Jak palmowe wachlarze drżą moje ramiona.
Numer twój odszukałam w przeznaczenia książce.
Biegnę po telefonu cienkiej, czujnej wstążce –
Biegnę do ciebie w czarny jedwab otulona.
Posypią się jak kulki morwy słowa moje:
„Hal-lo!! posłuchaj tylko parę krótkich sekund –
Szukałam – na szaleństwo niema jednak leku –
Jak słodki kawon – serce dla ciebie rozkroję“.
Powiedziałam. Lęk ślepy przeszył moje nerwy.
„Hal-lo!! Szukałam lata twojego numeru –
Mam wreszcie. Sto sześćdziesiąt osiem – osiem zero.
Przyjdź jutro! Przyjdź o piątej. Czekam wciąż bez przerwy.
Czy przyjdziesz? Muszę wiedzieć. Jestem twoim cieniem“.
Drżę. Czekam. Już odpowiesz. Syk. Potworny chichot.
A potem tak upiornie, tak bezbrzeżnie cicho.
„Czy to życie przerwało nasze połączenie?“
Źródło: Mój film, Kazimiera Alberti, 1927.