Symboliczne znaczenie widm i zjaw. Omów zagadnienie na podstawie Wesela Stanisława Wyspiańskiego. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst.

Autorem opracowania jest: Piotr Kostrzewski.

Motyw widm i zjaw pojawiał się w literaturze już od wczesnej starożytności. Bohaterowie z rozmaitych części świata radzili się przodków, stawiali czoła gniewowi duchów i pomagali pokutującym duszom zakończyć swoje ziemskie sprawy. Myliłby się jednak ten, który w ulotnych widmach dostrzegał jedynie fanaberię łaknącego dreszczyku niesamowitości umysłu. Istoty te pełnią ważną funkcję, symbolizując niematerialny świat idei, który chociaż pozbawiony namacalności, ingeruje w naszą rzeczywistość. Jak wspomniano wcześniej, motyw zjaw i widm występuje w literaturze światowej od bardzo dawna. Dlatego wybór przykładów na postawioną powyżej tezę jest doprawdy bardzo długi. Polskiemu czytelnikowi warto jednak przytoczyć dzieła z kręgu rodzimej kultury. Dlatego poniższa praca posiłkować się będzie trzema polskimi utworami: „Rozmową Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”, balladą „Romantyczność” Adama Mickiewicza oraz „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.

Interesujące dzieło, jakim jest „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią”, ukazuje poczucie humory średniowiecznych Polaków. W tym wypadku zaprezentowano jego groteskową wersję, bezpośrednio wykorzystującą motyw „danse macabre”. Jak wskazuje tytuł, utwór jest rozmową między uczonym (Mistrzem) Polikarpem i spersonifikowaną Śmiercią. Mędrzec doznaje wątpliwej przyjemności ujrzenia okrytych białą płachtą gnijących zwłok z kosą w ręku. Ilość detali, jakie autor przytacza podczas opisu potwornej istoty, nie służy jedynie zszokowaniu widza. Ich specyfika od razu nasuwa przypuszczenie, że reprezentują one pewne koncepcje myślowe. Śmierć jest tu personifikacją samej siebie i swoim wyglądem przedstawia to, co średniowieczny człowiek myślał o tym zjawisku. Kosa symbolizuje powszechność śmierci, „koszenie” śmiertelnych niczym łany zboża. Gnijący trup to zaś przemijanie, marność i ogólny atrybut końca.

Warto również wspomnieć o tym, co Śmierć ma do przekazania Polikarpowi. Pragnący odnaleźć sposób na uniknięcie naturalnego końca Mistrz słyszy, że wobec śmierci wszyscy pozostają równi. Tym samym czeka ona każdego, ponieważ taka jest kolej rzeczy. Jedyne co może zrobić to zadbać o swoją duszę, by po odejściu z tego świata nie trafić do piekła. Tym samym Śmierć pełni tutaj funkcję dydaktyczną, poucza przy pomocy groteski o potrzebie skierowania swojej uwagi na życie wieczne i skupienia na moralności. Ucieleśnia tym samym właściwe zjawisko, jak również wszelkie związane z nim przemyślenia egzystencjalne.

Adam Mickiewicz w swojej balladzie „Romantyczność” poszedł o krok dalej, dowodząc istnienia wykraczającego poza zmysły i logikę ducha. Chodziło mu rzecz jasna o niepoznawalną, a jedynie odczuwalną prawdę o świecie, do której oddania dążyli romantycy. Ballada Mickiewicza stanowi w tym rozumieniu manifest epoki, skonfrontowanie nowej idei z oświeceniem. Oddaje to fabuła utworu, gdzie pośród szepczącego gminu młoda Karusia niejako rozmawia ze swoim zmarłym ukochanym.

Ludzie wierzą, że duch Jasieńka przyszedł do dziewczyny, chociaż nikt poza nią go nie widzi. Staje się to dowodem szaleństwa bądź kłamstwa ze strony Karusi w oczach starca - reprezentanta idei oświeceniowych. On szkiełkiem i okiem (narzędziami racjonalnej nauki) nie znajduje dowodów na istnienie duchów, stwierdza więc zabobon. Narrator obecny przy zdarzeniu bierze jednak dziewczynę i gmin w obronę. Według niego istnieją rzeczy, które dostrzec można jedynie poprzez uczucie i wiarę, a te przemawiają do narratora mocniej niż naukowe dowody. Dla niego nauka to świat prawd martwych. Duch, którego nie można zbadać, jest zaś żywy i to właśnie on interesuje narratora.

Duch, jakiego podobno widzi Karusia, symbolizuje tutaj prawdę nadprzyrodzoną, niepoznawalną. Mickiewicz oddaje więc już nawet nie pojedynczą ideę, a całą koncepcję. Co ciekawe, nigdzie w utworze nie mamy żadnego dowodu potwierdzającego istnienie zjawy. To genialny zabieg ze strony autora. Musimy bowiem uwierzyć, tak jak wierzą otaczający ją chłopi. Jeżeli tego nie zrobimy, staniemy o stronie starca z jego szkiełkiem i okiem. W przeciwnym wypadku zobaczymy cud i otworzymy się na istnienie nowej płaszczyzny poznania.

Prawdziwą wirtuozerią w wykorzystaniu widm i zjaw wykazał się jednak Stanisław Wyspiański. Obecne w „Weselu” istoty można bowiem interpretować na kilka sposobów, a nawet badać ich rzeczywistą naturę. Nie ma się jednak co dziwić, jest to przecież dramat symboliczny.

Na najbardziej powierzchownym poziomie każda zjawa obecna w bronowickiej chacie symbolizuje jakąś cechę narodową, a zarazem nawiązuje do niej z perspektywy historycznej. Dla przykładu można podać choćby Stańczyka - nadwornego błazna czasów zygmuntowskich, słynącego z ciętego dowcipu i swojego zatroskanego przedstawienia na obrazie Matejki. Symbolizuje on troskę o losy ojczyzny, mądrość i dalekowzroczność polityczną. Uosabia zarazem ból patriotyczny, związany z brakiem wyżej wymienionych cech pośród Polaków.

Możemy więc pokusić się o stwierdzenie, że widma u Wyspiańskiego to niejako symbole narodowego ducha Polaków. Warto jednak wziąć jeszcze pod uwagę to, kto widzi konkretną postać. Wydaje się bowiem, że Osoby Dramatu nie tylko symbolizują polskiego ducha, ale są też niejako ucieleśnieniem wewnętrznych przeżyć postaci. Widać to chociażby na przykładzie Pana Młodego i Hetmana. Biorący sobie za żonę chłopkę inteligent pozornie owładnięty jest chłopomanią. W istocie jednak gardzi przedstawicielami tej grupy społecznej, nie uważa ich za równych sobie. Dlatego właśnie ukazuje mu się symbol sarmackiego zaprzaństwa, warcholstwa i pogardy dla chłopów.

Nadnaturalne widziadła, wszelakie duchy i upiory towarzyszą nam od zawsze. Wiarę w nie starał się wyplenić racjonalizm, widząc zabobon tam, gdzie romantycy dostrzegali coś więcej. Jak widać na powyższych przykładach, towarzysze Mickiewicza mieli więcej racji. Widma i zjawy nie są bowiem realne, ale jako symbole na swój sposób istnieją. Pozwalają nam sięgnąć do świata idei, obcować z pojęciami, które trudno jest objąć umysłowi. Okazują się przy tym częścią nas samych, autokreacją wewnętrznych pragnień, strachów, wypartych emocji.


Przeczytaj także: Wesele - czas i miejsce akcji

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem. Bardzo dziękujemy.