W ogrodzie

Powietrzem plusk rozrodczy skrycie się przesącza –
Ciepłe soki pulsują w szmaragdowych kłączach.

Wiosenny spłynął wieczór w złotych gwiazd pająkach –
Owiana sasankami, po ścieżkach się błąkam.

Chodzę sama po pustym, pachnącym ogrodzie –
I nie chcę, żeby wszystko znów było jak codzień.

Potem, gdy wracam – zdaje mi się – już w tramwaju,
Że wreszcie jutro rano jadę do Bombaju.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Mój film, Kazimiera Alberti, 1927.