Truskawki

Na tarasie, strzeżonej przez dwa sztywne charty –
Podano floren tyński likier, czarną kawę.
Wionęła na was zdaniem gładkiem i upartem:
„Proszę panowie, czemu nie jecie truskawek?“

Obok mój w cytrynowych drzewach wisiał hamak,
Patrzyłam na was wszystkich z pod zmrużonych powiek.
Sypała się jej śmiechu świerkotliwa gama:
„No proszę – dlaczego nie jecie panowie?“

Schyliła się nad tobą jak natrętny koszmar,
W gazie płynnej i lśniącej jak rudy chryzoryn,
Podała ci talerzyk i do innych poszła,
Złożyłeś na jej wargach oczy pijane, chore.

Zsunęłam się z hamaku, usiadłam na schodach,
Ty rozgryzłeś truskawkę o serduszka kształcie.
Podbiegłeś do mnie smutny: „Jest gorzka. O szkoda!“
Schyliłam głowę. Grzbiety pogłaskałam charcie.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Mój film, Kazimiera Alberti, 1927.