Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, fot: Kurier Codzienny, Narodowe Archiwum Cyfrowe
„Światło w ciemnościach” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej to zapis intymnego doświadczenia wygnania: tęsknoty za ojczyzną, która objawia się w snach i marzeniach. Stają się one dla podmiotu lirycznego jedynym azylem dostępnym w trudnej rzeczywistości emigracji.
Spis treści
„Światło w ciemnościach” jest przykładem liryki bezpośredniej, podmiot liryczny wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej („gardzę wami”, „świat mój własny”, „żegnać muszę”). Osoba mówiąca odwołuje się do swoich wewnętrznych przeżyć. Utwór jest zbudowany z siedmiu strof o różnej długości. Cztery pierwsze tworzą zamkniętą, refleksyjną całość, piąta to kulminacyjny opis sennego powrotu do ojczyzny, a zwięzłe zakończenie pełni rolę gorzkiej pointy. Poetka zastosowała rymy parzyste, krzyżowe i okalające, dlatego wiersz ma zmienny rytm.
Warstwa stylistyczna jest bogata. Pojawiają się epitety, takie jak: „sny senne, nostalgię kojące”, „nieczuła jawa”, „ukochana książka”. Poetka zastosowała również metafory („W głodzie serca, wśród granic i gromów, nieistotną żywię się manną”, „W Labiryncie nić Ariadny świeci po nocy...” ). Szczególną rolę pełni apostrofa do ojczyzny: („Leżysz, Polsko, pod moją poduszką jak w dzieciństwie ukochana książka”). Pojawiają się również porównania („związaniśmy jak muszla i ślimak”, „Leżysz, Polsko, pod moją poduszką jak w dzieciństwie ukochana książka”). Emocje podmiotu lirycznego wyrażają wykrzyknienia („Pragnę czytać, czytać całą duszą!”, „I już słowik na Bielanach zakląska!”). Obraz opisywany przez osobę mówiącą uzupełniają onomatopeje („słowik na Bielanach zakląska”, „tramwajem dzwoni Zwierzyniecka”). Poetka zastosowała anaforę („Już i Wisła – już krakowski klimat/Już tramwajem dzwoni Zwierzyniecka/Już dom widać ten, z którym od dziecka”). Pojawia się również wyliczenie („codzienne sprawy, dnie tutejsze, tygodnie, miesiące”). Wiersz zamknięty jest klamrą kompozycyjną, ponieważ powtarza się wers „tydzień ma całych dni siedem”.
Wiersz przedstawia rozdźwięk między bolesną rzeczywistością emigracji a ukochaną ojczyzną. Świat „tutejszy” scharakteryzowany jest wprost jako „nieczuły” i przepełniony „granicami i gromami”. Podmiot liryczny nie czuje się tutaj jak w domu, nie opisuje obecnego miejsca zamieszkania w pozytywny sposób. Wobec tego cierpienia ucieka w sen, ponieważ to jedyne dostępne narzędzie, które pozwala oderwać się od rzeczywistości i udać się tam, gdzie tak naprawdę chce być.
Wiersz nabiera jeszcze głębszego sensu, gdy weźmiemy pod uwagę kontekst biograficzny poetki. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska w 1939 roku była zmuszona wyjechać z Polski po wystawieniu sztuki „Baba-Dziwo”, będącej surową krytyką hitlerowskiego totalitaryzmu. Poetka doświadczyła więc emigracji i doskonale rozumiała, z jakim cierpieniem może się ona wiązać. W wierszu wspomina rodzinny Kraków, który musiała opuścić, i mówi o nim z wielką nostalgią.
W utworze pojawia się motyw labiryntu i nici Ariadny. Rzeczywistość jawi się podmiotowi lirycznemu jako labirynt, z którego nie można wyjść samodzielnie. Czuje się bezsilny i bezradny, nie może uporządkować otaczającego chaosu. Jedyną nicią, która pomaga znaleźć właściwą drogę, jest sen, ponieważ pozwala wrócić do ojczyzny. Marzenie senne nie jest tu ucieczką wynikającą ze słabości, lecz formą głębokiej wierności temu, co zostało utracone.
Obraz ojczyzny wykreowany w wierszu daleki jest od patosu. Pawlikowska-Jasnorzewska nie wzywa do walki za Polskę, nie oddaje hołdu żołnierzom ani nie odwołuje się do dramatycznej historii. Jej ojczyzna jest intymna, opisywana zmysłami, a nie językiem faktów. Wspomina szum Wisły, dźwięk tramwaju na Zwierzynieckiej, śpiew słowika na Bielanach, znany od dziecka dom. Porównuje swoją więź z Polską do muszli i ślimaka, co jest znaczące: w końcu stanowią one jedność, a muszla jest dla ślimaka schronieniem, bez którego nie przetrwa. Dom nie jest jedynie miejscem zamieszkania, lecz centrum świata, fundamentem tożsamości, swojską przestrzenią, w której osoba mówiąca może czuć się sobą.
Krakowska przestrzeń jest mitologizowana. Przywołane miejsca nie są tylko konkretną lokalizacją, ale prywatnym sacrum. To obszar, którego podmiot liryczny nie łączy z wojenną przemocą i okrucieństwem. To przestrzeń zapamiętana i chroniona w snach, poddana procesowi idealizacji, która pozwala zachować jej wyrazistość mimo upływu czasu i fizycznej odległości.
W utworze znajdziemy również odwołania do Biblii. Podmiot liryczny określa senne marzenie o ojczyźnie jako „mannę”, którą żywi się „w głodzie serca”. Manna to biblijny pokarm zesłany przez Boga wygnańcom wędrującym przez pustynię, symbol przetrwania i ratunku w warunkach, które wydawały się beznadziejne. Ojczyzna, którą osoba mówiąca odwiedza w snach, to zarazem „Raj” i „odzyskany Eden”. Poetka sięga po biblijną metaforykę miejsca doskonałego, pierwotnego i bezpowrotnie utraconego. Zestawienie tych wielkich słów z prozaiczną „chustką na łzę poranną” pokazuje, że Eden jest tutaj nie wyobrażeniem zaświatów, lecz konkretnym adresem, miejscem na ziemi, do którego nie da się wrócić.
Wymowny jest również tytuł wiersza. Światło, które zazwyczaj oznacza nadzieję i objawienie, okazuje się w ostatniej strofie okrutne i niszczycielskie. To nadejście dnia wyrywa podmiot liryczny z „odzyskanego Edenu” i przywraca do monotonnego życia na obczyźnie. Prawdziwe „światło w ciemnościach” kryje się pod poduszką, w snach i wspomnieniach.
„Światło w ciemnościach” wpisuje się w nurt liryki emigracyjnej. Nie jest to jednak utwór patetyczny, ale kameralny i pełen emocji. Pawlikowska-Jasnorzewska nie lamentuje ani nie oskarża, opisuje z czułością wspomnienia ojczyzny oraz wyraża cierpienie związane z tęsknotą. Wiersz jest świadectwem tego, jak wygląda życie z bólem, od którego da się uciec tylko w sen i marzenia.
Aktualizacja: 2026-03-23 21:53:57.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.