Burza na Koszystej

Ciemna lunęła mgła.
Wiatr miljonowe rozdarł szpony,
Błyskawic wali kra,
Żółte, czerwone tną jęzory.

Na skrzyżowaniu niebnych dróg
Zda się – sam Bóg
Zapala lonty
Z armat wali.
W piarg zmiata skalne trzony,
Świat krwawo-siejnym gradem pali,
Dymiącym prętem chłosta bory,
Krzyżne biczami rakiet wieńczy.

Z miljona paszczęk buchnął huk,
Na Żółtej Turni płoną gonty,
Na Buczynowych trzeszczy dach,
Gramatów harde cielsko jęczy
Jak struchły łach.

Lecą czerwone, skośne miotły,
Ogień w otoczy pryskających flag –
Spada w przepastne, głuche kotły.
Aż się niejedna orla głowa
W przerwiska skał z przestrachu chowa.
Niejeden suchy, zalękniony krzak
W przepaście rzuca się nawznak.

Piersią targają głuche dzwony,
O twarze siecze gradu piarg –
Jakby ktoś grube perły siał.

Do kruchych przylepieni skał
Zajady z śmiercią prowadzimy targ.

Czytaj dalej: Księga ubogich - I – Jan Kasprowicz

Źródło: Bunt lawin, Kazimiera Alberti, 1927.