Mglisty ranek nad morzem

Dookoła jedna przestrzeń sina,
        Niema widnokręga,
Nie wiem, gdzie się modra toń zaczyna,
        Dokąd niebo sięga.

Tam, gdzie idą złote statków mary,
        Już nic nie kołysze:
Przez błękitne, ranne mkną opary
        Na pełną wód ciszę.

Morze ma dziś jakąś mleczność bladą,
        Opalową, siną.
Łodzie cicho, z żaglem na wiatr, jadą
        I w poranku giną.

Czytaj dalej: Jesienne popołudnia – Konstanty Maria Górski

Źródło: Wierszem, Konstanty Maria Górski, 1904.