„Dzielny ołowiany żołnierzyk” to jedna z najpopularniejszych baśni, których autorem jest Hans Christian Andersen. Przedstawia tragiczną historię ołowianego żołnierzyka bez jednej nóżki, zakochanego w papierowej tancerce.
Spis treści
Pewien chłopiec dostał ołowianych żołnierzyków, a jeden z nich nie miał nogi, gdyż zabrakło na nią ołowiu. Żołnierzyk zakochał się w papierowej tancerce, gdyż ze względu na jej taneczną pozę sądził, że ona także nie ma jednej nogi. W nocy żołnierzyka zaczepił diabełek z tabakierki, a ten mu nie odpowiedział, czym wzbudził gniew diabełka.
Kolejnego dnia żołnierzyk przypadkiem wypadł przez okno na bruk, gdzie dwóch uliczników znalazło go i spuściło rynsztokiem w papierowej łódce. Żołnierzyka gonił szczur wodny, aż wreszcie wpadł do kanału, gdzie połknęła go wielka ryba. Rybę schwytano, a w jej żołądku znaleziono żołnierzyka. Wtedy okazało się, że znów był w swoim domu.
Żołnierzyk wpatrywał się w papierową tancerkę, ale jeden z chłopców wrzucił go do pieca, gdzie potem wiatr zawiał też papierową tancerkę. Ona spłonęła natychmiast, on zaś się roztopił tak, że zostało z niego tylko malutkie, ołowiane serduszko. Po niej zostały tylko spalone cekiny.
Pewien chłopiec miał dwudziestu pięciu identycznych ołowianych żołnierzy, których dostał na urodziny. Okazało się jednak, że ostatni odlany żołnierzyk miał tylko jedną nogę, gdyż na niego nie starczyło już ołowiu.
Żołnierzy ustawiono obok papierowego zamku, a w jego bramie stała panienka wycięta z papieru, ze spódniczką z białego tiulu i z niebieską wstążką. Była to tancerka z wyciągniętymi rękami i nóżką. Z tego powodu żołnierzyk nie mógł zobaczyć jej drugiej nogi i sądził, że panienka jest taka sama jak on. Uznał zatem, że mogłaby zostać jego żoną, ale czuł się dla niej za mało wytworny. Postanowił, że zawrze z nią znajomość, zatem wieczorem, gdy zabawki zaczęły się same ze sobą bawić, żołnierzyk stał i wpatrywał się w panienkę. O północy z tabakierki wyskoczył diabełek, który zaczepił żołnierzyka, ale ten nie zareagował, czym rozgniewał diabełka.
Kolejnego dnia dzieci postawiły żołnierzyka na oknie i być może diabełek sprawił przeciąg, gdyż żołnierz wypadł przez okno z trzeciego piętra. Bagnet utkwił mu między brukowanymi kamieniami. Chłopiec szukał go wraz ze służącą, ale nie mogli go znaleźć. Żołnierz zaś nie krzyczał, bo nosił mundur.
Zaczął padać deszcz, a żołnierzyka znalazło dwóch uliczników. Wsadzili go na łódkę z papieru i puścili ją rynsztokiem. Żołnierz się bał, ale tego nie okazywał, aż nagle spotkał szczura wodnego, który zapytał go o paszport. Żołnierz milczał i odpłynął, a szczur pobiegł za nim i wołał, że żołnierz nie zapłacił cła.
Prąd porwał żołnierza do miejsca, w którym woda wpadała do kanału, gdzie z kolei połknęła żołnierza wielka ryba. On jednak leżał niewzruszony, aż do momentu, kiedy rybę schwytano, sprzedano na targu i rozcięto nożem. Kucharka zaniosła żołnierza do pokoju, by go pokazać, a wtedy się okazało, że to znany mu pokój z papierowym zamkiem. Wciąż stała tam tancerka. Żołnierzyk wzruszył się, ale wtedy jeden z chłopców, zupełnie bez powodu, chwycił zabawkę i cisnął ją do pieca. Zapewne sprawił to diabełek z tabakierki. Żołnierz w piecu palił się, ale nie wiedział, czy zwykłym ogniem, czy ogniem miłości. Stracił także swoje kolory. Wciąż patrzył na tancerkę i czuł, że się roztapia, ale nadal trzymał broń. Nagle zawiał wiatr, który porwał papierową tancerkę prosto do pieca, gdzie natychmiast spłonęła. Żołnierz natomiast nadal stał i się roztapiał.
Kolejnego dnia służąca sprzątała popiół z pieca i odkryła, że z żołnierza zostało jedynie maleńkie, ołowiane serduszko, z tancerki pozostały zaś jedynie poczerniałe cekiny.
Aktualizacja: 2026-06-03 13:10:29.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.