Nasze romanse

Słońce wzięno dzień pod pachy
            i poszło se w las romansić –
przykryło się nocki płachtą
            i legło se we mchu – kajsi – –

zapachniało w kopkach siano
            świat se zaczon tęsknie wzdychać –
– a z stodoły z serca drganiem
            wyszedł Magdzi czekać Michaś.

przeszła cisza, kiej westchnienie,
            zaszumiało gdzieśi, cosi – – –
mamrotały wierzby z drżeniem,
            że chcą miłość ludzi nosić – – –

i pod nimi tuż, na trawie
            siedli cicho: Magdzia – Michaś – – –
skądś od pszenic, jakby z stawów
            przyszła do nich mglistość cicha –

owinęła ich, jak miłość,
            jakby dosyć, co nie wzleci –
– usta w piersi się wtuliły:
            – „Magdziu, chcesz mnie?“ – „chcę cię, chcę cię!“

szempoliły świerki śpiewnie,
            niby skrzypek w noc wesela
dąb gadał lipom krewnym,
            co też ojciec dadzą – wiele – ? –

siedem morgów Magdzia weźnie,
            Michałowi dadzą siedem –
– ziemia dobra, rodzi nie źle –
            jakoś pchać się będzie biedę! –

i na rodnej ziemi wsiowej
            gospodarstwo będzie nowe!
będą pola młodą mową
            szumieć ludziom w dni latowe!!

ciężkie wozy, niby snopy
            pójdą jak chleb – w stronę miastów –
on – se – będzie we wsi chłopem –
            – gospodarzem będzie – basta – ! –

i we dwoje, jak przez żniwa
            pójdą trudy życia kosić –
– pracą świat się nie przelewa –
            wciąż jej mało – nigdy dosyć!! –

a niedzielą, przed wieczorem,
            gdy znów spokój zacznie gwarzyć,
przejdą goście przez oborę
            i – odwiedzą dzieci – starzy – –

będzie chałpa się uśmiechać,
            wnuczki wezmą w kółko dziadzia,
by pod ścianą im ze śmiechem
            zaczon stare baśnie gadać – – –

Czytaj dalej: Jarmark – Wojciech Skuza

Źródło: Kolorowe słowa, Wojciech Skuza, 1932.