Sny dziecinne pachniały interpretacja

Autorem opracowania jest: Adrianna Strużyńska

Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Sny dziecinne pachniały...” jest datowany na 26 października 1940 roku. Poeta zadedykował go swojej matce. Przedstawia cierpienie pokolenia Kolumbów, którego okres wchodzenia w dorosłość przypadł na czasy II wojny światowej.

Spis treści

Sny dziecinne pachniały... - analiza utworu i środki stylistyczne

Utwór ma budowę stychiczną, poeta nie zastosował podziału na strofy. Posłużył się formą wiersza białego. Utwór składa się z czternastu wersów o różnej liczbie zgłosek. Nie pojawiają się rymy. Wiersz należy do liryki inwokacyjnej, podmiot liryczny zwraca się do swojej matki. Pojawiają się więc apostrofy („ta­kie to dzie­je, mat­ko”, „mat­ko, jesz­cze jed­nym uśmie­chem sprzed lat dwu­dzie­stu przy­wróć mi wzrok dla świa­ta dzie­cię­cy”). Osoba mówiąca to dwudziestoletni młodzieniec, który wspomina swoje beztroskie dzieciństwo. Można utożsamiać go z samym autorem, który w momencie powstania utworu miał zaledwie dziewiętnaście lat. Wojna została w wierszu ukazana na zasadzie kontrastu z sielskim, bezpiecznym dzieciństwem.

Warstwa stylistyczna utworu jest rozbudowana. Pojawiają się liczne metafory („sny dzie­cin­ne pach­nia­ły wa­ni­lią”, „wy­ro­sły z nich do­ro­słe wil­ki i ogień”, „opa­li­ły so­sny strze­li­stych unie­sień”, „boli wia­tru ko­lec wbi­ty w dwu­dzie­stą je­sień”, „na pęk­nię­tym sto­le umie­ra­ją kwia­ty - su­che de­ski tru­mien”, „jesz­cze jed­nym uśmie­chem sprzed lat dwu­dzie­stu przy­wróć mi wzrok dla świa­ta dzie­cię­cy”, „dusi las zda­rzeń prze­ro­słych”) i epitety („sny dziecinne”, „małe boż­ki”, „oliwkowym lesie”, „do­ro­słe wil­ki”, „strze­li­stych unie­sień”, „naj­trud­niej­sze sło­wa”, „pękniętym stole”, „su­che de­ski”, „zda­rzeń prze­ro­słych”). Obecne jest też porównanie („dni jak małe boż­ki w oliw­ko­wym le­sie”) oraz pytanie retoryczne („Jak ode­rwać to ży­cie od trwo­gi?”). Zastosowano też przerzutnie, które nadają wierszowi dynamiki oraz tworzą atmosferę niepokoju, związaną z tematyką wojenną.

Sny dziecinne pachniały... - interpretacja wiersza

Krzysztof Kamil Baczyński był reprezentantem pokolenia Kolumbów, czyli polskich pisarzy urodzonych około 1920 roku. Wybuch II wojny światowej odebrał im możliwość spokojnego wejścia w dorosłość. Ich twórczość skupiała się więc głównie wokół tematyki wojennej. Baczyński zdał egzamin maturalny w maju 1939 roku. Wybuch wojny uniemożliwił mu studia na Akademii Sztuk Pięknych. Poeta studiował polonistykę na tajnym uniwersytecie, podejmował się dorywczych prac, walczył z bronią w ręku, ale wciąż znajdował czas na pisanie wierszy. Nie udało mu się jednak przeżyć wojny, zginął w powstaniu warszawskim.

Poeta poświęcił wiersz swojej matce, z którą był silnie związany. Dedykował jej także inne utwory, choćby „Do matki” czy „Matko, nie ma już dni...”. Matka staje się w wierszu symbolem beztroskiego dzieciństwa. Podmiot liryczny przypisuje dzieciństwu słodki zapach wanilii. Były to beztroskie czasy, gdy nie zdawał sobie sprawy z czekającej go przyszłości. Wojna odebrała mu młodość, dlatego wytchnienie przynoszą tylko wspomnienia lat dziecięcych. Autor przedstawił wojnę w metaforyczny sposób. Język nie nadążał za zmieniającą się dynamicznie rzeczywistością, dlatego poeci musieli opracować własny sposób pisania o otaczającym ich świecie. Baczyński często porównywał wojnę do lasu, co odnosi się do losu oddziałów partyzanckich. W czasie wojny, człowiek zostaje sprowadzony do roli zwierzęcia, ukrywającego się przed wrogiem i kierującego się wyłącznie chęcią przetrwania.

Podmiot liryczny dostrzega kontrast między swoim dzieciństwem a dorosłością. Pierwsze lata życia zazwyczaj są wspominane jako szczęśliwe i beztroskie, ale dla pokolenia wojennego proces dojrzewania był bardziej gwałtowny i bolesny. Osoba mówiąca porównuje dni swojego dzieciństwa do „małych boż­ków w oliw­ko­wym le­sie”. Drzewo oliwne było w mitologii greckiej znakiem dobrobytu i pokoju. Gdy czasy dzieciństwa przeminęły, las przestał być oazą spokoju i harmonii. Beztroskie dzieci musiały stać się drapieżnymi wilkami, walczącymi o przetrwanie. Kraina dzieciństwa przestała istnieć. Wybuch wojny zostaje porównany do pożaru w lesie. Osoba mówiąca musi walczyć o przetrwanie. Nie dane są jej niesamowite uniesienia i spełnianie marzeń. Jej ścieżkę życiową wyznacza historia, a nie własne decyzje.

Osoba mówiąca została odarta z niewinności. Zna już znaczenie wszystkich słów, nawet tych negatywnych i przerażających. Ma dopiero dwadzieścia lat, ale widziała rzeczy, których nie zapomni do końca życia. Kwiaty nie kojarzą się już z ozdobą stołu, ale wieńcem na trumnę. Podmiot liryczny musi żegnać swoich bliskich oraz żyć w ciągłym poczuciu zagrożenia. Jego spokojne życie zostało brutalnie przerwane. Nie ma pewności, czy dożyje czasów pokoju. Osoba mówiąca jest przytłoczona zdarzeniami, których była świadkiem. Podświadomie ucieka do krainy dzieciństwa, którą może odwiedzić już wyłącznie we wspomnieniach. Namiastkę dawnego spokoju i bezpieczeństwa stanowi osoba matki. Jej uśmiech przenosi podmiot liryczny do przeszłości. Osoba mówiąca chciałaby, aby dane jej było spojrzeć na świat oczyma dziecka. Zdaje sobie sprawę, że jest to możliwe tylko w wyobraźni. Musiała dorosnąć, tracąc dawną naiwność i poczucie bezpieczeństwa.


Czytaj dalej: Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę... interpretacja

Komentarze