak świadomy ciężaru swoich czynów. Nie występuje tutaj fatum, Makbet nie jest Edypem. Szekspir ukazuje raczej, że człowiek musi zmagać się z pokusami, często wyrastającymi spoza tego świata, jednak jego wybór to całkowicie świadomy element wolności. Z tego względu musi ponosić jego konsekwencje.
Zło królobójstwa rodzi potworność tyranii. To zemsta przeznaczenia wymierzona w czasie i rozszerzona na wszelkie społeczne połączenia w królestwie. Uzurpator boi się pretendentów, alienuje i tym samym sprowadza na siebie gniew ludu. Zło boi się zła, zna je bowiem dobrze i przez to rozumie własny pierwiastek samounicestwienia. Moralną konsekwencją czynów Makbeta jest nieunikniona klęska, ponieważ zbrodnia musi zrodzić niepewność w zbrodniarzu i mściciela wśród rodu splamionego zabójstwem. Nie ma więc ucieczki przed karą za popełnione zbrodnie. Istnieje jedynie odwlekanie nieuniknionego poprzez wiarę, że las nie może podejść pod zamek.
Adam Mickiewicz, w przeciwieństwie do angielskiego mistrza, podejmuje bardziej mistyczne rozważania. Sięga tutaj do tradycji wierzeń ludów słowiańsko-bałtyjskich, zamieszkałych gęsto przez różne duchy i demony. Na warsztat bierze święto Dziadów – ludowy obrządek, którego resztki nałożyły się na dzisiejszy Dzień Zaduszny.
Pierwotnie ludzie pragnęli kontaktu z bliskimi, wierząc w ich obecność wśród żywych. Wywodziło się to jednak nie tylko z tęsknoty czy chęci pozyskania przychylności danego praszczura. Słowiańskie duchy bywały zazdrosne o życie potomków, wiele nie potrafiło zaakceptować swojego mistycznego stanu. Śmiertelni musieli więc pomóc im dokończyć pewne sprawy, czasami przebłagać poprzez drobną ofiarę lub dać zaznać po raz ostatni ulubionego elementu dawnej formy istnienia. Mickiewicz wkomponował ten motyw w tradycję chrześcijańską, tworząc formę obrządku, gdzie chłopi chcą pomóc udręczonym duszom w dokonaniu ich pokuty. Jest to zawsze gest symboliczny, odwołujący się do przewiny niczym kara u Dantego. Dzieci nieznające przykrości ni razu muszą otrzymać choć ziarnko gorczycy (jako odwrotność smakowa słodyczy, wymieniana również przez Chrystusa w przypowieści). Dziewczyna zbyt oderwana od rzeczywistości i odrzucająca odpowiedzialność musiała być sprowadzona przez chłopców na ziemię. Została bowiem zmieniona w wietrzną istotę.
Jak więc widać, Mickiewicz oddaje tutaj ludowe rozumienie moralnej odpowiedzialności. Nasze czyny niosą konsekwencje, również te wieczne. Odpowiemy za nie, choćby po odejściu z tego świata. Nawet okrutny zły Pan, któremu dobrze się wiodło za życia, został upiorem i poniósł wieczną karę. Jego gnębicielami zostały ofiary, co jeszcze potęguje ten sposób rozumienia odpowiedzialności. Krzywdzący zostaje ukarany przez krzywdzonych – to typowe dla ludowej moralności prawo. Co ważniejsze jednak, Dziady ukazują, że nie ma ucieczki przed konsekwencjami swoich wyborów. Nawet brak czynów nie jest moralnie obojętny.
Rodion Raskolnikow to młody, biedny student, który tworzy własną teorię o „wyjątkowych jednostkach”, mających rzekome prawo przekraczać normy moralne w imię wyższych celów. W jego przekonaniu tacy ludzie jak Napoleon mogą poświęcać innych, jeśli prowadzi to do postępu i dobra ogółu. Stara lichwiarka staje się dla niego symbolem społecznej szkodliwości, pasożytem żerującym na biednych i słabych. Raskolnikow uznaje więc, że jej śmierć będzie czynem niemal altruistycznym, który przyniesie światu więcej dobra niż zła. W jego rozumowaniu zbrodnia zostaje przedstawiona jako eksperyment moralny, mający potwierdzić jego własną wyjątkowość. Tym samym bohater stawia siebie ponad prawem i etyką, próbując zająć miejsce, które w tradycyjnym porządku należy do Boga lub historii.
Po dokonaniu morderstwa Raskolnikow nie staje się jednak silniejszy ani wolny, lecz pogrąża się w chaosie psychicznym i moralnym. Zamiast triumfu odczuwa strach, obrzydzenie i narastające poczucie winy, które prześladuje go na każdym kroku. Jego teoria rozpada się pod ciężarem realnego cierpienia, jakie niesie za sobą odebranie życia drugiemu człowiekowi. Sumienie okazuje się silniejsze niż intelektualne konstrukcje, które miały usprawiedliwić zbrodnię. Raskolnikow zaczyna rozumieć, że nie da się oddzielić czynu od odpowiedzialności, a przelana krew zawsze domaga się zapłaty. Jego choroba, majaczenia i izolacja są wyrazem wewnętrznej kary, jaką sam sobie wymierza.
Ostatecznie Raskolnikow dochodzi do wniosku, że człowiek nie może istnieć poza moralnością, nawet jeśli próbuje ją zanegować. Spotkanie z Sonią, która reprezentuje pokorę, miłość i wiarę w odkupienie, otwiera przed nim drogę do uznania własnej winy. Bohater decyduje się przyznać do zbrodni i poddać karze, co staje się pierwszym krokiem ku odzyskaniu człowieczeństwa. Dostojewski pokazuje, że prawdziwa wolność nie polega na łamaniu zasad, lecz na przyjęciu odpowiedzialności za swoje czyny. Cierpienie Raskolnikowa nie jest więc tylko karą, ale również szansą na moralne odrodzenie. W ten sposób powieść ukazuje, że nawet najbardziej zbłąkany człowiek może odnaleźć sens poprzez prawdę, skruchę i gotowość do poniesienia konsekwencji.
Balladyna popełnia zbrodnię, zabijając własną siostrę Alinę w imię ambicji i pragnienia władzy. Początkowo udaje jej się uniknąć odpowiedzialności, a nawet osiągnąć królewską godność. Jednak każda kolejna zbrodnia pogłębia jej moralny upadek i prowadzi do coraz większego strachu. Balladyna musi zabijać kolejnych ludzi, by ukryć pierwszą winę, co pokazuje mechanizm samonapędzającego się zła. Słowacki w „Balladynie” ukazuje, że zbrodnia nie zostaje nigdy bez kary, nawet jeśli sąd ludzki jest bezradny. Ostatecznie bohaterka ginie rażona boskim piorunem, co symbolizuje sprawiedliwość absolutną. Jej śmierć jest znakiem, że odpowiedzialność moralna wykracza poza ludzkie instytucje. Dramat dowodzi, że nie można zbudować szczęścia ani władzy na cudzej krzywdzie.
Kurtz, europejski kolonizator w Afryce, jest uosobieniem moralnego upadku spowodowanego bezkarnością i brakiem ograniczeń. Jego początkowa misja „cywilizacyjna” szybko zamienia się w brutalną eksploatację tubylców, nad którymi Kurtz zyskuje niemal boską władzę. Pod wpływem chciwości i pychy Kurtz traci wszelkie poczucie moralności, stając się potworem, który bezlitośnie wykorzystuje miejscową ludność dla własnych korzyści. Moment jego śmierci, kiedy wypowiada słynne słowa: „Zgroza! Zgroza!”, ukazuje, że Kurtz w końcu zdaje sobie sprawę z ogromu zła, jakie wyrządził, choć jest to świadomość, która przychodzi zbyt późno, by go ocalić.
Stanisław Wokulski to przedsiębiorczy i ambitny człowiek, który zakochuje się w arystokratce Izabeli Łęckiej. Jego miłość do niej staje się przyczyną wielu jego działań, które z czasem prowadzą go do rozczarowania i osobistej tragedii. Wokulski, będąc człowiekiem praktycznym i zdolnym do wielkich osiągnięć, poświęca swoje życie i fortunę, by zbliżyć się do Izabeli, jednak jego starania okazują się daremne. Moralne dylematy, z którymi się zmaga, dotyczą nie tylko jego osobistych uczuć, ale także relacji z innymi ludźmi, jak Marianna, która dzięki niemu otrzymuje szansę na lepsze życie. Wokulski uświadamia sobie, że jego działania, motywowane namiętnością, miały wpływ na życie innych ludzi, a ich konsekwencje wykraczają poza osobiste rozczarowanie – dotyczą również losów ludzi, których spotkał na swojej drodze.
Tytułowa bohaterka dramatu „Antygona” postanawia pochować swojego brata Polinika, mimo że zakazuje tego prawo ustanowione przez króla Kreona. Kreon wierzy, że jego rozkaz, aby nie dokonywać pochówku zdrajcy, jest konieczny dla utrzymania porządku w państwie. Antygona, w imię boskiego prawa, które nakazuje godne pochowanie zmarłych, bierze na siebie odpowiedzialność za złamanie królewskiego rozkazu, co prowadzi do jej śmierci. Decyzje Kreona mają tragiczne konsekwencje: śmierć Antygony wywołuje łańcuch wydarzeń, które kończą się samobójstwem jego syna Hajmona, narzeczonego Antygony, a także żony Kreona. Sofokles w swojej tragedii ukazuje, jak moralna odpowiedzialność za czyny (zarówno Antygony, jak i Kreona) prowadzi do nieodwracalnych skutków. Antygona kieruje się wyższymi zasadami moralnymi, gotowa poświęcić życie w imię sprawiedliwości, podczas gdy Kreon, w swojej dumie, ponosi ciężar zniszczenia swojej rodziny.
Edyp nie popełnia zbrodni świadomie, lecz mimo to ponosi ich konsekwencje. Zabicie ojca i poślubienie matki były niezamierzone, ale doprowadziły do katastrofy moralnej i społecznej w Tebach. Edyp, gdy poznaje prawdę, nie próbuje się usprawiedliwiać ani uchylać od odpowiedzialności. Sam skazuje siebie na wygnanie i oślepia się, uznając, że musi odpokutować za swoje czyny. Sofokles pokazuje, że odpowiedzialność moralna nie zawsze wynika z intencji, lecz także z obiektywnych skutków działań. Edyp, mimo niewinności intencji, bierze na siebie ciężar winy, aby przywrócić porządek moralny. „Król Edyp” ukazuje, że człowiek nie może uciec od konsekwencji nawet wtedy, gdy działa w nieświadomości. Odpowiedzialność staje się tu fundamentem ludzkiej godności. W ten sposób dramat ukazuje etyczną konieczność przyjęcia winy jako elementu człowieczeństwa.
Faust to uczony, który zawiera pakt z diabłem, Mefistofelesem, oddając swoją duszę w zamian za wiedzę i doświadczenie pełni życia. Decyzja ta jest świadomym wyborem moralnym, nawet jeśli Faust działa z rozpaczy i frustracji. Bohater stopniowo zaczyna dostrzegać, że każde jego pragnienie i działanie niesie ze sobą konsekwencje dla innych ludzi. Najbardziej tragicznym skutkiem jego czynów jest los Małgorzaty, którą Faust wciąga w spiralę nieszczęść, prowadzącą do jej upadku i śmierci dziecka. Choć Faust początkowo wypiera swoją winę, z czasem zaczyna rozumieć, że jest moralnie odpowiedzialny za zniszczone życie kobiety. Goethe w „Fauście” pokazuje, że nawet gdy człowiekiem manipulują siły nadprzyrodzone, nie znosi to jego odpowiedzialności za dokonane wybory. Faust nie może zrzucić winy wyłącznie na Mefistofelesa, ponieważ to on sam zgodził się na pakt. Utwór ukazuje, że wolna wola zawsze pociąga za sobą moralną odpowiedzialność, nawet gdy wybory są podejmowane w sytuacji skrajnej.
Michael Corleone wchodzi w świat mafii, wierząc, że robi to dla dobra rodziny. Z każdym kolejnym wyborem coraz bardziej oddala się jednak od własnych zasad. Jego decyzje prowadzą do śmierci niewinnych ludzi i rozpadu relacji rodzinnych. Film pokazuje, że nawet jeśli przemoc jest „usprawiedliwiana” lojalnością, moralna odpowiedzialność nie znika. Michael zyskuje władzę, ale traci człowieczeństwo. To cena jego wyborów.
Walt Kowalski to zgorzkniały weteran, który nosi w sobie ciężar winy za czyny z przeszłości. Jego uprzedzenia i agresja prowadzą do konfliktów, ale też do refleksji nad własnym postępowaniem. Stopniowo zaczyna rozumieć, że musi wziąć odpowiedzialność moralną za wpływ, jaki ma na młodsze pokolenie. Jego ostateczne poświęcenie jest próbą naprawienia dawnych błędów. Film ukazuje, że nigdy nie jest za późno, by ponieść odpowiedzialność i wybrać dobro.
Niektórzy zarzucają dualizmowi moralnemu czynienie świata czarno-białym. Istotnie, sprawa nie jest tak prosta. Istnieje bowiem wiele odcieni bieli i wiele odcieni czerni. Niektórzy dostrzegają również szarość moralną, czy jednak nie jest to jedynie usprawiedliwienie niekonsekwencji? Niemniej nie istnieje możliwość działania, która nie miałaby moralnego wydźwięku. Te dwie kosmiczne siły – dobro i zło – przenikają każde działanie. Konsekwencją jest odpowiedzialność, którą ponosimy za nasze czyny. Odebrana przez poruszone koło przyczyny i skutku czy też odebrana przez siły wyższe, stanowi nieuniknione i być może jedyne przeznaczenie.
Aktualizacja: 2026-01-13 10:55:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.