W mroku są twoje oczy – jak złote orzechy.
Wczesny zmierzch – fioletowy – na powiek łupinach
Kładzie błękitną obręcz – żyłek sieć rozpina –
Zawiesza w chwil łagodzie – skąpane uśmiechy.
A za oknami wicher na łysą gołoledź –
Miota kosmate wydmy; śniegu gęstą wełnę –
Rowy są białym puchem wydęte i pełne –
Pod oćmą ginie nieba zbróźdżone zapole.
A potem, gdy odejdziesz, wszystko się tak zmienia:
Cichnie zaświst, poświata żółta ziemię ścieli,
Księżyc zwisa jak stary, spłowiały gobelin –
A ja myślą rysuję kopję twego cienia.
W bezdno – godziny suną wolno jak zazule.
Jesteś inny. Prawdziwszy jest twój wizerunek.
Romans jest tylko bajką. Życie – złotem runem,
A serce – to chroniący przed fałszem amulet.
Źródło: Bunt lawin, Kazimiera Alberti, 1927.