Spokojnie śpię. Bo cóż mi zabrać mogą? Serca spokój?
czy równowagę moich wolno odmierzonych kroków?
czy uśmiech, kiedy słucham małego świerszczyka,
co w trawie, na łące cyka?
czy słowo, którem żegnam spadającą gwiazdę –
albo jaskółcze odjazdy?
czy nieśmiałe wzruszenie, kiedy rano wcześnie –
na głębokim talerzu mama pierwsze w tym roku przynosi czereśnie?
czy radość, kiedy w sytną, lipcową pogodę –
przeglądam się w rzeczółce za naszym ogrodem –
i widzę, żem wysoka, zdrowa, ścigła, młoda?
Źródło: Pochwała życia i śmierci, Kazimiera Alberti, 1930.