Duma
Noc świat odziała, gwiazdy nie świecą;
Płynie wiatrami tuman wilgotny;
W polu, przy drodze tkwi krzyż samotny,
Stoi pod krzyżem młodzian z dziewicą.
Konik młodzieńca na bój porywa,
Serce młodzieńca na bój kołacze,
Łzami cichemu dziewczyna płacze,
Cichą boleścią żegna żołnierza:
„Żegnam cię luby! jedź już, jedź sobie.
Ten krzyż, co dzisiaj nas błogosławi,
W każdej mi chwili twój los objawi.
Jeśli ty zginiesz, ja wiem co zrobię.”
I wsteczna drogą znikli oboje;
Tylko krzyż został sam i milczący,
Wznosząc, jak ojciec błogosławiący,
Ściągnięte ku nim ramiona swoje.
Noc świat odziała, gwiazdy nie świecą;
Płynie wiatrami tuman wilgotny;
W polu, przy drodze tkwi krzyż samotny.
Widać pod krzyżem postać kobiecą.
„Droga bezludna, chaty dalekie,
Pustka w około, w około głusza;
Tak pusta, głucha i moja dusza;
Przyjmij mię, krzyżu, w twoją opiekę.“
„Jam taka sama!.. Z owym wieczorem
Kiedy się życie nasze rozdarło,
Wszystko mi na tym świecie umarło:
Całemu światu jestem upiorem.“
„Sen mię porzucił, mroczy się głowa.
Dusza, jak puszcza co granic niema,
Nic nie urodzi, nic nie zatrzyma,
Lub jak do grobu wszystko pochowa.“
„W próżne me serce czy boleść jęknie,
Czy śmiech wesela zabrzmi uciechą,
Takie im dzikie odpowie echo,
Że swojej pustki samo się zlęknie.“
„Wszystko mię smuci, wszystko mię nuży;
Niebo i ziemia, cichość i wrzawa;
Wszystko i zewsząd mówić się zdawa:
Ty taka sama, a świat tak duży!..“
„Równie samotny, równie cierpiący,
Chryste, ty widzisz jak mój duch boli;
Zlituj się, Chryste, mojej niedoli!
Strumień łez moich taki gorący!...“
Twarz boska inne rysy przybrała;
Czarną krew sączy głowa strzaskana,
Czarną krew sączy śród piersi rana,...
To twarz i postać lubego cała.
„To on!“ — krzyknęła — „a więc już zginął!
Dzięki ci Chryste! Teraz ja zrobię
Com ślubowała w rozstania dobie!“
Poszła i ślad jej nocą zapłynął.
Mrocznych wieczorów przeszło niemało,
Pod krzyż nie idzie nikt po kryjomu;
Dziewica znikła z rodziców domu,
Chrystus wie tylko co się z nią stało.
Klęska zamknęła Polaków boje.
Polski potęga w świat rozpryskała;
Z ranami w duszy, z ranami ciała
Szli dwaj żołnierze w zagrody swoje.
Noc się spuszczała, gwiazdy nie świecą;
Płynie wiatrami tuman wilgotny;
W polu, przy drodze tkwi krzyż samotny.
Pod krzyżem widać postać kobiecą.
Sparła na krzyżu strzaskane ciemię,
Białą sukienkę barwi krew skroni:
Wędrowcy chcieli przemówić do niej,
Postać pierzchnęła, poszła jak w ziemię.
Był to duch tylko — szata niebianek,
Ciała jej szukaj na bitwy polu.
Tak Polce kończyć w serdecznym bolu,
Gdy za ojczyznę ginie kochanek.
Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.