Ludzkość uwielbia tworzyć różnego rodzaju bohaterów, wynosić ich na ołtarze, sławić ich czyny i zapisywać w historii jako wielkie postaci. Nie jest od tego wolna także literatura, która z upodobaniem utrwala sylwetki bohaterów i zapisuje je w ten sposób dla przyszłych pokoleń, by wiedziały one, z jak wielkimi bohaterami mają do czynienia. Przykładem tego jest zdecydowanie tekst „Gloria victis” autorstwa Elizy Orzeszkowej. Jednak istnienie takiego procesu oznacza, że pojawia się też działanie odwrotne, znane jako demitologizacja. Ono również często pojawia się w dziełach literackich. Jako przykład bez wątpienia można wskazać takie utwory jak „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall, „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, „Rozdzióbią nas kruki, wrony ” oraz „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, a także „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego.
Spis treści
Na początku warto jednak wyjaśnić, czym jest demitologizacja. Tak nazywa się proces, który polega na obalaniu mitów, a także dekonstrukcji legend oraz przywoływaniu faktów dotyczących wydarzeń czy postaci historycznych, które przedstawia się zazwyczaj w sposób wzniosły, ale jednocześnie zniekształcony. Demitologizacja pozwala zatem krytycznie spojrzeć na rzeczywistość i dotrzeć w ten sposób do prawdy.
Jednym z czołowych przykładów jest wywiad Hanny Krall z Markiem Edelmanem zatytułowany „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Edelman był wówczas ostatnim żyjącym dowódcą powstania w getcie warszawskim i opowiedział o swoich doświadczeniach. Bez wątpienia każdy przyzna, że uczestnicy powstania w getcie warszawskim byli prawdziwymi bohaterami, którzy odważyli się walczyć przeciwko złu, jakim był nazizm, w momencie, kiedy byli pozbawieni środków, broni, nadziei czy wsparcia, stanęli sami naprzeciwko uzbrojonych Niemców i nie pozwolili się po prostu zabrać na śmierć, tylko stawiali opór. Nie było zatem zaskoczeniem, że ich czyny i postaci z czasem stały się mitem, obrosły legendą, a uczestnicy zostali bohaterami, idealizowanymi do tego stopnia, że przestali przypominać ludzi, a stali się wręcz herosami.
Marek Edelman tymczasem walczył u ich boku i widział, kim byli oni naprawdę. Znał ich jako zwykłych ludzi, którzy zostali postawieni w obliczu śmierci i którzy po prostu nie mieli innego wyjścia niż stawić opór. Pragnęli jedynie wybrać sposób, w jaki umrą. Edelman przywołuje między innymi postać Mordechaja Anielewicza, który również był jednym z przywódców powstania. Historia zatem zapamiętała go jako bohatera z bunkra przy ulicy Miłej, gdzie wraz z towarzyszami został otoczony przez Niemców. Tymczasem Edelman doskonale wiedział, że przed wojną matka Anielewicza sprzedawała ryby, a gdy były nieświeże, syn malował ich skrzela na czerwono, by wyglądały lepiej.
Wizerunek drobnego oszusta nie przystawał do wizerunku bohatera, zatem opowieści Edelmana nie przyjmowano z entuzjazmem. On jednak swoimi wypowiedziami dokonywał demitologizacji bohaterów z getta, ujawniał, że byli zwykłymi ludźmi ze swoimi wadami i słabościami. Edelman ukazuje tę bardziej ludzką stronę powstania, na przykład dotyczącą tego, jak ludzie zachowywali się w obliczu śmierci, czy tego, że jednym z problemów powstańców było to, że ktoś zmarnował zbyt dużo cennych kul na swoje samobójstwo. Ludzka strona powstania była jednak niechętnie witana przez ludzi, którzy woleli żyć fantazją o bohaterstwie i poświęceniu, niż dostrzec, że ginęli dokładnie tacy sami ludzie jak oni. Edelman głosił swoją wersję, w której powstańcy z getta nie pragnęli zostać bohaterami, jedynie chcieli odejść na własnych warunkach, zachowując swoją godność. Powstańcy z getta w rzeczywistości mało mieli w sobie z bohaterów, których ludzie pragną widzieć, gdyż byli głodni, zdziesiątkowani i zdesperowani. Bohaterstwo nie było zatem ich wyborem, a jedynie koniecznością, przed jaką postawiła ich okrutna historia, która nie zna litości. Edelman zaś głosił prawdę na temat tego, co widział.
„Wesele” to demitologizacja polskiego społeczeństwa, jaka wyszła spod pióra Wyspiańskiego. Tworzył on w okresie, w którym Polska przeżyła już dwukrotne rozczarowanie związane z bohaterskimi powstaniami i żyła mitologią związaną z ich uczestnikami, ale nie miała w sobie sił do kolejnego zrywu. Społeczeństwo stało się bierne i pogrążyło się w marazmie, żyło dawną chwałą, a zamiast aktywnie działać, zajmowało się przykładowo chłopomanią i powierzchownym uwielbieniem ludu. Z tego pozorowanego pojednania klasowego nie wynikało jednak żadne konkretne działanie na rzecz Polski i odzyskania niepodległości, zupełnie jakby Polacy przywykli do niewoli i zajmowali się czymś innym. Wyspiański na słynnym weselu obserwował przedstawicieli różnych grup społecznych i profesji, a następnie celnie skrytykował je i przeanalizował na kartach dramatu. Wskazał, gdzie leżą ich słabości i jaką rolę powinny konkretne osoby przyjąć w tym trudnym dla Polski czasie, co symbolizowały między innymi pojawiające się zjawy, takie jak Zawisza Czarny czy Wernyhora. Wyspiański pokazał, że polskie społeczeństwo nie jest już narodem powstańców, tylko ludzi słabych i zorientowanych na własny interes oraz wygodę. Obnażył zatem brutalnie prawdziwą naturę współbraci, którzy w przeciwieństwie do swoich przodków zanurzonych w romantyzmie nie byli się w stanie zmobilizować do czynu zbrojnego, a za to skupiali się na takich kwestiach jak chłopomania.
„Rozdzióbią nas kruki, wrony …” to z kolei demitologizacja powstania styczniowego i jego upadku w wykonaniu Stefana Żeromskiego, która stanowi przeciwieństwo późniejszego o piętnaście lat „Gloria victis” Orzeszkowej, które to opowiadanie wychwalało powstańców. Żeromski ukazał za to powstanie od jego bardzo ludzkiej, naturalistycznej i brudnej strony. Opisał bowiem powstańca, który zostaje ranny w wyniku potyczki z rosyjskim patrolem i umiera. Jest on też jednym z ostatnich walczących powstańców. Zwłoki powstańca dostrzega ubogi chłop, który w powstaniu nie bierze udziału, a to przez nędzę i różnice klasowe, jakie istniały wówczas w polskim społeczeństwie. Chłopi nie czuli solidarności ze szlachtą biorącą udział w powstaniu, dlatego też chłop nie przejmuje się zmarłym, tylko okrada jego zwłoki i dobija konia. Żeromski w ten sposób pokazał upadek i nędzę polskiego powstańca, który w innych okolicznościach bywał ukazywany jako bohater.
„Przedwiośnie” to kolejny utwór Żeromskiego, tym razem ukazujący demitologizację odzyskania przez Polskę niepodległości. W praktyce nie było to bowiem radosne, huczne i łatwe wydarzenie. Polska była zrujnowana wojną, społeczeństwo było podzielone, każdy zabór działał na innych zasadach, panowała nędza, ludzie nie mieli odpowiednich warunków życia. Mimo to ojciec Cezarego Baryki skusił syna wizją nowoczesnych, szklanych domów, jakie miały powstawać w świeżo powołanej do życia ojczyźnie. Podróż Cezarego do Polski stanowiła dla niego proces demitologizacji wyobrażenia tego kraju, jakie zasiał w jego umyśle ojciec pragnący zmusić syna do wyjazdu do Polski. To także brutalna analiza tego, jak w praktyce wyglądał cały proces narodzin państwa.
„Pamiętnik z powstania warszawskiego” Białoszewskiego uchodzi za przykład demitologizacji powstania warszawskiego. Nie ukazuje on bowiem heroicznych żołnierzy, a przestraszonych cywili, którzy żyli w tamtym okresie w koszmarnych warunkach. Białoszewski nie pielęgnuje też mitu o powstaniu, tylko z brutalną szczerością opisuje prawdę o tym, jak wyglądały tamte dni. W jego zapiskach nie ma zatem bohaterów, są tylko ludzie codziennie walczący o przetrwanie. Powstanie przestaje być heroicznym zrywem, a staje się koszmarem wyniszczenia.
Demitologizacja jest zatem bardzo często obecna w różnych dziełach literackich. Jest ona nastawiona na krytyczne myślenie i ukazywanie prawdy, nawet jeśli jest ona niewygodna. Życie mitem czy legendą często oznacza życie w kłamstwie, a autorzy przytoczonych tekstów wybierali prawdę i szczerość, nawet jeśli była ona brzydka i przerażająca. W ten sposób powstały zatem między innymi cenne świadectwa pewnych postaci i wydarzeń, które są ważne do dziś.
Aktualizacja: 2026-05-25 15:34:03.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.