Matka przyroda

Na przyjaźni zawiedziony,
Z kochanem sercem skłócony,
Gdy mi dogryzie złość ludzi,
Gdy mię wrzawa świata znudzi,
Gdy mię ciężar życia strudzi,
Jeszcze na rozpaczy drodze
Ulgę i życie znajduję.

Przyrodo błogosławiona!
Wtedy, jak pieszczone dziecko,
Garnę się do twego łona,
Aż mię przytuli, ukryje,
Darmoby tam oko czyje
Wyśledzało mię zdradziecko.

Choćby łza słońcem błyszczała,
To w rąbku ze mgły utonie;
Choćby szatan ryczał w łonie,
Burzaby go nie wydała.

A tak, po krótkiej pociesze,
Spłakane oko, w blask żywszy,
Usta, w uśmiech przystroiwszy,
Znowu między ludzi spieszę;
A gmin woła: „To są dziwy!
Jaki on zawsze szczęśliwy!“

Czytaj dalej: Wianek przyjaźni – Seweryn Goszczyński

Źródło: Dzieła Seweryna Goszczyńskiego, 1852.