„Stracone złudzenia” to powieść Honoriusza Balzaka, która należy do cyklu zatytułowanego „Komedia ludzka”. Trzy części dzieła przedstawiają historię Lucjana Chardona de Rubempré, młodego poety z prowincji, który próbuje szczęścia w Paryżu, ale rzeczywistość życia w stolicy pozbawia go złudzeń.
Spis treści
W Angoulême Hieronim Mikołaj Sechard, dawny robotnik drukarski, przejmuje starą drukarnię i dorabia się majątku. Gdy jego syn Dawid wraca z Paryża, ojciec sprzedaje mu zakład na niekorzystnych warunkach, zostawiając go bez kapitału. Bracia Cointetowie rozwijają konkurencyjną drukarnię, przejmują zamówienia urzędowe i kościelne, a potem kupują „Dziennik Charente”, co osłabia interes Dawida. Dawid odnawia znajomość z Lucjanem Chardonem. Zakochuje się w Ewie, a jednocześnie zaczyna interesować się wynalazkiem taniego papieru. Lucjan dzięki pani de Bargeton wchodzi do salonów Angoulême, marzy o sławie i wyjeździe do Paryża. Po skandalu z panią de Bargeton wyjeżdża z nią, otrzymując od Dawida i rodziny pieniądze na podróż. W Paryżu zostaje odrzucony przez arystokrację, zrywa z panią de Bargeton i próbuje rozpocząć karierę literacką. Poznaje Daniela d’Artheza i jego uczciwe grono, ale wybiera szybszą drogę przez dziennikarstwo. Stefan Lousteau wprowadza go do świata prasy, teatrów i księgarzy. Lucjan zakochuje się w aktorce Koralii, zdobywa rozgłos jako dziennikarz, lecz wikła się w intrygi, zmienia stronnictwa, traci poparcie i popada w długi. Po chorobie i śmierci Koralii zostaje bez pieniędzy, fałszuje podpis Dawida na wekslach i wraca pieszo w rodzinne strony. Tymczasem Ewa prowadzi drukarnię, a Dawid pracuje nad papierem, lecz Cointetowie wykorzystują Cérizeta, Petit-Clauda i podrobione weksle, by osaczyć wynalazcę. Dawid ukrywa się przed komornikami, ale zostaje wywabiony fałszywym listem i aresztowany. Lucjan uznaje się za winnego nieszczęścia rodziny i chce się zabić, lecz spotyka tajemniczego Hiszpana, Carlosa Herrerę, który oferuje mu pieniądze i nowe życie. Lucjan przyjmuje jego opiekę i wysyła rodzinie środki, jednak za późno, by powstrzymać ugodę z Cointetami. Dawid traci prawa do wynalazku, który wzbogaca Cointetów. Po śmierci starego Secharda Dawid i Ewa otrzymują majątek, osiadają w la Verberie i prowadzą spokojne życie, a dalsze losy Lucjana należą już do innej historii.
W Angoulême działała stara drukarnia, korzystająca jeszcze z drewnianych pras i dawnych narzędzi typograficznych. Hieronim Mikołaj Sechard, niepiśmienny robotnik, w czasie rewolucji przejął zakład po zmarłym właścicielu. Reprezentant ludu nadał mu dyplom majstra drukarskiego i kazał drukować dekrety Konwentu. Sechard spłacił wdowę po pryncypale oszczędnościami żony, a w pracy pomagali mu kolejno ukrywający się hrabia de Maucombe i ksiądz odmawiający złożenia przysięgi rewolucyjnej. Z biegiem lat dorobił się majątku, kupił dom z drukarnią i postanowił przygotować jedynego syna do przejęcia interesu. Wysłał Dawida do szkoły, a potem do Paryża, do firmy Didotów, lecz nie dawał mu pieniędzy i oczekiwał, że syn utrzyma się sam.
Kiedy Dawid wrócił do Angoulême, ojciec sprzedał mu zakład pod pozorem spółki. Wycenił stare prasy, czcionki, narzędzia, koncesję, klientelę i dziennik ogłoszeń na trzydzieści tysięcy franków. Dawid wiedział, że cena jest zawyżona, ale nie potrafił targować się z ojcem i przyjął warunki. Stary Sechard otrzymał czynsz za dom, udział w zyskach do czasu spłaty długu oraz pokoik na poddaszu. Nie zostawił synowi kapitału, przeniósł się do winnicy w Marsac i nadal pilnował, czy Dawid będzie w stanie spłacić należność.
Bracia Cointetowie kupili drugą drukarnię w Angoulême. Po restauracji monarchii pozyskali przychylność duchowieństwa i urzędów, drukowali książki nabożne, a Dawida przedstawiali jako liberała i ateistę. Prefektura i biskupstwo przeniosły zamówienia do nich, a oni założyli własny dziennik ogłoszeń. Gdy zaproponowali kupno „Dziennika Charente”, stary Sechard przybył z Marsac i sam poprowadził negocjacje. Uzyskał dwadzieścia dwa tysiące franków, lecz zgodził się, by Dawid zobowiązał się nigdy więcej nie drukować gazety. Sprzedaż osłabiła zakład, a ojciec nadal czerpał korzyści z umowy.
Dawid spotkał dawnego kolegę, Lucjana Chardona. Lucjan był synem zmarłego chirurga i aptekarza, który próbował opracować metodę leczenia podagry. Jego matka pochodziła z rodu de Rubempré, lecz po śmierci męża żyła w ubóstwie. Sprzedała aptekę, pracowała jako pielęgniarka pod imieniem pani Szarloty, a córka Ewa zarabiała w pralni. Obie kobiety poświęcały niemal wszystko Lucjanowi, wierząc w jego talent. Dawid zatrudnił go jako prota za czterdzieści franków miesięcznie, choć nie potrzebował dodatkowego pracownika. Przyjaźń szybko się odnowiła. Lucjan marzył o sławie literackiej, Dawid zajmował się nauką, a obaj więcej czytali, niż troszczyli się o drukarnię.
Dawid zakochał się w Ewie i zbliżył się do rodziny Chardonów. Lucjan przekazał mu dawne pomysły ojca dotyczące obniżenia ceny cukru i papieru. Dawid zainteresował się możliwością wytwarzania papieru z tańszych włókien roślinnych, które mogłyby zastąpić drogie szmaty. Uznał, że wynalazek może przynieść fortunę jemu i Chardonom. Tymczasem drukarnia przynosiła niewielki dochód, bo Dawid i Lucjan żyli poezją, nauką i planami. Bracia Cointetowie pozwalali tej słabej konkurencji trwać, aby zakład nie wpadł w ręce groźniejszego rywala.
W maju 1821 roku do drukarni przyniesiono rękopis pani de Bargeton. Lucjan zaczerwienił się, a Dawid domyślił się, że przyjaciel jest w niej zakochany. Pani de Bargeton, zwana przez niego Luizą lub Nais, należała do wyższych sfer Angoulême, była żoną milczącego pana de Bargeton, a sama żyła literaturą, muzyką i marzeniami o Paryżu. Lucjana wprowadził do jej domu du Chatelet, dawny urzędnik cesarski i dyrektor podatków, również zabiegający o względy gospodyni. Lucjan zaczął tam bywać, oczarował ją urodą, głosem i wierszami, a ona zaczęła traktować go jak poetę przeznaczonego do wielkości.
Ich znajomość stała się tematem plotek, ponieważ Lucjan pochodził z Houmeau i był synem ubogiej pani Szarloty. Pani de Bargeton broniła go, twierdząc, że talent jest szlachectwem, i zachęcała go, by używał nazwiska matki – de Rubempré. Lucjan chciał wprowadzić do jej salonu Dawida, lecz drukarz odmówił, uznając, że jako człowiek związany z rzemiosłem mógłby zaszkodzić awansowi przyjaciela. Doradził mu tylko, by podczas wielkiego wieczoru czytał poezje Andrzeja Chéniera zamiast własnego poematu.
Na salonowy wieczór Lucjan przybył pierwszy. Poznał pana de Bargeton i błędnie uznał jego milczenie za oznakę przenikliwości. Potem zjawili się du Chatelet, duchowni, urzędnicy, miejscowa szlachta i damy z Angoulême. Jedni nazywali poetę Chardonem, inni de Rubempré, co raniło jego ambicję. Lucjan czytał wiersze Chéniera, lecz większość gości nudziła się i niewiele rozumiała. Gdy wyszło na jaw, że nie są to jego utwory, poczuli się oszukani. Pod naciskiem obecnych wyrecytował własną odę do pani de Bargeton, czym wywołał zazdrość i złośliwości. Rozmawiano o jego pochodzeniu, pracy siostry i zajęciu matki. Jeden z gości zakpił z pani Szarloty, wykorzystując słowa biskupa. Pani de Bargeton uratowała sytuację. Poprosiła Lucjana o poezję biblijną, a potem pocieszała go na osobności w buduarze.
Tego samego wieczoru Dawid spacerował z Ewą nad Charentą. Mówił, że salon pani de Bargeton może oderwać Lucjana od rodziny, przyzwyczaić go do luksusu i rozbudzić niebezpieczne ambicje. Ewa broniła brata. Dawid wyznał jej miłość i powiedział, że jako jej mąż będzie mógł pomagać Lucjanowi jak brat. Ewa przyjęła oświadczyny. Po powrocie Lucjan zdał relację z salonowych upokorzeń i marzeń obudzonych przez panią de Bargeton. Zaręczyny siostry z drukarzem początkowo go zaniepokoiły, lecz dobroć Dawida i jego gotowość do pomocy wzruszyły go. Dawid poprosił panią Chardon o rękę Ewy, a ona zgodziła się z radością. Aptekarz Postel, który myślał o poślubieniu Ewy, zobaczył ich szczęście i zaczął rozpaczać.
Dawid poszedł pieszo do Marsac, aby prosić ojca o zgodę na ślub i pomoc w urządzeniu mieszkania. Stary Sechard zgodził się na małżeństwo, ale wyśmiał brak posagu Ewy i namawiał syna do ożenku z bogatą wdową po młynarzu. Odmówił pieniędzy na przebudowę domu, groził zaległymi czynszami i pozwolił jedynie, by Dawid budował za własne środki. Dawid zrozumiał, że nie może liczyć na ojca. Mimo to zapłacił za mieszkanie dla Ewy i pokój dla Lucjana. Ewa i Dawid odkładali własne szczęście, aby najpierw zapewnić Lucjanowi warunki do pracy i awansu.
Po wieczorze u pani de Bargeton Lucjan stał się w Angoulême głośną postacią. Młodzi ludzie zazdrościli mu powodzenia, a pani de Bargeton przyjmowała go coraz serdeczniej. Bywał u niej często, jadał w jej domu, czytał swoje utwory i pracował nad powieścią „Gwardzista Karola IX” oraz zbiorem wierszy „Stokrocie”. Luiza przekonywała go, że powinien szukać sławy w Paryżu. Du Chatelet, zazdrosny o jego wpływ, udawał życzliwość, lecz obserwował parę i podsycał ciekawość Stanisława de Chandour oraz jego żony Amelii.
Lucjan starał się uzyskać od pani de Bargeton lepszy dowód miłości. Ona odpowiadała wzniosłymi słowami o czystym uczuciu, lecz Lucjan uklęknął przy niej, płakał i położył głowę na jej kolanach. W tej chwili do pokoju wszedł po cichu Stanisław de Chandour, a za nim pojawił się du Chatelet. Scena mogła skompromitować panią de Bargeton. Chandour rozpowiedział historię w klubie i salonach, a du Chatelet udawał, że niczego nie widział.
Du Chatelet odwiedził panią de Bargeton jako rzekomy obrońca. Opowiedział jej o skandalu, radził, by mąż wyzwał Chandoura, lecz podsunął też pomysł wyjazdu do Paryża. Przekonywał, że w Angoulême plotki ją zniszczą, a w Paryżu, u kuzynki, margrabiny d’Espard, może odzyskać pozycję. Pani de Bargeton, zmęczona prowincją i pragnąca wielkiego świata, postanowiła wyjechać. Przygotowała podróż w tajemnicy i oznajmiła Lucjanowi, że powinien ruszyć z nią, bo tylko tam znajdzie wydawców dla „Gwardzisty Karola IX” i „Stokroci” oraz wejdzie do salonu margrabiny d’Espard.
Lucjan wrócił do rodziny z wiadomością o wyjeździe. Ewa, Dawid i pani Chardon przeżyli to boleśnie. Na podróż potrzeba było dwóch tysięcy franków. Postel zgodził się pożyczyć tysiąc pod weksle. Dawid miał tylko dwa tysiące. Powiedział Ewie, że oddanie pieniędzy Lucjanowi narazi na niebezpieczeństwo ich spokój i środki do życia. Ewa kazała mu postąpić tak, jakby był sam, i obiecała pracować, aby odzyskać sumę. Dawid przyrzekł więc Lucjanowi całe dwa tysiące. Dwaj przyjaciele podpisali weksle u Postela, a po powrocie zastali Ewę i matkę modlące się na kolanach. Dawid ostrzegł Lucjana, że gdyby kiedyś zapomniał tę scenę, byłby ostatnim z ludzi.
Ewa przygotowała niewielki tobołek brata, zapakowała najlepsze ubrania, bieliznę, przybory i rękopisy. Dawid zaproponował wysłanie pakunku dyliżansem do swego korespondenta, aby pani de Bargeton nie zobaczyła, z jak małym dobytkiem Lucjan jedzie do Paryża. Mimo ostrożności du Chatelet dowiedział się o planach i wysłał lokaja do Ruffec, by sprawdził, czy pani de Bargeton podróżuje sama czy z poetą. Nazajutrz o świcie Lucjan wyjechał z Dawidem, który udawał, że jedzie do ojca w sprawach związanych z interesem. Przyjaciele spędzili dzień w Marsac u starego Secharda, a wieczorem pojechali za Mansle, gdzie czekali na karocę pani de Bargeton. Gdy pojazd przybył nad ranem, wzruszony Lucjan rzucił się Dawidowi w ramiona. Dawid życzył mu, aby podróż wyszła mu na dobre, po czym wrócił lichym wózkiem ze ściśniętym sercem i złymi przeczuciami co do losu przyjaciela w Paryżu.
Po przyjeździe do Paryża pani de Bargeton i Lucjan znaleźli się pod opieką barona du Chatelet, który śledził ich podróż i odnalazł hotel, w którym się zatrzymali. Baron ostrzegł Luizę, że wspólne mieszkanie z młodym poetą zniszczy jej reputację w świecie, do którego chciała wejść. Przekonywał, że może kochać i wspierać Lucjana, ale nie powinna mieszkać z synem aptekarza, nawet jeśli przemianowano go na pana de Rubempré. Zaproponował osobne lokum i przejął rolę przewodnika po Paryżu. Luiza zgodziła się, przeniosła się do apartamentu przy ulicy Neuve-de-Luxembourg, a Lucjana zostawiła w hotelu. Poeta przyjął rozłąkę z bólem, choć dał się uspokoić jej słowami i obietnicą codziennych spotkań.
Du Chatelet doradzał Luizie w sprawach mieszkania, powozu, strojów, sklepów i salonów. Pani de Bargeton napisała do margrabiny d’Espard, swojej krewnej, a ta zgodziła się ją przyjąć. Lucjan poznawał Paryż i czuł własną małość wśród tłumu, powozów, sklepów i eleganckich ludzi. Podczas obiadu i wizyty w teatrze zobaczył Luizę obok Paryżanek i zaczął dostrzegać jej prowincjonalność. Ona porównywała go z wytwornym Chateletem i zauważała jego ubogie ubranie oraz brak obycia.
Lucjan, chcąc dobrze wypaść przed margrabiną d’Espard, wydał znaczną część pieniędzy na ubrania. W operze, w loży margrabiny, poznał ludzi z najwyższych sfer. Goście traktowali go chłodno, a jego prawdziwe nazwisko, pochodzenie, zajęcia matki i siostry oraz związek z drukarzem Sechardem stały się tematem rozmów. Pani de Bargeton została zawstydzona jego gestami, a margrabina patrzyła na niego jak na intruza. Wkrótce Luiza i pani d’Espard przestały go przyjmować. Kiedy Lucjan zobaczył je w eleganckim powozie i ukłonił się, pani de Bargeton udała, że go nie widzi, a margrabina nie oddała ukłonu. Chatelet wyjaśnił mu potem, że w paryskim świecie ujawniono, iż nosi nazwisko Chardon i pochodzi z ubogiej rodziny. Zraniony poeta odesłał Luizie jej listy i zerwał z nią.
Po utracie protekcji Lucjan przeniósł się do taniego pokoju w Dzielnicy Łacińskiej. Pracował w bibliotece św. Genowefy, poprawiał i przerabiał swoje dzieła. Czytał książki i dzienniki, jadał tanio i oszczędzał. Pociągał go teatr, ale jego oszczędności szybko topniały. Gdy zostało mu niewiele pieniędzy, wyruszył do księgarzy z rękopisami. U Vidala i Porchona poznał twarde prawa handlu książką, a Doguereau zaproponował mu tylko czterysta franków i niekorzystne warunki. Lucjan odmówił.
W Luksemburgu spotkał Daniela d’Artheza, który wysłuchał jego historii i pocieszył go opowieścią o innych pisarzach cierpiących nędzę. Daniel zaprosił go do ubogiego mieszkania, zastawił zegarek, aby kupić drewno, i przez wiele godzin słuchał „Gwardzisty Karola IX”. Uznał, że dzieło ma wartość, lecz wymaga pracy. Doradził Lucjanowi, by nie naśladował ślepo Waltera Scotta, lecz od razu wprowadził czytelnika w akcję, mocniej malował namiętności i stworzył własny sposób opowiadania historii Francji. Potem wprowadził go do grona poważnych młodych ludzi, zwanych Biesiadą. Biesiadnicy przyjęli Lucjana życzliwie, czytali jego powieść, poprawiali ją i oferowali pomoc. Zachęcali go do cierpliwej pracy, skromności i niezależności od prasy, ale Lucjana coraz silniej pociągała szybka sława.
Przełom nastąpił, gdy zbliżył się do Stefana Lousteau. Dziennikarz pokazał mu ubóstwo literackiego życia, a zarazem potęgę gazet, recenzji, teatrów, księgarzy i wzajemnych przysług. Wyjaśnił, że w prasie można niszczyć ludzi i wynosić ich na szczyt, sprzedawać pochwały, wymuszać wpływy i zdobywać pieniądze szybciej niż spokojną pracą. Lucjan postanowił zwyciężyć. Lousteau zabrał go do Dauriata, potężnego księgarza, oraz wprowadził do świata dziennikarzy i aktorów. Lucjan poznał Finota, Blondeta, Vernou, Nathana, Merlina i innych ludzi prasy.
Tego samego wieczoru trafił do teatru Panorama-Dramatique, gdzie poznał aktorkę Koralię. Utrzymywana przez Camusota aktorka zakochała się w nim od pierwszych chwil. Podczas przedstawienia Lucjan miał napisać recenzję sztuki i pochwałę Koralii. Aktorka podała mu wieniec, szukała jego dłoni, a po spektaklu zaprosiła go na kolację. W powozie okazywała mu czułość mimo obecności Camusota. Lucjan dał jej pierwsze owoce dziennikarskiego pióra, a ona ofiarowała mu serce. Poeta spędził z nią noc.
Pierwszy artykuł Lucjana odniósł sukces. Podczas obiadu w Rocher de Cancale fetowano go, a Finot starał się wciągnąć go do swojej gazety. Wkrótce nauczył się pisać recenzje zależne od interesu redakcji. Gdy Nathan wydał powieść, Lucjan najpierw ją podziwiał, potem za namową dziennikarzy napisał zjadliwy atak, a następnie stworzył równie błyskotliwą pochwałę do innego pisma. Podpisał u Dauriata umowę na „Stokrocie” i pisał pamflety wymierzone w panią de Bargeton oraz Chateleta.
Koralia żyła dla Lucjana, a Camusot finansował jej powóz i wygody. Poeta jeździł z aktorką po Polach Elizejskich i spotkał tam panią d’Espard oraz panią de Bargeton, którym rzucił triumfujące spojrzenie. W Paryżu zaczęto mówić o nim jako o kochanku Koralii i zdolnym dziennikarzu. Bywał na ucztach, w teatrach i redakcjach, oddalał się od Biesiady, pracy nad powieścią i dawnych zasad. Zyskiwał wpływy, ale tracił pieniądze, wydawał je na stroje i przyjemności.
Wielki świat ponownie uchylił przed nim drzwi. Książę de Rhétoré przekonał go, że powinien zbliżyć się do rojalistów, bo tylko oni mogą pomóc mu odzyskać nazwisko i tytuł de Rubempré. Arystokraci zaczęli go przyjmować jako użytecznego dziennikarza. Koralia również namawiała go, by zdobył tytuł. Lucjan przeszedł więc od prasy liberalnej do rojalistycznej „Jutrzenki”. D’Arthez, Chrestien i Giraud ostrzegli go, że taka zmiana splami jego charakter i wystawi go na ataki dawnych towarzyszy. Lucjan nie posłuchał. Dawni koledzy z liberalnych pism uznali go za zdrajcę i rozpoczęli nagonkę.
Atakowano jego nazwisko, pochodzenie, książkę i wiersze. Ośmieszano „Stokrocie” i przypominano, że naprawdę nazywa się Chardon. Spory redakcji, osobiste urazy i długi zaczęły się splatać. Koralia straciła oparcie w teatrze Panorama-Dramatique, musiała opuścić kosztowne mieszkanie i przenieść się z Bereniką oraz Lucjanem do trzech małych pokoików przy ulicy de la Lune. Ocaliła niewielką sumę i resztki wyposażenia, a Lucjan próbował wierzyć, że rojalistyczne pisma pozwolą mu się podnieść.
Upadłość Fendanta i Cavaliera sprawiła, że zaczęto natychmiast egzekwować ich długi. Camusot stał się jednym z najbezwzględniejszych wierzycieli. Straż trybunalska przyszła po Lucjana, gdy leżał chory. Koralia zeszła do Camusota i wróciła z dokumentami, milcząca i zdystansowana. Berenika podejrzewała, że aktorka, aby uratować poetę, obiecała wrócić do dawnego protektora. Koralia jeszcze grała, ale choroba i zgryzota złamały ją. Lucjan nie mógł pracować, pielęgnował ją z Bereniką, a długi rosły. Zajęto meble, dostawcy odmawiali kredytu, tylko aptekarz i masarz jeszcze im pomagali.
Lucjan szukał pomocy u Lousteau, lecz dawny przewodnik sam ukrywał się przed wierzycielami. Nie mogąc zdobyć pieniędzy, sfałszował podpis Dawida Secharda na trzech wekslach po tysiąc franków, poręczył je swoim nazwiskiem i sprzedał Metivierowi. Napisał do szwagra, uprzedzając go o tym czynie i obiecując zdobyć gotówkę przed terminem. Próbował pisać przy łożu chorej Koralii, ale redakcje nie drukowały jego artykułów, a dawni znajomi mówili, że stracił talent.
Na początku sierpnia Bianchon oznajmił, że Koralia ma przed sobą tylko kilka dni. Aktorka poprosiła o księdza, pojednała się z Bogiem i umarła w wieku dziewiętnastu lat. Przy jej łóżku pozostało jedenaście su. Lucjan, pozbawiony pieniędzy na pogrzeb, poszedł do panny des Touches, ale nie został przyjęty, więc zostawił rozpaczliwy list. Barbet zgodził się ofiarować dwieście franków, jeśli poeta przygotuje dla niego dziesięć lekkich piosenek. Lucjan wrócił do mieszkania, gdzie Koralia leżała na marach, i przy świecach żałobnych układał wesołe piosenki na jej pogrzeb. Rano zastali go przy tym Bianchon i d’Arthez. Wkrótce przyszła panna des Touches z pieniędzmi, lecz było już za późno.
Nadszedł dzień pogrzebu Koralii. Camusot przyrzekł kupić miejsce i wystawić kolumienkę z napisem dla Koralii. Lucjan został sam przy grobie do zachodu słońca, potem wrócił do pustego mieszkania i przeniósł się do lichego hotelu. Pieniądze panny des Touches i sprzedaż mebli pozwoliły spłacić długi. Przez dwa miesiące Lucjan i Berenika żyli za resztę pieniędzy, a poeta nie mógł pisać ani działać.
Lucjan myślał już tylko o powrocie do matki, Ewy i Dawida, ale potrzebował pieniędzy na drogę. Próbował sprzedać swoje rzeczy u Samanona, lecz lichwiarz dał mu zbyt mało. W rozpaczy poszedł do Frascati, zagrał i stracił wszystko. Po powrocie poprosił Berenikę o szal Koralii, a ona zrozumiała, że chce się powiesić. Kazała mu wyjść na bulwary i obiecała zdobyć pieniądze. Lucjan błąkał się po mieście, myśląc o Charencie i rodzinie. Gdy wrócił, zobaczył Berenikę z mężczyzną na bulwarze. Kobieta wsunęła mu do ręki dwadzieścia franków, mówiąc, że mogą ją drogo kosztować, ale dzięki nim wyjedzie. Uciekła, zanim zdążył oddać pieniądze.
Nazajutrz po opuszczeniu Paryża Lucjan załatwił paszport, kupił kij i ruszył w rodzinne strony. Część drogi przebył pieszo, a część przypadkowymi środkami transportu. Zmęczony i niemal bez pieniędzy dotarł w okolice Mansle. Po drodze ukrył się z tyłu karocy, a rano odkrył, że podróżowali nią nowy prefekt Charenty, hrabia Sykstus du Châtelet, oraz jego żona, Luiza de Nègrepelisse. Hrabina zaproponowała mu miejsce w karocy, ale Lucjan odmówił i oddalił się boczną drogą. Wędrując dalej, dotarł do młyna, gdzie poprosił młynarkę i młynarza o czarny chleb, mleko i posłanie na słomie. Gospodarze przyjęli go życzliwie, a on zasnął na wiele godzin. Gdy następnego dnia usłyszał od młynarza, że Dawid Séchard może być doprowadzony do ruiny przez własnego ojca i wierzycieli, załamał się, uznał się za winnego nieszczęść siostry i szwagra oraz poprosił o wezwanie księdza i lekarza.
Lekarz Marron stwierdził, że Lucjan jest przede wszystkim wyczerpany, lecz poeta mówił, że jego choroba dotyczy duszy. Gdy dowiedział się, że Dawid może być w więzieniu z powodu weksli, które sam podrobił i puścił w obieg w Paryżu, wyznał proboszczowi winę. Opowiedział mu swoje paryskie nieszczęścia, śmierć Koralii, długi i zobowiązania podpisane za Dawida. Błagał duchownego, by udał się do Angoulême i dowiedział się, czy matka, Ewa i Dawid zechcą mu przebaczyć. Proboszcz obiecał sprawdzić sytuację, a potem wyruszył do miasta.
Po wyjeździe Lucjana do Paryża Dawid Séchard całkowicie poświęcił się poszukiwaniu sposobu na tanią produkcję papieru. Chciał zdobyć majątek dla Ewy i Lucjana, lecz po ślubie znalazł się w biedzie, bo urządzenie domu i pomoc dla szwagra pochłonęły oszczędności. Zamiast rozwijać drukarnię, zamknął się w tajemniczej pracowni i prowadził doświadczenia. Ewa dopiero po kilku miesiącach odkryła prawdziwy stan interesów. Zrozumiała, że drukarnia przynosi znikomy dochód, brakuje zamówień, a konkurenci, bracia Cointetowie, pozwalają jej jedynie wegetować.
Ewa przejęła prowadzenie drukarni. Miała do pomocy Cérizeta, Marynę i Kolba. Uporządkowała zakład, przygotowała inwentarz i zaczęła wykorzystywać resztki papieru. Drukowała popularne obrazki i legendy dla chłopów, a Kolb sprzedawał je po okolicy. Przedsięwzięcie dało niewielki zysk, więc Ewa postanowiła wydrukować wielki nakład „Kalendarza Pasterskiego”. Dawid, choć pochłonięty wynalazkiem, uznał ten pomysł za dobry i pomógł w przygotowaniu farb oraz rulonów. W tym samym czasie z Paryża przychodziły rozpaczliwe listy Lucjana, a rodzina, sama żyjąca w niedostatku, wysłała mu trzysta franków.
Cérizet, dawny uczeń Dawida, zaczął oszukiwać swoich chlebodawców. Pracował nocami przy korektach dla Cointetów, którzy stopniowo zdobywali jego zaufanie i karmili go nadzieją na lepszą przyszłość. Dowiedzieli się od niego o kalendarzu Ewy i postanowili wydać własny, aby zniszczyć jej drobny zarobek. Cérizet celowo opóźniał skład, a gdy Ewa go upomniała, odpowiedział jej zuchwale. Dawid długo nie chciał uwierzyć w niewdzięczność wychowanka, lecz w końcu zrozumiał, że kalendarz mógł być gotowy znacznie wcześniej. W drukarni gwałtownie ruszyły prace, ale Cointetowie sprzedawali swój kalendarz taniej, więc przedsięwzięcie Ewy nie przyniosło spodziewanego zysku.
Bracia Cointetowie otrzymali z Paryża weksle podrobione przez Lucjana. Bonifacy Cointet postanowił wykorzystać je przeciw Dawidowi i jego wynalazkowi. Wezwał młodego adwokata Petit-Clauda, dawnego kolegę Lucjana i Dawida. Obiecał mu ułatwić małżeństwo z Franciszką de la Haye oraz otworzyć mu drogę do arystokratycznych klientów, jeśli obejmie sprawy Dawida i będzie prowadził je tak, by mnożyć koszty i doprowadzić wynalazcę do uwięzienia. Petit-Claud zgodził się. Wkrótce pierwszy weksel trafił do Ewy. Dawid przyznał, że Lucjan podpisał go w jego imieniu, ale nie chciał oskarżać szwagra.
W czasie tych wydarzeń Ewa urodziła dziecko, a Dawid ukrywał się przed komornikami. Kolb, wierny sługa, podsłuchał plany jego aresztowania i pomógł mu uciec. Dawid ukrył się u Brygidy Clerget, pracującej przy praniu i prasowaniu. Ewa, Maryna i Kolb strzegli tajemnicy jego kryjówki. Jednocześnie Cointetowie i Petit-Claud próbowali skłonić rodzinę do sprzedaży wynalazku lub zawarcia spółki. Stary Séchard, choć bogaty, odmawiał synowi pomocy, interesował się jedynie tym, czy odkrycie może przynieść zysk, i sam usiłował poznać sekret.
Proboszcz, który spotkał Lucjana w młynie, dotarł do Angoulême i dowiedział się od Postela oraz innych osób, że sytuacja Dawida jest bardzo trudna. Rodzina dowiedziała się o powrocie Lucjana i jego skrusze. Poeta przyszedł do domu przy placu du Mûrier pieszo, w zniszczonym ubraniu. Ewa, pani Chardon i służba przyjęły go ze wzruszeniem. Matka wypomniała mu, że wyjechał, by stać się chlubą rodziny, lecz sprowadził na nią nędzę. Lucjan przyjął wyrzuty i prosił o przebaczenie. Ewa okazała mu dobroć, pamiętała nawet o jego ulubionych poziomkach, lecz nie ufała mu już tak jak dawniej. Nie zdradziła mu kryjówki Dawida i prosiła, by nie mieszał się do tych spraw, gdyż ich przeciwnicy byli przebiegli i bezwzględni.
Mimo skruchy Lucjan szybko zaczął odczuwać brak dawnego uwielbienia. Widział, że matka i siostra kochają go, ale nie wierzą w niego. Gdy miejscowa gazeta opublikowała pochwalny artykuł o jego powrocie, poczuł zadowolenie. Petit-Claud i osoby związane z prefektem podsycały zainteresowanie poetą. Lucjana zaproszono na wizytę do państwa du Châtelet. Hrabina Luiza, dawna pani de Bargeton, przyjęła go łaskawie, a on uznał, że wciąż może skorzystać z jej wpływów. Uwierzył, że dzięki niej i prefektowi raport o wynalazku Dawida dotrze do ministra. Po powrocie obudził Ewę i mówił, że za miesiąc Dawid będzie wolny od długów, bo dawna Luiza, ukryta w hrabinie du Châtelet, pomoże im za pośrednictwem męża.
Tymczasem Cérizet przygotował podstęp. Wykorzystał Henrykę Signol, młodą prasowaczkę zakochaną w nim i uzależnioną od jego obietnicy małżeństwa. Dziewczyna odkryła, że Dawid ukrywa się u Brygidy Clerget. Cérizet zdobył list Lucjana, usunął z niego część tekstu i podrobił fragment, w którym rzekomo Lucjan zapewniał Dawida, że może bezpiecznie przyjść do prefekta, bo sprawa jest załatwiona. Henryka miała wywabić Brygidę, a potem doręczyć fałszywy list ukrywającemu się drukarzowi. Plan się powiódł. Dawid wyszedł z kryjówki, a Doublon z ludźmi i żandarmami czekał już przy bramie Palet.
Ewa i Lucjan, którzy spacerowali po Beaulieu, zobaczyli tłum prowadzący zatrzymanego człowieka. Okazało się, że był to Dawid. Na pytanie Lucjana, kto wywabił go z kryjówki, Dawid odpowiedział, że zrobił to list brata. Ewa zrozumiała, że użyto podstępu, i zemdlała. Lucjan, nie wiedząc o fałszerstwie Cérizeta, uznał, że sam stał się bezpośrednią przyczyną aresztowania szwagra. Gdy matka spojrzała na niego z rozpaczą, zamknął się w pokoju i napisał list pożegnalny do Ewy. Nazwał siebie nieszczęściem rodziny, przyznał, że jego zamiary zawsze przynoszą bliskim zgubę, i oznajmił, że postanowił odejść na zawsze. W nocy położył list przy kołysce dziecka Ewy, pocałował śpiącą siostrę i opuścił dom.
Lucjan zamierzał się zabić. Nie chciał rzucić się do Charenty w miejscu, gdzie ciało mogłoby zostać znalezione i wystawione na widok ludzi. Przypomniał sobie spokojne, głębokie jeziorko niedaleko młyna i ruszył w tamtą stronę. Po drodze spotkał podróżnego ubranego na czarno i mówiącego z hiszpańskim akcentem, który przedstawił się jako kanonik z Toledo. Nieznajomy, w rzeczywistości Carlos Herrera, zatrzymał Lucjana rozmową, poczęstował go cygarem i zaczął wypytywać o powód jego rozpaczy. Lucjan przyznał, że jest ateistą i że chce umrzeć, bo jego nieuleczalną chorobą jest ubóstwo. Herrera prowadził rozmowę tak, by odwlec decyzję poety i poznać jego słabości.
Hiszpan zaoferował Lucjanowi nowe życie, pieniądze, opiekę, nazwisko i możliwość zemsty. Pokazał mu złoto, mówiąc, że w torbie ma trzydzieści tysięcy franków, a oprócz tego ogromne środki w przekazach pieniężnych. Lucjan zgodził się mu podporządkować. Wsiadł z nim do powozu. W tym samym czasie Ewa znalazła list pożegnalny i wysłała Kolba oraz Marynę na poszukiwania. Do domu przyszedł Petit-Claud z propozycją Cointetów. Wykorzystując rozpacz Ewy, przekonywał ją, że Dawid powinien zawrzeć ugodę. Zgodnie z jej warunkami Cointetowie mieli spłacić długi, wypłacić piętnaście tysięcy franków odszkodowania, pokryć koszty patentu, a Dawid miał otrzymać udział w zyskach z wynalazku.
Dawid, osadzony w więzieniu, zastanawiał się nad losem rodziny. Ewa odwiedziła go i przekazała warunki ugody. Oboje pragnęli przede wszystkim wolności i spokoju, dlatego zgodzili się na układ. W trakcie rozmów Wielki Cointet dopilnował, aby patent został wystawiony na jego nazwisko. Umowę podpisano. Gdy tylko dokumenty zostały wymienione, przybyła przesyłka od Lucjana, zawierająca piętnaście tysięcy franków oraz pięćset franków w złocie. W liście napisał, że zamiast się zabić, sprzedał swoje życie hiszpańskiemu dyplomacie i nie należy już do siebie. Prosił, by rodzina o nim zapomniała. Pani Chardon zauważyła, że nawet czyniąc dobro, jej syn nadal przynosi bliskim nieszczęście, bo pieniądze dotarły za późno, aby uchronić Dawida przed podpisaniem niekorzystnej umowy.
Cérizet kupił drukarnię i przejął obowiązek uregulowania zaległego czynszu. Ewa ulokowała pieniądze, a następnie za radą teścia kupiła w Marsac niewielką posiadłość la Verberie. Dawid rozpoczął doświadczenia w papierni Cointetów. Początkowo uzyskał bardzo dobry papier gazetowy i papier welinowy, lecz Wielki Cointet skierował go ku trudniejszemu problemowi gumowania papieru w kadzi. Sam potajemnie wykorzystywał odkrycie dotyczące tanich materiałów roślinnych i przygotowywał wielką produkcję papieru dla gazet. W Paryżu jego wspólnik Métivier zabiegał o dostawy dla dzienników, a Cointet sprowadzał maszyny i rozbudowywał interes.
Dawid miesiącami pracował nad doświadczeniami, zaniedbując siebie i rodzinę. Ostatecznie uzyskał papier gumowany w kadzi, ale badania pochłonęły ogromne sumy, a Cointetowie zaczęli rozpuszczać pogłoski, że wynalazca ich rujnuje. Potem zażądali rozwiązania spółki, zwrotu kosztów i przejęcia praw. Petit-Claud, będący już urzędnikiem, doradził Dawidowi i Ewie, by przyjęli ugodę, ponieważ procesy trwałyby latami. Cointetowie wypłacili im piętnaście tysięcy franków, a oni zrzekli się dalszych praw. W ten sposób wynalazek Dawida przeszedł w ręce Wielkiego Cointeta.
Z czasem odkrycie Dawida zostało wchłonięte przez przemysł francuski. Papier zaczęto wytwarzać taniej dzięki materiałom innym niż szmaty. Wielki Cointet zdobył wielką fortunę, został posłem, parem Francji i człowiekiem o znaczeniu politycznym. Stary Séchard zmarł w 1829 roku, zostawiając znaczny majątek w ziemi i złocie. Ewa i Dawid połączyli spadek z własnym majątkiem, uzyskali wysoką rentę i zamieszkali szczęśliwie w la Verberie. Dawid, kochany przez żonę, został ojcem dwóch synów i córki, porzucił wynalazki, zaczął wieść spokojne życie właściciela ziemskiego, czytać literaturę dla przyjemności i badać owady. Petit-Claud zrobił karierę w sądownictwie. Cérizet sprzedał później drukarnię, zaangażował się w działalność polityczną i wyjechał do Paryża. Dalsze losy Lucjana po powrocie do Paryża pozostały tematem innej opowieści.
Aktualizacja: 2026-07-13 19:14:18.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.