Na zbójnicką nutę

Chwiały się – huśtały
Cuhy na wichrze, niby żagle,
Gdy po zbójnicku, od Lewoczy
Pod brzask wracali nagle.
A gdy ich siwy ociec Krywań zoczy –
Jak gnają zgrają od węgierskich pust –
Fajkę z zawiedłych wyjmie ust –
I stare, rysie rozpogodzi oczy.

Czarny pod nimi jęknie, stęknie las –
Przepaść frejerka skłoni się im w pas.
Świsną, zawisną nad przepastnem dnem,
Czerwieńców złotem w twarz jej cisną –
Albo siekierą srebrną błysną –
I jednym tchem –
Zawiną się – wypłyną –
Ponad zamarły, pusty żleb,
Zewrą się, stłoczą
Nad błękitną zboczą,
Z Świnicą – z północnej strony się zmierzą
I nutą – z zbójnicka – śmiechem przysutą –
O nieba pomarszczony sklep
Zawadzą, uderzą.

Nocą – nad ogniem watry zamigocą,
Gęślami zachłysną się, zapłaczą,
Tańcem – w skier miełli zamajaczą –
I jak potoków rozszumiałych ścieki
Polecą w Liptów, za Szmeks, w Spisz daleki,

Zahuczą halnej nuty gradem
Nad Białką, Wagiem i Popradem.
A za kozicy rdzawym cieniem
Przejdą Mięguszowieckie sienie.

Czasem ich orla, czarna głowa
Na szubienicy pod Budzyniem błyśnie –
Kipiącym krzykiem jęknie, – zwiśnie.

Albo harnasią tajemnicę schowa
Orawskich zamków mur.

Tacy się śnili niedawno temu –
Nocą wśród sępich gór –
Witkiewiczowi, Chałubińskiemu.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Bunt lawin, Kazimiera Alberti, 1927.