Pieśń wulkanu

Nim się zawieruszy licho,
Zaczem burza świat przewróci,
Wulkan piosnkę sobie nuci,
Nuci sobie ale cicho:
Biedaź moja, wielka bieda!
Gniotą że się ani ruszę;
Skarga na nic się nie przyda;
Cóż więc robić? milczeć muszę,
Muszę być kornym panów mych sługą,
Bóg wie jak długo – może nie długo

Czasem zajdą tu wędrowce
I napomkną dzieciom ziemi,
Ze ogniami tajemnemi
Wulkanowe tlą manowce.
Nie słuchajcie! czcze to strachy.
Bądźcie tu jak w swoim domu.
Osiadajcie, stawcie gmachy.
Co ja mogę zrobić komu?
Ziemia mnie ciśnie wagą swą całą.
Budujcie śmiało, żyjcie tu śmiało.

Ale oto! niespodzianie
Bije chwila ma najświętsza,
Aż ryknęły ziemi wnętrza.
Świat w płomienia oceanie,
A dym niebiosa zaciemia.
Z pęk wulkanu rzeka lawy;
Pod perzyną cała ziemia.
Gdzież wy dziś? gdzie wasze sprawy?
To nie ja tyle strachu narobię,
Jam to tak tylko zanucił sobie.

Na postrachy nie zważajcie,
Żadnej się nie bójcie zdrady,
Sadźcie sobie rajskie sady,
Nowe grody zakładajcie!
O swobodo! patrz, swobodo,
Jacy mądrzy! jak szczęśliwi,
Że ich plany im się wiodą…
Ha! niech świat się sobie dziwi,
A my tymczasem, nucąc nawiasem,
Wieniec zwycięstwa wijmy tymczasem.

Czytaj dalej: Wianek przyjaźni – Seweryn Goszczyński

Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.