Najpierw dzwon wielki

Najpierw dzwon wielki, rozkazem poważnym, lud zwołał.
A potem na progu białego kościoła
dzwonki: klekotki srebrzyste
o serduszkach zadyszanych, rozhuśtanych,
o gardziołkach czystych –
w rękach chłopców zatętniły, zadzwoniły,
a ptaki na drzewach do wtóru rzuciły:
zum – zum – zum.

I już niebieskich, białych szarf
na wichrze łopot, szum.

I głos, jak pomieszanych fletów, harf:
to śpiewa tłum.

A białe dziewczynki
rączki rozchylają,
na ziemię rzucają
listeczki, kwiateczki:
balsaminki,
lewkonje, piwonje i miętę,
seplenią jak srebrne dzwoneczki:
„Święty, Święty, Święty“ –

A ja już nawet śpiewać dziś nie umiem –
najcichsza, najmniejsza z wszystkich stoję w tłumie.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.