Pocałunek

Było imię spieszczone, rzucone na wiatr;

była ścieżka daleka,
na której pewnie ktoś w perlistej słocie na mnie czekał,
z tęsknotą – jak wiosenne źródło – bijącą, żarliwą;

była ścieżka, na której z jednem skrzydłem w ił wdeptanem –
znalazłam sójkę malutką, nieżywą –
i złamany
cykorji błękitny kwiat –
i mlecze dwa z puchu zdmuchnięte –
i cierpki listeczek mięty;

było anyżem pachnące,
złotemi pszczołami brzęczące – lato;

i pocałunek był – wśród ciemnych, pochylonych cisów,
który zranił me usta, jak krzak berberysu;

nic nadto –

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Mój film, Kazimiera Alberti, 1927.