Jarmark

Kolorami się upstrzył rynek, – serce – miasta
i – jak karuzela wrzeszczy pędem w dal:
– ! więcej ludzi nazganiać! – więcej bydła naspędzać!
z knajp wyrzucić pijaków i złodziei na rynek
niech się wszystko skołtłasi, zbije, pozażyna
i wyleci, jak okrzyk – i – zginie czemprędzej!! – –
: – „najnowsze – – „ha-lo!“ – – „lewa wygrywa“ – –
„bon-ton“ – – „pasta!!“
„hej-op!!“ – – – „poli-cjant!“ – – – „zatrzymać!!“ – „bra-
wo!“ – – – „wal!!!“
– – – po narożach szczerbatych poskręcał kulasy
jednozęby, pyskaty, oślepiony dziad –
– nikt nie słucha modlitew, kataryn, hałasu –
każdy leci naoślep – ściska w garści pieniądze,
byle chwycić coś w sklepie, i – byle nie zbłądzić
– od żyda – do żyda! – nie marnować czasu!! – – –
– – –sam się włóczę wśród wozów– – –ktoś mi gadał basem
„może dzisiaj przyjedzie – ona – i – jej brat!“
– – – próżno szukać jej oczu wśród dziurawych wasągów
i wycierać kapotą błoto z obcych kół – – –
już jej nigdy nie będzie!! – po jarmarku do lasu
nie pójdziemy we dwoje spocząć se na zieleni –
wiem: on kupił jej serce – – – zapił już – – – wzieni – – –
! – – – ha! trza skręcić do knajpy – nie marnować czasu
może gdzieś – tam – po drodze kto pijaka zurąga
i pokaże, jak – tamten – będzie brał ją wpół!! – – –

Czytaj dalej: Złamane miłości – Wojciech Skuza

Źródło: Kolorowe słowa, Wojciech Skuza, 1932.