Pieśń XVII, księgi pierwsze – interpretacja

Autor interpretacji: Leila.
Portret Jana Kochanowskiego

Jan Kochanowski, Józef Buchbinder, 1884

W dobie odrodzenia obowiązywała zasada imitatio. Poeci renesansowi czerpali inspirację z tekstów antycznych mistrzów, jednak często na samej inspiracji tworzenie dzieła się nie kończyło, można powiedzieć że najczęściej teksty renesansowe były niemal identyczne jak ich pierwowzory. Obowiązywało wręcz konkurowanie z źródłem inspiracji.

Spis treści

Odwołania do antyku w Pieśni XVII

Bezpośrednią inspiracją dla Jana Kochanowskiego przy tworzeniu Pieśni XVII z ksiąg pierwszych stał się List pierwszy: "Penelopa do Ulissesa" jeden z wielu listów wchodzących w skład Heroid Owidiusza. W dziele tym Owidiusz w rzekomych listach postaci mitologicznych i bohaterów literackich odzwierciedla uczucia jakich mogli doznawać. Owidiusz był zafascynowany twórczością Homera. Pisząc Heroidy chciał oddać uczucia heroin – w przypadku "Listu pierwszego" - bohaterki Odysei Homera – Penelopy.

Bohaterkę poznajemy w momencie, gdy mija dziesiąty rok od kiedy jej mąż, Odyseusz (Ulisses) wyjechał walczyć pod Troję. Penelopę zastajemy w domu pełnym zalotników, którzy nie tylko usiłują zdobyć jej rękę, ale przy okazji trwonią majątek pozostawiony przez Odyseusza - czas spędzają na ucztach i nie zamierzają opuścić jej domu dopóki nie poślubi któregoś z nich, a „Ona zaś ni odmawia, ni spełnić się spieszy tych ślubów” .

Homer przedstawia Penelopę jako kobietę wyniosłą, wierną, dumną, choć zrozpaczoną, zmęczoną już czekaniem. Nie znajdujemy jednak w "Odysei" dłuższych fragmentów opisujących jej wewnętrzne rozterki – zazwyczaj ze swymi smutkami ukrywa się w zaciszu swojego pokoju – stąd być może wizerunek wyniosłej, choć pogrążonej w smutku kobiety. Owidiusz podjął się nie lada wyzwania - pragnął tę dumną, wyniosłą kobietę przybliżyć odbiorcom, „zhumanizować” ją.

Pieśń XVII - analiza i interpretacja

Być może to właśnie sposób, w jaki została ona przedstawiona przez Owidiusza zainspirował Kochanowskiego do podjęcia próby sparafrazowania rzekomego listu Penelopy, przy czym już na wstępie należy zwrócić uwagę na to, że forma jaką zastosował Kochanowski spowodowała nieco inny wydźwięk parafrazy od pierwowzoru. Oryginał pisany dystychem elegijnym jest ukierunkowany na odbiorcę – jeśli wziąć pod uwagę aspekt językowy - przeważa tu funkcja poznawcza, Kochanowski natomiast jeszcze bardziej skupił się na świecie wewnętrznym podmiotu lirycznego, jak wykażą kolejne strofy - brak tu konkretnego (rzeczywistego) odbiorcy, podmiot liryczny prowadzi monolog na temat swoich uczuć, rozterek – widoczna jest więc przewaga funkcji ekspresywnej - być może właśnie to sprawiło, że pieśń ta była tak popularna w dobie odrodzenia, była jedną z tych pieśni, które przeznaczone były do wykonania wokalnego.

Kochanowski w pierwszej strofie pragnie nie tylko wprowadzić nas w świat podmiotu lirycznego, usiłuje tu zaznaczyć „swoje ja” Widoczna jest tu odrębność w stosunku do języka „ja lirycznego”, jak podkreśla Ludwika Szczerbicka – Ślęk, jest to chwyt często stosowany przez poetę, choć przeważnie w liryce obywatelskiej i pieśniach autotematycznych. Wstęp ten jednak jest wyrazem samoświadomości poety, a jednocześnie pozwala nam obserwować rozwijającą się akcję - jego oczami. Jest to również próba umiejscowienia akcji w czasie i oddania swoistej atmosfery miejsca. Kochanowski czyni to w taki sposób, że odbiorca zostaje zaintrygowany do wysłuchania zwierzeń kobiety, które zostają zapowiedziane w pierwszej strofie.

Już druga strofa niesie odpowiedź na pytanie „Dlaczego płacze ta pani tak rzewnie”. Autor stosuje tu metonimię („smutne płaczą oczy”), dla uwydatnienia jej przeżyć. Sytuacja ma więc miejsce w letni wieczór, tuż po zachodzie słońca. Już dzięki tej strofie jesteśmy w stanie zidentyfikować podmiot liryczny wiersza i utożsamić go z Homerową Penelopą, choć tak właściwie dopiero trzecia strofa daje nam pewność, że chodzi właśnie o tę, a nie inną heroinę płaczącą z powodu utraty męża – Tylko Odyseusz wraz ze swymi towarzyszami błąkał się po świecie, a Penelopie było wiadomo, że ci, którzy nie polegli pod Troją wrócili już dawno do swych domów. W strofie tej udało się Kochanowskiemu oddać jej osobisty dramat, który przecież na tle 10 lat wojen i niepewności, wiadomościach o śmierci tylu dzielnych Achajów mógłby wydąć się błahostką. Nie jest już ważne, kto wyszedł zwycięsko z wojny trojańskiej, choć o to powinno się troszczyć najpierw – osobiste dążenia jednostki przeciwstawione tu zostają dążeniom mas, realnym wymaganiom jakie zostały narzucone niezależnie od jej woli. Podczas wojny małżonka Odyseusza miała świadomość tego, że nie jest jedyną, która troszczy się o człowieka, którego kocha. Teraz natomiast zastanawia się, dlaczego ten los spotkał właśnie ją, dlaczego to ona, a nie inna kobieta musi samotnie, w niepewności wyczekiwać powrotu męża. Usiłuje ona wytłumaczyć zaistniałą sytuację zrzucając odpowiedzialność i winę na Fortunę – „Srogą Fortunę”. Epitet ten podkreśla jak wiele zła wyrządziła jej owa Fortuna, która przecież bywa i przychylna. Fortuna to w rozumieniu humanistów renesansowych zmiana nie dająca się przewidzieć, trudno jest więc mieć wpływ na to, co może się wydarzyć, dlatego więc należy się pogodzić z tym, co przyniesie nam los. Można się tu doszukać powiązania ze stoicką koncepcją natury. Stoicy wierzyli, że wszystko dzieje się zgodnie z naturą, a nawet jeśli jest w tym coś sprzecznego z naszymi osobistymi oczekiwaniami – jest to dla nas dobre i powinniśmy to zaakceptować, gdyż w rzeczywistości nic nie dzieje się wbrew naturze.

Wytłumaczenie przyczyny jej cierpienia ingerencją Fortuny przynosi jej jednak tylko chwilowe ukojenie. Nagły wybuch gniewu w strofie czwartej (co autor doskonale kontrastuje z tym wcześniejszym, chwilowym pogodzeniem) skierowany zostaje przeciwko Parysowi. Kobieta dochodzi do wniosku, że to nie Fortuna, ale on jest sprawcą całego zła, jakie ją spotkało. Analogiczne pojmowanie sytuacji znajdziemy w Odprawie posłów Greckich. Co prawda Fortuna to pewne fatum, które dościga ludzi niezależnie od ich woli, jednak można w jakiś sposób się jej przeciwstawić, tak więc okazuje się, że bieg wydarzeń w dużej mierze zależy od postępowania człowieka.

Kochanowski chcąc ukazać ścisły związek z epopeją Homera, a także oddać uczucia podmiotu lirycznego stosuje porównanie homeryckie, które niewątpliwie jest świadectwem kunsztu poetyckiego autora i zbliża Pieśń XVII do utworów pisanych stylem wysokim:

Jako ptak, kiedy towarzystwa zbędzie,
Nigdy na rózdze zielonej nie siędzie,
A między bory i pustymi lasy
Sam jeden lata po swe wszystkie czasy:
Tak ja nieszczęsna, w jego niebytności
Muszę być zawżdy w trosce i żałości;
Chronię się ludzi, sama nie wiem czemu,
Radam, gdy świadka nie mam płaczu swemu

Ponadto Kochanowski usiłuje tu niejako usprawiedliwić Penelopę, wytłumaczyć, że ona sama nie wie dlaczego woli płakać w samotności; wczuwa się w jej sytuację.

Co prawda Penelopa bała się, gdy trwała wojna, ale słyszała o jego bohaterskich czynach, niektóre mu wręcz wypomina, zarzucając może nie tyle bezmyślność i brak odpowiedzialności, co niepamięć o niej i swoich bliskich: „Tyś się ośmielił, o, za bardzo, za bardzo zapominając o swych bliskich wtargnąć nocą potajemnie w obóz Traków i tylu mężów zasiec przy pomocy jednego tylko towarzysza” po czym ironicznie komentuje: „Doprawdy, wielka mi to była przezorność i pamięć o mnie” (wyprawa z Diomedesem do obozu Trojan). Teraz jednak nawet nie wie, gdzie Odyseusz może przebywać i zdaje sobie sprawę z tego, że im większa tęsknota, tym większe jest zwątpienie.

Aby jeszcze lepiej oddać uczucia towarzyszące Penelopie podczas samotnego rozważania o zachodzie słońca poeta stosuje anafory i wyliczenia, Penelopę martwi dosłownie wszystko, co mogłoby wyrządzić Odyseuszowi jakąkolwiek krzywdę:

Troszczą mię smutną, śrogie morskie wody,
Troszczą mię wiatry i złe niepogody,
Troszcze mię wszystko cokolwiek być może;

Moim zdaniem najistotniejszym faktem, na który należy tu zwrócić uwagę jest ostatni wers tejże strofy - apostrofa do Boga. Jest to wyraźne zaznaczenie którą z dwóch dróg wybrał poeta. Trzeba dodać, że w epoce renesansu obserwujemy kult neopoganizmu, przynajmniej we wczesnym renesansie. Renesans w swej ostatniej, dojrzałej fazie wyzbywał się tegoż kultu, przynajmniej w skrajnej jego postaci. Widoczne jest to właśnie w tej apostrofie do chrześcijańskiego Boga, apostrofie zamieszczonej przecież w parafrazowanym „pogańskim” utworze. Jest to nie tylko odżegnanie nadmiernego, przesadnego kultu antyku, nie tylko synkretyzm chrześcijaństwa i mitologii starożytnej, być może jest to także próba przybliżenia sylwetki podmiotu lirycznego odbiorcom przez ten właśnie anachronizm.

Jednakże tuż po kolejnym chwilowym uspokojeniu, jakim jest wiara w istnienie jakiejś siły wyższej, już w kolejnej strofie wierna małżonka przeżywa kolejny kryzys wiary. Tym razem nie w powrót Odyseusza, ale w sens wierności i tęsknoty. Penelopa zastanawia się, czy potrzebnie spędza tyle czasu zamartwiając się o jego los i zwodząc zalotników przebywających w jej domu, skoro przecież jej mąż mógł zapomnieć o niej i pokochać inną kobietę. Kochanowski pominął tu przypuszczenia Penelopy, jakoby Odyseusz jawnie kpił z jej uczuć ośmieszając ją przed innymi. Wierna małżonka wolałaby raczej umrzeć niż dowiedzieć się, że Odyseusz kocha inną kobietę. Poeta odwołuje się tu do pojęcia cnoty, która przeciwstawia się fatum, a nawet nieuchronnej Fortunie, jest tym, co może ją przezwyciężyć. Cnotę Kochanowski rozumiał jako mądrość, sprawiedliwość, wielkość umysłu, skromność w tym co się mówi i w tym co się robi – poglądy te poeta zawarł w Wykładzie cnoty. Penelopa pragnie wierzyć, że Odyseusz jej nie zawiedzie, że cnota podpowie mu jak właściwie postępować – To ostatecznie ją uspokaja, tak więc na końcu pieśni Kochanowski aby oddać nastrój wyciszenia i uspokojenia zamieszcza apostrofę do upersonifikowanych praw natury, do wiatrów, które jeszcze kilka chwil wcześniej w mniemaniu „ja lirycznego” mogły stać się siłą sprawczą Odyseuszowego nieszczęścia. Penelopa zwraca się do nich z prośbą doprowadzenia jej małżonka szczęśliwie do domu.

Podsumowując rozważania na temat Pieśni XVII z Ksiąg Pierwszych i imitatio renesansowego muszę przyznać, iż Kochanowskiemu udało się stworzyć coś zupełnie nowego, choć będącego reminiscencją znanego wszystkim utworu. Kochanowski wyeliminował większość informacji zawartych w Liście(...) tak, aby zapewnić klarowny przekaz na temat uczuć podmiotu lirycznego Pieśni XVII. Udało się Janowi z Czarnolasu stworzyć zupełnie nową sytuację liryczną i nadać monologowi Penelopy zupełnie nową funkcję – ekspresywną, przez co jeszcze wyraźniej od Owidiusza oddał stan ducha „ja lirycznego”. Skoro więc imitatio est aemulatio, Kochanowskiemu udało się nie tylko doścignąć przedmiot imitacji, ale i ubogacić go. Pieśń ta jest więc doskonałym przykładem na to, iż renesansowe imitatio nie miało na celu jedynie powielania dzieł wielkich twórców antycznych, miało przecież „wskrzesić duszę antyku”. Myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, iż dusza ta odrodziła się w nowym ciele.


Przeczytaj także: Tren XVI interpretacja

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.

Komentarze
Latre

Dla mnie bomba tego własnie szukałem wspaniałe opracowanie stylu wyrażania emocji i uczuć w swych dziełach przez Kochanowskiego-idealny temat na maturke z polaka!!