Studzienka

(Wspomnienie chwil spędzonych z Adamem Polewką,
z Jego Zosią i – – – Marysią).


– Księżyc się lubi w zaciszach mączać i szemrać –
łazić, jak poeta z włożoną w kieszeń ręką,
pryskać pluskiem Rudawy, Wisły, Wołgi, Niemna
i zaglądać do „naszej“ w ogrodzie studzienki – – –

– za drzemiącą ścianą śpiąca „Babcia“ nie słyszy,
jak z słów barwnych za oknem Pas-de-Calais rośnie –
kwitnie powieść o – „Cudach“ – – – a – bez i irysy
pachną świeżą miłością – coraz jurniej – głośniej – –

żarty w śmiechu pękają – – – jest spokój i – dosyć –
– – – znowu księżyc szepleni jakąś tragi-farsę
a Marysia se „śpiewa“ i – półsennym głosem
opowiada, jak chodzi co noc „sypiać“ z Marksem –

– Jest już pewnie zbyt późno! – a – może już świta?
Kraków szumi z daleka Czarnolasu lipą –
– „Legendę o Pracy“ – gdzieś, ktoś – blisko – czytał –
– rozkołysał mnie słowem – miłością – u-sy-piam – – –

Czytaj dalej: Nasze romanse – Wojciech Skuza

Źródło: Kolorowe słowa, Wojciech Skuza, 1932.