Wspomnienia wojenne 22 IX 1939–5 IV 1945 – streszczenie

Autorka streszczenia: Marta Grandke.
Autor Inny

„Wspomnienia wojenne 22 IX 1939–5 IV 1945” to wspomnienia autorstwa Karoliny Lanckorońskiej z jej doświadczeń obejmujących II wojnę światową oraz pobyt w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Lanckorońska zajmowała się między innymi współpracą z Czerwonym Krzyżem oraz działalnością konspiracyjną.

Spis treści

Wspomnienia wojenne 22 IX 1939–5 IV 1945 – streszczenie krótkie

Lanckorońska opisuje swoje przeżycia z okresu II wojny światowej. Pracowała na lwowskim uniwersytecie, kiedy do miasta wkroczyła Armia Czerwona. Sowieci coraz bardziej kontrolowali życie w mieście, pojawiły się prześladowania. Lanckorońska próbuje działać, zaczyna się wywózka polskiej inteligencji. Kobieta jedzie do Krakowa, ale tam też nie dostaje zbyt wielu zadań, a to ze względu na swoje nazwisko. We Lwowie zostaje zwolniona z uczelni, nie wraca do mieszkania zgodnie z poradą przyjaciół. Chce jechać do Rzymu i widzieć się z papieżem. W trakcie podróży zostaje poddana rewizji przez Niemców, potem spotyka się z Tadeuszem Borem-Komorowskim. Latem do Krakowa dociera informacja o budowie Oświęcimia. Lanckorońska współpracuje z Polskim Czerwonym Krzyżem.

Wybucha wojna między Rosją a Niemcami i pozostaje nieznany los lwowskich profesorów. Lanckorońska jeździ po więzieniach i próbuje dokarmiać osadzonych. Wreszcie sama zostaje aresztowana. Zostaje wplątana w sprawę profesorów lwowskich i przesłuchiwana przez Hansa Krügera. Trafia do więzienia we Lwowie, gdzie przesłuchuje ją Walter Kutschmann, człowiek dowodzący batalionem, który rozstrzelał zaginionych profesorów. Lanckorońska składa zeznania dotyczące Krügera i jego przechwałek odnośnie do tej sprawy.

Ostatecznie Lanckorońska resztę wojny spędza w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück, gdzie żyje w przyzwoitych warunkach dzięki zewnętrznym interwencjom. Po uwolnieniu jedzie do Genewy i rozpoczyna działalność zagraniczną, zeznaje też w procesie Krügera.

Wspomnienia wojenne 22 IX 1939–5 IV 1945 – streszczenie szczegółowe

Rozdział I. Lwów (22 września 1939 – 3 maja 1940)

Do Polski wkracza Armia Czerwona i wchodzi do Lwowa. Karolina Lanckorońska opisuje sowiecką propagandę mówiącą, że miasto stało się częścią Związku Radzieckiego, gdyż Ukraina wchodzi z nim w stały sojusz. Sowieci przejmują prywatne nieruchomości, między innymi robią z pałacu Gołuchowskich swoje centrum dowodzenia. Nadchodzą wieści o tym, że Niemcy aresztowali profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i wywieźli ich do obozu. Tymczasem Rosjanie 29 października organizują spotkanie na Uniwersytecie Lwowskim i wyjaśniają, że kultura polska i ukraińska zostaną scalone, a burżuazja nie ma prawa do studiowania.

Rektor, profesor Longchamps, zostaje zastąpiony Marczenką, profesorem Uniwersytetu Kijowskiego. Pracownicy muszą składać zawiadomienia o pochodzeniu społecznym i osiągnięciach. Następuje likwidacja wybranych katedr i tworzenie takich poświęconych marksizmowi i leninizmowi. Usuwa się polskich profesorów. Profesor Brachyneć na Wydziale Historii każe Lanckorońskiej prowadzić wykład zatytułowany „Barok, renesans, renesans, barok”. Tytuł wykładu to efekt jego niewiedzy na temat tych epok. Lanckorońska wówczas nie ma jeszcze wielkich problemów, a jako pracownica uczelni ma przywilej własnego mieszkania, co pozwala jej pozbyć się niechcianego lokatora, oficera Pawłyszeńki, który siłą zajął u niej pokój.

We Lwowie mają miejsce wybory dotyczące włączenia miasta do radzieckiej części Ukrainy. Nasilają się aresztowania i wywózki do Rosji, a ludzie starają się zostawiać przy torach kolejowych kartki z prośbami. Następuje wywózka polskich oficerów, pojawiają się informacje o obozach w Kozielsku i Starobielsku. Lanckorońska w szpitalu widzi rannego generała Andersa, ale on też znika. Miasto zmienia się, znikają oznaki polskości, przykładowo polska waluta, zaczyna brakować żywności. Lanckorońska w 1940 roku wstępuje do Związku Walki Zbrojnej, cały czas też pracuje, co jest ważne, gdyż pojawia się sowiecki obowiązek pracy. Rosjanie dokonują spisu ludności, transportują ludzi w bydlęcych wagonach, na mrozie. Transporty jadą przez Lwów, słychać religijny śpiew transportowanych i widać wynoszone ciała. Czasami do wagonów wsiadają polscy księża, przykładowo Tadeusz Fedorowicz.

Sowieci zajmują się polską inteligencją we Lwowie, a wiosną Lanckorońska zostaje wyrzucona z uczelni. Przyjaciele radzą jej, by nie wracała do domu, gdyż tam czeka na nią milicja. Lanckorońska orientuje się, że musi uciekać za granicę, planuje wyjazd do Rzymu i przekazanie papieżowi informacji na temat polskiego Kościoła. Dziwi się, kiedy arcybiskup Twardowski podczas pożegnania prosi o przekazanie, że polski kler radzi sobie dobrze i że jest dumny z jego działań.

Lanckorońska jedzie do Krakowa 3 maja 1940 roku i przechodzi rewizję na moście na Sanie. Ludzie piątkami idą na most, a potem przejmują ich Niemcy. Lanckorońska widzi niechlujnych sowieckich żołnierzy i patrzy na Niemców, którzy w mundurach prezentują się nienagannie. Stoją tam też pielęgniarki Czerwonego Krzyża.

Rozdział II. Kraków (maj 1940 – czerwiec 1941)

Lanckorońska orientuje się, że nie uda jej się bez problemu wyjechać do Rzymu, a dobre wrażenie z mostu szybko znika. Trafia z podróżnymi do koszar, gdzie spędza dwa dni bez jedzenia, a nagie kobiety przechodzą w łaźniach rewizję w poszukiwaniu ukrytego przez nie majątku. Po ubraniu się wygania się je na dwór. Wreszcie wszyscy docierają do Krakowa.

Lanckorońska martwi się, że krakowska komenda ZWZ nie nawiązuje z nią kontaktu, jednak szczęśliwie znajduje osoby, które za nią poświadczają. Kobieta dociera do samego Tadeusza Bora-Komorowskiego, który przewodzi w krakowskim okręgu. Nie znaleziono jednak dla niej żadnego zadania, zatem uznała, że w charakterze kuriera wyjedzie za granicę. ZWZ miało wesprzeć jej przejazd na Węgry, natomiast od kardynała Sapiehy dowiedziała się, że milczenie papieża zaostrza nastroje antyrzymskie w kraju. Pogarszała się sytuacja w Krakowie, organizowano łapanki, ludzie trafiali do obozów koncentracyjnych, wywożono ich na roboty do Niemiec. Nastąpiła kapitulacja Belgii, Francji oraz Holandii.

Lanckorońska zaczyna współpracować z Polskim Czerwonym Krzyżem. Rejestrowała osoby wywiezione z Rosji, odwiedzała bliskich więźniów z Kozielska i Starobielska, a także z dalszych regionów Azji. W połowie 1940 roku pojawiła się wieść, że na granicy Małopolski i Śląska są stawiane jakieś baraki, które w przyszłości miały stać się Auschwitz.

Lanckorońska pragnęła działać w konspiracji, ale nie otrzymywała zadań, co wypominała Adamowi Szebestowi, swojemu przełożonemu. Ten zaś wskazał, że problemem jest jej nazwisko kojarzone z arystokracją, co zdenerwowało kobietę, była bowiem gotowa do walki.

Pogarszała się sytuacja Polski, a Niemcy zaatakowali Wielką Brytanię. W tym czasie Lanckorońska działała w Warszawie, w Krakowie widywała się z Romanem Dyboskim, znawcą angielskiej literatury. Kobieta nie potrafiła pojąć niemieckiej motywacji do niszczenia kultury. Lanckorońska pomagała jeńcom wojennym, którzy wracali z Niemiec, odbywały się już masowo łapanki, dochodziły pierwsze informacje o Oświęcimiu, które okazały się szokujące. Lanckorońska o mały włos uniknęła aresztowania i nie dotarła na czas na spotkanie z Janem Cicheckim, co okazało się szczęśliwym zbiegiem okoliczności.

W 1941 roku wybucha wojna między Niemcami a Rosją, co daje Polakom nadzieję. Naziści zajmują Lwów, a Lanckorońska dowiaduje się o aresztowaniu i zabraniu profesorów uniwersyteckich. Kobieta postanawia, że będzie referentką wydziału do spraw opieki nad tymi więźniami, zostaje zatem urzędniczką RGO, Rady Głównej Opiekuńczej.

Rozdział III. Objazdy po Generalnej Guberni (lipiec 1941 – marzec 1942)

Lanckorońska zmaga się z realizacją swoich planów. Potrzebuje do tego zgody Niemców, dostaje wreszcie legitymację i może anonimowo dokarmiać więźniów w Generalnej Guberni. Jedzie do Tarnowa, a potem do więzień w Sanoku oraz Jaśle. W Nowym Sączu komendantem więzienia jest nieugięty gestapowiec, Haman. Wszyscy więźniowie zostają tam rozstrzelani przed przyjazdem Lanckorońskiej. Jedzie ona dalej, do Częstochowy oraz Piotrkowa Trybunalskiego. Tam widzi więźniów umierających z głodu, których trzeba dokarmiać specjalną żywnością.

Lanckorońska dociera do Lwowa, gdzie dowiaduje się, że wysiedlono stamtąd tych, którzy przybyli tam ze strachu przed Niemcami. Bolszewicy wyszli z miasta, a w więzieniu na Brygidkach odkryto świadectwa ich zbrodni – leżały tam zwłoki ze śladami tortur. Wciąż nie znano losu ponad dwudziestu pracowników lwowskich uczelni. Lanckorońska dowiaduje się, że widziano podobno taką grupę w drodze na Wólkę, czyli miejsce egzekucji.

Haman zgadza się na dokarmianie więźniów w Nowym Sączu, a potem Lanckorońska jedzie do Pińczowa, gdzie są Polki oskarżone o działalność polityczną. Równocześnie działa także w konspiracji, w której pomaga jej finansowo Delegatura Rządu.

Lanckorońska ponownie jest we Lwowie w listopadzie 1941 roku. Rozmawia z żoną profesora Longchampsa, którego wraz z synem wyprowadzono z domu. Pojawiają się wieści o Stanisławowie i aresztowaniu 250 inteligentów, którzy też zniknęli. Dowodził tam szef gestapo, Krüger. Zimą Lanckorońska dowiaduje się od prokuratora Rottera, zarządzającego częścią więzienia, że Polaków się morduje. Przyrzekł, że zabierze ją do Krügera. Ten nie zgadza się jednak na dożywianie więźniów. Jedzie do swojej rodzinnej miejscowości. Chce przenieść się w te okolice i tutaj działać.

Rozdział IV. Stanisławów (marzec 1942 – 7 lipca 1942)

Krüger wciąż rządzi w Stanisławowie, a mieszkańcy są zastraszeni przez niego. Lanckorońska konsultuje to z Borem-Komorowskim, pomaga jej Maryla Dmochowska. Krüger postanawia przesłuchać Lanckorońską, trwa to ponad cztery godziny, kiedy to gestapowiec próbuje złamać kobietę. Podejrzewa, że pracuje ona w konspiracji, ale brakuje mu na to dowodów.

Jakiś czas później Krüger chce aresztować Lanckorońską, dochodzi do drugiego przesłuchania, pojawia się groźba wywiezienia do obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Gestapowiec przyznaje, że denerwuje go dumna postawa kobiety. Mówi też, że Niemcy, wkraczając na nowe tereny, mają już listy osób do zlikwidowania. Przyznaje się też do zbrodni na profesorach Uniwersytetu Lwowskiego.

Początkowo Lanckorońska opisuje warunki w więzieniu jako znośne, z jedzeniem i czystą celą. Odpoczywa też po podróży, ale męczy się, gdyż nie może pomagać innym. Krüger wciąż ją jednak straszy i prześladuje, potem przenosi ją na tydzień do ciemnicy, a następnie od razu zabiera ją na przesłuchanie. Kobieta pozostaje wciąż opanowana. Lanckorońska w celi z innymi kobietami musi robić skarpety i rękawice dla żołnierzy niemieckich. Więźniarki dręczy głód, są bite, pojawiają się Żydzi, którzy zostają tam przez wyjątkowo długi czas.

Więźniarki tłumaczą Lanckorońskiej, że w lesie odbywają się egzekucje, na które wozi się ludzi ciężarówkami. Są one gotowe na śmierć. Pewnego dnia Lanckorońska zostaje wywołana, jest opanowana, żałuje jedynie, że nie zginie w dzień jak bohaterowie „Iliady”. Zostaje jednak zabrana tylko na przesłuchanie, a potem wraca do celi. Kolejnego dnia odzyskuje wolność, pod bramą czeka na nią samochód.

Rozdział V. Na ulicy Łąckiego i we Lwowie (8 lipca 1942 – 28 listopada 1942)

Auto zabiera Lanckorońską do Lwowa, gdzie zatrzymuje się przed główną siedzibą gestapo. Rozpoczyna się kolejny etap niewoli, a przesłuchującym jest Walter Kutschmann. Nie znosi on Krügera, prosi o relację z rozmowy z nim dotyczącej lwowskich profesorów. Kutschmann to bowiem dowódca plutonu, który rozstrzelał uczonych. Lanckorońska spisuje i podpisuje swoje zeznania.

Lwowskie warunki są lepsze od tych w Stanisławowie, Lanckorońska ma bowiem czystą celę, może dostawać paczki i wysyłać listy, zajmuje się zatem pracą naukową. Jednak inni więźniowie nie mają tyle szczęścia, a na dziedzińcu przeprowadzane są egzekucje. Ofiary wywozi się na Wzgórza Wuleckie. Lanckorońska próbuje dzielić się żywnością z innymi więźniami, pracuje też jako sanitariuszka. Józia, jedna z więźniarek, wiesza się, a jej ciało chce zobaczyć osiemnastoletnia córka komendanta. Dziewczyna kołysze głową zmarłej, co denerwuje nawet towarzyszącego jej esesmana.

Wiele czasu Lanckorońska spędza w szpitalu więziennym, gdzie może się spełniać, niosąc innym pomoc. Wkrótce jednak znowu trafia do zamkniętej celi, gdzie sporządza notatki z przeżyć, pisze o literaturze i sztuce. Zdrowie zaczyna ją zawodzić, ale wciąż próbuje pomagać innym osadzonym, interesują ją zwłaszcza dwie dziewczynki oskarżone o konspirację. Opiekuje się między innymi dwunastoletnią Janką. Zdaje sobie sprawę też z tego, że w więzieniu jest osadzona ośmiolatka.

Kutschmann opuszcza Lwów, co oznacza gorsze warunki dla Lanckorońskiej. Uważa ona, że jej protektor nie poradził sobie z Krügerem. Pewnego dnia Lanckorońska otrzymuje informację, że ma zostać przeniesiona do Berlina, a przed wyjazdem widzi się jeszcze z Kutschmannem. Ten informuje kobietę, że stała się głównym świadkiem w procesie Krügera, który upierał się, że nic jej nie mówił na temat lwowskich profesorów. Lanckorońska obawia się, że w Berlinie zostanie zamordowana. Lwów opuszcza 27 listopada 1942 roku. Myśli o tym, że już nie wróci do Polski.

Rozdział VI. Berlin (29 listopada 1942 roku – 9 stycznia 1943 roku)

W Berlinie Lanckorońska otrzymuje bardzo wąską celę. Kolejnego dnia dostaje do wglądu protokół z zeznaniami przygotowany przez Kutschmanna i zostaje zapytana o to, czy jest on prawdziwy. Lanckorońska potwierdza to, co mówiła wcześniej, zatem zostaje wszczęty proces przeciwko Krügerowi. Dla niej oznacza to konieczność konfrontacji z gestapowcem.

W Berlinie Lanckorońska nawiązuje kontakt z miejscowymi komunistami, ale ich poglądy nie pokrywają się z jej własnymi przekonaniami, pamięta też o zbrodniach bolszewików we Lwowie. Spotyka też tam działaczkę Czerwonego Krzyża, czyli Marię Bortnowską.

Lanckorońskiej zaczynają dokuczać różne problemy skórne, które mają swoje źródło w stresie, nerwach i napięciu. Przyjmowanie wszystkiego w sposób opanowany sprawia, że organizm kobiety zaczyna szukać innych sposobów reagowania niż okazywanie emocji, co objawia się wreszcie egzemą. W Berlinie Lanckorońska spędza Boże Narodzenie, aż wreszcie 9 stycznia opuszcza miasto. Trafia do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, którym wcześniej groził jej sam Krüger.

Rozdział VII. Ravensbrück (9 stycznia 1943 – 5 kwietnia 1945)

Pierwsze spojrzenie na obóz szokuje Lanckorońską, widzi baraki, kobiety w pasiakach i chustkach, a także numery i trójkąty przyszyte do kurtek. Kolory trójkątów oznaczały klasyfikację więźniarek i ich przynależność. Lanckorońska i inne przywiezione kobiety trafiają najpierw do kancelarii, potem zaś do łaźni, aż wreszcie biorą udział w wieczornym apelu. Okazuje się, że informacja o przybyciu Lanckorońskiej szerzy się po obozie, jest tam osadzona także jedna z jej studentek.

Blokowa, Eliza Cętkowska, rozmawia z Lanckorońską i chce się dowiedzieć, czy ludzie w kraju mają pojęcie, co dzieje się w takich obozach jak Ravensbrück. Przeprowadzane są tam egzekucje, a także eksperymenty pseudomedyczne. Dokonuje się ich najczęściej na Polkach oskarżonych wcześniej o działalność polityczną. Lanckorońska przyznaje, że ludzie nie wiedzą, co się dzieje, jest też zdziwiona tym, jak wiele jest w obozie prostytutek oraz złodziejek. Więźniarek politycznych jest niewiele, co jeszcze bardziej utrudnia im codzienne życie.

Nadchodzi pierwszy poranny apel Lanckorońskiej, który trwa sześć godzin, a potem przychodzi czas na pracę. Kobiety chcą, by Lanckorońska była sztubową, ale jako nowa więźniarka mogła tylko pomagać blokowej. Działa przy naprawie ubrań i dowiaduje się, że kolory trójkątów wskazują na rodzaj wykroczenia. Polityczne działaczki miały czerwone trójkąty z literą P. Lanckorońskiej przydzielono numer 16076.

Pojawia się plan odizolowania Lanckorońskiej od innych kobiet, dostaje zatem celę w bunkrze. Ma tam czystą pościel i kwiaty, ale nie ma przy sobie więźniarek. Lanckorońska prosi zatem, by nie informować władz obozowych o jej przybyciu. W ten sposób przebywa wciąż z kobietami. Idzie na badania lekarskie, gdzie spotyka kobiety poddawane eksperymentom, czyli „króliki”. Dostrzega ich ogromne cierpienie, a potem dowiaduje się, że wcześniej wyglądało to jeszcze gorzej. Teraz kobiety miały opiekę, wcześniej umierały samotne.

Przez ogromną liczbę nowych osadzonych zostają wprowadzone zmiany organizacyjne, kobiety są przenoszone do innych bloków. Informacja pojawia się podczas pięciogodzinnego apelu na silnym mrozie. Cętkowską ma zmienić młoda Niemka, Erna, a Lanckorońska ma jej pomagać.

Lanckorońska dowiaduje się więcej na temat przeprowadzanych egzekucji Polek, które idą tam dzielnie, ładnie uczesane, bez zawiązanych oczu. Wznoszą okrzyki dotyczące ojczyzny. Lanckorońska kojarzy to z poległymi Spartanami spod Termopil. Zaczyna prowadzić tajny kurs historii starożytności i sztuki. Organizuje też spotkania indywidualne z więźniarkami, pracuje jako sztubowa na ukraińskim bloku.

Władze obozu przypominają sobie o Lanckorońskiej. Idzie do kancelarii, a potem trafia do odizolowanej celi, w której miała mieszkać od samego początku. Zastaje tam niemal luksusowe warunki, cela jest czysta, jedzenie dobre, Lanckorońska dostaje paczki, ma dostęp do gazet i biblioteki. Lanckorońskiej jednak najbardziej zależy na kontakcie z innymi kobietami. Z gazet dowiaduje się na temat zbrodni katyńskiej, ale nie umie sama dojść do wniosku, czy to zbrodnia Niemców, czy Sowietów. Ostatecznie dochodzi jednak do wniosku, że to Sowieci, gdyż ciała są w pełni umundurowane, a Niemcy kradną wszystko, co ma jakąś wartość.

Lanckorońska spaceruje po obozowym ogrodzie, gdzie spotyka Hertę, czyli Niemkę, która tłumaczy jej, jak działa obóz. Opowiada, jak w krematorium pali się ciała, a zapach unoszący się w obozie to woń palonych włosów. Opowiada też o komendancie gestapo, Ramdohru. W celu uzyskania zeznań od kobiet najpierw przez dwa tygodnie trzyma je w ciemnicy bez jedzenia, a jeśli to nie działa, ucieka się do tortur. Lanckorońska próbuje dzielić się jedzeniem z paczek z uwięzionymi kobietami.

O uwolnienie Lanckorońskiej apelują przedstawiciele Domu Sabaudzkiego, co dla Niemców jest trudną sytuacją. Nie uwalniają jej, ale dbają, by żyła w stosunkowo dobrych warunkach, o czym kobieta mogłaby powiedzieć po upadku Hitlera. Znów jest przesłuchiwana w sprawie Krügera. Przesłuchanie prowadzi paskudny esesman, który nieustannie umniejsza zeznaniom Lanckorońskiej, co dla niej potwierdza ich wartość.

Lanckorońska zawiera znajomość z sekretarką francuskiego ministra spraw zagranicznych, Paula Reynauda. Nazywa się ona Christiane Mabire. Z resztą obozu Lanckorońska wymienia paczki, listy i informacje. Próbuje jednak wyrwać się z izolacji, zatem specjalnie zaczyna głodować. Obiecano jej decyzję w ciągu dwóch tygodni i w tym okresie znów rozstrzelano Polki, a na innych prowadzono operacje, które miały miejsce nie w szpitalu, tylko w bunkrze. Traktowano to jako karę za to, że w trakcie apelu nie zgłosiły się do zabiegu żadne ochotniczki. Kobiety próbowały się ukrywać, więc spotykała je kara.

Pielęgniarka, Gerda Quernheim, nie lubi Polaków, a Lanckorońska dzieli się z nią jedzeniem. Ta zaś przybliża jej podział eksperymentów na cztery kategorie, czyli operacje kostne aseptyczne i septyczne (zakażenia), a także operacje mięśni aseptyczne i septyczne. Wcześniej wycinano też kości dla niemieckich żołnierzy, od czego umarły wszystkie operowane więźniarki. Lanckorońska pyta o dzieci, a pielęgniarka ujawnia, że noworodki są mordowane. Lanckorońska chce wysłać dalej te informacje i śle do Bora-Komorowskiego zaszyfrowaną wiadomość, którą ten dostaje w listopadzie 1943 roku.

Lanckorońska wraca do obozu, gdzie spotyka się z życzliwym przyjęciem więźniarek. Zostaje sztubową na bloku Armii Czerwonej, gdzie mieszkają kobiety schwytane na froncie wschodnim, jest ich bardzo wiele. Lanckorońska wraca do działalności edukacyjnej i organizuje tajne wykłady. Odwiedza też kobiety poddawane eksperymentom medycznym, dla których nauka była wsparciem i pociechą. Wiele kobiet przygotowywało się do matury. Powodzeniem cieszyły się też lekcje astronomii prowadzone przez panią Peretiatkowicz.

W grudniu Lanckorońska trafia na blok 27 wraz z Francuzkami i Żydówkami. Te pierwsze stanowią dla niej prawdziwe wyzwanie, bo gdy wreszcie rozumieją, że Lanckorońska nie donosi, przestały się przejmować regulaminem obozu. Żywiły też przekonanie, że Polska przyczyniła się do wybuchu wojny, zatem Polacy są odpowiedzialni za ich uwięzienie w obozie, dlatego źle odnosiły się do polskich więźniarek. Za ich zachowanie karany był cały blok, nie zaś pojedyncze osoby. Lanckorońska próbowała nad tym zapanować, ale doszło do przerwania jej wykładów.

Lanckorońska dochodzi do wniosku, że nie da się poskromić Francuzek, zatem proponuje władzom, że jako wykształcona osoba znająca języki może pracować w szpitalu więziennym. Trafia tam i pracuje z doktor Marią Kujawską, która głęboko wierzy w etykę zawodu lekarskiego. Władze obozowe zmieniają jednak zdanie w ostatniej chwili i Lanckorońska nie opuszcza bloku 27. Musi dalej pracować ze wszystkich sił jako sztubowa, wreszcie zaś trafia do Kujawskiej jako jej pacjentka, zaczyna bowiem chorować. 

W obozie pojawia się informacja, że Polakom udało się zdobyć Monte Cassino, co jest pierwszą wieścią o zwycięstwie od bardzo dawna. Potem nadchodzą kolejne wieści o aliantach wypierających Niemców z innych krajów Europy. Sprawia to, że Polki zaczynają czekać na nadejście wyzwolenia.

Następnie jednak nadchodzi informacja o wybuchu powstania warszawskiego i kolejnych walkach. Następne transporty przychodzą wraz z wieścią o płonącej Warszawie, o gruzach, o zamordowanych. Więźniarki zaczynają się bać, nadchodzą transporty z kolejnych dzielnic Warszawy, które upadają.

Nowe kobiety dostają przydział do pracy, której nie brakuje, zwłaszcza w niemieckich fabrykach. Starano się robić to tak, aby ci, którzy nie mogli pracować dla wroga z powodów ideologicznych, nie musieli tego robić. Wymagało to wiele sprytu i zaangażowania. Żołnierze AK nie wspierają zatem wojennego przemysłu wroga, do którego jeszcze przed chwilą strzelali.

Następują przesunięcia na froncie, zaczynają powtarzać się naloty. Do obozu docierają kolejne transporty, a ogromna liczba więźniarek prowadzi do wybuchu epidemii, panuje biegunka. Na początku stycznia ma miejsce ostatnia egzekucja Polek na terenie Ravensbrück, w której ginie między innymi uczennica Karoliny, Halina Wohlfarth. Łącznie w obozie giną 144 Polki.

Nadchodzi informacja o układzie w Jałcie i o zgodzie europejskiej, że Polska pozostanie w radzieckiej strefie wpływów, co szokuje Lanckorońską. Ma ona jednak na głowie inne problemy, takie jak śmierć grożąca kobietom po eksperymentach, które były żywym dowodem zbrodni hitlerowskich. Więźniarki wiedzą, że trzeba je ratować, bo inaczej w przypadku upadku Niemiec z pewnością zostaną one zamordowane. Prowadzono je więc do transportów wyjeżdżających poza obóz, zmieniano im nazwiska, by podszywały się pod inne więźniarki. Troszczono się o to, by władze niemieckie miały świadomość, że wiedza o eksperymentach i tak już opuściła obóz i przestała być tajemnicą.

Lanckorońska idzie do doktora Treite, gdzie po badaniach zostaje w szpitalu, gdzie jest regularnie karmiona i wszyscy starają się utrzymać ją w dobrej kondycji, dzięki czemu więźniarki domyślają się, że zaraz wyjdzie ona z obozu. Wcześniej jednak Lanckorońska widzi masowe egzekucje, rozpalone nieustannie piece krematoryjne i zbiorowy wysiłek więźniarek w celu ratowania życia innych.

Lanckorońska wychodzi z obozu 5 kwietnia 1945 roku wraz z trzystoma innymi kobietami, skąd ciężarówkami jadą do Genewy. Tam na Karolinę czeka jej brat Antoni, a także Carl Burckhardt, który pomagał w doprowadzeniu do jej uwolnienia.

Rozdział VIII. Italia

Po wyjściu z obozu Lanckorońska myśli o kobietach, które tam zostały, zastanawia się, jak ocalić jak najwięcej spośród nich. Skutkuje to tak zwaną ekspedycją szwedzką, która pozwala na wywiezienie z obozu wielu z nich. Zdobywa w ten sposób informacje o Belgijkach i Francuzkach z obozu Mauthausen, po które zostają wysłane samochody. Burckhardt dostaje list od zastępcy Himmlera, który potwierdza przebieg procesu Krügera i znaczenie informacji przekazanych przez Lanckorońską w sprawie zbrodni na profesorach Uniwersytetu Lwowskiego. We Włoszech Lanckorońska organizuje studia wyższe dla stacjonujących tam żołnierzy Drugiego Korpusu. Nie myśli o powrocie do Polski.

Epilog

Lanckorońska opowiada o swoim udziale w procesie Hansa Krügera oskarżonego o morderstwo ludności ze Stanisławowa oraz ludności żydowskiej. Lanckorońska zostaje świadkiem i uzupełnia zeznania także o mordzie na profesorach lwowskich. Krüger dostaje dożywocie, ale wychodzi z więzienia w roku 1986. W tym roku umiera też Walter Kutschmann, który kierował plutonem egzekucyjnym wymierzonym we lwowskich uczonych.


Przeczytaj także: *** (już tylko głaskam...) – interpretacja

Aktualizacja: 2026-05-16 22:09:00.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.