Pójść polem

Pójść polem, gdzie rośnie wyka, konopie i proso,
pójść miedzą boso
i nie czuć, że nogi popuchnięte bolą.

I zabrać wszystką liljowość kąkolom
i perły spić porannym, kryształowym rosom,

I podsłuchać, jak tętni coś w dzbanuszkach kwiatów,
jak tajemne wołania płyną ponad światem,

Jak się pokrywy owadów cicho przymykają,
jak pasikoniki, niby harmonijki –
grają.

Iść i ukochać wszystko w skupieniu nabożnem –
i uszanować nawet kamienie przydrożne.

Czytaj dalej: Niebo na przedwiośniu – Kazimiera Alberti

Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.