Oto mi widny rodzinnego boru
Rąbek sinawy.
Za borem wschodzi miesiąc w mgłach wieczoru
Wielki i krwawy.
Pierwsza się gwiazda wśród mgławicy budzi,
Drobna i złota,
I w sercu wstaje do dalekich ludzi
Dziwna tęsknota.
Patrzę ku stronie, gdzie światło za chwilę
Z okien mi błyśnie.
Bolesnych wspomnień naraz mi się tyle
Do duszy ciśnie...
Patrzę, jak gdybym się tych okien domu
Nie mógł doczekać,
A w sercu chce się płakać pokryjomu,
Płakać – uciekać!
Źródło: Wierszem, Konstanty Maria Górski, 1904.