Działalność Wiśniowej Spółdzielni – streszczenie historii

Autor streszczenia: Grzegorz Paczkowski.
Autor Inny

Historia z Dzieci z Bullerbyn opisująca to, jak główni bohaterowie wpadli na genialny pomysł na zarobek i przy okazji wykorzystanie naturalnych zasobów, które mieli pod ręką, bardzo dobrze obrazuje to, w jaki sposób działa dziecięca wyobraźnia, która zresztą czasem w zupełnie spontaniczny i niezaplanowany sposób może doprowadzić do ciekawego i bardzo pożytecznego efektu. 

Wiśniowa Spółdzielnia dzieci z Bullerbyn - streszczenie

Pewnego dnia dzieci skonstatowały, że w gospodarstwie Eriksonów bardzo dużo jest drzew wiśniowych, które tego lata obrodziły nad wyraz obficie. Od razu wiadomo było, że tylu wiśni nie spożytkują nawet wszystkie trzy gospodarstwa w Bullerbyn razem wzięte. Na to wszystko nałożyło się zupełnie przypadkowe wydarzenie, kiedy to Lasse podczas czytania dziadziusiowi gazety, trafił na informację, że tego lata w Sztokholmie litr wiśni kosztuje aż dwie korony. Podzielił się tą informacją z innymi dziećmi i wszystkie zaczęły deliberować nad tym, co by się stało i jak bogaci mogliby być, gdyby ich drzewa przeniosły się do Sztokholmu. Lasse jednak nie mógł się uspokoić i oświadczył rodzeństwu, że zakłada „Wiśniową Spółdzielnię”. Bardzo szybko dołączyli do niego Bosse i Lisa, a także reszta dzieci z Bullerbyn, mimo że drzewka wiśniowe nie należały do nich. Padł pomysł, żeby rozpocząć sprzedaż wiśni i w ten sposób zarobić trochę pieniędzy. 

Następnego dnia dzieci obudziły się bladym świtem i przez kilka godzin pracowały przy zrywaniu wiśni z drzewek. Około godziny ósmej rozpoczęły drogę ku Wielkiej Wsi, tam bowiem znajdowała się szosa, przy której dzieci chciały handlować. Zahaczyły jeszcze o sklep pana Emila i kupiły u niego papierowe torebki, a jednocześnie sprzedały mu trochę wiśni. Emil powiedział im, że niestety tu, na prowincji, nie mogą żądać więcej niż tylko jedną koronę za litr wiśni. Mimo to dzieci ruszyły na szosę i rozstawiły tam swój straganik. 

Na początku nikt nie chciał się zatrzymać, a dzieci pokrywała coraz większa warstwa kurzu z szosy. Przezornie przykryły straganik z wiśniami papierowymi torebkami ze sklepu pana Emila, ponieważ w innym przypadku owoce bardzo szybko straciłyby jakąkolwiek wartość i na pewno już nikt nie byłby zainteresowany ich kupnem. Potem Lasse jednak wpadł na pomysł, by przenieść się za zakręt, ponieważ tam samochody i tak zwalniają, więc jest większe prawdopodobieństwo, że zatrzymają się, by kupić wiśnie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i w niedługim czasie dzieci sprzedały wszystko, co udało im się zerwać zarabiając w ten sposób aż trzydzieści koron. Zarobek został podzielony sprawiedliwie i po równo, a dzieci w drodze powrotnej poszły jeszcze do cukiernii w Wielkiej Wsi, by napić się lemoniady. Resztę pieniędzy wszyscy postanowili zaoszczędzić na przyszłość. Potem dzieci wróciły do Bullerbyn. 

Mama Lisy była załamana, kiedy zobaczyła, w jakim stanie dzieci wróciły do domu. Wszystkie bowiem od stóp do głów pokryte były kurzem, który przez cały dzień wzbudzany był przez samochody przejeżdżające obok nich po szosie. Całe szczęście w jednym z gospodarstw znajdowała się łaźnia fińska, w której dzieci mogły się doszorować i odprężyć po całym dniu naprawdę wyczerpującej pracy. 


Przeczytaj także: Dzieci z Bullerbyn – problematyka

Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.