Słucham

Słucham –
i taka nagle mnie ogarnia skrucha.

I wiem –
że tego, co jest wiecznym wichru tchem;

tego szelestu w srebrnolistnych iwach,
oddechu, co się w zdrowych płucach ziemi skrywa;

tętnienia soków w chropawych pniach drzew,
szumienia kęp, nadbrzeżnych trzcin i tataraku;

piskliwych nawoływań przy odlocie ptaków
i bluzgu, którym kipi ludzka, twórcza krew;

wszystkich głosów, któremi dudni serce lata –
nigdy mi nie potrafi wygrać żadne radjo świata.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.