Czy człowiek faktycznie jest kowalem swojego losu? Rozprawka

Autor opracowania: Piotr Kostrzewski.
Autor Sofokles

Los, przeznaczenie, fatum. Te trzy słowa posiadają przenikliwą, a zarazem niezwykle tajemniczą, aurę. Coś, jakaś bezcielesna siła kryjąca się za tymi kilkoma sylabami, nakazuje nam zabobonną zadumę nad ich głębszym sensem. W istocie bowiem każde z tych słów to nie tylko rzeczownik opisujący zależność między człowiekiem a przebiegiem jego życia, ale również pytanie o sprawczą moc jednostki. Nastawieni do tego zagadnienia w sposób optymistyczni myśliciele stworzyli powiedzenie: "człowiek jest kowalem własnego losu". Czy jest to jednak prawdą? Wydaje się raczej, że w tym założeniu tkwi błąd logiczny. Nie może bowiem stwierdzić, czy kreuje się własny los, będąc elementem schematu, który teoretycznie jest przez niego wyznaczany. Słowem: nie wiadomo. Każda teza wymaga jednak dowodów. Przeanalizujmy je więc, sięgając do dwóch ludzkich przemyśleń na ten temat.

Rozpoczynać należy zawsze od początku, w tym wypadku będzie to starożytna Grecja. Kolebka europejskiej cywilizacji, filozofii oraz teatru. Szczególnie to ostatnie ma w poniższej pracy oczywiste znaczenie. Nie można bowiem pisać o losie bez wspomnienia o Sofoklesie i jego tragediach tebańskich. To w nich ukazany jest motyw fatum - straszliwego losu, którego człowiek w żaden sposób nie może uniknąć.

Przed tą kierującą przeznaczeniem siłą nie mieli ucieczki zarówno ludzie, jak też bogowie. Nierozerwalnie fatum wiąże się z konfliktem tragicznym, wyborem między dwoma równoważnymi wartościami, który prowadził do strasznego finału. Finał ten mógł brać się z przekroczenia przez człowieka miar boskich (ściągnięcia na siebie ich gniewu), błędnego rozumienia swojego położenia, bądź wypełniania się przeznaczenia poprzez próbę jego uniknięcia.

Ewidentnie Grecy rozumieli ludzki los jako zapisany i nieprzekraczalny. Zarazem jednak dawali człowiekowi dziwnie dużo miejsca na szczegółowe wypełnienie swojego fatum. Wygląda to mniej więcej tak, jakby bohater tragedii antycznej miał przepowiedziany konkretny koniec, jednak nadal na swój sposób ściągał go na siebie w wyniku konsekwencji pewnych procesów - często połączonych z jego własnym postępowaniem.

Na Edypa przekleństwo padło w wyniku kazirodztwa, którego dopuścił się bezwiednie. Zarazem jednak cała sytuacja miała początek w działaniach jego ojca o imieniu Lajos. Przekroczenie miar boskich przez Kreona w dramacie Antygona również wynika z jego decyzji, stanowi jedynie kolejny epizod w straszliwej klątwie Labdakidów. Trudno więc określić, gdzie zaczyna się zapisany odgórnie tragiczny koniec, a konsekwencja czynów ludzkich.

Z legend dawnego Egiptu Bolesława Prusa to już bliższy naszym czasom i zarazem bardzo polski w wydźwięku przykład rozumienia losu. Streścić go możemy cytatem: Patrzcie, jak marne są ludzkie nadzieje wobec porządku świata; patrzcie, jak marne są wobec wyroków, które ognistymi znakami wypisał na niebie Przedwieczny!… Autor wyraźnie więc staje po stronie twierdzenia o braku kontroli człowieka nad własnym życiem, a przynajmniej pozornie.

Prus wyznaje wszak jedynie istnienie siły wyższej, czegoś (albo raczej Kogoś) wyznaczającego bieg wypadków niezależnie od ludzkich pragnień. Niemniej, nigdzie nie zaprzecza moralnej ocenie czynów Ramzesa i Horusa. Konsekwencje ich działań również są przez autora opisywane, tak więc mają wydźwięk w rzeczywistości. Mężczyźni nie panują jedynie nad "wyrokami" Przedwiecznego - nie znają więc i nie mogą wyznaczyć ani dnia, ani sposobu swojego końca. Są więc niejako twórcami szczegółów swojego życia, ramę całej historii tworzy jednak ktoś od nich większy.

Analizując powyższe dwa spojrzenia na los, nasuwa się samoistnie koncepcja theatrum mundi. Człowiek wydaje się swoistym aktorem, który ma jedynie do odegrania swoją rolę. Całkowicie świadomy, wykonuje zarazem pewien odgórny plan. By może wybiera elementy, tworzy swoistą "choreografię" swojego życia, niemniej jej finał nie leży już w rękach samego aktora. Zarazem jednak sama możliwość "interpretacji" roli to już niesłychana wolność - przeczy więc ponurej wizji "świadomej kukiełki" na sznurkach przeznaczenia. Ta wolność paradoksalnie prowadzić może do nieświadomego "pieczętowania" swojego losu - inaczej nie byłaby wolnością, a jedynie jej złudzeniem. Ostatecznie wypadałoby w takiej sytuacji zawiesić sąd nad możliwością wyboru własnego losu.


Przeczytaj także: Prawa boskie a prawa ludzkie. Omów zagadnienie na podstawie Antygony Sofoklesa. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.