Napisz opowiadanie o spotkaniu z bohaterem wybranej lektury obowiązkowej. Dzięki Twojemu poczuciu humoru Wasza wspólna przygoda zakończyła się szczęśliwie. Wypracowanie powinno dowodzić, że dobrze znasz wybraną lekturę obowiązkową.

Autorka opracowania: Marta Grandke.

Krasnoludy, Bilbo i ja rano zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy dalej w podróż. Drużynę czekała jeszcze bardzo długa droga do Samotnej Góry, zatem nie mogliśmy zwlekać. Krasnoludy nie miały tego dnia dobrych humorów, więc wędrowały w milczeniu, a Bilbo wolał nie przerywać tej ciszy niepotrzebną paplaniną. Ja również się nie odzywałam. Przed świtem dołączyłam do drużyny, by cieszyć się bezpieczniejszą podróżą w trakcie wyprawy w rodzinne strony. Na szlaku każdy sobie pomaga, jak może, a krasnoludy doskonale rozumiały tę zasadę i nie odmówiły mi wsparcia.

Około południa zarządzono postój w celu posilenia się i wzmocnienia sił. Bilbo najwyraźniej bardzo lubił te momenty wytchnienia. Z ciekawością rozglądał się po otaczającym go świecie, który w niczym nie przypominał Shire’u. Wyznał, że wyprawa bardzo by mu się podobała, gdyby nie to niepokojące uczucie dotyczące tego, co czekało ich wszystkich na jej końcu. Obawiał się, że taki mały hobbit jak on nie podoła wielkim wyzwaniom. Chwilowo skupił się jednak na smażonych jajkach, które przygotowano w ramach posiłku. Na zmartwienia przyjdzie jeszcze czas.

Krasnoludy stawały się tego dnia coraz bardziej marudne, dochodziło między nimi do kłótni. W trakcie jednej z nich nasza drużyna niespodziewanie znalazła się na rozdrożu. Trzeba było zdecydować, którędy iść. Thorinowi przeczucie kazało skręcić w lewo, ale pozostali argumentowali, że tamta droga wygląda na zaniedbaną i nieuczęszczaną, zatem prawa musi być lepsza. Bilbo i ja w głębi duszy też skłanialiśmy się ku lewej ścieżce, ale większość zwyciężyła i grupa skręciła w prawo.

Uszliśmy zaledwie kilkaset metrów, kiedy poczuliśmy, że coś jest nie tak. Las jakby stał się gęstszy i ciemniejszy, o ubrania haczyły ich cierniste zarośla. Ścieżka przestała wyglądać na tak sympatyczną i zapraszającą, jak wydawała się na rozdrożu. Nikt nie powiedział tego na głos, ale z pewnością wszyscy pomyśleli, że podjęto złą decyzję. Kili i Fili próbowali gwizdać, by dodać sobie animuszu, ale Balin szybko zgromił ich wzrokiem, zatem ucichli. Starszy krasnolud najwyraźniej bał się, że przyciągną do siebie uwagę kogoś niepożądanego.

Ktoś zapytał na głos, czy może nie powinniśmy zawrócić, ale zabrnęliśmy już zbyt daleko. Thorin rzekł tylko:

– Teraz musimy już przebyć tę ścieżkę do końca, nie ma innej rady!

Szliśmy tak przez jakąś godzinę, kiedy niespodziewanie ktoś zaczął krzyczeć. Zrobił się hałas, nagle jakieś istoty otoczyły naszą drużynę, która nie spodziewała się ataku. Krasnoludy, hobbit i ja szybko zostaliśmy rozbrojeni, a wtedy istoty zaczęły wlec nas w kierunku sporej jaskini.

Drużyna szybko zrozumiała, że wpadliśmy na gobliny. Te tutaj wydawały się nieco sprytniejsze od tych, jakie do tej pory spotykaliśmy. Gobliny zręcznie nas związały i zabrały przed oblicze kolejnego z nich. Ten był większy i lepiej odziany. Najwyraźniej był ich przywódcą lub kimś w tym rodzaju.

– Kogo ja widzę! Krasnoludy i niziołek na moim terenie.

– Wypuść nas – rzekł stanowczo Thorin. – Nie mamy przy sobie nic interesującego dla goblinów i nie szukamy zwady.

– Wypuścić was? – zapytał przywódca goblinów. – Nie zrobię tego. Może wy nie szukacie zwady, ale za to ja szukam rozrywki. Wasza wizyta będzie wspaniałą zabawą!

– Nie jesteśmy zabawni – zapewnił prędko Bilbo. – Nie będziesz miał z nas dużego pożytku.

– O tym się przekonamy – prychnął goblin.

– Możemy ci to udowodnić! – krzyknął Bilbo, a krasnoludy i ja patrzyliśmy na niego, zdumieni jego śmiałością.

– Udowodnić? – zastanowił się goblin i podrapał się po głowie. – Udowodnić…

Chwilę milczał i coś rozważał.

– Dobrze – rzekł wreszcie. – Wypuszczę was, gdy mi udowodnicie, że nie jesteście zabawni.

Krasnoludy zaszemrały między sobą, a Bilbo zapytał je:

– Znacie jakieś kiepskie żarty?

Zaprzeczyły.

– Dobrze – rzekł Bilbo. – W takim razie ty spróbuj. – Wskazał na mnie palcem.

Nie było wyjścia, zatem odwróciłam się w stronę przywódcy goblinów i rzekłam:

– Co jest małe, czarne i tapla się w błocie?

– Nie wiem – przyznał goblin.

– Mały ork – oznajmiłam.

Zapadła cisza, goblin milczał i patrzył na nas. Wreszcie powiedział:

– Jesteście tak nieśmieszni, że dostałem zgagi. Lepiej sobie idźcie.

I tak oto moje poczucie humoru, a raczej jego brak, ocaliło nas wszystkich w trakcie tej dziwnej przygody. Podróżowałam jeszcze przez jakiś czas z krasnoludami, a potem się odłączyłam, by odjechać we własną stronę. Słyszałam potem o tym, co stało się ze Smaugiem i Samotną Górą, ale była to już zupełnie inna opowieść.


Przeczytaj także: Napisz opowiadanie pt. "Moja przygoda w niezwykłej krainie Śródziemia" w oparciu o Hobbita

Aktualizacja: 2026-03-18 21:15:33.

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.