„Lalka” to jedna z najwybitniejszych powieści okresu pozytywizmu, a jej autorem jest Bolesław Prus. Pierwotnie ukazywała się ona w odcinak w „Kurierze Codziennym”, a ostatni odcinek opublikowano w roku 1889. W 1890 doczekała się ona wydania książkowego. Dzieło opowiada o losach uczucia kupca Stanisława Wokulskiego do arystokratki Izabeli Łęckiej, jest też szeroką panoramą społeczną Warszawy XIX wieku i zawiera też zbiór poglądów charakterystycznych dla pozytywistów. Opowieść o Stanisławie i Izabeli jest przeplatana „Pamiętnikiem starego subiekta”, który pisze w pierwszej osobie Ignacy Rzecki, przyjaciel Wokulskiego zatrudniony w jego sklepie.
Spis treści
Ignacy Rzecki, stary subiekt, prowadzi swoje pamiętniki, stając się kolejnym narratorem powieści „Lalka”. Zapiski te zaczynają się od wspomnienia jego młodości. Przypomina sobie dzieciństwo i wychowanie przez surowego ojca, który najpierw był żołnierzem, a potem został woźnym. To właśnie ojciec zaszczepił w nim miłość do Napoleona oraz stosował wobec niego dyscyplinę wojskową. Rzecki wychowywał się w skromnym, dwupokojowym mieszkaniu na Starym Mieście, gdzie mieszkał właśnie z ojcem i siostrą. Jego opiekunką i zastępczą matką była ciotka, bardzo religijna kobieta. W mieszkaniu często bywali koledzy ojca, którzy wspólnie prowadzili rozmowy o polityce i cesarzu Francuzów. Rzecki opisuje ich jako prostych ludzi. Po wczesnej śmierci ojca Ignacy został oddany na naukę zawodu do sklepu Mincla, ponieważ to właśnie chciał robić. Pracował tam jako subiekt, zaczynając każdego dnia o świcie. Po latach sklep przejął Stanisław Wokulski, bliski przyjaciel Rzeckiego, a to dzięki małżeństwu z wdową po Minclu. Rzecki wspomina również swój udział w powstaniu węgierskim. Przez te wydarzenia jego towarzysz i przyjaciel ze sklepu, August Katz, popełnił samobójstwo. Po wojnie Rzecki zwiedził niemal całą Europę i siedział w więzieniu w Zamościu. Jan Mincel wyciągnął go i dał pracę w sklepie.
W tym okresie Rzecki obserwuje zmiany w zachowaniu Wokulskiego, który nagle zaczyna obracać się w kręgach arystokracji. Kupuje powóz, luksusowe mieszkanie, a nawet organizuje przyjęcie w Hotelu Europejskim z okazji otwarcia sklepu. W końcu wyjeżdża do Paryża, zostawiając Rzeckiemu zarządzanie kamienicą Łęckich, zakazując też podnosić czynsz lokatorom.
Rzecki odwiedza kamienicę kupioną przez Wokulskiego i poznaje jej mieszkańców, a także ich problemy. Jego uwagę zwraca Helena Stawska, samotna matka. Widzi w niej kandydatkę na żonę przyjaciela. W międzyczasie Wokulski wraca wreszcie z Paryża, a Rzecki stara się zainteresować go Stawską, jednak bezskutecznie. Rzecki przeżywa także plotki o Wokulskim, czyli między innymi oskarżenia o nieuczciwość, chorobę psychiczną i spoufalanie się z arystokracją.
Potem Rzecki dowiaduje się, że Wokulski sprzedał sklep Szlangbaumowi. Jest rozczarowany i czuje się coraz bardziej osamotniony. Zaczyna dostrzegać, że jego przyjaciel popadł w melancholię i planuje opuścić Warszawę na stałe, co go dodatkowo. Rzecki rozważa przeprowadzkę na wieś, jednak rezygnuje w ostatniej chwili, uświadamiając sobie, że nie potrafi opuścić swojego miasta.
W ostatnich zapisach pamiętnika Rzecki nawarstwiają się jego problemy. Coraz bardziej denerwuje go współczesny świat, technologia i zmieniająca się Warszawa. Czuje się zniechęcony, brakuje mu chęci do życia i ostatecznie umiera na serce w sklepie, w którym spędził życie.
Pamiętniki Rzeckiego rozpoczynają się do wspomnienia jego ojca, który w czasach młodości był żołnierzem, a potem pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Dorabiał także na klejeniu kopert i do końca życia zachował prostą, żołnierską sylwetkę. Miał też nieduże faworyty, wąsa do góry, na szyi nosił czarną chustkę, a w uchu srebrny kolczyk. Jego doświadczenie życiowe wpłynęło na wychowanie syna, w którym stary Rzecki stosował musztrę i dyscyplinę. Budził chłopaka w nocy i zlecał mu gimnastykę. W jej czasie nieustannie dyscyplinował syna i wytykał mu błędy. Oprócz tego to właśnie ojciec zaszczepił w Rzeckim miłość do Napoleona, nauczył go czytać i pisać, dawał mu książki o cesarzu, a w pokoju zawiesił jego podobizny z różnych miejsc podbojów, takich jak Egipt czy Austerlitz, czy też koronacji. Było ich łącznie sześć.
Rzecki opisuje wygląd swojego rodzinnego mieszkania na Starym Mieście, które składało się z dwóch pokoi. Rzecki mieszkał tam z ojcem i siostrą i żyli bardzo skromnie. Dla Rzeckiego ważna była także ciotka, dla niego niczym matka, dlatego w pamiętniku opisuje ją obszernie. Była ona bardzo religijną praczką, nad jej łóżkiem wisiały liczne podobizny świętych.
We wspomnieniach Rzeckiego pojawiają się też dwaj koledzy jego ojca, którzy często ich odwiedzali. W tym czasie towarzystwo oddawało się długom dyskusjom na temat zalet wspaniałego, francuskiego cesarza. Rzecki wspomina tych gości jako ludzi prostych. Był to pan Domański, woźny, a także pan Raczek, właściciel straganu warzywnego. Mimo to zajmowali się często polityką.
W okolicy roku 1840 ojciec Rzeckiego podupadł na zdrowiu i niedługo później zostawił na świecie dwójkę małych, samotnych dzieci, a syna ojciec pożegnał dziwnym stwierdzeniem o pamiętaniu. Rzecki następnie streszcza rozmowy, jakie prowadziła jego ciotka i koledzy po śmierci jego ojca, kiedy to dywagowali nad przyszłością Ignacego i jego siostry. Pan Domański wyszedł z propozycją, że weźmie Ignacego i załatwi mu posadę pomocnika wożnego. Z kolei sam Ignacy wówczas przyznał się, że wolałby się uczyć handlu i kupiectwa w sklepie Mincla na Podwalu. Wówczas umożliwiono mu to i w zamian za jedzenie, nocleg i trochę pieniędzy Rzecko dołączył do Minclów. W pamiętniku wspomina potem, jak wyglądały jego praktyki tam. Wstawał o piątej, szykował się i zamiatał sklep. O szóstej otwierał główne drzwi lub okiennicę, a potem zjawiał się z ulicy August Katz, który zdejmował surdut i wkładał fartuch, by stanąć między beczką szarego mydła a stosem z cegiełek z mydła żółtego. Następnie pojawiał się stary Mincel w szlafmycy, który witał się po niemiecku, chwytał a księgę, siadał na fotelu i ciągnął za sznurek kozaka. Wtedy przychodził Jan Mincel, całował stryja w rękę i stawał za kontuarem. Latem łapał tam muchy, a zimą kreślił palcem lub pięścią jakieś figury. Franza do sklepu zwykle sprowadzano. Po kilku latach obroty w sklepie nieco zmalały, a subiektem został Ignacy Rzecki. Subiekt opisuje dalsze losy Minclów, kiedy to przez małżeństwo z Minclową ich sklep i majątek przejął Stanisław Wokulski, przyjaciel Rzeckiego.
Rzecki w kolejnej części pamiętnika opisuje nowy sklep Wokulskiego na Krakowskim Przedmieściu i znajdujące się nad nim mieszkaniu, które Rzecki otrzymał i urządził bibelotami, które były związane z cesarstwem francuskim. Gromadził je od lat. Opowiada też jak za namową pana Raczka, który ożenił się z jego ciotką, a także za sprawą ojca nawiedzającego go we śnie, wraz z Katzem wziął udział w powstaniu na Węgrzech w okresie 1846-1847. W pamięci szczególnie zapadła mu jedna bitwa, która była dla niego zwycięska, a także upadek węgierskiej twierdzy. Potem wraz z towarzyszami ucharakteryzował się na chłopów i ruszył na tułaczkę w stronę Turcji. Niestety jego przyjaciel, August Katz, nie wytrzymał okropności wojny i w czasie tej wyprawy popełnił samobójstwo.
Rzecki nie wrócił do kraju przez dwa lata, ale wciąż tęsknił za swoim miejscem pracy na ukochanym Podwali. Samotnie udało mu się jednak zwiedzić niemal cały kontynent, był we Włoszech, Niemczech, Francji, a nawet Anglii. Ostatecznie trafił jednak do więzieniu w Zamościu, skąd wyciągnął go Jan Mincel dzięki znajomościom i wstawiennictwu. Potem Rzecki ponownie trafił do sklepu za ladę, co go zdecydowanie uszczęśliwiało. Czuł się tam bezpiecznie, a tułaczka po Europie bardzo zmęczyła.
Na koniec rozdziału Rzecki niepokoi się dziwnym zachowaniem Wokulskiego. Ten bowiem kupił elegancki powóz i luksusowe mieszkanie. Pomógł też nierządnicy spotkanej w kościele i zatrudnił Wysockiego. W otoczeniu i w sklepie zaczęły się pojawiać swatki, panny, wdowy, a nawet ojcowie panien. Wokulski zaczął bywać w kręgach arystokracji, przez co denerował handlowców, którzy zaczęli szerzyć o tym plotki. Wokulskiego jednak nie obchodziły te złośliwe komentarze, a zamiast tego w Hotelu Europejskim urządził przyjęcie z okazji otwarcia sklepu, na które zaprosił nowych znajomych. Tam po raz pierwszy Ignacy dowiedział się, co o tym wszystkim sądzi doktor Szuman.
Rzecki dowiaduje się tutaj o nagłym wyjeździe Stanisława Wokulskiego do Paryża. Wokulski powierza Rzeckiemu przed wyjazdem zarządzanie kamienicą, którą wcześniej odkupił od Łęckich. Rzecki opisuje swoją rozmowę z przyjacielem i zwraca uwagę na to, że Wokulski dał mu znać, by subiekt nie podnosił czynszu. Rzecki sądzi, że Wokulski źle ulokował swoje uczucia. Następnie Rzecki relacjonuje swoją rozmowę ze znajomym spotkanym na stacji kolejowej, którym jest doktor Szuman. Wspólnie omawiają kiepski stan psychiczny Wokulskiego, który jest spowodowany nieodwzajemnioną miłością. Jego wybranka to bowiem osoba pusta i zepsuta, która nie jest warta ulokowanych w niej uczuć. Następnie Rzecki przechodzi do niezapowiedzianej wizyty dawnego znajomego, którym jest kiper Machalski. Razem walczyli w powstaniu węgierskim i współpracowali w Warszawie, a potem nie widzieli się od piętnastu lat. W wyniku tego spotkania Rzecki wspomina dawne czasy, w tym to, w jaki sposób poznał się ze Stachem, właśnie dzięki Machalskiemu u Hopfera.
Rzecki wspomina młodzieńczy zapał, jaki wykazywał Wokulski w trakcie dążenia do zdobywania wiedzy, kiedy chciał zrealizować swoje marzenie. Były nim studia na uniwersytecie w Kijowie. Stach musiał sobie radzić z ojcem, który ciągle potrzebował od niego pieniędzy i z wyśmiewającymi jego zamiłowanie do nauki innymi pracownikami winiarni. Narzucała mu się ze swoimi uczuciami także Kasia Hopfer, czyli córka właściciela lokalu. Rzecki wspomina, jak w 1861 roku udało mu się załatwić Wokulskiemu posadę w sklepie u Mincla i jak przygarnął go pod swój dach. Stach rozpoczął studia i robił wiele, by godzić naukę z innymi obowiązkami, a wtedy jeszcze zaczęła mu się naprzykrzać żona Jana Mincla, czyli Małgorzata. Ostatecznie okazało się, że Wokulski pojął ją za żonę, gdy owdowiała, a z czasem sam został wdowcem, gdyż żona zmarła wcześniej od niego. Tak oto przejął majątek Minclów i sklep, w którym sam niegdyś pracował.
Rzecki wspomina również o alienacji, z jaką spotkał się w swoim życiu Wokulski. Kupcy odrzucali go, ponieważ był wykształcony, a dla uczonych był z kolei wyłącznie byłym subiektem, zatem nigdzie nie pasował naprawdę. Nawet po przejęciu kontroli nad sklepem żony, kiedy Wokulski zwiększył obroty, nawiązał kontakt z moskiewskimi kupcami i rozkręcił interes, inny handlarze nie ufali mu i widzieli w nim jedynie kogoś obcego, spoza swojego kręgu. Rzecki opisuje również, jak Wokulski jako wdowiec wyszedł do teatru. Kolejnego dnia Rzecki nie mógł go poznać, Stach był tak odmieniony, pełen siły, zapału i chęci do działania.
Rzecki w swoim pamiętniku często snuje rozważania natury politycznej i obyczajowej, komentując swoje czasy. Oczywiście jego zapiski wypełnia też niepokój o Wokulskiego, którzy wciąż nie wrócił jeszcze z Paryża. W tym czasie jednak na jego polecenie subiekt zajmuje się problemem, jaki stwarza zakupiona kamienica Łęckich. Rzecki dokonuje jej oględzin, ale to, co widzi, zdecydowanie go nie cieszy. Podwórko zapełniają śmieci, a ścieki płyną rynsztokami. Rzecki rozmawia też z zarządcą budynku, czyli Wirskim, skąd też dowiaduje się, że połowa lokatorów nie opłaca należnego czynszu, dach jest dziurawy i nie ma nikogo, kto byłby odpowiedzialny za wywóz śmieci z budynku. Jednak wizyta kończy się dla Rzeckiego szczęśliwie. Poznaje on bowiem idealną kandydatkę na żonę dla Wokulskiego. To Helena Stawska, która mieszka w kamienicy z matką i córką.
W kolejnych rozdziałach swojego pamiętnika stary subiekt analizuje problemy związane z polityką, a także opinie, jakie krążą na temat tego przyjaciela, czyli Wokulskiego. Posądzono go bowiem o jakieś nieczyste interesy, a także o chorobę psychiczną czy podlizywanie się arystokracji, co bardzo Rzeckiego zajmuje i wzburza.
Subiekt zaczyna również odwiedzać kilkukrotnie panią Stawską, co stanowi dla niego także okazję, by przyjrzeć się bliżej mieszkańcom kamienicy. Stach tymczasem wraca z Paryża i Rzecki zabiera go na wizytę do kamienicy. Udaje mu się wywołać w nim zainteresowanie taką pracowitą, samotną i dobrą kobietą, jaką była pani Stawska.
Dobry humor Rzeckiego nie trwa jednak długo, ponieważ docierają do niego plotki mówiące o tym, że Wokulski zamierza sprzedać sklep, który razem zbudowali oni od podstaw i tak też go prowadzili. Nie zmienił tego nastroju nawet fakt, że Wokulski odzyskał pieniądze zainwestowane w kamienicę Łęckich dzięki temu, że odsprzedał ją baronowej Krzeszowskiej. Ta już pierwszego dnia podwyższyła czynsz i przegnała z kamienicy studentów, którzy ją gnębili.
W pamiętnikach pojawia się też historia lalki rzekomo skradzionej przez panią Stawską baronowej. Stawska pomagała Krzeszowskiej, a ta wytoczyła jej proces o skradzioną lalkę. Rzecki relacjonuje to, jak ostatecznie okazuje się, że lalki nie skradziono, a własność pani Stawskiej została zakupiona w sklepie Wokulskiego. Sam Stanisław uczestniczy w procesie i pomaga oczyścić niewinną Stawską z zarzutów.
W kolejnym rozdziale okazuje się, że Wokulski sprzedał sklep Szlangbaumowi, czyli Żydowi, co nie podoba się subiektowi. Dodatkowo w tym okresie Rzecki uświadamia sobie, że relacja Wokulskiego i pani Stawskiej raczej nie przerodzi się w upragnione przez niego małżeństwo. Zaczyna rozumieć, że Wokulski jest bezgranicznie i ślepo zakochany w Łęckiej. Rzeckiego to jednak nie zraża i zaczyna planować kolejne swaty, tym razem z córką pani Misiewiczowej, która ma zostać wybranką serca jego przyjaciela.
W tym rozdziale Rzecki pisze inaczej niż wcześniej, staje się bardzo emocjonalny i wyznaje, jak bardzo przeraża go to, jak rysuje się przyszłość Wokulskiego. Jego przyjaciel jest bowiem pośmiewiskiem w całej Warszawie, ciągle męczy go brak siły i chęci do zrobienia czegokolwiek. Samopoczucia Rzeckiego nie poprawia to, że Henryk Szlangbaum, nowy właściciel składu, odsuwa subiekta od jego poprzednich obowiązków. Z tego powodu Rzecki czuje się zbędny i niechciany, nie potrafi też pracować dobrze w miejscu, którym kieruje nieprzyjemna i arogancka osoba, która nie ma szacunku do pracowników.
Od doktora Szumana Rzecko dowiaduje się, że Wokulski zerwał zaręczyny z Łęcką i słyszy też o planie przyjaciela, by opuścić Warszawę na stałe. Wszystko to sprawia, że Rzecki powoli traci chęci do życia. Próbuje się w ramach ukojenia przeprowadzić na wieś, ale wyskakuje z pociągu po trzecim dzwonku. Przeprowadzka nie udaje się, a subiekt uświadamia sobie, że nie potrafi żyć bez swojego rodzinnego miasta i sklepu.
Od kilku miesięcy rozpowszechnia się plotka, że 26 czerwca tego roku w Afryce zginął książę Ludwik Napoleon, czyli syn cesarza. Dodatkowo miał zginąć w bitwie z jakimś dzikim narodem, o którym nikt nie słyszał i nie wiedział nic na jego temat. Rzecki sądzi bowiem, że Zulusami nie może się nazywać żaden naród. Tak się wszędzie mówi, a cesarzowa Eugenia miała nawet ponoć udać się tam i sprowadzić zwłoki syna do Anglii. Rzecki jednak nie potwierdza tego, bo od lipca przestał czytać gazety i nie lubi już rozmawiać o polityce. Postęp technologiczny go denerwuje i nie niesie za sobą wartości i według niego służy jedynie do mieszania ludziom w głowach, co subiekta denerwuje. Sądzi też, że zabiera to ludziom serce. Rzeckiego przygnębia zarówno sytuacja światowa, jak i jego prywatna, związana ze sklepem, któremu przecież poświęcił swoje życie.
Doktor Szuman zabrania Rzeckiemu picia kawy, piwa, wina, a także prędkiego chodzenia, irytowania się i ogólnego wzburzenia. Rzecki zauważa ogólny wzrost nieprzychylnych nastrojów wobec narodu żydowskiego. Żydzi mieli stopniowo przejmować polski handel. Subiekt zapisuje też informację o zaręczynach pani Stawskiej z Mraczewskim, a także o tym, że Wokulski pojechał do Moskwy, do Suzina. Zapisuje też swoje filozoficzne rozważania na temat tego, czy światem kieruje jakiś większy plan, czy raczej wszystko to dzieło przypadku. Zastanawia się, czy to dobrzy czy źli kierują światem i co to oznacza dla innych. Zaczyna rozumieć myśli rezygnacyjne Stacha, znajduje się w podobnym do niego nastroju zwątpienia i rezygnacji. Rzecki skupia się nad swoimi własnymi przeczuciami i zastanawia się, na ile jego przewidywania są trafne. Oczywiście wszystko porównuje do Napoleona i do tego, czy zostanie on cesarzem Francuzów, bo jego śmierć w przekonaniu subiekta nie wygląda zbyt wiarygodnie.
Pamiętniki prowadzone przez Rzeckiego urywają się, gdy Rzecki umiera na serce w swoim starym miejscu pracy, co ma wymiar symboliczny.
Aktualizacja: 2025-03-31 16:38:11.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.