Ulica Paryża w deszczowy dzień, Gustave Caillebotte, 1877
Miasto od wieków pełni rolę przedmiotu rozwoju cywilizacji, będąc zarówno miejscem postępu, jak i przestrzenią pełną wyzwań. Z jednej strony oferuje liczne możliwości rozwoju, dostęp do kultury, pracy i edukacji, a także przestrzeń do spotkań międzyludzkich i nawiązywania relacji. Z drugiej jednak strony miasto może stać się miejscem alienacji, chaosu i zagubienia, gdzie człowiek zmaga się z anonimowością, hałasem, przeludnieniem oraz problemami społecznymi. W literaturze i sztuce miasto przedstawiane jest często dwojako – jako przestrzeń zarówno przyjazna, jak i wroga człowiekowi. Analiza tego dualizmu pozwala zrozumieć, jak różnorodne doświadczenia ludzkie mogą się wiązać z życiem w miejskiej przestrzeni.
Spis treści
Przykładem negatywnego podejścia do miasta w Biblii w Starym Testamencie można bez wątpienia określić Sodomę oraz Babilon. Pierwszy ośrodek cywilizacji został zmieciony z powierzchni ziemi na polecenie Boga, ponieważ przepełniony był grzechem. Ludzie zamieszkali w Sodomie łamali powszechne prawa moralne ludów semickich, nie tylko wyznawców religii mojżeszowej. Przykładem może być potraktowanie aniołów, które przybyły z wiadomością do Lota. Mężczyźni z miasta pragnęli wykorzystać seksualnie nieznajomych, co łamało nie tylko prawa religijne, ale również zasadę gościnności – nietykalności gościa w domu gospodarza. Zasada ta obowiązywała we wszystkich kulturach semickich, co zapewne podkreśla niegodziwość mieszkańców Sodomy. Samo miasto jest do dzisiaj synonimem miejsca zdeprawowanego, pogrążonego w rozpuście.
O ile jednak pierwsza metropolia mogła uchodzić za miejsce grzeszne ze względu na niechęć koczowniczych ludów abrahamowych do osiadłego trybu życia czy kultury mieszkańców Kanaanu, o tyle Babilonu Żydzi nie lubili już z powodów historycznych. Przeniesieni tam siłą podczas tzw. niewoli babilońskiej uznali stolicę swojego zaborcy za oś wszelkiego zła. Wywodzący się z tradycji judaistycznej św. Jan w swojej Apokalipsie nazwie nawet personifikację grzechu „Nierządnicą z Babilonu”. Obyczaje Babilończyków, jak też ich władza nad Izraelem, dały początek przeświadczeniu o rozpustnej naturze tego miasta. Być może nie możemy tu mówić jeszcze o całkowitym potępieniu życia miejskiego, jednak możemy dostrzec związek między metropoliami a złem.
Bolesław Prus w swojej „Lalce” zauważył z kolei podwójną naturę miast. Z jednej strony postawił Paryż, którym Stanisław Wokulski się zachwyca, a z drugiej strony warszawskie Powiśle – przyczółek nędzy społecznej, gdzie zbierali się najbiedniejsi mieszkańcy. Stolica Francji wydaje się dla głównego bohatera prężnym organizmem, napędzanym przez ludzką pomysłowość i pracowitość. Miasto aż kipi od działania, a przez to ciągle zyskuje na pięknie i funkcjonalności. Sam Wokulski podkreśla jednak, że dzieje się to kosztem swoistego doboru naturalnego. Słabi czy nie dość sprytni są przez Paryż wchłaniani, niczym słabe osobniki jakiegoś gatunku zwierzęcia. O dziwo, bohater widzi w tym aspekt pozytywny – dzięki temu dokonuje się doskonalenie ludu Paryża. Takie podejście to pokłosie naturalizmu i organicyzmu epoki, dla nas zbyt mocno przypomina jednak eugenikę. Wyraźnie przy tym podkreśla, że miasto stanowi w rzeczy samej takie samo środowisko jak każde inne. Nie jest więc przyjazne i wymaga dostosowania.
Ze spaceru po Powiślu Wokulski wyciąga zaś negatywne dla siebie i dla czytelnika wnioski. Widzi tam biedę, lumpenproletariat doprowadzony niemal do zagłodzenia. Wszechobecnemu brudowi i nędzy towarzyszy nieodzowny upadek moralny. Ludzie pikują swoim poziomem do roli dwunożnych zwierząt i to wyraźnie wypaczonych. Prus podkreśla to opisami chorób, jakie trawią napotkanych przez Wokulskiego ludzi. Mieszkańców Powiśla można ewidentnie nazwać cichymi ofiarami urbanizacji. Żeby jedni mogli osiągnąć sukces, a Warszawa rozwijać się, potrzebowała wchłaniać masy ludzkie i kumulować kapitał. Tym samym nie starczyło go dla powiększającej się liczby mieszkańców. Konsekwencją polepszenia warunków dla jednych było ich pogorszenie dla drugich. Z nim szła zaś moralna degrengolada, upadek obyczajów i wzrost przestępczości. Odwieczne problemy ludzkości nie zostają więc rozwiązane poprzez urbanizację, a jedynie zmienione w inne i upchnięte na małym spłachetku ziemi.
Być może nie ma jednak w polskiej literaturze większego przeciwnika terenów zurbanizowanych niż Władysław Stanisław Reymont. Jego „Ziemia obiecana” to wyraźna krytyka miasta jako terenu nieprzyjaznego dla człowieka. Opisana w powieści Łódź ma wiele wspólnego z biblijną Sodomą – miejscem, które prócz ciała niszczyło też dusze swoich mieszkańców. Dla Reymonta miasto jest chorobą, trawiącą własnych mieszkańców, bezwzględnym mechanizmem nastawionym wyłącznie na zysk. Przeżuwa ona coraz to nowe masy przybywających za chlebem ludzi, mieli ich w swoich fabrykach i całkowicie wyzyskuje. Łódź jest bowiem stworzona z chciwości, zabudowana kolejnymi fabrykami, w których pracujące masy nie otrzymują należytej zapłaty za swoją pracę, co prowadzi do skrajnego ubóstwa i degradacji społecznej.
Bieda i pokusy niszczą ludzi moralnie, upadlają ich, a bezwzględna rywalizacja ekonomiczna sprawia, że relacje międzyludzkie oparte są na wyrachowaniu i interesie. Wielkie biznesy wzrastają i upadają, miasto zagrabia żyzne ziemie pod kamienice oraz dymiące fabryki, przekształcając naturalną przestrzeń w przemysłowy krajobraz podporządkowany kapitałowi. Nienasycony moloch ma za pokarm ludzi, którzy stają się jedynie elementami bezosobowej machiny produkcyjnej. Ciągła rywalizacja nie sprzyja integracji, a raczej wrogości i wynaradawianiu, ponieważ mieszkańcy różnych narodowości funkcjonują obok siebie bez prawdziwej wspólnoty. Tytuł powieści staje się przez to ironiczny – „ziemia obiecana” nie przynosi szczęścia, lecz spływa ludzkim nieszczęściem, wyzyskiem i zawiścią, ukazując miasto jako przestrzeń wrogą człowiekowi zarówno fizycznie, jak i moralnie.
Petersburg przedstawiony w powieści odgrywa ważną rolę jako przestrzeń odzwierciedlająca wewnętrzne rozterki bohatera, Rodiona Raskolnikowa. Miasto przedstawione jest jako mroczne, duszne i biedne. Smętna atmosfera Petersburga, brudne ulice, zatłoczone kamienice i nędza mieszkańców wprowadzają uczucie klaustrofobii i przytłoczenia, co potęguje wewnętrzne napięcie Raskolnikowa. Miasto staje się dla bohatera przestrzenią wrogą, pełną moralnego rozkładu i zbrodni. To środowisko wpływa na jego stan psychiczny, prowadząc go do odizolowania się od społeczeństwa i pogłębiania poczucia wyobcowania. Petersburg jest w powieści metaforą chaosu, braku moralnych zasad oraz upadku jednostki, co idealnie odzwierciedla walkę, jaką toczy Raskolnikow z własnym sumieniem i poczuciem winy.
Miasto, prawdopodobnie rodzinny Drohobycz autora, choć pełne magii i tajemnic, ma charakter labiryntu – jest miejscem, w którym człowiek może się zgubić, zarówno fizycznie, jak i duchowo. Przestrzeń miejska pełna jest symbolicznych odniesień, dziwnych sklepów, nieznanych uliczek i nieoczekiwanych spotkań, co tworzy atmosferę niezwykłości. Zwłaszcza w oczach dziecka, które błąka się po mieście, odkrywając jego tajemnicze zakątki, co odzwierciedla poszukiwanie tożsamości i miejsca w świecie. Choć miasto nie jest jawnie wrogie, ma w sobie coś niepokojącego – jest przestrzenią, w której zagubienie może prowadzić do utraty kontaktu z rzeczywistością.
Moskwa przedstawiona jest jako chaotyczna przestrzeń, w której rzeczywistość i fantazja przenikają się nawzajem. Miasto jest pełne biurokratyzmu, kłamstw, fałszu i zakłamania, co czyni je miejscem nieprzyjaznym dla jednostek szukających prawdy i autentyczności. Bohaterowie, zwłaszcza Mistrz i Małgorzata, stają w obliczu nieustannych manipulacji i prześladowań, zarówno ze strony władzy, jak i sił nadprzyrodzonych, reprezentowanych przez Wolanda i jego świtę. Moskwa staje się areną groteskowych, absurdalnych wydarzeń, w których postacie doświadczają zarówno tragicznych, jak i komicznych sytuacji – od śmierci człowieka na torach z dekapitacją po symboliczny występ Wolanda kpiącego ze zgromadzonej widowni. Miasto jest przestrzenią opresji, ale również nadziei – to właśnie tu, w chaosie codzienności, Małgorzata znajduje siłę, by walczyć o miłość i wolność Mistrza, co nadaje miastu dwoisty charakter.
Miasta takie jak Baku, Warszawa i Nawłoć stanowią symboliczne tło dla przemian społecznych, politycznych i osobistych Cezarego Baryki. Każde z nich oferuje bohaterowi inne doświadczenia, które formują spojrzenie chłopaka na świat. Baku, jako przestrzeń rewolucji, staje się miejscem chaosu i zniszczenia, symbolizując upadek starego porządku i narodziny nowego, często brutalnego świata. Warszawa z kolei jest miejscem rozczarowań politycznych i osobistych, gdzie Cezary styka się z niespełnionymi nadziejami niepodległościowego entuzjazmu. Nawłoć, w porównaniu do pozostałych miast, wydaje się przestrzenią bardziej idylliczną, ale także fałszywie bezpieczną, gdzie bohaterowi zagraża stagnacja i obojętność wobec otaczających go problemów.
W powieści Londyn przedstawiony jest jako miasto totalitarne, które nie daje człowiekowi poczucia bezpieczeństwa ani prywatności. Wszechobecny nadzór, kamery i propaganda sprawiają, że przestrzeń miejska staje się narzędziem kontroli jednostki. Bohaterowie żyją w tłoku i biedzie, a ich codzienność podporządkowana jest ideologii państwa. Miasto nie oferuje możliwości rozwoju, lecz zamienia się w mechanizm zniewolenia, w którym każdy ruch obywatela może zostać wykorzystany przeciwko niemu. Winston Smith doświadcza w nim alienacji i nieustannego lęku, ponieważ nawet najbliżsi ludzie mogą okazać się donosicielami. W takim ujęciu miasto staje się przestrzenią skrajnie wrogą człowiekowi, odbierającą mu wolność i tożsamość. Orwell pokazuje, że urbanizacja pozbawiona wolności i etyki prowadzi do dehumanizacji społeczeństwa.
Nowy Jork ukazany jest jako miasto wielkich możliwości, ale także moralnego zepsucia. Dla wielu bohaterów metropolia stanowi przestrzeń awansu społecznego i spełniania marzeń o sukcesie finansowym. Jednocześnie świat bogactwa i luksusu okazuje się powierzchowny, pełen egoizmu oraz braku autentycznych relacji międzyludzkich. Gatsby wierzy, że dzięki bogactwu odzyska miłość Daisy, co pokazuje, że miasto sprzyja tworzeniu iluzji i fałszywych nadziei. Metropolia przyciąga ludzi obietnicą szczęścia, lecz często prowadzi do samotności i rozczarowania. Wypadki i tragedie bohaterów ujawniają, że życie w mieście nie gwarantuje spełnienia, a jedynie potęguje kontrasty społeczne. Fitzgerald przedstawia miasto jako przestrzeń zarówno inspirującą, jak i niszczącą.
Postapokaliptyczna Moskwa, w której ludzie ukrywają się w tunelach metra, ukazana jest jako skrajnie wroga przestrzeń. Zniszczona powierzchnia miasta staje się niebezpieczna i nieprzyjazna dla życia, pełna mutantów i promieniowania. Podziemne stacje tworzą jednak namiastkę społeczeństwa, gdzie ludzie próbują odbudować relacje i struktury polityczne. Miasto okazuje się więc jednocześnie zagrożeniem i jedyną przestrzenią, która umożliwia przetrwanie. Bohaterowie nieustannie zmagają się z poczuciem zagrożenia, co pokazuje, jak urbanistyczna przestrzeń może zostać przekształcona w środowisko walki o życie. Jednocześnie pojawia się wątek solidarności i wspólnoty, które rodzą się właśnie w trudnych warunkach miejskich. Powieść ukazuje dwoistość miasta – jako ruinę cywilizacji i jednocześnie jej ostatnie schronienie.
Paryż przedstawiony jest jako przestrzeń ogromnych kontrastów społecznych. Z jednej strony oferuje możliwości rozwoju i anonimowość, dzięki którym Jean Valjean może rozpocząć nowe życie. Z drugiej strony miasto pełne jest biedy, przestępczości i niesprawiedliwości społecznej, które dotykają najuboższych mieszkańców. Rewolucyjne barykady pokazują miasto jako miejsce walki o wolność i godność człowieka. Bohaterowie doświadczają zarówno solidarności, jak i brutalności miejskiego życia. Metropolia staje się areną dramatów jednostek, ale także przestrzenią nadziei na społeczne zmiany. Hugo przedstawia miasto jako skomplikowany organizm, który może zarówno niszczyć, jak i inspirować ludzi do działania.
Futurystyczne Los Angeles przedstawione jest jako ogromna, przeludniona metropolia pełna neonów, smogu i technologii. Miasto zachwyca swoją skalą i nowoczesnością, ale jednocześnie tworzy atmosferę przytłoczenia i anonimowości. Bohaterowie żyją w świecie, w którym granice między człowiekiem a maszyną zaczynają się zacierać, co potęguje poczucie niepewności. Przestrzeń miejska wydaje się zimna i pozbawiona emocji, a relacje międzyludzkie są powierzchowne. Jednocześnie to właśnie w mieście bohaterowie poszukują sensu istnienia i własnej tożsamości. Metropolia staje się symbolem postępu technologicznego, który nie idzie w parze z rozwojem moralnym. Film pokazuje miasto jako przestrzeń fascynującą, lecz jednocześnie wrogą psychicznie człowiekowi.
Z życia w miastach człowiek czerpie wiele korzyści. Kumulacja ludzkiego potencjału i surowców sprzyja rozwojowi nauki, wyższemu standardowi życia, lepszej opiece medycznej. Nie ulega jednak wątpliwości, że błogosławieństwa urbanizacji mają również ciemną stronę. Wielkie masy stłoczone na niewielkiej przestrzeni rodzą wiele konfliktów, a samo miasto nie może zapewnić wszystkim dostatecznej ilości pracy. Niczym szczury w zbyt małej klatce ludzie szukają ucieczki w destruktywnych zachowaniach i upadku moralnym. Tak, miasto to możliwości. Pytanie jednak, czy jego cuda warte są swojej ceny.
Aktualizacja: 2026-02-12 14:56:55.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.