Wyrosłam z malowanej w chińskie smoki – bajki –
Jak dziewczynka z irchowych trzewiczków wyrasta.
Lwów. Rajery storczyków wonne jak miód w plastrach.
Teraz w palarni życia wchłaniasz z opjum fajki.
Idę w mięciutkiem futrze z ciemnych, lśniących bobrów.
Siąpy deszczu mrocznieją jak gęste woale.
Nagle przypomnę sobie coś u zbiegu alej:
Teatr i siwy portjer. Lilje w kolorze cynobru.
Zagarnie mnie tęsknota żrąca i otuli.
Zmrużę rzęsy. Tak dawno już po drugim akcie.
Zamiast storczyków – „Chypre“ i „Un peu d’ambre“ w antrakcie –
I duszny zapach „Tanga“, skądś, z za brudnych kulis.
Źródło: Mój film, Kazimiera Alberti, 1927.