Władysław Broniewski, fot: Wojskowa Agencja Fotograficzna, Narodowe Archiwum Cyfrowe, 1950
Utwór „Firanka” Władysława Broniewskiego powstał w 1954 roku, w najtragiczniejszym okresie życia poety, tuż po śmierci jego ukochanej córki Joanny, zwanej Anką. Wiersz należy do cyklu „Anka”, opublikowanego w 1956 roku, porównywanego do „Trenów” Jana Kochanowskiego jako jednego z najgłębszych wyrazów ojcowskiego bólu w literaturze polskiej.
Spis treści
„Firanka” jest przykładem liryki bezpośredniej – podmiot mówiący ujawnia swoją obecność poprzez czasowniki w pierwszej osobie liczby pojedynczej („otworzyłem”, „zasnę”). Wiersz składa się z trzech czterowersowych strof o nieregularnej budowie. Broniewski zastosował rymy krzyżowe (abab).
Poeta zastosował nieliczne, ale bardzo sugestywne środki stylistyczne. Kluczowym zabiegiem jest porównanie firanki do zmarłej córki: „pofrunęła ku mnie, jak Anka w trumnie”. To zestawienie, szokujące w swej dosłowności, odsłania mechanizm żałoby – przedmioty codzienne, takie jak powiewająca firanka, stają się dla zbolałego ojca znakami obecności dziecka. Epitety – „biała firanka”, „błękitne zasłony” – tworzą wizję niemal anielską, kojarzącą się z czystością i niewinnością. Czasownik „zaszeleściło” w trzeciej osobie liczby pojedynczej wzmacnia wrażenie niesamowitości, jakby obecność córki była realna, choć nieuchwytna. Szczególną rolę pełnią powtórzenia: trzykrotne „jak miło” przechodzi w dramatyczne „jak strasznie”, ukazując rozdźwięk między pragnieniem bliskości a świadomością nieodwracalnej straty. Emocje wyrażają wykrzyknienia („O! pokaż mi się od tamtej strony!”). Pojawia się również apostrofa („Firanka? ... Czy tyś tu była?”).
Broniewski w wierszu „Firanka” odsłania ból ojca, który nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dziecka. Wiersz ten różni się zasadniczo od wcześniejszej twórczości poety, pełnej patosu rewolucyjnego, żołnierskiej brawury i społecznego zaangażowania. Tu nie ma wielkiej historii, wielkich słów ani ideologii – jest tylko człowiek sam na sam z niewyobrażalną stratą. Podmiot liryczny znajduje się w stanie granicznym, między jawą a snem, między nadzieją na spotkanie a świadomością absurdu całej sytuacji. Otwarte okno może symbolizować pragnienie kontaktu z zaświatami, próbę dotarcia do córki, ale także potencjalnie niebezpieczne otwarcie się na zwidy i halucynacje.
Kluczem do zrozumienia utworu jest ambiwalencja uczuć podmiotu. Z jednej strony pojawienie się firanki, która „pofrunęła ku mnie, jak Anka w trumnie”, wywołuje radość: „O! pokaż mi się od tamtej strony! Jesteś? Jak miło!...”. Z jednej strony podmiot liryczny za wszelką cenę chce zobaczyć zmarłą, ale z drugiej wie, że nie przyjdzie do niego już w takiej postaci jak kiedyś. Ojciec pragnie wierzyć, że córka do niego wraca, że możliwy jest kontakt z umarłymi, że jej obecność jest realna. Z drugiej jednak strony natychmiast następuje otrzeźwienie: „Jak miło... jak miło... jak strasznie”. To powtórzenie, przechodzące w swoje przeciwieństwo, pokazuje mechanizm żałoby – chwilowe złudzenie bliskości kończy się jeszcze większym bólem, bo uświadamia nieodwracalność śmierci. „Strasznie” odnosi się nie tylko do grozy utraty, ale też do przerażenia własnym stanem psychicznym, niemożnością odróżnienia prawdy od iluzji.
Ostatnia strofa pogłębia dramat. Deklaracja „Ja już chyba nie zasnę” ujawnia, że podmiot liryczny znajduje się w stanie bezsenności, wyczerpania, rozedrgania nerwów. Pytanie „Firanka? ... Czy tyś tu była?” pokazuje, że nawet w momencie przeżywania wizji ojciec zdaje sobie sprawę z jej nierealności, ale jednocześnie desperacko chce w nią uwierzyć. To pytanie jest jednocześnie skierowane do firanki-przedmiotu i do Anki-córki – granica między nimi została zatarta. Wiersz pozostawia czytelnika w zawieszeniu, nie dając odpowiedzi ani nie przynosząc pociechy.
Wiersz „Firanka” ma wymiar uniwersalny – mówi o bolesnym, ale niestety powszechnym doświadczeniu, jakim jest żałoba po stracie najbliższej osoby. Broniewski sięga po język prosty, potoczny, pełen urwanych zdań i wielokropków, które oddają bezradność wobec śmierci. Cykl „Anka” jest zapisem rozpaczliwej próby radzenia sobie z niewyobrażalnym cierpieniem, ale także świadectwem miłości ojcowskiej, która nie kończy się, nawet gdy dziecko umrze. Wiersz ten dowodzi, że prawdziwa poezja rodzi się nie z ideologii czy wyszukanych środków stylistycznych, ale z autentycznego, ludzkiego doświadczenia – w tym wypadku z bólu tak wielkiego, że graniczy z obłędem.
Aktualizacja: 2026-01-29 06:51:59.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.